Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przeklęte Diamenty
Autor Wiadomość
Olimpia
...
********

Liczba postów: 5,017
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 85
Podziękowania: 898
Podziękowano 1240 razy w 606 postach
Post: #1
Przeklęte Diamenty
Diament inaczej brylant jest kamieniem zodiakalnego Barana, miał zapewnić powodzenie we wszystkich dziecinach życia. Chronił od chorób i ran, dodawał męstwa i odwagi w boju, przynosił szczęście w interesach. Myśliwy, który miał go na palcu nigdy nie wracał z polowania z pustymi rękoma. W średniowieczu uważano, że okruch brylantu zaszyty w ubraniu chroni przez urokami i złymi mocami.

W Indiach i Iranie, tradycyjnie w dzień nadaniu dziecku imienia ojciec posypywał mu główkę odrobina diamentowego pyłu, aby zapewnić dziecku zdrowie, pomyślność i długowieczność.

Diament należało nosić na lewej ręce lub szyi tak oprawiony by nie dotykał skóry, wtedy jego moc była największa. Ale przyniesie szczęście tylko wtedy, kiedy dostanie się go droga uczciwą, kupiony za rzetelna cenę, podarowany lub przekazany w testamencie. A że diament budził ogniste pożądanie... stąd początek historii o przeklętych kamieniach, które ściągały nieszczęście na swoich kolejnych właścicieli.



Góra Światła
Jeden z najpiękniejszych brylantów pochodził z Indii nazywał się Koh-i-noor - Góra Światła. Nie wiadomo gdzie go znaleziono. Pierwsza pewna data jest XVI stulecie, kiedy to muzułmański władca Indii Alledin przywiózł go z Delhi jako zdobycz wojenna i umieścił w swym skarbcu. Wyglądał jak przecięte na pół jajko i ważył 186 karatów. W XVII stuleciu Nadir Szah podbił Delhi i zabrał wiele klejnotów, nie znalazł jednak diamentu. Małżonka pokonanego władcy zdradziła mu jednak że mąż nosi diament ukryty w turbanie. I tak diament dostał się w łapska perskiego szacha.

[Obrazek: RTEmagicC_diamond3_01.jpg.jpg]

Później przechodził z rąk do rąk w burzliwych okolicznościach, jednak nie udało mi się konkretnie dowiedzieć, co to za burzliwe okoliczności... jednak w 1859 z Indii skonfiskowali go Anglicy i ofiarowali królowej Wiktorii. Dziś oglądać go można w Skarbcu Korony Brytyjskiej w londyjskiej twierdzy Tower.



Sancy

[Obrazek: diamant-sancy-louvre.jpg]

Był też diament o nazwie Sancy. Przywieziony w XV do Europy, stał się talizmanem Karola Śmiałego, księcia Burgundii, który wierzył że ów klejnot pozwoli mu wygrać każdą bitwę. Sancy nie spełnił pokładanych w nim nadziei, Karol zginał w bitwie pod Nancy. Jakiś wojownik ograbił jego zwłoki i sprzedał kamień przygodnemu złotnikowi. Przechodząc z rąk do rąk dostał się do skarbca króla Portugalii Antoniego. Kiedy potrzebował kasy na wyposażenie flotylii wysyłanej na podbój nowych lądów zdecydował się rozstać z częścią swoich klientów, diament kopił francuski dyplomata Nicolas Harlay de Sancy (od jego nazwiska pochodzi imię kamienia). Baron de Sancy chciał ofiarować klejnot królowi Francji Henrykowi IV, by zaskarbić sobie łaski monarchy. Wysłał sługę z klejnotem schowanym w podróżnej sakwie do króla. Sługa padł ofiara napaści i zginął z rąk rozbójników. Okoliczni ludzie pogrzebali go na najbliższym cmentarzu.

Kiedy baron Sancy się o tym dowiedział wykopał ciało i przekupił cyrulika, by przeprowadził sekcje, czego w tamtych czasach zabraniały kościelne przepisy. Okazało się że w obliczu śmiertelnego zagrożenia wierny sługa musiał połknąć klejnot i znaleziono go w jego wnętrznościach. Później Sancy należała do władców Francji. Zaginął w czasie rewolucji francuskiej, a 50 lat potem anonimowy właściciel wystawił go na sprzedaż na giełdzie wyrobów jubilerskich w Niemczech. Kupił go rosyjski książę Paweł Demidow dla narzeczonej Matyldy Bonaparte. Po rewolucji francuskiej wraz z rodzina Demidowów Dansy powrócił do Paryża. Zrujnowani rosyjscy książęta zdecydowali się sprzedać diament, by rozpocząć nowe życie na obczyźnie. Nabył go maharadża hinduski z Patriali i zabrał do Indii. Więc wrócił tam skąd były jego początki.

Więcej o Sancy poczytacie tutaj: http://blog.michelson.pl/2015/11/21/najs...eau-sancy/

[Obrazek: F201205181502222249746013.jpg]

Hope - czyli ''Nadzieja'' bądź ''Serce Oceanu''
Hope był szafirowo niebieskim diamentem. Historycy obliczyli, że 125 osób poniosło przez niego śmierć. Pierwszy był bogaty wenecki szlachcic Giovanni Morosini, kupił kamień od francuskiego podróżnika Charles'a Taverniera. Kilka dni potem zmarł na wskutek tajemniczej choroby. Klejnot odziedziczył młody krewny i wkrótce zginął w pojedynku. Najsłynniejsza właścicielka diamentu Maria Antonina królowa Francji, która została ścięta, zanim została uwięziona przekazała klejnot przyjaciółce księżnej de Lamballe, a ona padła ofiara rozwścieczonych mieszkańców Paryża. Klejnoty Antoniny uratowała jej pokojówka i wywiozła do Włoch, tam klejnot stał się własnością Napoleońskiego generała Charlesa Lassallea, który poległ w bitwie pod Wagram. Odziedziczył je młody krewny, a ten padł ofiara tajemniczego morderstwa. Wdowa po nim sprzedała fatalny klejnot holenderskiemu jubilerowi, a ten z niewiadomych powodów popełnił samobójstwo.

[Obrazek: serce_oceanu7.jpg]

Później miał go hiszpański bankier mający zazdrosną żonę, ta dowiedziala o jego romansie z pewną aktorką i zastrzeliła go podczas małżeńskiej awantury. Kuratorzy majątku świni-bankiera sprzedali diament angielskiemu bankierowi Filipowi Hope i był to jedyny właściciel, który nie doznał żadnego uszczerbku na zdrowiu, długo nie umierając przekazał go w testamencie, nie synowi a dorosłemu wnukowi Henry Francis Hope - również bankier wkrótce zbankrutował w atmosferze skandalu. Opuściła go też żona. Od niego kupił brylant rosyjski książę Dymitr Katinowski, długo się diamentem nie nacieszył bo stracił życie w anarchistycznym zamachu.

Kolejny właściciel zatonął wraz z klejnotem na statku Seyne koło Singapuru. Wrak spoczywał na płyciźnie, nurkowie więc wydobyli kamień. Nabyła go amerykańska milionerka Frances Mac Lean, jej jedyny syn zginał tragicznie w wypadku samochodowym, a mąż oskarżył ją o spowodowanie śmierci dziecka i zażądał rozwodu. Kobieta mądra bo szybko pozbyła się kamienia, kolejny właściciel francuski arystokrata markiz Herve de Hauteville przeznaczył go na prezent dla żony, kobieta pokazała się w nim kilka razy publicznie po czym prowadzona przez nią lancia wpadła na załadowany ciężkimi beczkami konny furgon. Beczki były z dębu i zmiażdżyły kabriolet, a ona sama poniosła śmierć... jej mąż pozbył się kamienia, choć zdecydowanie za późno. Oczko

Był rok 1912 kiedy nabył go amerykański jubiler i według jednej z wersji Hope zatonął wraz z Titanikiem... inna taka, że pani Mac Lean nabyła go raz jeszcze po to by powierzyć go członkom wyprawy naukowej do Indii, która sama sfinansowała. Będąc sama ofiarą diamentu kazała przysiąc członkom ekspedycji, że umieszcza diament w świątyni skąd kilka lat wcześniej zabrał go Charles Tavernier nie wiedząc, że napis w sanskrycie wyryty na cokole posągu Bogini Kali groził klątwą każdemu kto przywłaszczy sobie klejnot... a także wszystkim jego kolejnym właścicielom...

[Obrazek: 1400855660_by_artsilver_500.jpg]


Jest także temat Irbisa na temat Diamentów: http://witchcraft.com.pl/T-diament--6436

Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-20-2016 12:54 przez Olimpia.)
01-20-2016 01:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
 Podziękowali: Animal , PaktZawartyMiedzyKsiegami , Kamis , IceQ , Luna_90
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB