Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 głosów - 5 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Psychologia - rozważania o Życiu
Autor Wiadomość
~Amber
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #1
Psychologia - rozważania o Życiu
Witajcie młodzieży ezoteryczna- kwiecie tego społeczeństwa Uśmiech tak sobie rozmyślałam i doszłam do wniosku, że "Ezoteryka" to nie tylko magia i rytuały, ale przede wszystkim nasze Zycie. I właśnie z myślą o Was, postanowiłam (za przyzwoleniem Adminów) otworzyć taki watek "rozmów o życiu." Miejsce w którym każdy kto chce będzie mógł się wypowiedzieć o tym co go porusza, cieszy czy boli. Ja zaś już dawno stwierdziłam, że nie chce być nadętą wróżką, która siedzi wpatrzona w karty i widzi tylko czubek swojego nosa. Uśmiech Chce wychodzić do ludzi i dzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Zastanawiałam się po rozmowach, który temat wyciągnąć na pierwszy ogień. Myślę że zacznę od rozważań na temat Samotności. Czym jest samotność i jaka role odgrywa w życiu człowieka? Otóż "samotność to stan emocjonalny człowieka wynikający najczęściej z braku pozytywnych relacji z innymi osobami" (źródło- Wikipedia). Już widzę jak szereg osób zaprzeczy przed sobą- "ja nie jestem samotny (-tna)." Ale czy na pewno? Nie ma chyba człowieka, który nie doświadczyłby poczucia choćby "samotności przejściowej" czyli takiej, która wynika z utraty bliskiej osoby, zakończenia związku czy zmiany pracy. Taka samotność jest stanem chwilowym. Ale istnieje też "samotność chroniczna" w sensie stanu utrwalonego, może ona wynikać z zaburzeń interpersonalnych jednostki, nieumiejętności nawiązania trwałych relacji... koleżeńskich, rodzinnych, miłosnych czyli problemów natury psychicznej, wycofania się. Czy samotność jest czymś złym? Hm... to zależy jak dana osoba odbiera i pojmuje "swoja samotność". Czy stanowi ona dla kogoś dyskomfort psychiczny? Czy ktoś czuje się nieszczęśliwy? Wszystko zależy od powodów stanu rzeczy, wychowania i charakteru oraz oczekiwań społecznych człowieka. Przy czym ważna uwaga- należałoby rozróżnić "samotność" od "bycia samemu" oraz "poczucia osamotnienia." Np. czlowiek mieszkający sam wcale nie musi się czuć "samotny", ponieważ może mu w pełni wystarczać partner na "dochodne" oraz dalsza rodzina i znajomi z pracy, hobby itd. I dla odmiany np. czlowiek mający małżonka, dzieci, cała masę znajomych... może się czuć "osamotniony" wśród ludzi... którzy wg niego nie rozumieją go, nie akceptują itd. Myślę, że nie ma dwóch takich samych w odczuciach "stanów samotności" tak jak nie ma dwóch jednakowych osób. Uczucie samotności jest czymś... bardzo indywidualnym. Bywa, ze sprzyjającym i pożądanym, spotykane dość często u ludzi świata artystycznego i ezoterycznego. Uważam bowiem, że istnieje pewien rodzaj "samotności duchowej" wynikający ze szczególnie dużej wrażliwości odbierania świata i ludzi oraz samego siebie. Takie osoby "uwrażliwione" potrzebują czasem "zamknąć się w swoim świecie", żeby np. moc tworzyć dzieła, pisać wiersze czy muzykę, malować, medytować... praktykować magię itd. Po prostu potrzebują dystansu i ciszy, żeby złapać oddech, zebrać myli i przełożyć to na twórczość. I jest to dla nich stan naturalny, taka "przejściowa samotność." Oni czuja się dobrze we własnym towarzystwie Uśmiech takie trochę "wilki" niby w stadzie ale każdy ma swój teren. Po czym za jakiś czas wracają do życia towarzyskiego, rodziny i jest ok. Myślę, że każdy z nas doświadcza swojej wewnętrznej samotności o wiele częściej niż nam się wydaje, choćby podróżując i obserwując ludzi czy przyrodę. Ktoś kiedyś powiedział mądre słowa- "nie ma drugich takich oczu jak twoje i nikt nie zobaczy swoimi oczami tego co ty widzisz swoimi." To jest prawda... bo możemy patrzeć na coś z kimś bliskim, ale każde z nas będzie miało swój punkt widzenia i odniesienia do tego co widzi. Tak naprawdę każdy jest "sam" na swojej Drodze Życia, mimo, ze przemierzamy ja wspólnie z innymi. Samotność duchowa ma też związek z osobistym postrzeganiem Boga, drugiej osoby, przeżywaniem miłości bądź innych uczuć. Nie można żyć "za kogoś" ani odczuwać "za kogoś." A co się dzieje kiedy spotyka ze dwoje samotnych ludzi? Przestają być samotni Uśmiech albo dzielą "swoja samotność" na dwoje a radości mnożą. Tyle moich rozważań wstępnie. Uśmiech A co Wy myślicie na temat samotności... Jak ja pojmujecie? Jest "dobra" czy "zła"? A może po prostu... Jest i dobrze się skupiać na codziennym życiu, żeby za często o niej nie myśleć? Oczko
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-06-2012 07:24 przez Olimpia.)
09-27-2012 16:01
Odpowiedz cytując ten post
konidziu
Wredny skórwiel

Liczba postów: 247
Dołączył: Sep 2012
Podziękowania: 0
Podziękowano -17 razy w -17 postach
Post: #2
RE: Psychologia - rozwazania o Zyciu
Cóż jak już sama wspomniałaś odczucie samotności jest odbierane przez każdego człowieka indywidualnie, bo nie ma 2 takich samych ludzi dajmy na to ja cale życie sam kroczę swoją ścieżką nie mam w nikim oparcia nie ma przy mnie jakiej kolwiek osoby, a jednak nie czuje się samotny bo wiem, że nie zależnie gdzie nie pójdę sam nie będę bo zawsze jestem ja ( wiem zabrzmiało to jak bym pisał że mam rozdwojenie jaźni, ale mniejsza o to dobrze jest czasem po prostu pogadać sam do siebie czyli pogaduszka świadomości i podświadomości ).
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-06-2012 07:27 przez Olimpia.)
09-27-2012 19:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
~Amber
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #3
RE: Psychologia - rozwazania o Zyciu
Shaman-X podałeś bardzo dobry przykład "samotności w związku". Wiesz... Myślę, że to się dość często zdarza z rożnych przyczyn. Przede wszystkim to wchodzimy w związek z jakimiś oczekiwaniami wobec partnera- i wyobrażeniem wspólnego życia- a jeśli on (ona) nie spełnia tych oczekiwań to po prostu czujemy się rozczarowani, nierozumiani i samotni. Ludzie są czasem tak zajęci praca zawodowa i własnymi ambicjami, wręcz egoistycznie twierdząc- "mam prawo do własnej kariery", że przestają zauważać najbliższą osobę i wtedy przychodzą do głowy myśli typu- "kurde... co ja robię w tym pustym domu, który ona (on) traktuje jak hotel i nawet mnie nie zauważa... jak mebel?" Dochodzi do szeregu konfliktów wynikających z niespełnionych oczekiwań a to z kolei jest skutkiem tego, że ludzie wcześniej jako para... Malo ze sobą rozmawiają o sprawach istotnych. A później duże oczy i stwierdzenie- "nie znam tego człowieka z którym dziele stół, łózko i mam dzieci." Powiem ci że wg. mnie samotność w związku to jest jedna z bardziej przykrych rzeczy jakie mogą się przydarzyć. A kiedy jest już rodzina to trudno pewnie podjąć decyzje - co dalej? Tkwić w fikcyjnym związku i żyć obok siebie czy... rozstać się? Ludzi może łączyć wiele - seks, dzieci, majątek ale jeśli nie potrafią rozmawiać, wspierać się i po prostu przyjaźnić no to... porażka. Ponadto taka samotność jest bolesna, bo jedna osoba wciąż daje a druga tylko oczekuje. Bywa też że obydwie strony czuja się samotne co prędzej czy później kończy się szukaniem "kogoś na boku." Tylko, że nie bierze się pod uwagę, że kolejny związek może skończyć się podobnie kiedy dojdzie do podobnego momentu i znów coś nawali. Albo się ktoś nauczy doceniać druga osobę, troszczyć i słuchać... albo nie. No i dawać coś z siebie a nie tylko brać. Oczko Konidziu nie masz rozdwojenia jaźni. Wręcz przeciwnie napisałeś coś bardzo ważnego- "nie czuje się samotny, bo niezależnie gdzie nie pójdę sam nie będę bo jestem JA". Celowo cytując podkreśliłam słowo JA, bo widzisz... ty przedstawiłeś taka "mocna postawę życiowa" typu- mam sile, wierze w siebie, sam jestem dla siebie oparciem. Jeśli faktycznie tak jest to... widać masz silną osobowość i mocne poczucie własnej wartości. To dobrze. Z drugiej strony nie ma też nic złego, jeśli ktoś przejawia inna postawę i nie wstydzi się przyznać przed samym sobą, że złe znosi samotność i zwyczajnie, tak po ludzku... potrzebuje bycia z druga osoba. Są rożni ludzie i każdy z nas ma rożne potrzeby emocjonalne, fizyczne i psychiczne. Jest to uwarunkowane konstrukcja psychiczna danej osoby, wrażliwością, cechami charakteru i stylem życia, który wybieramy. Bywa też, że ktoś wybiera sobie życie samotne ze strachu przed związaniem się i zaufaniem komuś, bo boi się otworzyć uczuciowo z obawy przed zranieniem. Można i tak żyć... udając że jest ok, każdy ma wybór. Spotkałam się z takim stwierdzeniem osoby wierzącej- "nigdy nie jestem na tyle samotny, żebym przestał czuć obecność Boga i jego wsparcie w ciężkich chwilach." Hm... Jednym siłę daje miłość, innym wiara a jeszcze innym chęć poznania świata i bycia człowiekiem spełnionym i szczęśliwym. Każdy idzie swoja dróżką. Oczko
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-06-2012 07:43 przez Olimpia.)
09-27-2012 21:16
Odpowiedz cytując ten post
konidziu
Wredny skórwiel

Liczba postów: 247
Dołączył: Sep 2012
Podziękowania: 0
Podziękowano -17 razy w -17 postach
Post: #4
RE: Psychologia - rozwazania o Zyciu
Ave siostro nie ma co twoje wypowiedzi pochłaniają mnie doszczętnie no i trzeba przyznać jestem człowiekiem silnym emocjonalnie, ale to iż nie lubię towarzystwa ludzi nie jest spowodowane obawami tak samo u wielu ludzi z własnego wyboru żyją " samotnie " ponieważ po prostu nie lubują się spotykać czy chociażby przebywać z innymi ludźmi i tak jak również napisałaś to co jest motorem napędowym każdego człowieka jest zupełnie odmienne każdy ma inną motywację chociażby miłość albo wiara dajmy na to przykład mojej osoby ( tak wiem brzmi to jak bym był narcyzem ale z drugiej strony nigdy też skromny nie byłem po prostu mam się czym pochwalić ) moim motorem napędowym dzięki któremu nie jestem sam jest moje małe skromne marzenie które pcha mnie do przodu i mimo, że wiem iż go nie osiągnę jednak nadal pcha mnie do przodu ( domena władcy ha kurwa mam cel nie do osiągnięcia, ale mój upór w dążeniu do niego motywuje innych ludzi którzy często przyjmują moje marzenie za własne i idą za mną jak za własnym władcą I'm the king ).
PS. o ty nie wiedziałem że jest cenzura na forum. :D
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-08-2012 15:26 przez Olimpia.)
09-28-2012 10:59
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
wolfram
Neofita

Liczba postów: 4
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #5
RE: Psychologia - rozwazania o Zyciu
Byłem samotny przez długi czas, ale znalazłem wyjście z sytuacji, może deczko odbiegnę od tematu stricte samotności ... Doszedłem na pewnym etapie do używania rozumu i wpadłem na pomysł, że skoro okłamywanie ludzi chociażby w mediach daje takie rezultaty (w myśl zasady Goebbels'a), to może warto by było spróbować tej metody na sobie. I tak zacząłem okłamywać się każdego dnia, że jeszcze będzie fajnie, dobrze, pro, elo i mega, chociaż nadzieja na to już umierała. Początkowo nie odnotowałem rezultatów, chwilę później pojawił się dawny przyjaciel, który zjechał zza granicy i zaczął mnie wyciągać z domu. On z kolei miał innych przyjaciół i tak koło poszło w ruch. Jeszcze rok temu pewnie bym go spławił, szukał wymówki, żeby siedzieć w domu zastanawiając się jak to będzie w moim przypadku możliwe doczekać starości, skoro w moim wieku już czuję się jak zgryźliwy dziadek. To był strzał w dziesiątkę, poznałem nowych ludzi, walczę z durnymi nawykami i złymi przyzwyczajeniami, a w dużej mierze za sprawą sukcesywnego powtarzania jak mantry, że się da, że każde moje staranie ma sens i że wszystko co robię zaczynając od porannej kupy, mycia twarzy, kończąc na recytowaniu zaklęć, które mają mi w jakiś sposób pomóc, zaowocuje czymś dobrym, dokładnie tym czego bym sobie życzył. Życie przypomina sinusoidę, w moim przypadku długie okresy na dole, bardzo krótkie na górze, jednak za sprawą regularnego okłamywania samego siebie, zamierzam serfować na tej górnej fali możliwie najdłużej. Wracając do samotności jest przereklamowana, często niestety ludzie lubią onanizować się myślą "jestem tak wyjątkowy, że aż nikt mnie nie jest w stanie zrozumieć, jestem więc skazany na samotność", gdyby świat był jednolity, byłby niesamowicie nudny, każdy jest wyjątkowy, a "nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść."
09-28-2012 12:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
~Amber
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #6
RE: Psychologia - rozwazania o Zyciu
Konidziu Uśmiech moje rozważania mają na celu jedno- skłonienie innych do ciekawych wniosków i poznawania siebie. Często jest tak, że niby wiemy co w "trawie piszczy" ale jakoś tak "wypieramy" to z siebie. Poza tym bardzo lubię fajne rozmowy z interesującymi osobami, które potrafią myśleć samodzielnie, wyciągają wnioski i mają coś do powiedzenia. Powiem ci, że mnie zaciekawiłeś sobą Uśmiech wyglądasz mi na silny charakter. Podejście do samotności mamy chyba podobne, bo ja -może nie unikam- lecz lubię mieć czasem "chwile dla siebie" i meczy mnie gwar oraz duże skupiska ludzi typu markety lub imprezy zbiorowe (takie "dzikie spedy"). Preferuje spokój i ciszę a jak chce, żeby było głośniej to sobie muzykę włączę. Uśmiech Chce to się z kimś spotykam a nie mam ochoty to nie. Mam jednak potrzebę dzielenia się tym co lubię oraz kochania (jak to kobieta) drugiej osoby, grono zaufanych przyjaciół, no i oczywiście bliską rodzinę. Odnośnie "marzeń" to szeroki temat... ale to bardzo dobrze, że masz "swoje marzenie" do którego idziesz (nie ujawniaj go). I super dobrze, że konsekwentnie dążysz do niego, nigdy nie mów "nigdy". Myślę, że masz szanse na realizacje, cokolwiek to jest. Umiejętność wyznaczania sobie celów to cecha ludzi kreatywnych. Ważne że sama "droga" daje ci siłę i satysfakcję. Mam nadzieje, że cię "nie wchłoną" moje wypowiedzi hihi. Oczko Wolfram Uśmiech to co nazywasz "okłamywaniem siebie" to w gruncie rzeczy jest coś całkiem innego. To się zwie "pozytywne nastawienie do życia czyli optymizm". Wiara czyni cuda. Uśmiech Bardzo dobrze, że masz takie cechy i wyrobiłeś sobie takie nastawienie do życia i przejściowych problemów. Takie podejście pozwoliło ci niejako "zaprogramować się" na to co Dobre i sprowokowało- ściągnęło do ciebie pozytywnych ludzi. Po prostu super i tak trzymaj. Uśmiech Jeśli zaś chodzi o drugą cześć twojej wypowiedzi, to mam ciut odmienne zdanie- wg mnie samotność nie jest "przereklamowana", bo gdyby tak było to nie rozpadałyby się związki, psychologowie i wróżki nie miałyby co robić... co drugi telefon dotyczy miłości - "czy ja kogoś znajdę, bo czuje się samotny?" Mało tego... ludzie nie wpadaliby w depresje, zwłaszcza osoby starsze, bo kiedy partner umiera a jest się w podeszłym wieku to trudno mówić o zaczynaniu nowego związku. Jest choroba, starość, dzieci mają prace i własne życie, wnuki szkole i inne... samotność zagląda w oczy często i to bez względu na stan majątkowy. Młodzi może odczuwają ją mniej ale np. osoby w średnim wieku, po rozwodach często. Samotność jest faktem w społeczeństwie a nie mitem. Gdyby było inaczej Wolfram to nie byłoby tylu ludzi w necie... na rożnych portalach randkowych, towarzyskich, ezoterycznych i innych. Samotność to jest stan ale można go zmienić, jeśli ktoś chce. Być samotnym człowiekiem i przyznać się do tego to nie wstyd! To jest pierwszy krok do zmiany na lepsze. Uśmiech Czy ludzie lubią afiszować się nią...? Chyba nie, myślę że pomyliłeś "egocentryzm i narcyzm" z pojęciem "samotności", ludzie którzy jej doświadczyli bardzo często cierpią a nie są dumni z tego stanu rzeczy. Z jednym się z tobą zgodzę- "gdyby świat był jednolity, byłby niesamowicie nudny, każdy jest wyjątkowy, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść." Dokładnie tak Wolfram... każdy jest wyjątkowy, każdy ma swoją historie a to co nas spotyka w życiu i co przeżywamy - łącznie z samotnością- ma swój Sens, który ma nas czegoś nauczyć. Jeśli coś tracimy to dlatego, żebyśmy umieli docenić wartość tego co później dostajemy od Losu. Samotność czasem pozwala głębiej spojrzeć w siebie i poznać własne potrzeby. Poznanie siebie zaś... to już polowa sukcesu, pozdrawiam. Uśmiech
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-08-2012 15:36 przez Olimpia.)
09-28-2012 15:00
Odpowiedz cytując ten post
wolfram
Neofita

Liczba postów: 4
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #7
RE: Psychologia - rozwazania o Zyciu
Amber ja swoją samotność tłumaczyłem sobie na różne sposoby. Początkowo myślałem, że wskutek choroby przyjaciele odwrócili się ode mnie, następnie zdałem sobie sprawę, że dużą część znajomych sam odtrąciłem (nie wiedzieć czemu). Owszem samotność jest potrzebna, ale nie do tego stopnia, żeby się nią upajać. Wyobraź sobie sytuacje, że wygrywasz 30mln zł w lotto i nie masz się z kim podzielić swoją radością i swoimi pieniędzmi. Stąd mój pogląd, że samotność jest przereklamowana. Raczej nie pomyliłem samotności z egocentryzmem i narcyzmem, po prostu przechodziłem swego czasu przez taki etap, gdzie raczej dla pocieszenia wmawiałem sobie, że moja samotność jest uzasadniona wspomnianym wcześniej przykładem.
09-28-2012 15:15
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
konidziu
Wredny skórwiel

Liczba postów: 247
Dołączył: Sep 2012
Podziękowania: 0
Podziękowano -17 razy w -17 postach
Post: #8
RE: Psychologia - rozwazania o Zyciu
To musimy kiedy Amber zamienić słówko dajmy na to na gg, ale mniejsza już o to myślę, że kto miał się wypowiedzieć na temat samotności to to zrobił, a więc można było by zmienić nieco temat a więc co powiecie o dajemy w drugą mańkę o szczęściu jak uważacie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-06-2012 07:47 przez Olimpia.)
09-28-2012 18:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
~Amber
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #9
RE: Psychologia - rozważania o Życiu
Wolfram Uśmiech znalazłam dziś fragment specjalnie dla Ciebie- "Jesteś tym czym wierzysz, że jesteś. Nie wpadaj w pułapkę tych wszystkich, którzy wierzą w "pozytywne myślenie" i mówią sobie: jestem kochany, silny, mądry. Nie musisz sobie tego powtarzać, bo już to wiesz. A kiedy opanowuje cie zwątpienie- co jak sadzę na tym etapie rozwoju musi się zdarzać bardzo często- zrób tak jak ci doradziłam. Zamiast starać się udowodnić, że jesteś kimś lepszym niż jesteś, po prostu się śmiej. Śmiej się ze swoich zmartwień i ze swojej niepewności. Patrz z humorem na własne lęki. Początki będą trudne ale stopniowo się przyzwyczaisz. A teraz idź i spotkaj się z tymi ludźmi, którzy myślą, że wiesz wszystko. Przekonaj samego siebie, że maja racje, bo każdy z nas wie wszystko. Sek w tym, żeby w to uwierzyć. UWIERZ." Cytat pochodzi z "Czarownicy z Portobello" Paulo Coelho Uśmiech Ps. Konidziu, dobry pomysł, coś pomyślimy. Oczko
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-14-2012 20:49 przez Olimpia.)
10-14-2012 17:49
Odpowiedz cytując ten post
~Klakierokles
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #10
RE: Psychologia - rozważania o Życiu
Szczęście, szczęście... Dla mnie szczęściem są przyjaciele, rodzina, dziewczyna. Jak robię to co lubię to też jestem szczęśliwy (tak siedzenie pod blokiem też się liczy). Słuchając rapu jestem szczęśliwy, że należę do grona osób które kocha tą samą muzykę. Spotykając się z bliskimi mi osobami jestem szczęśliwy. Ba, nawet siedząc w szkole jestem szczęśliwy bo mam zajebistą klasę. Gdy komuś byłem w stanie pomóc to także czuje szczęście, ale też spełnienie (i chuj strzelił moją złą osobowość). Hmm... dużo by wymieniać. A do samotności powiem tyle, chujowe uczucie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-14-2012 20:47 przez Olimpia.)
10-14-2012 19:49
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB