Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O strachu słów kilka...
Autor Wiadomość
~Verveux
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #1
O strachu słów kilka...
Ludzie boją się nowości! Dlaczego? Dlatego, że nowe jest nieznane i przez nich niepoznane, zatem wymaga wysiłku poznania, skoro jest nieznane, jest także niebezpieczne, bo nie wiadomo czego można się spodziewać po czymś nowym. Nowości mogą i często naruszają bezpieczną strefę komfortu, którą każdy sobie stworzył na przestrzeni czasu i zmuszają do zmian, a ludzie tego nie lubią.

Zobacz kim i gdzie byłbyś, gdybyś nigdy nie wprowadził w swoje życie nowego? Otwierając się na nowe, otwierasz się na przygodę, zmiany, rozwój i nową ścieżkę swojego życia! Nowe wnosi ruch i urozmaicenie w Twoje życie, więc bądź ciekawy, nie zamykaj się w skorupie starego i bezpiecznego. Bądź odważny, otwórz się na nowe, odkrywaj nowe, celebruj nowe, idź za nowym, traktuj nowe, jak swojego najlepszego przyjaciela i podążaj za nim. Wtedy Twoje życie będzie barwne, ciekawe i żywe!

Gdy nowe puka do twoich drzwi, otwieraj!
To, co nowe, jest nieznane. Może być przyjazne albo wrogie, kto wie? Tego nie wiadomo z góry! Aby się dowiedzieć, musisz je wpuścić; stąd strach i obawa. Nowe pochodzi z zewnątrz. Nie jest częścią ciebie. Cała twoja przeszłość jest zagrożona. Nowe nie łączy się z tobą, stąd strach. Żyłeś po swojemu, myślałeś w określony sposób, swoimi przekonaniami wymościłeś sobie wygodne życie. I nagle do drzwi puka coś nowego. Twój dawny schemat zostaje zakłócony. Jeśli dopuścisz do siebie to, co nowe, nigdy już nie będziesz tą samą osobą, nowe cię zmieni.

Jest to ryzykowne. Nigdy nie wiadomo, dokąd nowe nas zaprowadzi. To, co stare, jest znane; żyłeś z tym przez lata, oswoiłeś się. To, co nowe, jest nieznane. Może być przyjazne albo wrogie, kto wie? Tego nie wiadomo z góry! Aby się dowiedzieć, musisz je wpuścić; stąd strach i obawa. Nie możesz też nowego ignorować. Stare nie dało ci tego, czego szukasz. Składało obietnice, ale nie zostały one spełnione. Stare jest znane, ale nie daje szczęścia. Nowe może stać się niewygodne, lecz zawsze jest szansa, że przyniesie szczęście. Nie chcesz ani go odrzucić, ani zaakceptować. Wahasz się, w twojej duszy rodzi się udręka. To naturalne, nie ma w tym nic złego. Tak było zawsze i tak zawsze będzie.

Postaraj się zrozumieć, jak pojawia się nowe. Każdy na świecie chce się odnawiać, ponieważ nikt nie jest zadowolony z tego, co stare. Nikt nigdy nie może być zadowolony z tego, co stare, bo niezależnie od tego, czym ono jest, zbyt dobrze je znasz. Stare stało się powtarzalne, nudne, monotonne. Chcesz się go pozbyć. Chcesz odkrywać, ryzykować. Chcesz stać się kimś nowym, ale gdy nowe puka do twoich drzwi, kurczysz się, wycofujesz, ukrywasz za tym, co stare. Oto dylemat.

Jak stajemy się kimś nowym? Potrzebna jest odwaga, ale nie zwyczajna; potrzeba nadzwyczajnej odwagi. Świat jest pełen tchórzy, dlatego ludzie przestali się rozwijać. Jak możesz rosnąć, jeśli jesteś tchórzem? W każdej nowej sytuacji kurczysz się, zamykasz oczy. Jak możesz się rozwijać? Jak możesz być sobą? Jedynie udajesz, że istniejesz. A ponieważ sam nie możesz rosnąć, musisz znaleźć substytut wzrostu. Ty nie możesz rosnąć, ale twoje konto w banku może - to właśnie substytut. Nie wymaga odwagi, doskonale harmonizuje z twoim tchórzostwem. Twoje konto rośnie, a tobie się wydaje, że również ty rośniesz, że bardziej cię szanują. Twoje nazwisko i sława potężnieją, a ty myślisz, że potężniejesz wraz z nimi? Zwyczajnie się oszukujesz. Twoje nazwisko to nie ty, twoja sława to nie ty. Twoje konto nie jest tobą. Kiedy myślisz o faktycznym sobie, zaczynasz drżeć ze strachu, ponieważ, jeśli chcesz się rozwijać, musisz porzucić swoje tchórzostwo.

Jak stajemy się kimś nowym? Nie dzięki samym sobie. Nowość przychodzi z zewnątrz, powiedzmy, że od Boga. Nowość pochodzi od Istnienia. Umysł zawsze jest stary. Umysł nigdy nie jest nowy, bo przechowuje w sobie całą twoją przeszłość. Nowość przychodzi z zewnątrz; jest darem od Boga. To, co jest nieznane i niepoznawalne, co istnieje poza obrębem ciebie, ma na ciebie wpływ. Ma - ponieważ nie jesteś zapieczętowany i odstawiony na półkę; nie jesteś wyspą. Mogłeś zapomnieć o tym, co istnieje poza tobą, ale ono nie zapomniało o tobie. Dziecko może zapomnieć matkę, matka nie zapomni dziecka. Część może zacząć myśleć: „Jestem oddzielną jednostką", ale całość wie, że tak nie jest. Całość ma do ciebie dostęp. Stale się z tobą kontaktuje. Właśnie dlatego nowe ciągle nadchodzi, choć ty go nie zapraszasz. Przychodzi każdego ranka, każdego wieczora. Przychodzi na tysiąc sposobów. Jeśli masz widzące oczy, dostrzegasz, że pojawia się co chwilę.

Egzystencja hojnie cię obdarza, lecz ty jesteś ograniczony swoją przeszłością. Niejako znajdujesz się w grobie. Stałeś się nieczuły. Straciłeś wrażliwość z powodu tchórzostwa. Być wrażliwym znaczy odczuwać nowe, odczuwać dreszczyk emocji związany z nowym, pasję. Wtedy pojawi się przygoda, a ty zaczniesz iść w nieznane, nie wiedząc, dokąd zmierzasz. Umysłowi wydaje się to szalone. Umysł uważa, że porzucanie tego, co stare, jest nieracjonalne. Ale Bóg zawsze jest nowym. Dlatego odnośnie Boga nie można użyć ani czasu przeszłego, ani przyszłego. Nie możemy powiedzieć „Był Bóg" ani „Będzie Bóg". Możemy użyć czasu teraźniejszego: „Bóg jest". Zawsze jest świeży, dziewiczy. I ma do ciebie dostęp. Pamiętaj, wszelkie nowe, które spotyka cię w życiu, to przekazy od Boga. (...) Aby zaakceptować nowe, trzeba się po prostu odprężyć, otworzyć i pozwolić nowemu wejść do środka. Nie zamykaj drogi wstępującemu w ciebie Bogu.

Oto całe znaczenie modlitwy czy medytacji - otwierasz się, mówisz: „Tak", mówisz: „Proszę, wejdź. Długo na ciebie czekałem i dziękuję, że się zjawiłeś". Zawsze przyjmuj nowe z radością. Nawet jeśli czasem powoduje niewygody, jest tego warte. Jeśli wywodzi cię w pole - i tak jest tego warte, ponieważ tylko dzięki błędom uczymy się, tylko dzięki trudnościom dorastamy. Nowe przyniesie trudności. Właśnie dlatego decydujesz się na stare - ono nie niesie ze sobą wyzwań. Jest pocieszeniem, jest schronieniem.

Tylko głęboka i całkowita akceptacja nowego może cię przemienić. Ty nie możesz sprowadzić nowego do swojego życia; przychodzi samo. Możesz je tylko zaakceptować albo odrzucić. Jeśli odrzucisz - pozostaniesz kamieniem, zamkniętym i martwym. Jeśli przyjmiesz - staniesz się kwiatem, zaczniesz się otwierać... To będzie jak święto. Jedynie pojawienie się nowego może cię przemienić, nie ma to innej drogi. I pamiętaj, że nie ma to nic wspólnego ze staraniem. Ale zaprzestanie wysiłków nie oznacza, że możesz nie robić zupełnie nic; powinno to być działanie bez udziału woli, kierunku czy impulsu z twojej przeszłości.

Poszukiwanie nowego nie może być zwyczajnym poszukiwaniem. Ponieważ dotyczy tego, co nowe - jak można go szukać? Nie znasz go, nigdy go nie spotkałeś. Poszukiwanie nowego to otwarcie wszelkich możliwości. Nie wiesz. Musisz zacząć od stanu niewiedzy, musisz poruszać się niewinnie jak dziecko, zachwycony możliwościami - a są one nieskończone. Nie możesz nic zrobić, aby stworzyć nowe, ponieważ cokolwiek zrobisz, będzie to pochodziło ze starego, będzie dotyczyć przeszłości. Ale to nie znaczy, że masz przestać działać. Jest to działanie bez udziału woli, kierunku czy impulsu z przeszłości, działanie medytacyjne. Zachowuj się spontanicznie. Pozwól decydować chwili. Nie narzucaj swojej decyzji, ponieważ będzie ona wynikać z przeszłości i zniszczy to, co nowe. Zachowuj się jak dziecko. Całkowicie zatrać się w chwili - a każdego dnia znajdziesz nowe odsłony, nowe światło, nowy wgląd. I te nowe doświadczenia zaczną cię zmieniać. Pewnego dnia nagłe zobaczysz, że w każdej chwili jesteś nowy. Stare już się za tobą nie wlecze, nie ciągnie się za tobą jak chmura. Jesteś jak kropla rosy, świeża i młoda.

Oto prawdziwe znaczenie zmartwychwstania. Jeśli to zrozumiesz, uwolnisz się od pamięci - pamięci psychologicznej. Pamięć jest martwa. Pamięć nie jest prawdą i nie może nią być, ponieważ prawda jest zawsze żywa, prawda jest życiem. Pamięć to narzucanie się tego, co już nie istnieje, stało się jak upiór, hamuje nas, jest naszym więzieniem. Tak naprawdę pamięć to my. Tworzy ona w nas węzeł, strukturę nazywaną „ja", ego. Oczywiście ten fałszywy byt zwany „ja" nieustannie boi się swojej śmierci. Dlatego ty boisz się nowego. Tak naprawdę wcale nie ty się boisz. Twoja istota nie odczuwa strachu. Czuje go ego, ponieważ bardzo boi się zginąć. Jest sztuczne, przypadkowo sklecone w całość. W każdej chwili może się rozpaść na kawałki. Dlatego, gdy przychodzi nowe, pojawia się strach. Ego boi się rozlecieć. W jakiś sposób udawało mu się zachować spójność, trwać w jednym kawałku, a teraz przychodzi coś nowego - będzie to coś, co niesie zagrożenie. Dlatego nie przyjmujesz nowego z radością.
Jakże ego miałoby radośnie zaakceptować swoją śmierć?
Aby umieć przyjąć to, co nowe, powinieneś pojąć, że nie jesteś swoim ego. Zobaczysz wtedy, że ego to po prostu twoja pamięć, ale ty nie jesteś pamięcią. Można ją porównać do komputera, maszyny, mechanizmu - pożytecznego, ale całkowicie ci podporządkowanego (...). Ty jesteś świadomością, nie pamięcią.

Wspomnienia stanowią zawartość świadomości, ty jesteś samą świadomością. Na przykład dostrzegasz na ulicy człowieka. Przypominasz sobie twarz, ale nie pamiętasz nazwiska. Gdybyś był pamięcią, powinieneś pamiętać również nazwisko. Ale ty mówisz: „Rozpoznaję tę twarz, ale nie pamiętam nazwiska". Później szperasz w pamięci, przeszukujesz ją i nagle pojawia się imię, a ty mówisz:
„Tak, to jest imię tej osoby". Pamięć to zapis. Przeszukujesz go, ale nie jesteś nim.

Często zdarza się też, że jeśli bardzo się starasz coś sobie przypomnieć, staje się to coraz trudniejsze. Napięcie uniemożliwia pamięci przekazanie informacji. Za wszelką cenę próbujesz przypomnieć sobie czyjeś imię, ale nie udaje się, nawet jeśli czujesz, że masz je na „końcu języka". Wiesz dobrze, że je znasz, ale nie możesz sobie przypomnieć.
To dziwne. Jeżeli byłbyś pamięcią, to kto nie dopuszczałby tej informacji? I kto mówiłby: „Wiem, ale nie mogę sobie przypomnieć"? Próbujesz coraz usilniej, a im bardziej się starasz, tym trudniejsze się to staje. W końcu, zmęczony tym zmaganiem, idziesz na spacer i nagle, gdy patrzysz na krzew róży, zjawia się, przypomniało się.
Nie jesteś swoją pamięcią. Jesteś świadomością, pamięć to zawartość - ale jednocześnie cała życiowa energia dla ego. Pamięć jest, oczywiście, stara i boi się tego, co nowe. Nowe może być niepokojące, trudne do przełknięcia. Nowe może nieść kłopoty. Będziesz zmuszony przestawić się. Będziesz musiał ponownie się dostosować. To wydaje się bardzo pracochłonne.

Aby stać się nową osobą, trzeba przestać identyfikować się ze swoim ego. Gdy już to zrobisz, nie będziesz za wszelką cenę z lękiem utrzymywał go przy życiu. Zresztą już wiesz, że niezależnie od tego, czy żyje, czy nie, i tak jest martwe. Jest po prostu maszyną. Używaj go, ale nie daj mu się wykorzystywać. Ego nieustannie boi się śmierci, ponieważ jest przypadkowe; stąd strach. Nie wypływa z bycia; nie mogłoby, bo bycie jest życiem. Jak życie może bać się śmierci? Życie nie zna śmierci. Ego wyrasta ze splotu przypadków, ze sztucznego, z tego, co w jakiś sposób zostało połączone w jedność, z fałszywego, z nieprawdziwego. Śmierć ego to odrodzenie się do bycia.
Nowe jest posłańcem Boga, jest sygnałem od Boga. Jest jak ewangelia! Słuchaj nowego, dotrzymaj mu kroku. Wiem, że się boisz. Pomimo strachu idź razem z nim, a twoje życie stanie się bogatsze i pewnego dnia będziesz w stanie ukazać swoją zniewoloną wielkość.
Wiele przegapiamy w życiu, ponieważ brakuje nam odwagi. Właściwie do osiągnięcia celu potrzebny jest nie wysiłek, lecz odwaga - a sprawy zaczną się wydarzać, same do ciebie przyjdą.

Źródło:
Facebook, blog autorki:
http://weronikawer.bloog.pl/
01-31-2014 12:29
Odpowiedz cytując ten post
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #2
RE: O strachu słów kilka...
Całkiem ciekawa rozprawa. Żeby jeszcze autorka zechciała wyjaśnić ludziom - czym jest Ego? To byłoby super.

Poza tym, ogólnie podsumowując - "Nowe" zawsze nadejdzie, czy się nam to podoba, czy nie. Możemy się na coś nie godzić, ale życie to ciągłe zmiany. Każdy dzień wymusza na człowieku zmiany, do których trzeba się dostosować, bo żyjemy w jakimś systemie społecznym i prawnym.

Nie wszystko "nowe" jest przydatne i wartościowe, nie wszystko co "stare" i sprawdzone jest złe.
Fajnie jest być człowiekiem otwartym, ale dobrze mieć swoja mądrość, żeby wybrać to, czego potrzebujemy i co jest wartościowe.
01-31-2014 16:04
Odpowiedz cytując ten post
~Verveux
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #3
RE: O strachu słów kilka...
(01-31-2014 12:29)Verveux napisał(a):  [...]Tak naprawdę pamięć to my. Tworzy ona w nas węzeł, strukturę nazywaną „ja", ego.[...]

Autorka rozprawy traktuje o początkach rozwoju duchowego.
Chodzi o to, aby otwierać się na nowe doznania, wzywa do refleksji nad swoim życiem, życiem ludzi, którzy tak naprawdę bardziej interesują się tym, co na zewnątrz, zamiast wewnątrz.

Według niej głównym motywem zastoju w rozwoju jest strach, ludzie przyzwyczaili się do wygodnego życia (na planie fizycznym), nad którym jak im się wydaje zapanowali. Człowiek nie boi się oswojonych zwierząt, bo wie, że ma nad nimi kontrolę - jak zachowa się chociażby przy kontakcie z duchem, o którym nic nie wie?
Po to jest ten tekst, by zachęcić do akcji. Podjąć kroki, by "ego" nie panowało nad życiem. Uwolnić się spod jego destruktywnego dla nas działania.
01-31-2014 22:03
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB