Odpowiedz 
Inkarnacja z innej perspektywy
Autor Wiadomość
Magrama
Użytkownik

Liczba postów: 14
Dołączył: Sep 2013
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #1
Inkarnacja z innej perspektywy
Hey to może bardziej tak wiedza od mojej strony Oczko
Wiem, że większość podejdzie do tego z dużą aprobatą i bardziej to jest na pograniczu UFO Język ale trzeba być otwarty na szerszą skale Język

Są poruszane takie tematy jak:
-upośledza działanie szyszynki, tj. tzw. Trzeciego Oka od postrzegania innych wymiarów rzeczywistości
-promienie X
- wielki zderzasz hadronów
- zarówno emocje, jak i wzorce myślenia reprezentowane przez ludzkość oddziałują na cykl aktywności Słońca
-inkarnacje
i wiele innych ciekawych informacji

Polecam zapoznanie się z linkami.
http://www.ukrytesprawy.org/info3.htm

A tu polecam zobaczyć inkarnacje Keanu Reeves :>
http://www.godlikeproductions.com/forum1...507887/pg1
http://s3.postimg.org/7hs7gnx4r/reeves_mounet1.jpg
http://www.neogaf.com/forum/showthread.php?t=667333
11-10-2013 19:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Mikael
Wtajemniczony

Liczba postów: 117
Dołączył: Dec 2012
Reputacja: 5
Podziękowania: 106
Podziękowano 45 razy w 22 postach
Post: #2
RE: Inkarnacja z innej perspektywy
Pierwszy link:
Moje oczy! Prędzej oślepnę niż dam rade to wszystko przeczytać z takim oczojebnym tłem. Może streścisz co tam jest, bo wnioskuję, że tobie udało się to przeczytać.

Reszta linków:
To, że pewne osoby są do siebie podobne raczej zależy od genów, które jak wiadomo są przekazywane z człowieka na człowieka i powodują podobieństwo wśród wielu osób.
11-10-2013 19:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Magrama
Użytkownik

Liczba postów: 14
Dołączył: Sep 2013
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #3
RE: Inkarnacja z innej perspektywy
Mikael nie nie mogę streści ale mogę dać wersję niemęczącą oczy Język

Według Stewarta Swerdlowa obecność Gadoidów w naszym Wszechświecie to ...dar, dzięki któremu szeroko rozumiany rodzaj ludzki ma szansę nie skończyć jako kosmiczne pomyje, tzn. zepsute dzieci czy zadowolone z siebie duchowe trylobity; przy czym nie jest jakaś jego twórcza - nawiedzona interpretacja ani autorska hipoteza, tylko po prostu kluczowy punkt rzeczowej, kronikarskiej relacji o historii naszej galaktyki, zdawanej w oparciu o informacje zgromadzone w toku całego niezwykłego życia - naprawdę kiedyś ktoś gdzieś wpadł na taki pomysł, żeby ludziom wszystkich gwiazd sprawić tego typu prezent, tak jakby uzdolnionemu szachiście z prowincji wyszukać odpowiedniego dlań sparingpartnera, coby nie zatrzymał się na zawsze na swym niby-mistrzowskim poziomie. Według tej długofalowej rekonstrukcji dziejów, gdyby nie reptilianie, ludzie po prostu wegetowaliby sobie na zasadzie stagnacji duchowej i cywilizacyjnej, niczym sympatyczne ruchliwe roślinki, pozbawieni motywacji do dalszego rozwoju, samodoskonalenia się i odkrywania prawdziwej natury fizycznej rzeczywistości (że jest ona tylko iluzją, którą możemy przekraczać samą mocą własnej duszy, tak naprawdę tutaj nie należymy, a jedynie czasowo przebywamy "daleko od domu", tj. całkowitej jedności z Boską Świadomością). Pojawienie się agresywnych gadoidów wymusiło na najwyraźniej zanudzających wszechświat rolnikach z konstelacji Lutni i Wegi szerokie otwarcie oczu na otaczające ich uniwersum, jak również na samych siebie - czego i my mamy teraz wyraźny posmak, tzn. jako poszczególne już zorientowane w temacie jednostki (chyba, że komuś to nie przeszkadza, że one chciałyby sobie z nas zrobić fermę kurczaków, nie stara się jakoś 'sporządnieć' i wyewoluować, aby móc się temu skuteczniej przeciwstawić). Otóż to wszystko wymyślili ponoć eony lat temu jacyś "przezroczyści ludzie" (ang. "transparent people"), którzy zobaczyli w przyszłości stan degeneracji ludzkiej kultury, a raczej jej pożałowania godny zastój, coś w stylu spoczęcia na laurach gdzieś w połowie drogi, albo nawet wcześniej, może podobnie jak Odyseusz miał wrócić do domu, a długo wylegiwał się gdzieś na jakiejś sielankowej wyspie. We współpracy z istotami z Syriusza (ang. "Sirian beings") stworzyli zatem agresywną rasę, do cna owładniętą żądzą podboju, tj. właśnie gadoidy, w ten sposób wymuszając na apatycznych ludziach ponowne zakasanie rękawów i pokazanie, na co ich stać, czyli wznowienie wędrówki drogą ewolucji ku horyzontowi ponownego zjednoczenia się z Boską Duszą kosmosu, która cały czas jakby cierpliwie czeka, aż "wrócimy". Przy czym gadoidy najprawdopodobniej też mogą "wygrać" tę próbę sił, a w ten sposób udowodniłyby słuszność własnej filozofii i że od początku miały rację - to jest taki jak gdyby gigantyczny kosmiczny show typu "Rozbitkowie", gdzie zwycięży najtwardszy albo najsprytniejszy, w każdym razie forma życia najlepiej przystosowana do istnienia w fizycznej rzeczywistości - podobno o rozstrzygnięcie tego właśnie chodzi.

Jednocześnie S. Swerdlow bardzo wyraźnie zaznacza, uwypukla i przy każdej nadarzającej się okazji przypomina, że jeśli nienawidzimy gadoidów, ma to charakter bezpośrednio autodestrukcyjny - wówczas nienawidzimy także samych siebie, gdyż tu na Ziemi chcąc nie chcąc wszyscy posiadamy reptiliańskie DNA, stanowi ono część nas; poza tym wkraczamy wtedy prosto w ich dialektykę, upodabniamy się do nich, oddalając się od naszej ludzkiej natury, której przeznaczeniem i jedynym możliwym w finalnej perspektywie spełnieniem jest bezwarunkowa miłość do wszystkich i wszystkiego, czyli godne odwzajemnienie uczuć kosmosu, Boskiej Świadomości stwórczej czy jakby to kto chciał nazywać, tak naprawdę odnosząc się przy tym również do siebie; z tym, że też byle bez zaślepienia z tą miłością - według Stewarta nawet zabicie napastnika jest uprawnione, jeżeli tylko w ten sposób możemy obronić życie własne albo czyjeś inne; z kolei samobójstwo to według jego onegdaj sztucznie rozszerzonej intuicji coś w rodzaju "kosmicznego przestępstwa" w świetle odwiecznych praw obecnych między wszystkimi gwiazdami. W życiu i na drodze samorozwoju wcale nie chodzi o to, by tłumić i zwalczać w sobie wszystko, co negatywne, zwracając się wyłącznie ku swojej "jasnej stronie" - wręcz przeciwnie, taka droga to naiwna ułuda bez szans na posunięcie się naprzód, ponieważ zarówno w nas, jak i w całym wszechświecie i jego Boskiej Duszy zawsze współistnieją czynniki pozytywne i negatywne, których rozróżnienie zależy zresztą tylko od subiektywnego punktu widzenia, w sumie dość iluzorycznego (to znaczy nie dla nas, ale dla Boskiej Duszy kompletnie - która zresztą wszystkie istnienia ze wszystkich czasów przeżywa jednocześnie, czas to tylko nasze miejscowe złudzenie - trudno to pojąć, ale tak mówi człowiek, dla którego wychodzenie z ciała to coś jak dla nas pójście po bułki do sklepu, a przed laty zatrudniały go nawet amerykańskie drużyny futbolowe w celu wpływania na wynik meczu - co podobno po dziś dzień jest nagminną praktyką w świecie wielkiego "sportu"). Dążyć powinno się raczej do odzwierciedlenia w sobie rozkładu pierwiastków w kosmosie, tj. osiągnięcia wewnętrznej równowagi pomiędzy swoją "jasną" a "ciemną" stroną, bez prób zamiatania którejkolwiek z nich pod dywan (i tak się nie uda, wyjdzie z innego końca, a zresztą tak naprawdę nikt nie ma w duszy żadnego dywanu); warto badać swą negatywną stronę, eksplorować ją i wykorzystywać na szlaku samorozwoju tak samo, jak ową pozytywną połowę - obie właśnie po to są, żeby się z nich uczyć i je rozpracowywać. W ogóle sensem naszej egzystencji, tych wszystkich wcieleń itd., jest doświadczanie przez Boskiego Ducha za naszym pośrednictwem wszelakich możliwych aspektów istnienia, najróżniejszych możliwych przeżyć czy może jakby "pomysłów na bycie" albo "konfiguracji trwania" - idee i uczucia z ciemnych kątów mają taką samą wartość poznawczą, jak te spod pięknego światła; tzn. nie chodziłoby tu o to, by pracowicie czynić złe rzeczy i eksperymentować sobie z nimi do woli, ale żeby nie tłumić swej ciemnej strony, bo i tak się to nie uda, a jedynie może nas zamknąć w skorupie złudzenia, starać się również tę negatywną strefę wyjaśniać, odkrywać i pojmować, nie przypadkiem to także jest część nas. Innymi słowy, nie ma co udawać "świętego", gdyż bynajmniej nie tędy biegnie droga samodoskonalenia się i ewolucji ducha - postępu nie osiąga się, zamykając na coś oczy i udając, że tego nie ma, myślenie życzeniowe a praca nad sobą to dwie zupełnie różne bajki. A tak poza tym, w szerszej perspektywie, to jak powszechnie wiadomo, centralnym przesłaniem większości "przekazów" itp. starych czy nowych religii jest miłość - żeby na tym się skupiać, a reszta już jakoś sama się ułoży. Według Swerdlowa, miłość owszem, tak - ale równie ważna, a może nawet ważniejsza, jest odpowiedzialność, czyli żeby znaleźć w sobie naturalną wewnętrzną odwagę, aby schować do szafy bezbarwny parasol 'bezpiecznej' postawy typu "robię to, co mi powiedzieli, tak samo jak inni, jestem grzeczny i normalny, więc o co ci chodzi..?!", wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, myśli, nawyki i w ogóle życie, nie przepękać go tak, jak nas wyuczyli jacyś 'życzliwi' i napisali w gazetach, że byłoby sprytnie i zdrowo, tylko świadomie rozglądać się wokoło, aby móc zachowywać się mądrze i godnie w samodzielnie dekodowanej sytuacji.

A poniżej rozmaite interesujące informacje z archiwów działu "Pytania i odpowiedzi" witryny Stewarta i Janet Swerdlowów (dopiero w trakcie opracowywania i porządkowania):

http://www.expansions.com/Archives/QA_Ar...=2008-12-1 wygląd postaci mistrza Yody z "Gwiezdnych wojen" odpowiada prezencji istot z systemu planetarnego gwiazdy Syriusz B; obiekty manewrujące w pasie Kuipera należą m.in. do insektoidów, wrogo nastawionych do gadoidów

http://www.expansions.com/Archives/QA_Ar...=2008-11-1 w inwazji na Irak chodziło o "Gwiezdne Wrota" pod Bagdadem; atmosfera Marsa niewiele różni się od ziemskiej, a na jego północnej półkuli nawet przez domowy teleskop można obserwować zieleń w porze "marsjańskiej wiosny"; strona internetowa Stewarta ma coraz więcej odwiedzin z Polski, a on sam był u nas w 2007 r.; pszenica jest już na skalę globalną zmodyfikowana genetycznie i lepiej się nią nie odżywiać, w znacznym stopniu to samo dotyczy również ryżu - należy szukać organicznego; środowisko Billy'ego Meiera już ładnych parę lat temu zostało zinfiltrowane, w związku z czym przekazy są prawdopodobnie modyfikowane

http://www.expansions.com/Archives/QA_Ar...=2008-10-1 pod szyldem ONZ odbywają się spotkania przedstawicieli rządów i sił zbrojnych wielu krajów, na których dyskutowana jest kwestia ujawnienia opinii publicznej obecności obcych na Ziemi

http://www.expansions.com/Archives/QA_Ar...P=2008-9-1 fluor to środek ogłupiający i otępiający działanie mózgu; z myślą o trudnych czasach ustawianych kryzysów warto gromadzić wyłącznie dobra trwałe, papierowe na nic się nie przydadzą; rozsądnie jest też mieć zapasy wody i jedzenia na min. 2 tygodnie; jeżeli chodzi o kosmitów, to ci "dobrzy" nigdy się do niczego nie mieszają, dlatego wobec wszelakich kontaktów i przekazów ostrożności nigdy za wiele; surowy, naturalny miód to najlepsze pożywienie, które nigdy się nie psuje, w żadnych warunkach, natomiast miód przetwarzany dostępny w sprzedaży komercyjnej jest zabójczy, nie tylko dla pszczół

http://www.expansions.com/Archives/QA_Ar...P=2008-3-1 Chińczycy chcą kontrolować Tybet ze względu na to, co znajduje się pod nim - przejścia do wnętrza Ziemi oraz antyczne skarby; obecnie także soja na całym świecie jest zmodyfikowana genetycznie i lepiej trzymać ją z dala od swojego układu pokarmowego; w Afryce trwa atak biologiczny na rasę czarnoskórą, w przyszłości wyludniony kontynent ma przejść pod jurysdykcję UE; pojazd Aurora jest już przestarzały, w użyciu znajdował się 20 lat temu i potrafił zbliżać się do prędkości światła; woda źródlana zawiera radon, w związku z czym jej picie to coś jak chemioterapia - zdrowa jest tylko woda destylowana; mapy "przyszłych linii brzegowych" to fałszywki, krążą od dekad i wielokrotnie się zmieniały

http://www.expansions.com/Archives/QA_Ar...P=2008-1-1 fluor upośledza działanie szyszynki, tj. tzw. Trzeciego Oka od postrzegania innych wymiarów rzeczywistości

http://www.expansions.com/Archives/QA_Ar...P=2002-9-1 kiedy widzisz na niebie chemiczne smugi, dobrze jest zjeść czosnek, warto również mieć wtedy czysty nos; każde ważne nazwisko z Hollywood albo jest sługusem Iluminatów, albo z kimś tego pokroju sypia

Jeśli kogoś interesuje pozostała część jest w załączniku
11-10-2013 20:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Mikael
Wtajemniczony

Liczba postów: 117
Dołączył: Dec 2012
Reputacja: 5
Podziękowania: 106
Podziękowano 45 razy w 22 postach
Post: #4
RE: Inkarnacja z innej perspektywy
Mniej więcej zgadzam się z tym artykułem.* Zresztą wystarczy spojrzeć na rzeczywistość - osoby, które nigdy nie odczuły w życiu cierpienia, żyją w wygodach i luksusach, są osobami w zastoju. W sumie to jest problem dzisiejszego świata - ludzie otoczeni przez komputery, telewizję, wygodę są często otyli i głupi.

@Edit
*Znaczy zgadzam się z tym cierpieniem. Jeżeli chodzi o resztę to mam to samo zdanie co Wojtek niżej napisał.
11-10-2013 21:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB