Odpowiedz 
Maryja kontra boginie
Autor Wiadomość
wena
Leniwa Szumowina

Liczba postów: 391
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 13
Podziękowania: 63
Podziękowano 72 razy w 32 postach
Post: #1
Maryja kontra boginie
Bardzo ciekawy artykuł. Uśmiech

Maryja pełniąca formę bogini (w zasadzie jedynej w kulturze chrześcijańskiej) jest niezwykle nieudaną formą żeńskiej boskości. Kult maryjny z oczywistych powodów nie możemy uznać za uzasadniony biblijnie. Całkiem jasne jest też to, że Maryja jest zapożyczeniem, synkretycznym przeniesieniem z kultów pogańskich, który nastąpił w trakcie chrześcijańskiej ekspansji (oczywiście kult maryjny zakwitł dopiero setki lat po Jezusie i nie znany był w żadnym razie pierwszym pokoleniom uczniów).
[Obrazek: izyda.jpg]
Izyda i Maryja

To przeniesienie jest jednakże niezwykle nieudane. Chrześcijańska bogini utraciła bowiem wszystkie atrybuty kobiecości, energii, mocy i seksualności. Po pierwsze Maryja jest Dziewicą i to "zawsze Dziewicą", jest całkowicie aseksualna - wszystkie wizerunki przedstawiają ją odzianą od stóp do głowy, pod jej ubraniem nigdy nie odznaczają się kobiece kształty. Właściwie to, że jest kobietą można wywnioskować jedynie poprzez zwykle delikatną, żeńską twarz i długie włosy. Twarz jej jednak jest zawsze bez wyrazu, no, może jednak nie do końca, często jest stękająco-płacząco-służebnicza.

Bogowie i boginie, jak mi się wydaje, powinny być jednak wzorcem dla ludzi. Wzorcem lub odpowiednikiem. Jezus jest całkiem udanym wzorem, który można naśladować - jest przebojowym, silnym i pewnym swego mężczyzną, w dodatku mądrym, a jednocześnie wcale nie powściągliwym. Ma moc, a jednocześnie ma w sobie też łagodność, miłość, uczucie. Ma też ideały. Staje w obronie słabych, jest gotów na najwyższe poświęcenie. Mąż, ojciec, partner, który naśladowałby Mesjasza z pewnością byłby godzien podziwu i miłości. Nawet bluźniercza fantazja Jezusa jako kochanka myślę, że dla kobiet mogłaby być podniecająca. Zresztą insynuacje (wcale nie wyssane z palca, lecz oparte na pewnych źródłach) dotyczące związku Jezusa z Marią Magdaleną wskazują, że taki wariant jest atrakcyjny intelektualnie i duchowo.

Proszę sobie jednak wyobrazić Maryję, te czczone wyobrażenie, jako matkę, żonę, a już nie daj Boże jako kochankę! Spójrzmy na obrazek powyżej. Izyda jest karmiącą matką, pełną naturalnego macierzyństwa. Ma piersi na wierzchu, bo jest kobietą, matką z krwi i kości! Natomiast Maryja Zawsze Dziewica i prawie zawsze Bolejąca paradoksalnie nie zna bólów porodowych, nie wie nawet jak dochodzi do zapłodnienia, a jej ciąża...no właśnie, czy istnieje jakiś wizerunek Maryi w ciąży? Albo czy jest gdzieś mowa o jej bólach porodowych? Co z innymi dziećmi, jak na matkę przystało? Tylko jedno i to cudownie poczęte i nie sprawiające żadnych problemów?

Maryja jest tylko połowicznym archetypem bogini matki, a już w ogóle nie posiada cech bogini płodności.

Wróćmy do kwestii kobiecej seksualności. Maryja ma całkowicie usuniętą sferę erotyczną. Ktoś ją "farmakologicznie" pozbawił libido. Może to przez te kadzidła???

Maryja jest najgorszym możliwym wzorcem dla żony lub kochanki jaki mógłby sobie wyobrazić zdrowy mężczyzna! Nie chodzi nawet o sam akt seksualny (nie bluźnijmy zanadto), no ale wyobraźmy sobie kobietę naśladującą Marię w codziennym życiu. Co można z nią robić? Chyba tylko klęczeć, klęczeć, płakać i stękać, no najwyżej w święta wypić kawusię i prześcigać się w kurtuazji: "proszę Ciebie bardzo", "dziękuję Ci uprzejmie". Jednym słowem...gorzkie żale. No spójrzmy:
[Obrazek: maryja.jpg]
Inaczej jest z Izydą, chce się wpaść pod jej skrzydła i frunąć z nią w przestrzeń:
http://www.pistis.pl/images/izyda2.jpg
W Nowym Testamencie i szeroko w Tradycji występuje porównanie w którym nowym Adamem jest Jezus a nową Ewą jest Maryja. W przypadku Adama i Jezusa jest to sensowne i jasne, ale w jaki sposób Ewa, małżonka Adama, "matka wszystkich żyjących", jego kochanka, ba, erotyczna kusicielka, staje się jego własną matką? Kochanek, który sprzeciwił się prawu Boga, idąc za głosem pożądania, za swoją "boginią" Ewą, wyciągnął owoc gnozy, teraz wraca do mamusi!? Nie, my na to nie pójdziemy...Za Nową Ewę możemy uznać co najwyżej Marię Magdalenę, jego "towarzyszkę", którą "kochał bardziej niż innych uczniów i całował ją w jej...", jak podaje Ewangelia Filipa.

http://www.pistis.pl/images/atena.jpg
Maryja Dziewica, Najświętsza Panienka przypomina boginię mądrości i wojny - Atenę, która także nie ma żadnych konotacji seksualnych. Tyle, że Maryja znów wydaje się częściowo obdarta, uboższa. Jest Ateną bez włóczni i hełmu. Chociaż z pewnością rekompensują tę stratę np. Krzyżacy, którzy mordowali pod jej imieniem, wszak Zakon Krzyżacki, to w istocie Zakon Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie.

No właśnie. Maryja jest Najświętsza. Tak właśnie jest przedstawiana. Jako nieskazitelna i maksymalnie świetlista. Gdy o niej myślę wydaje się być całkowicie oderwana od Ziemi, jest bezpłciową, aseksualną zjawą, unoszącą się nad powierzchnią ziemi i promieniującą blaskiem, a z jej ust wydobywają się słowa "odmawiajcie różaniec". Dobra, wyluzuj nasza mamuśko, daj nam żyć.

Jako podsumowanie mogę tylko wezwać: Dawni Bogowie powstańcie z martwych! Powstańcie boginie, różnorodne bogi! Wasze bogactwo, pełnia życia i przygód, energia, moc i płodność niechaj powstaną! Dość już jęczenia i boleści, dość umartwiania, krzyża, smętów patriotyczno-kościelnych!

My chcemy radości i pokoju, ciepła i swobody! Niechaj leje się wino, niechaj kobiety będą płodne i chętne, a mężczyźni odważni i bohaterscy!

Pogrzebano bogów wraz z całą różnorodnością, pluralizmem, całą symfonią barw, która odpowiada tak różnym stanom ducha i emocji. Lecz oni ciągle żyją, w świecie fantazji, w literaturze, sztuce, mogą dalej nas pobudzać jako żywe archetypy. Inspirować. Daliśmy się zniewolić boleścią i beznadziejnością. Duchowość to cierpienie, życie to znój, a wszyscyśmy nadęci i ubrani w garnitury tracimy życie na niewolniczej pracy i beznadziejnych rozrywkach. Żyj jak bóg, a nie jak bolejący, cierpiący niewolnik, odmawiający na kolankach swój powszedni "różaniec", w uniżeniu wobec doktryny, systemu, bożka i tej nędznej, niskiej moralności.

Maryjo daj już nam spokój. Niechaj żyje nasza słowiańska Dziewanna, bogini miłości! Chwała Tobie, o Afrodyto i Tobie Demeter! Gajo, wychowuj nasze dzieci! Walkirie, witajcie dusze nasze! Lilith zamieszkaj w małżeńskich łożach! Lakszmi zsyłaj nam dobrobyt i powodzenie! Izydo otaczaj nas opieką!

BOGINIE. W kolejności, od lewej, od góry: "Hermes i Afrodyta" (obraz Jana Styki), Lilith, Walkirie, Lakszmi,

[Obrazek: hermes-afrodyta.jpg][Obrazek: lilith.jpg][Obrazek: valkyries.jpg][Obrazek: lakszmi.jpg]

[u]źródło :http://www.pistis.pl/maryja-kontra-boginie[/u]

"Pamiętaj: w co umysł może uwierzyć, to umysł może osiągnąć...." = Napoleon Hill

----------------------------


[Obrazek: tumblr_omilcy7mzi1ue04pxo1_250.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-24-2014 18:14 przez Etana.)
03-06-2014 21:10
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
~Sorrio Mortiaris
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #2
RE: Maryja kontra boginie
Cóż, może i straciła na "kobiecych" atrybutach, niemniej jednak dzięki wyznawcą jest teraz "u koryta" i reszta bogiń może się tylko przyglądać nowemu ideałowi. Lilith w sumie też ma się dobrze póki Lucyfer ma swój tron. Gaja, trwa póki istnieje natura.

Co do Marii Magdaleny to testamenty są okrojone, bo miała na pieńku z uczniami, lub byli o nią zazdrośni. Niemniej jednak artykuł dobry, jako wezwanie do powrotu dawnych ideałów.
03-06-2014 21:31
Odpowiedz cytując ten post
~Viktor
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #3
RE: Maryja kontra boginie
Artykuł dobry, zgadzam się z tym, że Maryja u koryta. Też trudno się nie zgodzić... Ach te tłumy różańcowe, u mnie w parafii chociaż.
03-07-2014 11:06
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB