Odpowiedz 
Sen lub nie sen - walka ale z kim?
Autor Wiadomość
Szczęściarz
Smaragdus Felix

Liczba postów: 462
Dołączył: Aug 2014
Reputacja: 29
Podziękowania: 465
Podziękowano 350 razy w 148 postach
Post: #1
Sen lub nie sen - walka ale z kim?
Opowiem wam moją historię, z wczorajszego wieczoru, która nie daje mi spokoju, albowiem zastanawiam się po prostu co tak na prawdę wydarzyło - poza tym co mi się wydaje, że wydarzyć się mogło więc po prostu poproszę DOŚWIADCZONYCH tu w tej materii użytkowników o pomoc maleńką.

Najpierw co było:
Położyłem się spać, byłem bardzo bardzo zrelaksowany, bo medytowałem przed snem, i jeszcze zasypiając praktykowałem sobie nowo poznaną technikę oddychania. Powoli powoli zamknąłem oczy i odpływałem w jakże słodkich objęciach Morfeeeuuu...sza...Ciemność...coś było ale nie pamiętam co, ale jest na 100% częścią tego co pamiętam...czyli otwartej przestrzeni...ale nie byle jakiej przestrzeni. Było tam bardzo bardzo pusto...coś jakby ziemia była biała, tak jak i niebo, sucha pokryta maleńką warstewką mikroskopijnego piasku. Cienie nie były czarne tylko fioletowe...wszystko tam było albo Białe albo Fioletowe. Na pustej przestrzeni jak czarne pola na szachownicy siedziały splecione pary. Każda para naga: Mężczyzna i Kobieta. Mężczyzna pomagał Kobiecie. Nie wiem jak dokładnie jej pomagał, ja to po prostu wiedziałem. Pomocy udzielał jej trzymając mocno bardzo swoje usta przy jej szyi. Nie wiem czy wszyscy wyglądali tak samo. Wiem, że w tym miejscu to mężczyzna żył by służyć Kobiecie, bez fanaberii o równouprawnieniu. Nie byli świadomi mojego pojawienia się. Czułem, że te kobiety były na prawdę takimi dominami (sory nie mogę znaleźć innego słowa), miały nadnaturalnie piękną figurę i urodę, i co najbardziej mnie zdziwiło niesamowicie jasną skórę, choć w niektórych miejscach wydawało się że była szara, a nie biała. Co na pewno wiem. Wszystko co tu było, było złe. Miałem miecz przy sobie prosty, półtora ręczny. Wyciągnąłem go i zacząłem zabijać. Wpierw pierwsza para. Chłopakowi przebiłem plecy, padł od razu. Ona rzuciła się na mnie z otwartymi rękoma. Cięcie pod jej pachą załatwiło sprawę. Druga nieświadoma para padła po dwóch szybkich cięciach. Nie oglądałem się nawet w tył, szedłem po prostu przed siebie. Stanąłem nad trzecią parą. Pochwyciłem chłopaka z dziewczyny i spojrzałem na niego. Nie miał twarzy, a raczej jego cała twarz była zasłonięta przez jego przydługie blond włosy, bardzo równo i starannie obcięte jak od linijki. Nie wystawał nawet kawałek nosa. Mój wzrok skierował się na nią, miałem już podnieść miecz, ale spojrzałem jej w oczy. Były piękne, czarne, pełne, jak to piszę nadal zapiera mi dech w piersiach. Miała długie czarne jak smoła włosy i usta o barwie pełnej dojrzałej jagody błyszczące się jakby sok tego owocu rozlał się jej na wargach. Patrzyłem w jej oczy, byłem spokojny, nie chciałem już walczyć, zabijać, chciałem tylko patrzeć. Nie reagowałem na nic. Ani na to jak szybko wstała, ani na to jak wytrąciła mi miecz, jak złapała mnie za przeguby dłoni i powaliła na ziemię przygwożdżając mnie do niej swoim ciałem. Leżeliśmy tak chwilę, może dwie. Spojrzała się na moje usta i powoli złożyła na nich pocałunek...poczułem..jej ślinę...mokry dotyk ust na moich ustach...coś nie tak..nie tak...świadomość istnienia wróciła.
Szybka reakcja, chwilę się szamotałem, uwolniłem ręce złapałem jej przeguby, kolejna szamotanina i próba sił, udało mi się przekręcić i zrzucić ją z siebie, ale tym razem przekręciłem się fizycznie, w łóżku. Siedziałem jednak w takiej pozycji w jakiej byłem Tam, jakby kogoś pod sobą trzymał. Tylko, przez kilka sekund nadal czułem, że ją trzymam, energetycznie też. Potem się rozwiała. Padłem na bok. Odprawiłem szybkiego MROPa przez wizualizację. Odwróciłem się, w ciemności widziałem chmurę cienia, która przez sekundę wisiała w powietrzu i zaczynała znikać. Była tam nadal widziałem ją na planie mentalnym. Powiedziała tylko: Już Cię nie mogę tknąć i zniknęła".
KONIEC

A teraz kilka teorii co mi się wydaje, że to było:
Teoria #1 To był sukkub, a ja byłem w Astralu na jednym z jego planów.
Teoria #2 To był tylko sen.
Teoria #3 To nie był sukkub, ale na pewno jakiś byt.

A teraz pomóżcie mi rozwikłać co to tak na prawdę było. Fun fact, który może pomóc:
- Jestem wewnętrznie przeciwny związkom seksualnym z sukkubami (nie chce mi się rozdawać Energii na lewo i prawo), w sensie nie neguję innych, ale sam nie chcę.

Dziękuję i pozdrawiam,
Dawajcie Sherlock'i,
Szczęściarz

[Obrazek: apolud5d75d.png]
08-24-2015 19:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Hedrigen
Starszy użytkownik

Liczba postów: 59
Dołączył: Aug 2015
Reputacja: 2
Podziękowania: 8
Podziękowano 18 razy w 12 postach
Post: #2
RE: Sen lub nie sen - walka ale z kim?
Witaj, nie jestem aż tak doświadczony ale mam kilka przypuszczeń mógłbyć to sen świadomy lecz z nutką proroctwa, ogólna przepowiednia, trafiłeś nieświadomie do Astrala na poziom w którym żyły succuby albo ten byt wkradł się w twój sen i wszystko to ukartowala. Możliwe ze to jest wiadomość od owego demona.
Mam nadzieje ze to trochę pomogło czasami popatrz na to z innej perspektywy nie dosłownej może wtedy dostrzeżesz to co jest ukryte. Może spróbuj medytować i skupić się jednocześnie na tym owym śnie i szczegółach może dostrzeżesz czego przedtem nie widziałeś spróbuj to odtworzyć ale być tam i patrzeć z 3 osoby.
Sądzę że pomoże. Pamiętaj ze czasami popatrz na rzeczy w sensie metaforycznym

"Pokaż się swojemu najgłębszemu strachowi; wtedy strach traci swoją moc, kurczy się i znika. A ty jesteś wolny.
Jim Morrison
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-25-2015 22:03 przez Hedrigen.)
09-25-2015 21:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB