Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 głosów - 5 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę
Autor Wiadomość
Chaota
Neofita

Liczba postów: 5
Dołączył: Aug 2017
Reputacja: 0
Podziękowania: 6
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #31
RE: Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę
Uff jak dobrze ze nie bylem chrzczony ani nie mialem bierzmowania
08-25-2017 02:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Asriel Veir Semis
Gwiezdny Mag

Liczba postów: 11
Dołączył: Aug 2017
Reputacja: 0
Podziękowania: 4
Podziękowano 5 razy w 5 postach
Post: #32
RE: Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę
W razie czego jak mógłbym komuś zmyć te sakramenty?
08-25-2017 20:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Bastet Kocica
Banshee - Kwaśna Zmora

Liczba postów: 28
Dołączył: Dec 2016
Reputacja: 0
Podziękowania: 58
Podziękowano 4 razy w 3 postach
Post: #33
RE: Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę
Rytuałem, działaniem- tzw. "dechrystianizacją". Usuwa to kościelne pieczęci i nie tylko. To zmywanie chrztu i innych sakramentów wodą; czystą z Natury, niechrzczoną, nieświęconą syfem, tylko naturalnymi energiami.

(02-10-2016 18:07)Shadow napisał(a):  Jak zdjąć pieczęć z bierzmowania?

Oczyścić, wyczyścić Trzecie Oko, wypowiedzieć jakąś wymyśloną przez Siebie formułę, że się tego nie chce, tego bierzmowania, co ktoś je zrobił wbrew osobie bierzmowanej, poblokowanej tym, zablokowanej przez to. Takie coś jak modlitwa wypowiadana pod nosem do siebie. Życzyć temu komuś kto robił bierzmowanie żeby to bierzmowanie wróciło do niego, do osoby która je zrobiła i obsyfiła tym. Niech się z tym użera. Napełnić się energią i marzyć żeby było dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Sakramenty odbierają Nam takie uczucia. Zażyczyć sobie żeby odzyskać stracone lata, gdy było się pod pieczęciami, blokadami. Bierzmowanie najbardziej wpływa blokująco na Trzecie Oko, zabiera wyobraźnie, dobre samopoczucie.

(02-10-2016 16:08)Hekate napisał(a):  Przerażające to jest. A czy sam fakt, że odchodzimy od kościoła, nie jest dowodem na to, że jednak te ich blokady tak do końca nie działają?

Racja, nie działają do końca bo trochę odpuszczają, niszczymy je samym sobą, ktoś je nam niszczy, odblokowuje, czujemy więcej luzu w życiu, wolności, odpoczynku od przymuszonego natłoku myśli, narzuconego nam przymusowo działania.

(11-04-2012 19:31)UtkaneZWyobrazen napisał(a):  Znam trochę starszą technikę. Oczko
Ale moim zdaniem to nie kradzież duszy powoduje, że kościół jest tak silny. Wszystko przez średniowiecze, w sumie wtedy kościół zdobył taką władzę, no i utrzymuje się do dziś. Chociaż już powoli topnieje... Ludzie zaczynają się odwracać.
Zabranie duszy nie manipuluje człowiekiem. Każdy posiada wolną wolę... Owszem, można ukraść duszę ale to bardzo trudna, bardzo stara technika. Dusza posiada duży pokład energii im starsza tym większa energia. Żeby "złapać" duszę musisz ją oddzielić od ciała, ale jednocześnie utrzymać je przy życiu. Ciało bez ducha nie może żyć naturalnie. Głównie używa się do tego kryształów. :D Potrafią przechować dużą ilość energii ... Ale taka kradzież, wiąże się z ogromnymi konsekwencjami...

Siedzę sobie kiedyś w kościele, rozmyślam o różnych sprawach kościelnych, duchowych, w takiej okropnej żenującej wersji, jak Mi, Nam wszystko zabierają, dusze, ciała, emocje, uczucia, własny głos w głowie, taki do wypowiadania wolności słowa, tego co się chce też. Patrzę na lampy z kryształów pod sufitem kościoła, w środku kościoła to jest, widzę tam Moją Duszę, Białą, Przeźroczystą, śliczną, ładną, świetlną taką, błyszczącą. Cała Dusza jest okropnie poniszczona, obsyfiona, traci blask, straciła blask na przestrzeni lat będąc tam uwięzioną, gdy ją tam umieścili wrzucili. Mogła być tam też chwilę, nie przez kilka lat. Sama nie wiem, w sumie to i to. Odzyskuję ją, oczyszczam, czyszczę, zabieram do siebie, spowrotem do duszy którą jeszcze mam w sobie, do mojego ciała. Wyobrażam sobie wszystko to mi intuicja podpowiada, myślę że już wszystko co moje odzyskałam, przyciągnęłam do siebie, jak utraconą a własność, utracony skarb. Cała Moja Dusza jest we mnie u mnie bezpieczna i schowana, ukryta. Coś dziwnego się dzieje, wszystko wrze, "oblewa" się smołą, w kościele, na ławkach, wchodzi w ludzi ich czakrami, wszystkim czym się da, szuka dziur energetycznych, dziur w aurze, otworów duchowych. Mnie to omija, nie może zaatakować, jestem cała bezpieczna. Wszyscy się wściekają, drą na siebie i innych, kłócą, wiedzą że znów "coś złego" zrobiłam, zepsułam im ich plany, sakramentalne marzenia itp. Znowu zerwałam dychowo kontakty z kościołem, odwróciłam się od nich, obraziłam się, nie odzywam się do nich, jestem sobą-jestem wolna. Zrobiłam w tym czasie tego swojego myślenia o tym wszystkim "dechrystianizacje", odciełam się od tego wszystkiego, uwolniłam się, wyjęłam blokady, pieczęcie. Jest mi lepiej, im gorzej, coraz gorzej, słabiej, fataknie się czują, ich dusze których przed chwila nie mieli wyją z bólu od ich i ich "znajomych" blokach, pieczeci, są cali pożarci przez swoje, blokady sakramenty, pieczęcie ciągle nakładane i używane aż do przesady. Na kolorowych witrażach i w nich też, też są pouwięziane dusze, ale żadna nie jest moje, wszystkie są wrogie, obce, nie moje, próbują na mnie wpłynąć, zaatakować mnie, do czegoś przekonywać. Moja Kolorowa
Dusza, złożona z wielu kolorów, była gdzieś indziej, przed chwilą sama wróciła, chwilę po powrocie tej Białej Duszy. W sumie ta Kolorowa Dusza była za moimi plecami, broniła mnie jakoś przed tym czymś co się znajduje za moimi plecami w tych okropnych witrażach, witraże po drugiej stronie kościoła, na przeciwko mojego wzroku dziwnie się na mnie "patrzą". Wyrzuciłam z siebie sposobem wyobrażenia sobie tego i myślenia o tym, "obrazy" tego co się dzieje naprzeciwko mnie, tuż przede mną. Pomrugałam na to oczami, rzęsami, wyobrażając sobie że, to okropieństwo nie może mnie tknąć, dotknąć itp. Odrzucam to od siebie daleko daleko... Myślę żeby wyjść niezauważalnie z kościoła. Pomogło jest znów lepiej. Już szybko uciekam z kościoła. Wyszłam, oddycham świeżym powietrzem, nigdy tam nie wrócę, nie chcę stracić Mojej Duszy. Odpocznę sobie po tym wszystkim w domu, pomyślę o tym coś więcej. nie odezwę się też do "ludzi" z tamtym związanymi, z tymi blokadowymi okropieństwami.

"Ogień, ogień, ogień!
Ogień z języków kłamców
Ogień, ogień, ogień!
Ogień z języków kłamców"
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-25-2017 21:24 przez Bastet Kocica.)
08-25-2017 20:33
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB