Odpowiedz 
Koszmary , atak "czarnego dymu".
Autor Wiadomość
LeSay
Neofita

Liczba postów: 1
Dołączył: May 2015
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #1
Koszmary , atak "czarnego dymu".
Witam.
Zanim przejdę do problemu opiszę z lekka szczegółowo okoliczności w których się to dzieje. Otóż mam 19 lat , wychowywałem się w rodzinie zastępczej od 7 roku życia ogólnie dzieciństwo miałem nieszczęśliwe. Od mniej więcej 10 roku życia przeżywałem takie rzeczy że włosy dęba stają. Gdy trafiłem do gimnazjum miałem już czym straszyć kolegów i mniej więcej od tamtego czasu pojawiły się u mnie koszmary. Jakieś 5-6 lat temu. Te koszmary zawsze łączy jedna cecha - demoniczny krzyk , nie wiem jak go nawet opisać... Takiego ryku po prostu nie ma. Ten ryk wydawał "straszak" który najczęściej stawał ze mną twarzą w twarz. Straszaki były różne , nigdy żaden się nie powtórzył. Raz była to kobieta którą minąłem sekundy wcześniej i widziałem jak trzepie dywan , drugim razem było to stworzenie którego wyglądu nie da się opisać , za trzecim razem było to coś na wzór pluszowej zabawki przypominającej misia koalę , sporo tego było. Na uwagę zasługuje też fakt że straszakiem byłem ja sam. Ja leżałem w łóżku , a drugi ja stał w drzwiach wydając ten przerażający odgłos , walił w drzwi i wybijał w nich szyby. Odkąd pamiętam budziło mnie to w godzinach 2-5 w nocy. W domu zaczęły się dziać cuda niewidy i nie raz uciekałem z niego w popłochu , nawet w biały dzień. Rodzinka się ze mnie śmiała i tłumaczyła różne odgłosy tym że "wszystko wokół się rusza i to co słyszymy jest wynikiem tego właśnie ruchu , i że jest to normalne" , do czasu... Siedziałem przy komputerze gdy z rogu pokoju dobiegł mnie czyjeś oddychanie , wydech konkretnie , oczywiście w pokoju nikogo prócz mnie nie było. Pierwszy wydech olałem, po drugim tępo patrzyłem w róg pokoju z którego to dobiega , gotów do ucieczki... Za trzecim razem poczułem oddech na twarzy. Zacząłem po prostu spi***alać bo uciekać to za mało powiedziane. Przez 2 dni do tego pokoju nawet nie wchodziłem. Opowiedziałem co się stało reszcie , ich reakcja oczywiście żartobliwa ale mina im zrzedła gdy ojcu przytrafiło się to samo. Z tym że mu nic w twarz mnie dmuchnęło. Od tamtej pory w ogóle już przestali to tłumaczyć... Więc odpowiedzi zacząłem szukać sam. Najpierw w kościele , w tym co mówią moi katecheci , nawet sam ksiądz. Nie dostałem żadnej odpowiedzi , zrodziło się za to więcej pytań. Wujek google pomógł. Trafiałem na strony takie jak ta , czytając co ludziom się przytrafia. Zacząłem czytać i mi się to spodobało. Ta "wiedza tajemna" , OOBE , Demony , magia , wróżby itd. poświęcałem na to noce i dnie. Ale odpowiedzi nie znalazłem , przestałem szukać. Za bardzo byłem tym zafascynowany. No i po jakimś czasie przestałem w ogóle się tym interesować , miałem inne zmartwienia. W wieku 15 lat w wyniku mojego "oczytania" postanowiłem podpisać pakt z diabłem. Cyrograf. Podpisany własną krwią i spalony. Przemilczmy tą głupote ale mogła to być furtka... Zupełne otwarcie się na istoty które raczej nie miały wobec mnie dobrych zamiarów. W wieku 17 lat uznałem że Bóg nie ma na ziemi władzy , w dodatku przestałem wierzyć w "indywidualną duszę" , czyli to że każdy ma własną i że po śmierci trafia się do nieba albo do piekła. Odrzuciłem wszystkie nauki kościoła. Za to gdzieś w głębi zacząłem wierzyć że jedynie ten drugi ma na Ziemi władzę i że to on decyduje o naszym żywocie. Od paktu zacząłem czuć czyjąś obecność , ale to stało się normalne i zacząłem to ignorować. Gdy szedłem ulicą i nie było nikogo obok czułem coś za plecami że coś za mną idzie. Latarnie rozświetlały cały mrok ale i tak wiedziałem że coś się tam chowa. Nadeszły zmiany... Charakter mi się odwrócił. Z milutkiego nieśmiałego chłopczyka do pewnego siebie , bezwzględnego chłopaka, i żyłem z tym , zwyczajnie jakby nigdy nic , ciągle dręczony przez koszmary i to coś co za mną chodziło. Pół roku temu pierwsza próba samobójcza... I teraz tylko gorzej. Po dwóch miesiącach , 14 lutego druga , bardziej skuteczna ale przeżyłem. Narobiłem szumu , więc posłano mnie do psychiatry. Oczywiście odmówiłem obstawiając że to nie w psychice tkwi problem. Narobiłem sobie długu , zostawiłem dziewczynę , straciłem przyjaciół. I boję się że przysłowie do trzech razy sztuka może się tu sprawdzić. Ale teraz najważniejsze... Czarny dym. Ostatnio miałem koszmar , żadna nowość , ale ten był inny. Siedziałem u siebie w pokoju , przed kompem , nagle poczułem to budzące grozę uczucie , że coś jest ze mną w pokoju i bynajmniej nie jest to człowiek. Nie myliłem się , w rogu pokoju , w tym samym z którego coś dmuchnęło mi twarz stało coś czarnego. Nie miało ciała , przybrało formę czarnego dymu. Upomniało się o moje życie , i zacząłem uciekać. Wybiegłem z domu nie zamykając za sobą żadnych drzwi , godzina 15 ale niebo spowiły ciemne chmury także panował półmrok. Usiadłem na schodkach , odwróciłem głowę w bok i zauważyłem że to coś do mnie idzie. W płaczu chciałem zamknąć drzwi , ale wszedł pomiędzy nie klucz , długi , stary , jak do krat w więzieniu . Nie pozwalał mi zamknąć tego czegoś środku więc przytrzymałem drzwi rękoma w nadziei że ten koszmar się skończy , w końcu to coś stanęło po drugiej stronie drzwi , patrzyło na mnie z góry wzrokiem który... boże. Tego się nie da opisać. W domu zapaliło się światło i koszmar się skończył. Wszedłem do środka wróciłem do łóżka jak gdyby nigdy nic i obudziłem się. Rozejrzałem się po pokoju . położyłem się na plecach i spojrzałem w górę próbując pozbierać się po tym co się przed chwilą stało. Ale co nad sobą zobaczyłem ? Ten sam czarny dym , z tym samym zamiarem. Nie zdążyłem zrobić nic , wygięło mnie klatą do góry , głowę miałem odchylaną do tyłu , nie widziałem już tego co nade mną wisi. W uszach zrodził się szum rozsadzający bębenki a w głowie odezwał się ten sam głos jednak tym razem powiedział "Chciałeś aby On przyszedł" , nic nie odpowiedziałem , nie mogłem nic zrobić , po chwili głos odezwał się po raz kolejny , tym razem krzycząc "Chciałeś aby On przyszedł!" , szum w uszach był już nie do wytrzymania , miałem wrażenie że zaraz rozsadzi mi je od wewnątrz , szum zaczął zmieniać się pisk , dostałem w twarz. W prawy policzek. I coś się zaczęło dziać z moim prawym uchem. Po policzku dopiero dopadło mnie przerażenie. Ale nic nie mogłem zrobić , wisiałem tak wygięty jeszcze chwilę , wszystko trwało kilka sekund. W końcu mnie puściło , podbiegłem do ściany w pół sekundy jednak zanim znalazłem kontakt żeby zapalić światło przeżyłem jeszcze kilka sekund horroru będąc sam na sam z tym czymś w mroku. Przez kilka dni światło w domu nie gasło , pojawiły się krzyże na ścianach. Chociaż wątpię żeby to cokolwiek dało. Jestem tym przerażony , nie wiem nawet co mam zrobić. Czekać po prostu aż to coś znowu się odezwie ? Jak się przed czymś takim bronić ? Skoro wlazło mi do pokoju i mnie w nim sponiewierało , strach w tym domu oko zmrużyć.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2015 15:32 przez LeSay.)
05-10-2015 03:10
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Olimpia
...
********

Liczba postów: 5,017
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 86
Podziękowania: 902
Podziękowano 1246 razy w 610 postach
Post: #2
RE: Koszmary , atak "czarnego dymu".
Jak ktos sie boi przejsc na tamta strone to faktycznie strach. Oczko

Polecam zajac sie energia, ochrona, oczyszczaniem, egzorcyzmami, medytacja, podnoszeniem wibracji... wszystko masz przeciez w dzialach na forum. Ale przede wszystkim odrzuc strach, nie mozesz sie bac.

Zaden tego typu byt nie atakuje bez powodu, te ataki moga byc konsekwencjami z poczynian z poprzedniego wcielenia. Mialam i mam podobne przezycia, choc nigdy zaden do tego stopnia tak otwarcie mnie nie zaatakowal - nie liczac pewnego dosc lagodnego razu kiedy byt najpierw mnie unieruchomil... byt doskonale wiedzial ze jestes bezbrony, to pewnie dlatego sobie pozwolil na cos takiego. Poznaj jakies godformy czy anioly tak zebys w razie krytycznego punktu mogl ich poprosic o pomoc.

Choc... byt moze przybrac kazda postac. Mgla? Chmura? A moze to po prostu skumulowana energia jakies osoby, ktora Cie znosi i ma niesamowite zdolnosci kontrolowania tej energii? Choc to mniej prawdopodobne, malo jest takich osob.

Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2015 11:56 przez Olimpia.)
05-10-2015 11:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Werba
Użytkownik

Liczba postów: 17
Dołączył: Apr 2015
Reputacja: 0
Podziękowania: 1
Podziękowano 2 razy w 2 postach
Post: #3
RE: Koszmary , atak "czarnego dymu".
Witam.

LeSay, napisz do mnie na priv, coś na to poradzimy. : ) Ze wszystkim można sobie poradzić, zmienne są tylko środki, których trzeba użyć.
05-10-2015 12:11
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Olimpia
...
********

Liczba postów: 5,017
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 86
Podziękowania: 902
Podziękowano 1246 razy w 610 postach
Post: #4
RE: Koszmary , atak "czarnego dymu".
Werba a jestes na wystarczajacym "levelu" zeby w razie czego nie narobic sobie problemow? (Rodzina tez moze oberwac.) Sobie odpowiedz, ja tylko chcialam uczulic na ewentualne ryzyko.

Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2015 12:15 przez Olimpia.)
05-10-2015 12:15
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Werba
Użytkownik

Liczba postów: 17
Dołączył: Apr 2015
Reputacja: 0
Podziękowania: 1
Podziękowano 2 razy w 2 postach
Post: #5
RE: Koszmary , atak "czarnego dymu".
(05-10-2015 12:15)Olimpia napisał(a):  Werba a jestes na wystarczajacym "levelu" zeby w razie czego nie narobic sobie problemow? (Rodzina tez moze oberwac.) Sobie odpowiedz, ja tylko chcialam uczulic na ewentualne ryzyko.

To jedna z najmilszych rzeczy, które spotkały mnie na tym forum. : ) Serdecznie dziękuję, Olimpia. To naprawdę ciepłe, że się zatroszczyłaś.
Nie przejmuj się. Uznaję, że kluczem do rozwiązania takich spraw jest indywidualne podejście, cierpliwość i - rzecz jasna - ostrożność. Martwy ratownik to zły ratownik.
05-10-2015 13:11
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB