Odpowiedz 
Struktura operacji magicznej, o magii chaosu.
Autor Wiadomość
xao
Wtajemniczony

Liczba postów: 346
Dołączył: Oct 2012
Reputacja: 22
Podziękowania: 114
Podziękowano 198 razy w 66 postach
Post: #1
Struktura operacji magicznej, o magii chaosu.
Zaginęło w akcji to wrzucam jeszcze raz:

Przeglądając dzisiaj swoje zbiory natrafiłem na coś takiego. Moim zdaniem warto przeczytać. Źródła nie znam, ale najprawdopodobniej są to zapiski Iluminatów Thanaterosa.


Część można znaleźć tutaj:
https://dziwnyatraktor.wordpress.com/tag...agicznych/



Prezentujemy poniżej sztancę do tworzenia rytuałów, której zastosowanie powinno sprawić, że nawet najmniejszy mag z serii „nie umiem – nie wychodzi” upichci w parę chwil smakowity rytuał przez proste dodanie ciekawego bukietu składników. Krótka i pieprzna wersja tego procesu pomoże Wam przygotować celową magię, ale uzupełniam ją o dodatkowe szczegóły by wszystko naprostować, zwłaszcza sekcję pierwszą, poniżej. Smacznego!

1: Deklaracja Intencji
„Pragnę takiej zmiany w siakim kontekście w owakim celu”


Pragnienie. Nie trudź się zaklinaniem, chyba że czegoś naprawdę chcesz. Magiczna część Ciebie nie kiwnie palcem w sprawie, którą uzna za bezsensowną albo trywialną. Także jeśli brak Ci jednomyślności w danej kwestii – zepsuje to magię. Tak więc pogódź się z sobą w zakresie pragnień i podejdź do nich z całym sercem.
Nie proś o głupoty… Nie chciałbym dodawać ograniczeń do Twoich wierzeń, ale nie będziesz latać jak Superman. Sprawdź czy prawdziwie wierzysz, że to czego żądasz jest możliwe – albo Twój magiczny umysł to odrzuci.

Różnica. Wyraź jasno, co chcesz zdobyć – nie „lepiej” czy „więcej pieniędzy”. O ile więcej? Grosika? Znów, Twój wewnętrzny mag nie rozumie przeczeń – „nie”, „nie to”, „nie chcę” – i słyszy tylko to, czego „nie” chcesz. Więc dla własnego dobra wyrażaj się w zdaniach twierdzących.
Wyobraź sobie, co poczujesz, zobaczysz i usłyszysz, kiedy Twoje pragnienie się ucieleśni. Wniknij w to doświadczenie i wykorzystaj to ćwiczenie, by upewnić się czy rzeczywiście pragniesz tak mocno, jak Ci się wydawało. Ponadto te wrażenia pozwolą Ci zrozumieć, kiedy otrzymasz, czego pragniesz.

Kontekst. W trakcie powyższego ćwiczenia zastanów się: gdzie chcesz to zobaczyć? Kiedy? W jakiej granicy czasowej? Wśród jakich ludzi? W jakim środowisku, podczas jakiego wydarzenia?

Cel. Odróżnij środki i cele. Możesz chcieć więcej pieniędzy. Nazwij to środkiem. Teraz zapytaj siebie: „Kiedy zdobędę pieniądze” – co stanie się możliwe w Twoim życiu? Wydobądź odpowiedź, np. „bezpieczeństwo”. Nazwij to celem. I dalej: „Kiedy osiągnę bezpieczeństwo – co to z kolei uczyni możliwym w moim życiu?” I tak dalej, a prędko trafisz w miejsce, gdzie słowa Cię zawiodą, ale poczujesz coś głębokiego i zadziwiającego. Nazwij to celem ostatecznym. Uznaj to za odmienny stan świadomości i zasób dla czynienia magii .

2: MacGuffin

Że tak użyję neologizmu Hitchcocka na sztuczkę, która będzie kołem zamachowym fabuły – potrzebujesz wierzenia, które Twój umysł zaakceptuje jako „przyczynę” działania Twojej magii. Będąc dziećmi bez trudu widzieliśmy górę w klatce schodowej, osobę w lalce, dżunglę w ogródku za domem, przyjaciół w postaciach z kreskówek. Więc ze wszystkich sił, w duchu zabawy, poszukuj Wiedzy i Konwersacji Misia Yogi’ego, by obdarzył Cię wyluzowanym podejściem do życia, albo – jak ja w chwili pisania – poznaj swoje protoindoeuropejskie korzenie, by odkryć starożytne (a więc autentyczne, serio!) magiczne słowa do zastosowania w rytuałach. Przejrzyj swoje modele magiczne i poszukaj czegoś, co może dla Ciebie zadziałać. Jeśli sądzisz, że teoria Nieświadomości Zbiorowej i archetypów Carla Junga ma sens, użyj jej. Jeśli zaś gardzisz lekkoduchostwem popularnej psychologii i poszukujesz Prawdy – znajdź jakąś i uwierz w nią głęboko (przynajmniej na czas rytuału. Prawda jest jak miasto, które miło jest odwiedzić, ale strach w nim mieszkać.)
Ostatnia uwaga do MacGuffina: wybierz coś jak najistotniejszego dla swojej Deklaracji Intencji.

3: Odpędzanie

To po prostu oczyszczenie przestrzeni rytualnej z niepożądanej atmosfery, wpływów lub myśli (przestrzeń rytualna to także Twoja osoba). Niezależnie czy odstawisz pełną kabalistyczną szopkę z archaniołami i krzyżami światła, klaśniesz i wsłuchasz się, jak echo odbija się od ścian – otwierasz przestrzeń dla rytuału magicznego. I wczuj się w swój MacGuffin.

4: Energetyzujący oddech

Czy chodzi o krótkie ćwiczenie oddechowe na początek, czy rytm, który utrzymasz przez cały ryt, to naoliwi maszynerię, podnosząc Twoją świadomość ciała i przygotuje cały organizm do działania. Qigong, pranajama i inne świetne przykłady.

5: Odmienne stany świadomości

Oczywiście delikatny trans ścieżkowania[1], by przejść do Twojego astralnego spokojnego miejsca różni się od bycia wierzchowcem dla boga Voodoo. Niektóre akty czarnoksięstwa wydają się wymagać całkowitej utraty samoświadomości, inne nie. Wszystkie jednak wymagają stanu znacząco różnego od zwykłej dziennej świadomości, stanu zatrzymania dialogu wewnętrznego. Nie ma odmiennego stanu, nie ma magii.

Stany wyhamowane obejmują transe medytacyjne, stan alfa, półsen, wyczerpanie. Stany ekstatyczne obejmują silne pobudzenie emocjonalne, podniecenie seksualne, ból i cokolwiek konieczne, by „się zatracić”. No i oczywiście, szamani i znachorzy od wieków uzyskiwali takie efekty za pomocą narkotyków.

6: Wizualizacje

W wielu tradycjach wizualizacja stanowi najważniejszy element zrozumienia swoich pragnień. Wytwórz w umyśle obrazy czy to scen widzianych w trakcie formułowania Deklaracji Intencji, czy symbolu lub sygili Twojego pragnienia, albo koncepcji czy istot, które możesz chcieć włączyć do swej magii, by dać jej kopa, niezależnie czy odwiedzasz Panią Brigantię, czy razisz magicznymi piorunami talizman czy cokolwiek innego. Musisz jednak stworzyć wrażenie albo wprost obraz pragnienia stającego się ciałem. Unikaj jednakże wizualizowania problemów i tym podobnych – to i tak nie należy do Twojej intencji. Tylko twierdzenia, pamiętasz?

Jednakże, jeśli stosujesz sygilę, by uniknąć przypominania sobie intencji rytuału, trzymaj się sygili.

7: Postawa

Oczywiście przyjmiesz jakąś postawę, więc równie dobrze możesz wybrać właściwą dla rytuału. Siedzące medytacje nie są wielkim wyzwaniem, ale żołnierskie czy agresywne ruchy świetnie nadadzą się choćby do inwokowania Marsa.

8: Gesty i ruch

Czemu tylko stać na baczność podczas inwokacji Marsa? Możesz maszerować, salutować, markować trzymanie broni (chyba że, oczywiście, masz jakąś. Rekwizyty. Użyj ich.). Jeśli wizualizujesz, powiedzmy, tajemną wiedzę naprzeciw siebie – sięgnij fizycznie w jej kierunku, złap ją i przyciągnij w siebie. Klaszcz, tup, wskazuj, kreśl obiekty w powietrzu. Fizycznie pokonaj przestrzeń do punktu, gdzie czeka magiczny miecz, złap go oburącz i wyciągnij ze skały. Wtedy Twoje magiczne ciało-umysł wie co robisz.

9: Słowa i dźwięki

Znajdź słowa, które wyrażą Twoją Deklarację Intencji. Nawet użyj niej samej. Albo jeśli nie chcesz jej sobie przypominać, zemnij jej dźwięki w bezsensowną mantrę i zatrać się w jej recytacji. Znajdź dźwięk bez znaczenia, który jednak pozwoli Ci poczuć Twoje pragnienie. Układaj całe modły w magicznych językach. Śpiewaj, nawet jeśli nie potrafisz. Graj na bębnach albo czymś innym. Rób cokolwiek, co oddaje naturę rytuału i jego intencję. Cokolwiek, co pomaga zintensyfikować odmienny stan.

10: Zamknij i pozostaw w spokoju

Solidnie wizualizujesz ucieleśnianie się Twojego pragnienia i w którymś momencie pojawiło się wrażenie „dokonało się”. Rytuał jest upichcony i efekty już praktycznie czekają na stole. Stop. Zamknij przestrzeń rytualną. Może użyj odpędzenia. Niektórzy czasami zamykają przez wymuszenie na sobie śmiechu, by „wyśmiać” zmieniony stan. Spróbuj. Zastanowienie się nad absurdalnością wybranego MacGuffin może sprawić, że będziesz turlać się po podłodze. Jeśli rytuał bardzo podniósł Ci energetykę możesz chcieć się uziemić przez leżenie na podłodze i głębokie oddychanie, zjedzenie czegoś albo wyprojektowanie energii do Matki Ziemi. Twój wybór.

Unikaj zawieszania się na rytuale czy intencji. Daj im spokój. Jednocześnie z utrzymywaniem oczekiwania, że pragnienie faktycznie się ziści, musisz też wzmacniać pewność, że już się dokonało i przejść do innych spraw.

JAK KORZYSTAĆ Z TYCH INFORMACJI

Użycie tego wszystkiego to wielki krok. Większości ludzi wystarcza czytanie na temat magii i omijają ich wszelkie korzyści. Magia nie rozwiązuje wszystkich naszych problemów. W rzeczy samej, tworzy ich więcej, ale lubimy myśleć, że dzięki magii doświadczamy problemów wyższej klasy.

O ile oczekujemy, że powyższe notatki przyniosą korzyść nowicjuszom w magii, mamy nadzieję, że „nie tak znów nowi” magowie będą się dobrze bawić, tworząc niezwykłe kombinacje powyższych składników.

Weź kartkę i ołówek, spisz Deklarację Intencji wedle: „Pragnę takiej zmiany w siakim kontekście w owakim celu”. Krótkie i proste. Przejdź przez tyle ćwiczeń w punkcie pierwszym, ile potrzebujesz.

Kiedy już uporasz się z pierwszym składnikiem, możemy przystąpić do gotowania. Przejdź przez pozycje od drugiej do dziesiątej, wybierając przykłady czegoś, co możesz swobodnie zrobić. Staraj się, by zmienione stany świadomości, odpędzenia i tym podobne współgrały. Oczywiście, Kabalistyczny Rytuał Odpędzający, po którym nastąpi inwokacja Charliego Chaplina doda rytuałowi odpowiedniej dozy humoru. I, oczywiście, zapisz co zamierzasz zrobić – by dopomóc pamięci.

Działaj prosto.
Zdecyduj, jak poznasz kiedy co zrobić. Planuj, miej kogoś, kto poprowadzi, używaj sygnałów – cokolwiek
Zapewnij sobie odpowiednią dozę prywatności i zaczynaj.
Przystawki: Odpędź, wypowiedz Deklarację Intencji, zacznij energetyzujące oddychanie. Próbuj tych elementów w różnym porządku.
Danie główne: Wejdź w odmienny stan świadomości. Dodaj wizualizacje, postawy, gesty, ruchy, słowa i dźwięki przygotowane wcześniej.
Deser: Zamknij i zostaw w spokoju. Dokonało się. Smacznego.


[1] – ścieżkowanie (pathworking) to swoista „kierowana medytacja”, kiedy osoba wyobraża sobie scenę lub ich serię (możliwe, że rozgrywających się wedle ustalonego scenariusza), w których uczestniczy. Przykład ścieżkowania można znaleźć, m.in. w „Magii Chaosu” P. Hine’a lub wśród praktyk serwisu The Baptist’s Head, np. Ścieżkowanie: Inwokacja Hermesa. De facto ścieżkowaniem jest też wiele praktyk projekcji astralnej.


---------------------------------------------------------------------------------------------------


Poprzednia notka opisuje Gnostycki Rytuał Pentagramu (GRP), w tym jedno z zastosowań uzdrawiających tej praktyki. Można się domyślać, że Peter J. Carroll miał na myśli walkę z jakimś bardziej zlokalizowanym bólem czy dolegliwością. Niniejsza praktyka w banalnie prosty sposób adaptuje GRP do walki z chorobą. Na końcu znajduje się także krótki opis rezultatów jej użycia. Wszyscy zainteresowani powinni czuć się zachęceni do przetestowania techniki przy nadarzającej się okazji.
Jednakże nie wolno zapominać, że takie metody nie mogą zastępować właściwych metod leczenia, zwłaszcza farmakologicznego. Autor nie bierze odpowiedzialności z taki proceder i zniechęca do niego ze wszystkich sił!

Jeśli posługujesz się typologią „modeli magii”, dość szeroko stosowaną w polskim okultyzmie, możesz przyporządkować tę operację do dowolnego modelu, wedle woli. Rytuał obejmuje wizualizację, mantrowanie, pracę z oddechem, gesty i sygile.

Przygotuj kadzidło o zapachu cynamonu. Jego pikantny i lekko duszący zapach kojarzy mi się z żywiołem ognia. W istocie, jeśli masz inne skojarzenie zapachowe z ogniem – użyj go (testuj i stosuj to, co działa).
Właściwą bronią magiczną będzie więc różdżka, choć jej nie używałem.
Przygotuj sygilę choroby. Jeśli nie masz pomysłów – zapisz nazwę choroby i przetwórz litery w znak. Narysuj prosty (możliwy do wizualizowania!) obrazek. Cokolwiek.
Ta operacja stosuje procedurę GRP (bez zmian) do odpędzenia symbolicznie (sygila) wyrażonej choroby, mając „w tle” (kadzidło, ewentualna broń) żywioł ognia, wolę maga.

Zapal kadzidło. Przeprowadź „otwarcie” GRP. Zanim zaczniesz kreślić pierwszy pentagram (wszystko jak w normalnym GRP) wyobraź sobie sygilę choroby przed sobą. Skreśl pentagram (cały czas jak w GRP), wyobrażając sobie, że powstaje kawałek za tą sygilą.
Przebij, wyrzuć, powiększ czy w inny sposób „aktywuj” pentagram. Zobacz, jak odlatuje on od ciebie, wirując przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. To wirowanie sprawia, że wsysa w siebie powietrze… i sygilę choroby! Wciąga ją, jednocześnie rozszarpując na kawałki. To tak, jakby wciągała ją czarna dziura.

Powtórz procedurę dla kolejnych pentagramów. „Zamknij” GRP. Pozwól kadzidłu się dopalić.
Dokonało się.

Własne doświadczenia:
To „odpędzanie choroby” przeprowadziłem cztery razy.
Za pierwszym razem miałem grypę (lub bardzo grypopodobne przeziębienie) i brałem środek, który był tyleż mocno reklamowany, co mi nie pomagał. Wtedy wpadłem na pomysł niniejszego rytuału, który przeprowadziłem nago tego samego wieczora. Jeszcze w trakcie trwania poczułem w sobie pewność i zdrowie. Pod koniec – dziwne ciepło w całym ciele. Spontanicznie powiedziałem „dokonało się!” na zakończenie. Położyłem się spać. Czy obudziłem się zdrowy? Nie. Ale objawy osłabły do takiego poziomu, że były już tylko ledwie wyczuwalną niedogodnością. Koniec cieknącego nosa, bolącego ciała, charczącego gardła i zapuchniętych oczu. Nadal brałem reklamowany środek, ale nie zmieniał mojego stanu. Po kilku dniach grypa się „wypaliła” i byłem zdrów, ale do tego czasu nie przeszkadzała mi tak, jak na początku.
Druga operacja została przeprowadzona dla bliskiej mi osoby, która również chorowała tak samo jak ja. Osoba ta sama przygotowała sygilę choroby, a ryt odprawiłem dzień lub dwa po swoim. Tym razem niestety nie zanotowaliśmy poprawy. Następnej nocy powtórzyłem to astralnie, wyobrażając sobie tę osobę i chorobę z niej uchodzącą. Zgodziliśmy się jednak, że znów bez wyraźnych zmian.
Ostatni raz wykonałem „odpędzanie choroby” dla znajomego, który złapał co najmniej mocny katar z łupaniem w kościach i zmęczeniem. Ryt odprawiłem wieczorem. Następnego dnia znajomy czuł się już dobrze. Oczywiście, może tylko potrzebował odpoczynku, ale korelacja rezultatu z intencją to wszystko, czego chcemy.

Zachęcam do własnych eksperymentów.


------------------------------------------------------------------------------------------------------

OSTRZEŻENIE:
ZAGROŻENIE ZDROWIA PSYCHICZNEGO
Przyswojenie poniższych treści bez należytej Beztroski może zaowocować nagłym napadem szaleństwa.

„W księdze mówi się o sefirotach i ścieżkach, o duchach i zaklęciach, o bogach, sferach, planach i wielu innych sprawach, które mogą (albo i nie) istnieć.
To czy istnieją nie ma znaczenia. Z wykonywaniem pewnych działań wiążą się określone skutki. Uczniów ostrzega się poważnie, aby nie nadawali im filozoficznej wagi ani nie traktowali ich jako obiektywnej rzeczywistości.”

Aleister Crowley, Liber O*

U swego zarania ruch magii chaosu nie nosił takiego miana. Peter J. Carroll powiedział, że chciał tylko „oczyścić” pojęcia na scenie magicznej, co zaowocowało podejściem do magii, które moglibyśmy nazwać szamanizmem w stylu wolnym, oswobodzonym ze źródeł kulturowych. Inne określenia magii chaosu znaleźć można wśród cytatów Spiral Nature [ENG]. Jeszcze więcej znajdziesz wśród esejów Chaos Matrix [ENG].

Nie traktujemy Magii Chaosu jako paradygmatu. Chaoci zamiast tego czerpią swobodnie z wielu dostępnych obecnie modeli, takich jak:

1. spirytystyczne, wedle których faktycznie „istnieją” duchy, bogowie itp., do których się zwracamy, którym rozkazujemy czy z którymi pracujemy;
2. energetyczne, wedle których magia działa poprzez manipulacje energią, Mocą (cześć, Obi-Wanie), która przenika Wszechświat;
3. psychologiczne, zdaniem których wprowadzamy zmiany w świadomości przy pomocy zasobów z nieświadomości, co skutkuje przemianami postrzegania świata;
4. informacyjne, które twierdzą, posługując się niektórymi wnioskami z fizyki kwantowej, że manipulujemy informacją raczej niż energią.

Rozważany meta-model uznaje, że wierzenia są raczej czymś, co posiadamy niż co się nam przytrafia. Magowie chaosu lubią cytować słowa przypisywane Hassan-I-Sabbahowi: „Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone”. Możemy więc wybierać wierzenia, odrzucać je czy zmieniać, kiedy już poznamy sposób. Podstawowy sposób zmiany wierzeń magowie Chaosu nazywają „gnozą”.

Jej techniki polegają na wprowadzeniu się w stan podwyższonej podatności na sugestię, tak by dowolne implantowane wierzenie stawało się pierwszorzędnym. Przygotowuję sygilę w celu znalezienia „nowej partnerki” (ulubiony temat magów). Sygila reprezentuje wierzenie, że mam nową partnerkę. Wprowadzam się w stan gnostycki i koncentruję na sygili. Później (i mówmy tu poważnie: dla mnie to nie zawsze działa) po prostu znajduję nową partnerkę.
Tyle wprost. Powiedzmy teraz, że chciałbym użyć modelu spirytystycznego, do którego mógłbym się skłaniać. Zainteresuję się Afrodytą, grecką boginią miłości. Zacznę ją czcić, wprowadzę się w gnozę, by nad nią medytować itd. A w którymś momencie, jako wyznawca, poproszę, by obdarzyła mnie nową partnerką.

Mam nieograniczony wybór. Mogę wybrać model, ku któremu się skłaniam i który poszerzy moje możliwości. Mogę je wymieszać. Pierwsza próba może się nie powieść i mogę postanowić dopóty próbować wariantów, dopóki się nie uda (zamiast tego mogę przeprowadzić dywinację, by poznać przyczyny klęski; informacja zwrota: pokarm czempionów).

Magowie Chaosu kładą szczególny nacisk na rezultaty (por. Czarnoksięstwo [ENG; wkrótce zostanie przetłumaczone - przyp. W.]), co prowadzi do redukcji elementów zbędnych, za Aleisterem Crowley’em, który ukuł motto: „cele religii, metody nauki”. Wybrane elementy metody eksperymentalnej to:

1. Dokumentowanie. Jak mawiają astronomowie: „Jeśli tego nie zapisałeś – nie zdarzyło się”. Dokumentacja chroni przed samooszukiwaniem się.
2. Replikacja. Czy możesz to powtórzyć?
3. Moc eksplanacyjna. Sam Crowley uważał za kluczowe, by jego nurt thelemiczny obejmował wszystkie teorie magiczne. Jednakowoż, w naszym postmodernistycznym świecie, w którym „nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone” uważamy wyjaśnienia za przydatne, ale możemy się bez nich obejść. I tu nasza ścieżka oddziela się od nauki. Zob. także moją Śmierć rozumu [ENG].

Ponowoczesny wybór wierzeń zdaje się przypadkowy. Magowie Chaosu, ceniąc sobie losowość zawartą w teorii chaosu zaadaptowali to słowo na swoje potrzeby. Splądrowawszy dostępne modele magii w poszukiwaniu pomysłów, zwrócili się ku teorii chaosu, fizyce kwantowej, informatyce i innym dziedzinom nauki – a nawet ku fantastyce. I wciąż to robimy.

Wydaje się, że dotarliśmy do początku.
08-23-2014 18:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
 Podziękowali: Olimpia , atik , Pacza12 , Estel , aim72 , Mały Kamil , Czarnulka , MalaZlosnica
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB