Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Słów kilka o... wolności
Autor Wiadomość
Mistrz
ferre de lux

Liczba postów: 34
Dołączył: Nov 2014
Reputacja: 1
Podziękowania: 0
Podziękowano 9 razy w 8 postach
Post: #1
Słów kilka o... wolności
Natchnęła mnie możliwość stworzenia sygnatury i stała się powodem moich refleksji. Obiecałem podzielić się jakąś nauką, a co lepszą jest niż słowa z głębi umysłu?

Gdy szukasz w sobie wolności - napotykasz pustkę. Wokół dostrzegasz same mury.
A gdy dość już masz murów, burzenia ich i szukania wolności, orientujesz się, że wolność mówi cynicznie:
"Szukałeś mnie? Ja nie zakazanym owocem jestem. Ja jestem owocem zakazów."

Wolność, niezależność, samodzielność. Różne imiona i odmiany wartości, którą sam cenię niebywale. Dostrzegam dążenia ludzi wokół do tego samego, jednak ja sięgam po nią i chwytam, a wokół same rozczarowania innych. O co chodzi?

Pewien młody chłopak żył w bogatym domu, w którym rzadko czegokolwiek brakowało. Jego rodzice zarabiali wystarczająco dużo pieniędzy, by nie szczędzić ani grosza na jedzenie, ubrania, przyjemności. Chłopak, w burzliwym wieku, o czym jeszcze nie wspomniałem, dostawał sowite kieszonkowe i wiele innych profitów. Możecie sobie wyobrazić swoje życie, w którym wszystko spada z rąk opiekunów, pełne bogactwa, przyjemności? Oczywiście, każdy może i niemal każdego wizja taka napełnia entuzjazmem i energią. Jednak to tylko trawa zieleńsza po innej stronie niż ta, na której stoimy. Chłopak bowiem nie był szczęśliwy. Nic bardziej mylnego. Niespecjalnie obchodziły go prezenty i pieniądze od rodziców - cóż się dziwić, miał ich pod dostatkiem i było to dla niego tak oczywiste, że je dostanie iż uznawał to za przeciętność. Nie za bardzo zajmowały go kolejne gry komputerowe i kolejne techniczne nowości, jakie pojawiały się w jego dłoniach. Pragnął ich, wiedział, że zmienią jego życie z nudnego w ciekawe, a kontakt z ludźmi przez internet sprawi, że znajdzie kogoś, kto zrozumie jego sytuację. Miał wszystko, prócz tego na czym zależy każdemu z nas, choćby i skrycie. Rodzice zapracowani i zabiegani nie zauważali jak marnieje w oczach. "Kupowali" go, by zrekompensować brak czułości. Chociaż to tylko matka, ojciec był surowszy i uważał, że mężczyźnie nie wypada okazywać nadmiernych względów, nawet wobec własnych dzieci. Często więc chłopak, jedynak, był kolokwialnie ujmując 'olewany'. Czy próbował im dać do zrozumienia czego potrzebuje? Oczywiście, na początku. Od rozmowy do histerii. Potem zamknął się w sobie i w swoim pokoju. Wolność? Nie, to więzienie, które stworzyli jego opiekunowie na bazie pieniądza i materializmu.

Wolność, dobrze znam to uczucie, chociaż mi samemu zdarza się popaść w materializm. Prawdziwie ją odczuwam, gdy świat stawia wokół mnie mury, za którymi leży spełnienie moich pragnień. Dopiero gdy przestaję bić dłońmi w cegły i siadam by oddać się medytacji, właśnie wtedy ją czuję. Jakby z moich pleców wyrastały skrzydła, a ciało stawało się lekkie i niewymagające. A mury? Jakie mury? Nie istnieją, gdy wznoszę się na skrzydłach, czyż nie?

Pewien mądry człowiek (żyjący, a jakże) napisał, że prawdziwa twórczość i prawdziwa sztuka jest wtedy, gdy są ograniczenia. Gdy stawiamy sobie ramy czasowe, materialne lub gdy są one obecne wokół. Gdy brak nam pieniędzy. Zgodzę się. Gdy czegoś nam brak, obrócimy się na rzęsach, byle obejść ograniczenie.

Wolność w istocie nie jest zakazanym owocem. Wolnością nie jest łamanie zasad. Wolnością jest to, co narodzi się w odpowiedzi na zasady.

A co z chłopakiem?

Chłopak ów oczywiście nie mógł w nieskończoność trwać w sytuacji jaką stworzyli jego rodzice. Niegłupi to był człowiek, bo zamiast krzywdzić siebie lub innych by zwrócić uwagę, posłuchał rady anonimowego człowieka z forum dyskusyjnego. A rada ta brzmiała:

Olej ich i rób to, co chcesz. Mówiłeś, że kręci cię pisanie. Znam takie forum, organizują konkursy, zbierają opowiadania do antologii. Wejdź tam, poczytaj sobie. A co do starszych.. Jak nie zwracają uwagi i dają kasę, to może wykorzystaj to do tego, co kochasz? Postaw sobie jakieś wyzwanie. Jeszcze będą z ciebie dumni i głupio im będzie się przyznać, że synek mądrzejszy od nich.

Gwiazda świeci ciepło, otacza mnie Światłem
Mienią się złociste skrzydła, lećmy zatem
Wysoko ponad doliną Raju, wiatr smaga lekko
Lecz smaga rozkoszą, nie bólem jak Piekło
12-24-2014 01:56
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Tygrys
Starszy użytkownik

Liczba postów: 79
Dołączył: Nov 2014
Reputacja: 1
Podziękowania: 0
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #2
RE: Słów kilka o... wolności
(12-25-2014 13:10)Ismena napisał(a):  Opowiadanie interesujace... nie powiem. Ale moze warto byloby sie przyjrzec w tej calej historii rodzicom i dziadkom, o ktorych niewiele wiemy. Kazdy dojrzaly czlowiek wie, ze pieniadze z nieba nie spadaja (chyba ze wygrana w Lotto), a zeby je zdobyc, to trzeba sie troche napracowac i miec cos w tej glowie, zeby wiedziec- jak nie stracic, jak pomnozyc, jak zainwestowac, zeby dzieci mialy za co spelniac marzenia. Pewna madrosc rodzicow byla wiec konieczna. A chlopak.... jesli chce nadal zyc w dostatku, to raczej wskazane byloby zajac sie ksztalceniem a nie tylko poezja. Nawet najbardziej pracowici i zapobiegliwi rodzice nie zyja wiecznie. Zwykle docenia sie cos (kogos) jak sie to straci. Zycie, to nie gra komputerowa, lecz twarda walka o przetrwanie. Dzis masz... jutro mozesz stracic. Trzeba miec ta swiadomosc.
Isma podchodzisz do tego ze strony materializmu. Ja natomiast rozumiem tego chłopaka, i wiem ze mu brakowało miłości, czułości ze strony rodziców, żeby czul się potrzebny, zrozumiany. By miał pewność ze może zawsze liczyć na swych rodziców. Nawet jakby nie miał tego w takim nadmiarze to co posiadał, to otoczony miłością, jego życie by inaczej się potoczyło. Patrząc na to wszystko od strony "karmy" można wysnuć wniosek, ze potrzebuje takiego przeżycia i doświadczenia, by zrozumiał ze miłość jest droga do wolności, a nie materializm.

Fałsz, obłuda i zakłamanie jest to szybka droga do sukcesu, ale zarazem "epitafium" dla duszy.
12-25-2014 17:42
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Mistrz
ferre de lux

Liczba postów: 34
Dołączył: Nov 2014
Reputacja: 1
Podziękowania: 0
Podziękowano 9 razy w 8 postach
Post: #3
RE: Słów kilka o... wolności
Cóż, a ja patrzę na ową historię jeszcze inaczej, dlatego zdziwił mnie Wasz punkt postrzegania. Otóż to nie jest opowiadanie, a coś w rodzaju krótkiej refleksji, gdzie historia chłopca jest jedynie obrazem wspomagającym, dlatego wydało mi się nieistotne rozwijanie jej poza sfery dotykane poprzez temat wolności.

Jednak, wracając do Waszych komentarzy... Otóż nie zawsze to, co mówisz Ismeno jest konieczne. Ilu na świecie istnieje ludzi, tyle znajdziemy odmian życia. A wszystko dlatego, że jest to jedynie kwestią postrzegania. Ty postrzegasz to w ten sposób, doszukujesz nieścisłości, patrzysz na praktyczną stronę historii. Tygrys zaś dostrzegł część emocjonalną, która jest równie ważna. Wiecie co jest w istocie najważniejsze? To, że każdy z was ma swoje zdanie, ale i to czy umiecie z krótkiego tekstu wyciągnąć uniwersalną radę dla siebie. Jestem zdania, ba, nawet praktykuję taki zwyczaj, że z najgorszych wypocin można wyciągnąć wniosek. Choćby taki, że nie należy tak konstruować zdań! Oczko Więc interpretacja należy do Was, oczywiście.

Ja osobiście interpretuję tą historię tak... Każdemu z bohaterów zabrakło równowagi między materialnością, emocjami i duchowością. Zabrakło im otwartych oczu. I to jest przestroga dla każdego, również dla mnie, by w chaosie i zabieganiu potrafić się zatrzymać i zrównoważyć, ponieważ można przesadzić w każdą stronę. A równowaga jest bezcenna.

Gwiazda świeci ciepło, otacza mnie Światłem
Mienią się złociste skrzydła, lećmy zatem
Wysoko ponad doliną Raju, wiatr smaga lekko
Lecz smaga rozkoszą, nie bólem jak Piekło
12-25-2014 19:30
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Magician7
Jasnowidzacy

Liczba postów: 738
Dołączył: May 2014
Reputacja: 26
Podziękowania: 296
Podziękowano 149 razy w 91 postach
Post: #4
RE: Słów kilka o... wolności
Ismena ma racje, my żyjemy w świecie materjalnym. Większość artystów nie było wstanie zarobić na chleb. Rodzice tego chłopaka nie nauczyli go jednej bardzo ważnej rzeczy, wartości pieniądza. Przez ich błędy wychowawcze teraz on może zrójnować sobie życie. Ale, jest jeszcze druga strona medalu, z czegoś trzeba żyć.
12-25-2014 19:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Mistrz
ferre de lux

Liczba postów: 34
Dołączył: Nov 2014
Reputacja: 1
Podziękowania: 0
Podziękowano 9 razy w 8 postach
Post: #5
RE: Słów kilka o... wolności
Ismeno, równowaga nie polega tylko na gołębim sercu, ale także na umiejętności odmowy - i połączenie tych dwóch to właśnie równowaga. I jest jeden mały haczyk... Życie nie polega na osiągnięciu równowagi, dlatego każdy kto tak sądzi, ma taką opinię, uważa że jest to ciężkie. zycie polega raczej na jej utrzymywaniu, na umiejętności zrównoważenia się w odpowiednim czasie. To raczej jak taniec na łyżwach niż jak ustanie na nogach. Równowagę trzeba utrzymywać, trzeba balansować i stale pojawiają się rozchwiania. Co do ostatniego stwierdzenia: Życie jest sprawiedliwe, jednak sprawiedliwość ta jest pojmowana inaczej niż na Ziemi. Każdy dostaje to, co z siebie dał. Tzw. zły start w życiu to wielka szansa na cud dokonany ludzkimi rękoma. Tylko takie osoby mają szanse na arcydzieła cywilizacji. Znając ciemność, możemy stworzyć równe jej światło.

Moi drodzy, muszę stwierdzić, że reagujecie jakoś gwałtownie. A tutaj sprawa jest jak najbardziej spokojna i niewymagająca. Wydam więc swoją opinię, ale podpowiem, że tym razem powinniście czytając zapomnieć już o tekście, który jedynie wspierał rozważania o wolności.

A moja opinia brzmi: można wszystko, co uzna się za możliwe, chociaż w jakimś stopniu.
By dokonać czegoś niemożliwego nie potrzeba cudu, nadludzkiego aktu wiary... Potrzeba działania, owszem i wiary, ale w siebie i swoje przekonanie! Z autopsji mogę wyciągnąć fakt jakże wspaniały: wszystko, co wyznaczam sobie za możliwe, w co mogę uwierzyć - staje się rzeczywistością. Jednak nie zawsze jest to wynik tylko samej wiary (chociaż często tak jest z drobiazgami). Ja działam i wierzę. Prowadzę własny biznes, ale nie zapominam o przeprowadzeniu rytuałów ochronnych i pomnażających pieniądze. Nie opieram się również tylko na tym. Płace składki i podatki, zatrudniam dobrą księgową. Chroni mnie magia i moja przedsiębiorczość. Uważam, że tylko i wyłącznie trzymając równowagę pomiędzy tymi dwoma płaszczyznami jestem bezpieczny. Zrzucając wszystko na wiarę i magię mogę mieć oczywiście szczęście i wyjść obronną ręką z kłopotów (nierzadko mi się to zdarzało), ale równie dobrze mogę sobie pluć w brodę, że siedziałem nad świecą zamiast ratować firmę.

Magician7. Uwierz mi, że istnieje możliwość życia z dowolnej formy pracy.

Cieszę się, że rozmawiamy o tym, co napisałem.

A moderatora proszę o przeniesienie wątku do mojego subforum: http://witchcraft.org.pl/F-pod-skrzydlami-mistrza--355

Gwiazda świeci ciepło, otacza mnie Światłem
Mienią się złociste skrzydła, lećmy zatem
Wysoko ponad doliną Raju, wiatr smaga lekko
Lecz smaga rozkoszą, nie bólem jak Piekło
12-27-2014 02:44
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.


Potwierdzenie kodem
Potwierdzenie kodem
(wielkość znaków nie ma znaczenia)
Przepisz tekst z obrazka po lewej do poniższego pola tekstowego. Taki proces jest niezbędny, by zapobiec wysyłaniu wiadomości przez automaty.

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB