Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nasze pierwsze sukcesy magiczne.
Autor Wiadomość
Kacper
Wtajemniczony

Liczba postów: 6
Dołączył: Nov 2017
Reputacja: 2
Podziękowania: 10
Podziękowano 6 razy w 5 postach
Post: #1
Nasze pierwsze sukcesy magiczne.
Jak w temacie. Napiszcie w odpowiedzi co dla was było takim przełomowym/ważnym wydarzeniem na ścieżce magicznej Uśmiech. Mam nadzieję, że taki rodzaj dyskusji wam się spodoba!


Moja historia:

2 klasa gimnazjum. Dzień jak każdy inny. Pierwsza lekcja.
koleżanka z którą siedziałem w ławce bardzo źle się czuła. Twierdziła, że "coś" wysysa z niej energię. Po krótkiej namowie wyznała mi, że prawdopodobnie ściągnęła na siebie jakiś byt. Oczywiście wypytałem ją co dokładnie zrobiła i okazało się, że odprawiała jakiś rytuał. Moje zmartwienie spotęgował ton w jakim spytała się mnie czy mogę jej pomóc.

Nigdy wcześniej nie miałem styczności z tego typu problemem. Fakt rozpoczęcia przygody z magią zaledwie rok wcześniej nie był moim atutem. Jednak nie mogłem spróbować jej nie pomóc.

Wprowadziłem się w stan pół medytacyjny (Nie mogłem odłączyć się zupełnie od przyziemności, gdyż dalej trwała lekcja). Przedostałem się do miejsca które określił bym sanktuarium jej duszy, tak mi to najprościej wytłumaczyć. Zobaczyłem, że oplatają ją jakieś czarne energie. Z początku nie widziałem nic więcej, więc postanowiłem sprowokować to "coś". Nie trwało to zbyt długo, bo po chwili musiałem odpierać ataki na moją osobę. Po stoczeniu walki i uziemieniu na chwilę tej istoty, podszedłem do energetycznej wersji mojej koleżanki i zacząłem zrywać z niej czarne pnącza. Jednak nic to nie dawało, bo od razu się regenerowały. Użyłem pentagramu, żeby ją oczyścić. Jak do tej pory brzmi to jak jakaś bajka nie? jednak reakcji mojej koleżanki nigdy nie zapomnę. Po paru sekundach od ukończenia rytuału oczyszczenia zwróciła się w moją stronę i wypowiedziała tylko te słowa: "Nie wiem co zrobiłeś, ale dziękuje".

Istotę która nękała moją koleżankę zniewoliłem, żeby nie mogła do niej wrócić. Jednak każdego dnia pomniejszała się, aż w końcu zniknęła. Jedyne co o niej wiem, to tylko to że posiadała jakiegoś rodzaju inteligencję. Czułem na sobie jej szyderczy, stonowany wzrok. Jednak nie podjęła żadnej próby komunikacji ze mną.

To wydarzenie określił bym jednym z pierwszych wielkich sukcesów jakich dokonałem. Teraz pochwalcie się swoimi historiami!

Będąc człowiekiem nie jestem bliższy nieskończoności niż gdybym był mrówką, ale też nie jestem dalszy niż gdybym był ciałem niebieskim.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2017 02:31 przez Kacper.)
12-06-2017 02:31
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
 Podziękowali: Olimpia
Daratin
Oko

Liczba postów: 38
Dołączył: Oct 2017
Reputacja: 3
Podziękowania: 12
Podziękowano 25 razy w 16 postach
Post: #2
RE: Nasze pierwsze sukcesy magiczne.
Zatem przełomy magiczne, tak?
No dobrze, postaram się coś wnieść do dyskusji ale w granicach rozsądku, bowiem są to dość osobiste doświadczenia. To trochę jak tykać swą bardzo intymną prywatność Uśmiech

Jednym z lżejszych efektów był samozapłon świeczki która już totalnie wygasła i zmarnowała całkowicie swój wkład, co nie powinno być absolutnie możliwe. Stało się to po pewnym rytuale. Zapalonej świeczce (a raczej podgrzewaczowi, wiecie te małe okrągłe) dałem się wypalić do końca sam ułożyłem się do snu, i tak powoli zasypiałem aż pokój całkowicie pogrążył się w ciemnościach. Trwała ona pięć minut i wtedy to pokój rozświetlił się ponownie. Wstałem by ujrzeć, jak wypalona całkowicie świeczka ponownie zapłonęła, sama z siebie, płonąc tak jeszcze przez minutę. Odebrałem to jako zakomunikowanie swej obecności przez jakiś byt.

Drugi dość ciekawy przypadek to zmaterializowanie się tuż pod mym krzesłem dwóch kapsli po piwie. Siedząc przy stole i będąc samym w domu, spożywałem zupę a wtedy to usłyszałem dziwny metaliczny brzdęk (na podłodze kafelki). Dochodził spod mego siedziska, gdzie zajrzałem i znalazłem kapsel po piwie. Trochę to zabawne, gdyż w moim pokoju stały dwa opróżnione piwa a kapsle pewnie gdzieś się jeszcze po pokoju poniewierały. Nie muszę chyba dodawać, że nieco się wystraszyłem. Jednak wróciłem do jedzenia. Jednak po kilku minutach usłyszałem kolejny brzdęk i ponownie znalazłem drugi kapsel. Wtedy byłem już mocno zaniepokojony i szybko udałem się do pokoju. Do tej pory nie wiem co jest dziwniejsze. Sama materializacja/przeniesienie tych kapsli pod moje siedzenie, czy też to co pod kapslami znalazłem, a były to konkretne, bardzo wymowne i złowieszcze numery: 13 i 23 xd. Oczywiście przed wydarzeniami także przeprowadzałem pewną operację.

Trzeci i ostatni przypadek, którym się podzielę to ukaranie osoby, która poważnie weszła mi w drogę. Byłem tak niesamowicie rozwścieczony i zdeterminowany, że mój cel szybko znalazł się w szpitalu i stracił robotę, tak jak tego chciałem. Przyszło wręcz więcej niż chciałem, bo zdiagnozowano u tej osoby nowotwór.

Tak, wiem że miały tu być umieszczone stricte sukcesy magiczne a dwa pierwsze przypadki mogą niezbyt się kwalifikować ale odbieram je jako pomniejsze sukcesy bo jednak w pewien sposób wiążą się z działaniami magicznymi, które wykonywałem stricte przed nimi.

Enjoy Uśmiech
12-06-2017 03:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
 Podziękowali: Kacper , Olimpia
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB