Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Opowiadanie o Romanie
Autor Wiadomość
wena
Leniwa Szumowina

Liczba postów: 391
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 13
Podziękowania: 63
Podziękowano 72 razy w 32 postach
Post: #1
Opowiadanie o Romanie
Witam przedstawię historię która napisałem, dzieje się ona w świecie obecnym wiec nie miejcie do mnie pretensji ze coś pominąłem ponieważ zawsze swoje historie pisałem w średniowieczu i to były innego rodzaju historie oraz użyłem innego stylu.
Bardzo was proszę o ocenę i to surową :D O wypomnienię każdego błędu o czym zapomniałem w opowiadaniu ale nie tych gramatycznychJęzyk gdyż jestem dyslektykiem który chce zostać pisarzem nawet w tym jest ironia Oczko

Opowiadanie O Romanie by wena

Romek nie był dobry w bieganiu wogule nie lubił żadnego rodzaju sportu, wolał zajęcia intelektualne niż praca z mięśniami. Teraz pluł w brodę, bo goniło go parę nieźle umięśnionych typków, serce waliło mu w piersiach,tracił powoli oddech. Nagle się zatrzymał i cofną i momentalnie obrócił i wymierzył cios przeciwnikowi który biegł na niego.Gościu padł, Romek się uśmiechną jednak że jego ręka bolała go bezkarnie, ale jeszcze został jeden. Po co wogule się mieszał w to gówno ? Ale ch** wszystko się wydało, trzeba to jakoś przełknąć wykrzywił twarz z niesmakiem, spojrzał na przeciwnika, który trochę był zmieszany widząc kolegę nieprzytomnego. Szybko się opanował i postawił garde. Podchodził powoli do Romka ostrożnie. Romek wogule nie wiedział jak się trzyma garde kiedyś jego koledzy próbowali go nauczyć ale zapóźno Romek spluną na ziemie i jeszcze bardziej wykrzywił twarz. Wróg się przybliżał nie pewnie jak by się czegoś obawiał, Romek nie wiedział czego ale dobra postawił trochę dziwną garde, pieści miał na wysokości oczu z przejściem żeby widzieć przeciwnika, wróg się złowieszczo uśmiechną jak kot który widzi ze mysz jest już jego.Podszedł i wyprowadził cios w niego, Roman momentalnie schylił się i dostał w głowę aż go powalił ten cios. Kurde myśli Romek nawet mnie oszołomił a zawsze się zastanawiałem jak to jest, ale wstał i zobaczył przeciwnika trzymającego swoją rękę i krzyczącego 'kurwa złamałeś mi rękę!!' Romek się uśmiechną i ruszył do ataku po prostu nie mógł się powstrzymać coś go ciągnęło chciał gościa wykończyć ale gościu zaczął już uciekać Romek postanowił go gonić ale po chwili zrezygnował. Był w pełni sił. Normalnie taka siła się wyzwoliła w nim której nigdy nie czuł. 'O Borze' krzykną, po chwili spojrzał na sylwetkę która leżała na chodniku uśmiechną się.Wyją z kieszeni nuż ....


Następnym dniem przyniósł ból mięśni i siniaki. Kiedy Romek poszedł do łazienki spojrzał w swoje odbicie było inne jak by tego nie poznawał ale nie będzie się tym przejmował spojrzał na swoje włosy które były tak jakby na żelowane krwią i to było łatwe do przegapienia pośród kruczo czarnych włosów spojrzał w swoje oczy ciemno zielone i powiedział 'ja pierdole Roman musimy się wziąć w garść, wiesz ze nie da się tak żyć, ja to wiem i ty też wiec trzeba tylko postawić pierwszy krok,' Uśmiechną się do siebie dzień miną spokojnie. Dla Romana soboty są zawsze spokojne jak się nie pije i nic nie odpierdala jak cała reszta. Roman musiał odpocząć od zdarzeń które wydarzyły się w piątek w nocy. Musiał wszystko sobie poukładać. Sam nie wierzył ze to zrobił ale cóż trzeba z tym żyć, za późno żeby to zmienić ale będzie ciekawie .Uśmiechną się i zaczął oglądać Texanska masakra piłą mechaniczną

W snie Romek zobaczył smoka nie takiego z kreskówek zielonego czy w jeszcze jakimś innym kolorze tęczy, tylko smoka wielkości dłoni przypominał chińskiego smoka z różnicą ze nie miał łusek tylko włosy jasnego koloru po chwili smok spojrzał na Romana i zioną na niego i przypalił mu włosy na reku.Romek odskoczył.Smok zleciał z drzewa które raczej przypominało coś z gruszkami i powiedział 'nazywam się Blondyn ty jesteś Roman prawda?'
-tak aa gdzie ja jestem. Odpowiedzial Roman.
-tam gdzie być powinieneś, wiec się nie przejmuj lokalizacją ważne ze tu jesteś. Nie odpowiadaj zaraz ci wszystko wyjaśnię.Więc się będę streszczać, musisz zrobić dla mnie kilka rzeczy a ja cię za to wynagrodzę jedna rzecz jedna gruszka z tego drzewa kumasz o co mi chodzi
Roman kiwną głową
- Dobra to panie nie mowa dostaniesz pierwszy owoc na zachętę a drugi jak wykonasz pewne zadanie zrozumiane
Roman znów kiwną głową nie był przyzwyczajony do takich realnych snów
Blondyn dał mu gruszkę roman ją wziął i już chciał ugrysc kiedy smok powiedział
- Jesteśmy w krainie snów nie musisz tego w ten sposób jeść ale jeśli wolisz to proszę tylko szybko nasz czas się kończy
Roman wziął pierwszy kęs o borze jakie to jest pyszne!! zjadł gruszkę w parę sekund nawet z nasionami smok się uśmiechną i powiedział
- Jak chcesz następną musisz wykonać dla mnie zadanie chłopcze ono jest dość łatwe masz wziąć włos dziewczyny która w poniedziałek napotkasz na ulicy ona będzie wyjątkowa piękna naturalna blondynka o jasnych włosach przypadkiem na ciebie wpadnie a ty masz zdobyć jej włos i zawinąć w chusteczkę jak to zrobisz znowu dosiedzisz ten owoc a owoc da ci siłę
- Smok strzelił palcami i sen zaczął się rozmywać jak woda wszystko zaczęła spowijać gęsta szara mgła
-
budzik myśl ja pierdole trzeba wstać znowu poranne rytuały toaleta ubrania śniadanie toaleta samochód i sruu do lasu na grzyby o 5 rano w niedziele tego się nie da wyobrazić ale jest możliwe Jak wszyscy jadą to i on też, nawet jak by chciał zostać ale teraz szybko się ubrał zjadł z toalety skorzysta jak już będzie na miejscu samochód z ojcem który też wstał żeby dać przykład, samochód jedziemy najbliższa polana z grzybami i się zaczyna polowanie na maślaki oraz łowy na prawdziwki które są w tych okolicach bardzo pożądaną zwierzyną która się znajduje szczególnie pod brzozami i dębami i innymi drzewami z którymi ten grzyb ma pakt
który brzmi tak ja ci dębie daje wodę i inne minerały a ty za to mi glucosę to tworzy mikroze jak powiedział Romka nauczyciel od biologi ale teraz Roman martwiła inna rzecz co będzie jutro szedł dalej patrzył pod nogi i szedł. jego Ojciec zaczął do niego krzyczeć ej Romuś grzyby pomijasz zobacz tu maślaczka pominąłeś zobacz jaki ładny, a tu nadepnąłeś na dwa Romek co się z tobą dzieje ja cie już nie rozumiem jeśli masz problemy możesz nam powiedzieć
Romek szybko przetrawił to głowie i jedyna odpowiedz która mu została to
- Co?
- Co co Romek obudź się wreszcie bo całe życie prześpisz
- A oto ci chodzi Romek ziewną
- Widzisz siedzisz całe życie przed tym komputerem byś może sobie dziewczynę znalazł my z matką chcemy mieć wnuki
- Tato w moim wieku ja mam 16 lat i dzieci nie planuje na najbliższe 24 lata wiec się odczep i zajmij się swoimi sprawami chodź tam pewnie są maślaki
Zmienienie tematu załatwia wszystko Romek opanował to do prefekci potrafił także bawić się słowami co innym wychodziło z trudem dowcipy gdzie tomek ma domek w wykonaniu jego znajomych było żałosne ale co zrobić nie patrzy się darowanemu koniowi w zęby.

Dzień miną spokojnie obejrzał jakiś Polski horror ale wo-gule Polacy się nie nadawali do strasznych filmów lepiej do komedii bo ludzie w Polsce już się niczego nie boją, czego bać się mają ja się pytam, u polaków nie ma miejsca na strach bo wszystkie miejsca są zajęte i już się strach przed głodem jest większy od strachu przed zombi czy dzieckiem demonem ale za to nie ma miejsca na szczęście dla tego mamy dobre komedie jak czas surferów kiepscy po prostu tak jest.

Spał mocno, budzik kurwa szkoła ja nie mogę trzeba wstać poorane rytuały odprawione trzeba iść do szkoły i złapać autobus który jak zwykle się spóźni znowu będzie się musiał się tłumaczyć na niemieckim i jeszcze ma nauczycielkę wariatkę i będzie musiał to mówić w języku niemieckim, nie dość ze ma już wystarczająco problemów z samym sobą ale biegnie bo widzi ze autobus jedzie ale nagle zderzył się z kimś kto to?. auuu moja broda kurwa przyciąłem se język !! krzykną Roman i zobaczył gościa z którym się bił w piątek
-dobrze ci.. wiesz zemścimy się za to co zrobiłeś Szymkowi tego na pewno ci nie zapomnimy wiec rozglądaj się dobrze ci radze i poszedł
-sam się rozglądaj bo ci połamie drugą rękę krzykną Roman ale bez przekonania i poszedł na przystanek który był już pusty Roman no normalnie zajebiście ja pierdole dzień zapowiada się wyśmienicie skrzywił się i spluną krwią

"Pamiętaj: w co umysł może uwierzyć, to umysł może osiągnąć...." = Napoleon Hill

----------------------------


[Obrazek: tumblr_omilcy7mzi1ue04pxo1_250.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-10-2012 09:47 przez Przemek.)
11-10-2012 02:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Aske
Użytkownik

Liczba postów: 16
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 2
Podziękowania: 0
Podziękowano 5 razy w 1 postach
Post: #2
RE: Opowiadanie o Romanie
Trochę źle się czyta, tworzysz zbyt długie zdania i kulejesz z interpunkcją. W pewnych momentach nie wiadomo już co, gdzie, jak, dlaczego i do kogo. Dialogi powinieneś ładnie wyodrębnić z tekstu i zaznaczyć wyraźnie kiedy kończy się wypowiedź bohatera a gdzie zaczyna sie twój komentarz. Nie wspomnę o gramatyce (bo jej nie lubię). Jak chcesz zostać pisarzem, to czeka cię naprawde sporo pracy. Przepraszam, musiałam to napisać. Uśmiech
Co do ortografii - włączenie autokorekty nie boli. Oczko
11-10-2012 09:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Przemek
Wtajemniczony

Liczba postów: 105
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 2
Podziękowania: 4
Podziękowano 3 razy w 2 postach
Post: #3
RE: Opowiadanie o Romanie
O jejciu. Smutny
Widzę tą twoją ortografie.
I mi się płakać chcę. Ale spox bo ty masz dysleksje.
Ale jak ty te zdania tworzysz. :/
Próbowałem edytować, ale tylko połowę edytowałem.
Ale dość fajna opowieść.

When did we lose our way?
Consumed by the shadows, swallowed whole by the darkness.
Does this darkness have a name?
Is it your name?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-10-2012 15:38 przez Ase.)
11-10-2012 09:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Avis
Wtajemniczony

Liczba postów: 32
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #4
RE: Opowiadanie o Romanie
Zdecydowanie interpunkcja i ortografia. W szczególności to pierwsze. Wyszukaj sobie w internecie, jak zapisujemy "mowę zależną". Zobacz też, jaki powinien być layout opowiadania, czy powieści.

Co do edytowania twojego postu...
Nie zrobię tego. Dobrym ćwiczeniem będzie twoja własna, poprawna edycja.

Dysleksją możesz się tłumaczyć, ale na sprawdzianach. My nie wyciągamy tu konsekwencji. Nie jest to coś tak trudnego, czego nie dałoby się wyćwiczyć. Na pewno wyjdzie ci to na dobre.
11-10-2012 10:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
~Beri
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #5
RE: Opowiadanie o Romanie
Hmmm...
No to plusy:
Piszesz ciekawie, aż mam ochotę poczytać kolejne części. Uśmiech
Fajna fabuła.
Minusy:
Ortografia, ale to wytłumaczyłeś czemu, więc pozostaje Ci pracowanie nad tym.
Za długie zdania, co dla oczu nie są zbyt przyjemne.
Pogubiłam się kiedy nagle z pisania w pierwszej osoby, przeszedłeś na trzecią osobę.
Ale ogólnie ciekawe i fajne, tylko trochę musisz poćwiczyć. Uśmiech
11-10-2012 10:31
Odpowiedz cytując ten post
Czekam
Starszy użytkownik

Liczba postów: 74
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 4
Podziękowania: 8
Podziękowano 2 razy w 2 postach
Post: #6
RE: Opowiadanie o Romanie
.....
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-29-2017 13:49 przez Czekam.)
11-10-2012 15:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
~Beri
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #7
RE: Opowiadanie o Romanie
Czekam wiem że jest dobre, ale skoro chciał opinii to ją wyraziliśmy. Jak chce być pisarzem, to musi ćwiczyć, by mógł się doskonalić. Uśmiech
11-10-2012 17:07
Odpowiedz cytując ten post
wena
Leniwa Szumowina

Liczba postów: 391
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 13
Podziękowania: 63
Podziękowano 72 razy w 32 postach
Post: #8
RE: Opowiadanie o Romanie
witam napisałem następną cześć. Przepraszam za błędy. w szczególności kieruje te przeprosiny do moderatorów Uśmiech popełniłem dużo błędów gdyż pisałem opowiadania dla siebie, i nikt ich nie oceniał. z tego ze jestem dyslektykiem to już wiecie, ale dodam jeszcze coś ze zaprzestałem nauki języka polskiego w 6 klasie podstawówki :/ wiec jeszcze raz przepraszam za błędy mogę pisać dalej jak chcecie następne części. nie było mnie na form ostatnio gdyż miałem testy z chemii oraz geografii i kupę pracy domowej z księgowości. ale przestane się usprawiedliwiać i dam wam następną cześć opowieści o Romanie trochę mniej akcji ale więcej się wyjaśnia :D miłego czytania

Romek spojrzał na przystanek szału nie było. Jak zwykle większość przystanków na wsi jest zrobiona z blachy, choć zdarzają się zrobione z betonu i innych materiałów, których nie potrafił wymienić. Wiedział ze musi gdzieś się schować ale gdzie?. Na wsi każdy każdego zna, ludzie patrzą przez okna i interesują się każdym. Romek by się nie zdziwił jak by znalazł kartotekę z swoim imieniem i nazwiskiem w czyimś domu. Ale los jak los czasami daje po dupie a czasami pomaga jak teraz.
Zobaczył Romek jak jedzie w jego stronę pan Jacek, który był bardzo dobrym przyjacielem jego ojca. Pan Jacek był bardzo skromnym człowiekiem jak ojciec Romka. Ale jedna rzecz różniła go od jego ojca. Oczywiście poza wyglądem, było to ze pan Jacek lubił nałogi, i one go lubiły w wzajemnością. Ale teraz Romek wyszedł na drogę, z licznymi pęknięciami oraz dziurami. Zaczą machać do jadącej w jego stronę ciemno niebieskiej polówki. Samochód się zatrzymał, wysiadł z niego dobrze zbudowany pan Jacek. On się nie różnił od reszty ludzi na tym świecie miał ręce i nogi. Ale także papieros za uchem, i jeden w ustach który był już wypalony do połowy. Pan Jacek lubił jeden rodzaj papierosów Marlboro Gold. Innych nie chciał palić, i zawsze przeklinał ze są za drogie.
-Romek chłopie co ty tu robisz ? Jacek zapytał jak by znał odpowiedz, a ta odpowiedz brzmiała jesteś na wagarach !!!
- Cześć, autobus mi uciekł
-tak i pewnie chcesz wykorzystać mnie żebym cie zawiózł do szkoły co?
-gdyby był pan tak uprzejmy
- jak jeszcze raz Romek powiesz na mnie pan, to cie nie zawiozę jestem Jacek!!
- dobrze, zawieziesz mnie do szkoły ?
- nie, zawiozę cię do miasta a potem sam się zawleczesz do szkoły, co ty na to?. Jacek rzucił pieta na szos a następnie go nadepną.
- ok mi pasuje
-mam nadzieje bo jak nie!!. Jacek się uśmiechną i zapalił następnego papierosa
-wsiadaj
Romek wsiadł do samochodu który był czyściutki, ale pachniał jak popielniczka.
Z tego co się Romek orientował, pan Jacek był typem ludzi którzy lubili porządek. Tak samo jego ojciec i matka mieli fioła na tym puk-cię. Romek nie mógł tego do końca zrozumieć. Po co sprzątać jeśli i tak po pewnym czasie się znowu nabrudzi ? to jak syzyfowa praca. Mniejsza z tym,
-Romek i jak tam? Coś nowego u twojego ojca ? jak mu idzie w nowym biznesie ?
-nie jestem pewien bo on nie lubi mówić o swojej pracy ale mu się podoba, tak ponoć słyszałem.
-aha czyli dobrze wiesz nie każdy by się wziął za te robotę, podziwiam za to twojego ojca ja bym nigdy nie mógł tak sobie codziennie widzieć tyle śmierci.
- tak praca grabarza jest ciężka jak się dźwiga kogoś grubego hahah Romek sam ułożył ten kawał i myślał ze jest śmieszny. Ale ten kawał zamroził atmosferę w samochodzie. Resztę drogi spędzili bez słowa. Mniej więcej to było jakieś 10 minut.
-dziękuje panu. Romek wysiadł i tylko usłyszał ciche, ja ci k**** dam panu, samochód odjechał.
Romek musiał iść jeszcze 10 minut, żeby dotrzeć do swojej niechcianej destynacji. Szkoły!! ale jeszcze wstąpił do sklepu kupił sobie chipsy, Lasy Ostre i szedł powolnym krokiem. Żeby zamienić te 10 minut w 20. W połowie trasy kiedy już opróżnił opakowanie, zachciało mu się pic zatrzymał się i sięgną do plecaka. W plecaku jak zwykle panował chaos. Ale znalazł, jest upragniona woda gazowana.
Zaczą pic i spostrzegł ją, aż się oblał,szybko zakręcił butelkę. I znowu spojrzał i powiedział ja pierdole i patrzył. Blondynka w jesiennych barwach szła do niego. nie źle szła ulicą w jego stronę. Dziewczyna w czarnych dresach i szarej bluzie, była inna od tych które znał. Tak ta się wyróżniała, tak ale czym? Czymś czego się nie zapomina. Charyzmą nie to nie to. Raczej coś w jej twarzy poczekał chwile, i się przyjrzał. zadarty nos tak namiętne usta. Nie to, spojrzał wyżej tak to były jej oczy. Patrzyła jakoś inaczej na świat. Romek nie potrafił tego określić, ale to było to. On był pewien ze ona go zobaczyła. jednego gościa który stoi na ulicy i się na nią gapi, z otwartą szczęką. uśmiechnęła się był to uśmiech skrywający coś, spytała.
-hej możesz mi powiedzieć gdzie jest poczta ?
-yyy poczta zaraz, poczta tak?
-tak szukam poczty. znowu uśmiech
-yyyy musisz yy skręcić w prawo za barem, a potem w lewo za sklepem z wędkami. potem to już prosto poczta stoi jak wół.
-a nie mógł byś mnie tam zaprowadzić ?
-tak oczywiście. Romek powiedział to bez namysłu.

Dziewczyna nazywała się Alexandra, przyjechała do swojego kuzyna Szymka który został zaatakowany przez 4 gości. Tak mówił hahah jaki koleś hahah tak naprawdę Szymek został zakatowany przeze mnie. tak jednego gościa ale to wo gule zachował dla siebie. tylko pamiętał ze powiedział coś w rodzaju to jest niebezpieczna okolica. Dziewczyna była piękna na koniec go uścisnęła i podziękowała za pomoc. Tak a ty też byłeś tak przyjaźnie nastawiony w stosunku do jej kuzyna? wtrąciło się sumienie.

"Pamiętaj: w co umysł może uwierzyć, to umysł może osiągnąć...." = Napoleon Hill

----------------------------


[Obrazek: tumblr_omilcy7mzi1ue04pxo1_250.gif]
11-12-2012 23:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.


Potwierdzenie kodem
Potwierdzenie kodem
(wielkość znaków nie ma znaczenia)
Przepisz tekst z obrazka po lewej do poniższego pola tekstowego. Taki proces jest niezbędny, by zapobiec wysyłaniu wiadomości przez automaty.

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB