Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Oczy a magia uroków
Autor Wiadomość
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #1
Oczy a magia uroków
Taka mnie dziś naszła "rozkmina", mówiąc Waszym młodzieżowym językiem. Przypomniały mi się historie opowiadane przez moje prababki, babcie i mamę na temat uroków rzucanych na zwierzęta i dzieci. Pamiętam jak moja prababka mówiła, że mieli we wsi starszą kobietę dość szpetna z urody, o dziwnych oczach, która gdzie tylko poszła na gospodarkę w odwiedziny a wpuszczono ją do stajni, tam zaraz zwierzęta chorowały nagle i padały. Tak było z krowa, koniem i kurami u kilku osób. W końcu ktoś się połapał, że coś nie tak. Zwykle chwaliła- "jakie dorodne kury" albo "ładna klaczka." Kobieta była wdowa, mieszkała z synem, chodziła do kościoła jak inne kobiety (co o niczym nie świadczy). Ale wg odczuć mej prababki, było w niej coś niepokojącego. Słyszałam też o innej starszej kobiecie, obok niej mieszkało kilka rodzin i mieli zabudowane wspólne podwórze. Kiedy jeden z gospodarzy wjeżdżał koniem z wozem przez bramę, nagle koń się zaparł i nie chciał wjechać, aż dęba stanął. Ów mężczyzna rozejrzał się i w otwartym oknie zauważył tą kobietę, krzyknął coś do niej, schowała się a koń uspokoił się i wjechał. *** Bywa też, że ktoś z okolicznych sąsiadów bądź z rodziny zajdzie w odwiedziny do czyjegoś domu, gdzie jest niemowlę, później dziecko plącze i gorączkuje. Sama byłam kiedyś świadkiem takiej sytuacji, po czym odczyniono oczyszczenie i dziecko spało spokojnie. Niektóre matki odruchowo nie lubią jak ktoś obcy zachwala im dziecko, albo co gorsze dotyka (nie należy tego robić). Względem osób obcych, odległość cielesna i nietykalność winna być zachowana, dla dzieci i dorosłych. Są też pewne przesady- wg mnie całkiem słuszne- np. nie sprzedaje się z domu jajek i mleka po zachodzie słońca. I nie każdemu można coś dać, bowiem są takie osoby, które coś potrafią "zabrać." Wiele razy widziałam kiedy ktoś dał komuś szczepkę z doniczkowego kwiatka, bądź sadzonkę z ogrodu, po czym te zginęły lub zwiędły. Oczywiście nigdy nie powinno się dawać komuś za darmo, chociaż za symboliczna zapłatę ale jednak. Do czego zmierzam? Wiadomo, że te "urokliwe" osoby posługiwały się wzrokiem, jako nośnikiem energii. Wiadomo też, że należy unikać ludzi zazdrosnych i zawistnych, bo mogą zaszkodzić swoja energia. ** Myślicie, że robią to celowo, czy też może niektórzy nie zdają sobie sprawy, ze swoich "mocy"? W przypadku zauroczeń słownych, myślę, iż jest to celowe. Jakie są Wasze opinie i doświadczenia? Jeśli znacie jakieś opowieści czy przesady, to podzielcie się proszę.
07-12-2014 15:46
Odpowiedz cytując ten post
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #2
RE: Oczy a magia urokow
Kincaid, mówisz zapewne o osobach z natury wrednych, wiem, że są takie, ale szybko można wyczuć ich intencje. Zawiści też doświadczyłam na własnej skórze, zawsze w otoczeniu lub rodzinie znajdzie się ktoś zazdrosny, kobiety zwłaszcza. Cóż... trzeba jakoś żyć, najlepiej unikać bliższych kontaktów. Mnie zastanawia coś innego, że przecież ta kobieta w oknie na pewno widziała reakcje konia, więc chyba była świadoma. Poza tym zauważyłam, że takie osoby nie są zbyt urodziwe. Bywa też, że wręcz naznaczone fizycznie... Jakiś defekt, garb, rożne zniekształcenia. Pamiętam, jak byłam mała, może z 7 lat miałam a babcia mi zawsze mówiła, jak szlam z dziećmi włóczyć się po okolicy- "tylko nie idźcie dzieci pod dom do "kaprawej", tej co pod lasem mieszka... I nie bierzcie od niej żadnego jedzenia... Jabłek ani bułek." Stara kobieta, o której mówiła była przygarbiona (zgięta) prawie do ziemi, brzydka, chodziła po polach z kijem i kocurem (dosłownie). Określenie "kaprawa" tyczyło się tego, że z oczu ciekła jej ropa. Jak dowiedziałam się po latach, w jej domu "przywrozano" mężczyzn za pomocą alkoholu, córka jej złe się prowadziła, złe się to skończyło. Córka odziedziczyła po niej chorobę oczu, najprawdopodobniej to była "iglica" i również z czasem ujawniły się inne defekty fizyczne. Hm... Jakoś przez wiele lat moich obserwacji - a jest tego doprawdy sporo- nigdy nie spotkałam się z przypadkiem, żeby o rzucenie złego uroku podejrzewano osobę piękna z urody. Może to ma jakiś związek... Może energia i charakter ma swoje odzwierciedlenie w wyglądzie? Coś w tym jest. *** Jeśli chodzi o zdejmowanie uroku z dzieci, to ja wiem o metodzie z jajkiem.
07-12-2014 17:38
Odpowiedz cytując ten post
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #3
RE: Oczy a magia urokow
Wiesz, nie mnie oceniać czy ona się czuła nieszczęśliwa w życiu, bo być może wielu rzeczy nie wiem. Za młodu miała męża wojskowego, córkę. Z tego co pamiętam akurat nie były te panie odrzucone. Jedne pracowały na gospodarstwie, takie były czasy, zaś ich dzieci pracowały zawodowo. W sumie nie cierpiały biedy, niektóre kobiety przychodziły do nich do domu, więc rozrywkowo żyły. Ale z guślarstwa były znane. To raczej takie butne, zadziorne, zaborcze i kłótliwe charaktery. Nie wydaje mi się, żeby czegoś żałowały. Oczko
07-12-2014 19:07
Odpowiedz cytując ten post
Advena
Wtajemniczony

Liczba postów: 106
Dołączył: Sep 2013
Reputacja: 3
Podziękowania: 24
Podziękowano 17 razy w 9 postach
Post: #4
RE: Oczy a magia urokow
O, mi matula też opowiadała podobną historię. Na mojej wsi w sąsiedztwie mieszkała taka, co podobno też posiadała ten "mroczny" wzrok, że tak go nazwę. Jak spojrzała, pozazdrościła, to padało, albo coś się negatywnego działo, łamało noge itp. Ogólnie ludzie potem zaczęli jej życzyć oślepnięcia i w końcu oślepła. Za to jej syn, całkiem miły. Przynajmniej dla mnie. Choć nie chciałabym być na miejscu jego zwierzaków, współczuje im. No ciekawe. Jednak, ja jej osobiście poznać nie zdążyłam, bo za moich czasów nawet wczesnego dzieciństwa, była już w sędziwym wieku i nie wychodziła z domu raczej. Ale z relacji mojego brata, wiem, że piękna być nie mogła, bo się jej przestraszył, jak był raz u niej z moim ojcem. Język No ale co, może w młodości ładniejsza była.

Heh, może to potwierdzenie przysłowia "złość piękności szkodzi?". x)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2014 20:02 przez Advena.)
07-12-2014 19:40
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Etana
Użytkownik

Liczba postów: 44
Dołączył: Apr 2014
Reputacja: 2
Podziękowania: 0
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #5
RE: Oczy a magia urokow
We wsi, w której mieszkam, jest mężczyzna ze "złymi oczami". Po sześćdziesiątce, doczekał się już wnuków. Wyglądem w żaden sposób nie odróżnia się od innych ludzi. Na przeciwko mnie mieszka jego siostra, więc ta historia jest mi dość dobrze znana. Przyjechał kiedyś do niej i wchodząc do obory powiedział: "jakie ładne świnki". Na następny dzień wszystkie były martwe. Nie wierzę, żeby to był przypadek. Od tamtej pory jeśli już przyjeżdża do siostry, to zabraniają mu wchodzić do obory i chyba nie traktują go zbyt mile.

Myślę, że taka wewnętrzna zawiść i zgorzkniałość, która rośnie w człowieku przez lata, z czasem doprowadza do wielu nieszczęść, niekoniecznie umyślnych. Ten mężczyzna choruje na raka, jego żona również. Mieszkają w nie najlepszych warunkach, w dodatku żona bardzo źle znosi chemię. Cała ta sytuacja powoduje jeszcze większy ciężar złych emocji. I kiedy człowiek jest nimi wręcz przesiąknięty, wtedy cierpi na tym najbliższe otoczenie, nawet jeśli ta osoba tego nie chce.
Innymi słowy karmił w sobie tego "złego wilka". Pozwolił rozwinąć się negatywnej energii. Fakt, może życie nie było dla niego litościwe. Ale są ludzie, którzy zostali doświadczeni przez los jeszcze ciężej, a mimo to się podnoszą. Karmią dobrego wilka.

Chociaż z drugiej strony słyszałam kiedyś, że niektórzy ludzie po prostu rodzą się ze "złymi oczami". Może pozostałość po poprzednim wcieleniu? Jakiś negatywny ładunek nadany przez osobę towarzyszącą przy porodzie takiego dziecka? Kto wie.
07-12-2014 19:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #6
RE: Oczy a magia urokow
(07-12-2014 19:40)Advena napisał(a):  Ale z relacji mojego brata, wiem, że piękna być nie mogła, bo się jej przestraszył, jak był raz u niej z moim ojcem. Język No ale co, może w młodości ładniejsza była.

Heh, może to potwierdzenie przysłowia "złość piękności szkodzi?". x)
Dokładnie Adveno. Sprawa się tyczy obcych zwierzaków, bo ich właśnie miały się bardzo dobrze, sama miała krowy, świnie, kury, ogólnie muszę przyznać, że pracowita była w obejściu. I ponoć dobrze gotowała. Akurat wiem, bo one z moja prababka z jednych stron, ze Wschodu. Jedna tą córkę urodziła (w wieku mego dziadka), ale jakieś licho tam rządziło, bo wiele złego z ta córką narobiły, małżeństw narozbijały i sadzić się lubiły z ludźmi, odgrażać sąsiadom. A ja kiedyś numer zrobiłam, byłam jakoś w liceum, jesienią jechałam do domu autobusem, lało jak z cebra. I ona jechała ze mną, siedziałam za nią, jakoś tak się kręciła na siedzeniu, ramionami ruszała, jakby jej coś po karku łaziło. Wysiadłyśmy we dwie a ja idę obok, przywitałam się z nią i .... użyczyłam jej parasola, bom duży miała. I tak sobie szłyśmy i rozmawiałyśmy kawal drogi, wspominała moja prababkę, mówiła ze podobna do niej jestem. Później ze wszystkimi w okolicy się waśniła, na starość nie odzywała się, ale mijała mnie i nic nie mówiła. Ja z nią bezpośrednio nie miałam konfliktu. Wiem, że chorowała na raka, widziałam ja 2 tygodnie przed śmiercią. Zapewne miała swoje tajemnice, zabrała je ze sobą. Dzieci jej i wnuki lekko nie maja, zapewne ciągnął się za nimi pewne sprawy. Odnośnie urody... Za młodu dość ładna kobieta była, ale później miała wypadek (w dziwnych okolicznościach) i odbiło jej się to na twarzy i sprawności ogólnej. Zresztą jej syn tez miał wypadek... cudem przeżył.

(07-12-2014 19:54)Etana napisał(a):  Myślę, że taka wewnętrzna zawiść i zgorzkniałość, która rośnie w człowieku przez lata, z czasem doprowadza do wielu nieszczęść, niekoniecznie umyślnych. (...)
Innymi słowy karmił w sobie tego "złego wilka". Pozwolił rozwinąć się negatywnej energii. Fakt, może życie nie było dla niego litościwe. Ale są ludzie, którzy zostali doświadczeni przez los jeszcze ciężej, a mimo to się podnoszą. Karmią dobrego wilka.

Chociaż z drugiej strony słyszałam kiedyś, że niektórzy ludzie po prostu rodzą się ze "złymi oczami". Może pozostałość po poprzednim wcieleniu? Jakiś negatywny ładunek nadany przez osobę towarzyszącą przy porodzie takiego dziecka? Kto wie.
Cenne uwagi Etano. Tak też myślę, że życie bywa niesprawiedliwe i okrutne, ludzie chorują, tracą bliskich... ale trzeba się starać unikać zgorzknienia i negatywnych emocji mimo wszystko. Tzn. rozładowywać je neutralnie a nie na innych ludziach. Wiele osób wetuje sobie na innych własne niepowodzenia. Najgorzej to zamotać się w zawziętość i mściwość. To nie jest dobra droga. Niektórzy postępują wg zasady np- mnie zostawił maż (żona, chłopak), to ja też komuś rozbije związek i zniszczę. A co tam... Ale skutek nie zawsze niesie ulgę. Odnośnie rodzenia się ze "złymi oczami", hm... możliwe, że niektórzy maja w sobie ten "negatywny ładunek" od początku. Może geny... choć zapewne wychowanie i wzorzec wyniesiony z rodziny też ma wpływ. Nie na darmo mawia się - "jaka mac, taka nać." Inaczej "jaka matka, taka córka." Chociaż nie jest to też reguła.
07-12-2014 20:38
Odpowiedz cytując ten post
wena
Leniwa Szumowina

Liczba postów: 391
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 13
Podziękowania: 63
Podziękowano 72 razy w 32 postach
Post: #7
RE: Oczy a magia urokow
Ja mam ciotkę, XD która zawsze się zachwyca czymś potem to coś pada... Zdycha, więdnie itp.
Od małego babka mnie nauczyła z dziadkiem, że trzeba pluć przez ramie albo pukać w drewno.
Szczególnie przy tej ciotce. Ogólnie powiem, że w rodzinie też ma problemy. Od bardzo dawna gdyż ona mieszka nie z rodzina moją najbliższa tylko jej męża. Kto się domyśli to domyśli...

Sam znalazłem też w necie fajny sposób na radzenie sobie ze złym okiem należy wyprostować palec wskazujący i mały a resztę reki zamknąć kiedy ktoś chwali nasze roślinki np.
używano tego we Włoszech gestu żeby wsiąść na rogi złe oko. Uśmiech

"Pamiętaj: w co umysł może uwierzyć, to umysł może osiągnąć...." = Napoleon Hill

----------------------------


[Obrazek: tumblr_omilcy7mzi1ue04pxo1_250.gif]
07-12-2014 21:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #8
RE: Oczy a magia urokow
Heh... Wena. :D Ja Ci podam kilka sposobów. Jak mijasz kogoś, kto Cie bardzo nie lubi na drodze, to zaciśnij dłonie i zrób "figę" (może być w kieszeniach). Możesz nosić przy sobie w kieszeni (kobiety w torebce) coś czerwonego np. kawałek materiału, i jak miniesz kogoś, to wyjmij sobie i spójrz na ta czerwię. Możesz wizualizować sobie biały ochronny kokon albo lustro (tafla w stronę tej osoby). Na ochronę kwiatków w domu mam swoje patenty, rożne znaki pod skrzynkami i donicami. Przeważnie jak sadze czerwone pelargonie, to sobie "coś" myślę i to one rosnąc i kwitnąc działają ochronnie. Psom lub kotom wiąże się przy obrożach (czerwonej) - brązowa nitkę z naturalnego tworzywa, po uprzednim rytuale ochronnym z brązowa świeca. Koniom zaplata się dla ochrony grzywę w warkocze. A ciotka jak Cie odwiedzi i będzie wychodzić, to jej powiedz na odchodne - "wszystkiego dobrego i dużo zdrowia." Uśmiech
07-12-2014 21:44
Odpowiedz cytując ten post
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #9
RE: Oczy a magia urokow
(07-12-2014 22:06)Kincaid napisał(a):  
(07-12-2014 21:44)Ismena napisał(a):  Heh... Wena. :D Ja Ci podam kilka sposobów. Jak mijasz kogoś, kto Cie bardzo nie lubi na drodze, to zaciśnij dłonie i zrób "figę"
Myślałam, że będzie - zaciśnij dłonie i zrób "pięść", a następnie wyceluj nią w twarz tej osoby. }:> Ale tak nie wolno i to już ostateczność, więc tak nie róbcie. Anioł
A tu Cię zaskoczę - jak Ci ktoś jawnie, wprost słownie bardzo źle życzy, to masz pełne prawo tak postąpić.
<byle bez świadków, sądu nie będzie>
07-13-2014 09:17
Odpowiedz cytując ten post
xao
Wtajemniczony

Liczba postów: 346
Dołączył: Oct 2012
Reputacja: 22
Podziękowania: 114
Podziękowano 198 razy w 66 postach
Post: #10
RE: Oczy a magia urokow
Mam chwilowy dostęp do neta z wakacji, to i ja coś napiszę.
To o czym piszecie nazywa się "złe oko". Jeśli dobrze kojarzę pierwsze przesłanki o tym pochodzą ze starożytnego Egiptu. Ochroną przed tym wzrokiem miał być amulet "oko horusa".
Ktoś mnie kiedyś co nieco tego uczył, służy do rzucania raczej słabych klątw, czy uroków w stylu: pech, bóle głowy. Raczej nie wywołamy tym nic silniejszego, chociaż to pewnie kwestia osoby rzucającej. Jakby się zastanowić bardziej przypomina to atak psychiczny, aniżeli zwykłą klątwę/urok... No, ale myślę, że nie ma to znaczenia.

W praktyce jest to wzrok "wymięty z emocji". Dosłownie. Jak najbardziej zimny i beznamiętny wzrok. Takim wzrokiem należy spojrzeć komuś prosto w oczy i wtedy "wysłać" naszą klątwę/urok prosto do tej osoby poprzez jej oczy.
Pierwsze ćwiczenia jakie można z tym wykonywać to bardziej zabawa psychologiczna niż prawdziwa magia. Idąc ulicą możecie próbować patrzeć na ludzi właśnie takim wymiętym z emocji wzrokiem. Naturalnie większość ludzi będzie o razu uciekać wzrokiem, taki odruch kiedy patrzy się na nas ktoś obcy. Ale po jakimś czasie wyćwiczycie samo spojrzenie i będzie wam łatwiej przejść do właściwego "złego oka".
07-13-2014 12:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB