Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Potworki i spółka, czyli o tym jak zgładzić maszkary
Autor Wiadomość
Nocte
Użytkownik

Liczba postów: 44
Dołączył: May 2013
Reputacja: 2
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #1
Potworki i spółka, czyli o tym jak zgładzić maszkary
Rozdział pierwszy- "Ujęcie potworniaste"

*
Słowo od autorki: Oto pierwsza część przygód dwóch niezwykłych kuzynek. Mam nadzieję, że się spodoba. Oczko
*

- Jesteś gotowa?
- Tak.
- Wzięłaś ze sobą notatnik?
- Tak.
- To wychodzimy.
,,Witajcie. Nazywam się Rendalia Konopnicka, mam 17 lat. Razem z moją kuzynką Izabellą Seremet(lat 17) unicestwiam potwory czyhające na życie ludzi. Właśnie w tej chwili wychodzimy na poszukiwanie kolejnego monstrum czającego się w okolicy. Mieszkamy daleko od siebie, dlatego Izel przeprowadziła się na okres liceum do mojego rodzinnego domu. Od tamtego czasu bardzo się zżyłyśmy i prawie wszystkie codzienne czynności wykonujemy wspólnie. ”
- Renny, co ty tam skrobiesz?
- Nic. To tylko sprawozdanie z dzisiejszej akcji.
Myślcie sobie co chcecie, ale taka jest prawda. Jesteśmy jak dwie połówki jabłka; razem stanowimy całość. Postanowiłam zacząć spisywać wszystkie nasze działania związane ze zwalczaniem potworów. Nie wiem, czy istnieje na świecie ktoś podobny do nas, dlatego nie chcę, by te wszystkie informacje przepadły wraz z naszą śmiercią.
- Renny!
- Taaak?
- Skup się na robocie!
Tak oto zakończyła się moja pierwsza notatka. Zapisałam ją w małym zeszycie z gumową, przypominającą twarz jakiegoś potworka okładką. Udało mi się to zrobić w czasie marszu, do teraz nie wiem, jakim cudem o nic się nie potknęłam. Szłyśmy jednokierunkową ulicą, mijając dobrze nam znane sąsiedzkie, jednorodzinne domy. Zatrzymałyśmy się dopiero przy pierwszym skrzyżowaniu.
- Pamiętasz wszystkie zaklęcia?- zapytała Izel. Przytaknęłam. Nawet gdybym nie znała ich na pamięć, miałam przy sobie notatnik, w którym zapisywałam zaklęcia i eliksiry przydatne w czasie takich wyjść. Rzadko jednak z niego korzystałam. Byłam bardzo kompetentną wiedźmą. Szkoliłam się już od 4 lat, od około dwóch ze szczególną uwagą skierowaną na obronę.
- Mam je na ciebie rzucić? W domu już się przygotowałam, więc nie muszę tego powtarzać- odpowiedziałam. Izel poprawiła na swoich plecach sportowy łuk i kołczan. Zapięła kurtkę, żeby nie wypadły jej po drodze specjalnie przypięte noże i sztylety oraz wymieniła magazynki broni przypiętej do paska od spodni. Do teraz nie potrafię pojąć, jak mogła biegać tak obładowana. Ale trzeba również zaznaczyć, że zawsze to ona wykonywała brudną robotę związaną z zabijaniem potworów. Miała celne oko i precyzyjne strzały, niezależnie czy używała łuku, noży czy broni palnej, którą podkradła swojemu tacie.
Wyjęłam ze szmacianej torby wszystkie potrzebne amulety, zioła i kamienie, po czym po kolei zaczęłam je oczyszczać i zaklinać.
- Mogłaś to zrobić wcześniej- zauważyła cynicznie. Nie zwracałam na nią uwagi. Bardziej byłam zajęta wypowiadaniem zaklęć i koncentrowaniem energii. Gdy skończyłam, wręczyłam je kuzynce.
- Pentakl zawieś na szyi, a kamienie i saszetki z ziołami powkładaj do kieszeni- poinformowałam, po czym w ciszy patrzyłam jak Izel umieszcza na sobie asortyment magiczny. Podziwiałam ją; była wszechstronnie uzdolniona, ale do takich rzeczy w ogóle nie miała cierpliwości. Wolała przesiadywać sama w pokoju, doskonaląc swoje umiejętności bitewne albo czyszcząc sprzęt bojowy. To właśnie od niej wzięłam sztylet, który uczyniłam jedną z moich magicznych broni.
Różniłyśmy się do siebie pod wieloma względami; ja byłam wysoka, ona nieco niższa, ja byłam blondynką, ona szatynką, ja zajmowałam się rozwojem duchowym i szeroko pojętą ezoteryką, ona miała zamiłowania militarne, ja byłam humanistą, ona ścisłowcem. Jednak pomimo tych różnic dogadywałyśmy się ze sobą nadzwyczaj dobrze. No i miałyśmy wspólny cel- zwalczanie potworów.
- Znowu coś piszesz?- głos Izel wyrwała mnie z letargu.
- Nie- potrząsnęłam głową. – Tylko zaznaczałam odpowiednie zaklęcia.
Zatrzasnęłam zeszyt i włożyłam go z powrotem do torby. Ponownie zaczęłyśmy iść. Skręciłyśmy w stronę drogi wiodącej do lasu. Po 10 minutach byłyśmy na miejscu. Przystanęłyśmy pośród pierwszych drzew, rosnących przy wąskiej ścieżce. Podeszłam parę kroków do przodu i zamknęłam oczy, skupiając się na aurze, która otaczała las. W ten sposób, głęboko oddychając świeżym, wiosennym powietrzem, skanowałam teren.
- I jak?- zapytała Izel. Milczałam przez chwilę, starając się wyczuć zakłócenia energetyczne, które pojawiały się za każdym razem, kiedy jakiś potwór znajdował się w zasięgu moich sensorycznych zmysłów. Wzdrygnęłam się, kiedy poczułam silną wibrację pochodzącą z głębi lasu.
- Hmm, to jakieś 500 metrów stąd, kierunek wschodni- rzekłam, wciąż nie otwierając oczu. – Jest bardzo silny. To chyba Igna, ale nie mogę tego potwierdzić w 100 procentach. Na wszelki wypadek przypomnij sobie zaklęcie- dodałam. Usłyszałam za sobą chichot. Twarz Izel wykrzywił diabelski grymas. Otworzyłam oczy i westchnęłam lekko. Czułam, że to będzie trudne zadanie.
- Czas na zabawę- rzekła kuzynka, po czym puściła się biegiem w głąb lasu. Przewróciłam oczami. „Zawsze tak to się zaczyna.”, pomyślałam i pobiegłam za nią. Po pewnym czasie straciłam ją z oczu, dlatego przełączyłam się na tryb wibracyjny i dalej podążyłam za sygnałami drgań potwora.

Kiedy dotarłam na miejsce, ukryłam się za jednym z drzew, obserwując otoczenie. Zauważyłam Izel parę metrów dalej, również chowającą się za grubym pniem. Patrzyła w moją stronę. W jednej ręce trzymała łuk, drugą wskazywała na włochatą postać czającą się wśród liści na dnie doliny, przy której stałyśmy. Była mojego wzrostu i miała długie szpony, które ostrzyła na masywnym dębie. Stała do nas tyłem, więc nie widziałam jej twarzy, jednak z łatwością rozpoznałam typ potwora. Był w całości fizyczny.
Zagwizdałam dwa razy, dając tym samym Izel sygnał do działania. Uśmiechnęła się i nałożyła strzałę na cięciwę łuku. Po chwili cichy świst przeszył powietrze, a strzała wbiła się w sam środek pleców potwora, który zawył przeraźliwie z bólu. Zaczął się chwiać, po czym upadł na ziemię, wydając z siebie głuchy bulgot.
- Zwycięstwo!- krzyknęła Izel wznosząc ręce do góry. Odrzuciła łuk na bok i radośnie zbiegła na sam dół doliny.
- Czekaj!- zawołałam za nią. – Coś jest nie tak!
Rozejrzałam się dookoła. Miałam wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Wyczuwałam silną wibrację jakiejś osoby. Nie był to z pewnością potwór, jednak ów osobnik posiadał równie potężną aurę. Wsunęłam rękę do torby i wyciągnęłam specjalnie oznakowany sztylet oraz skórzane rękawiczki z pentaklami.
- Izel, łap!- krzyknęłam, rzucając w jej stronę sztylet. Coś mi tutaj nie pasowało, wcześniej nie wyczułam obecności osób trzecich. Założyłam rękawiczki i nasłuchiwałam. Na wszelki wypadek ściągnęłam torbę z ramion, siadając po turecku na gołej ziemi. Wokół siebie narysowałam krąg.
- Moce zaklęte, duchy lasu, energie wszechświata o kolorach wielu … Sylfy, Niksy, Gnomy, Salamandry… Wiatr, Woda, Ziemia, Ogień……wysłuchajcie swojej córy, sługi cienia, który w neutralności niezmienny stoi…- w tym momencie zakreśliłam symbole czterech żywiołów. – W imię tego, co jest, co daje i przyjmuje, w imię tego nieskończonego światła wieczności…- za wibrowałam - UKAŻ MI SIĘ!
Tkwiąc w niezmienionej pozie, ponownie zaczęłam nasłuchiwać. Rozległ się cichy szelest, a ja już wiedziałam, kto się przed nami ukrywał.
- Izel… W nogi!- zawołałam z histerią w głosie i popędziłam wąską ścieżką do wyjścia z lasu. Drzewa rosnące przy dróżce zlały się w jedną, przesuwającą się w czasie biegu plamę. Za sobą usłyszałam ciężkie kroki kuzynki.
- Co się stało?!- krzyknęła za mną. Dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, że płaczę. W ruchu wytarłam policzki rękawem, jednak się nie zatrzymałam. Przemilczałam odpowiedź, dopóki nie znalazłyśmy się przed wejściem do domu. Wtedy oparłam się o sztachetki płotu, starając się złapać oddech. Obok mnie stanęła Izel.
- Co się stało? – ponowiła pytanie. W ogóle nie była zmęczona. No, ale Izel to Izel, więc czemu tu się dziwić. Zaczerpnęłam głęboko powietrza.
- To…- wstrzymałam oddech, po czym wypuściłam na jednym wydechu-… To nie był człowiek…
Nastąpiła chwila ciszy przerywana jedynie odgłosami jeżdżących w oddali samochodów.
- Jak to nie był człowiek?- zapytała kuzynka, nie zdając sobie całkowicie sprawy, co przed chwilą powiedziałam. Wyprostowałam się z trudem.
- Chyba nie rozumiesz, Izel- zaczęłam. – To NIE BYŁ człowiek!
Znowu cisza.
- Jak nie człowiek, to kto? Potwór?
Westchnęłam.
- Nie wiem. Możliwe, że potwór, a tylko wyglądał jak człowiek- rzekłam wycieńczona. Sięgnęłam po torbę, ale natrafiłam na pustkę. Wydałam z siebie głuchy jęk.
- Nie może być… Nie, to… Nieee…!- zawyłam zrozpaczona. – Zostawiłam torbę w lesie. Kuzynka wyminęła mnie i otworzyła furtkę. Spojrzałam na nią zdumiona.
- No co? Przecież i tak teraz nie wrócimy po nią- wzruszyła ramionami. Pokręciłam głową. Nie rozumiałam jej zupełnie. Właśnie przed chwilą powiedziałam jej, że miałyśmy do czynienia z jakąś dziwną i prawdopodobnie niebezpieczną anomalią, a ona jak gdyby nigdy nic poszła sobie do domu. Co za dziewczyna…
Niewiele się zastanawiając, pobiegłam za nią.

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcT6P70lE5jxurcW3oRZCza...XIiL1QTVNO]
Straszną jest rzeczą, kiedy dusza zmęczy się życiem szybciej niż ciało.

Marek Aureliusz
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-23-2013 17:03 przez konidziu.)
08-23-2013 16:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Dantheri Emerro
Wtajemniczony

Liczba postów: 34
Dołączył: Dec 2012
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #2
RE: Potworki i spółka, czyli o tym jak zgładzić maszkary
Ile autorka ma lat?
08-23-2013 17:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Nocte
Użytkownik

Liczba postów: 44
Dołączył: May 2013
Reputacja: 2
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #3
RE: Potworki i spółka, czyli o tym jak zgładzić maszkary
Taa, to mojego autorstwa. Oczko Więcej już napisałam, ale wstrzymam się z opublikowaniem jeszcze na jakiś czas.
Co do mojego wieku- wolałabym nie odpowiadać na to pytanie. ^^

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcT6P70lE5jxurcW3oRZCza...XIiL1QTVNO]
Straszną jest rzeczą, kiedy dusza zmęczy się życiem szybciej niż ciało.

Marek Aureliusz
08-23-2013 19:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.


Potwierdzenie kodem
Potwierdzenie kodem
(wielkość znaków nie ma znaczenia)
Przepisz tekst z obrazka po lewej do poniższego pola tekstowego. Taki proces jest niezbędny, by zapobiec wysyłaniu wiadomości przez automaty.

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB