Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tutaj powinien znajdować się temat...
Autor Wiadomość
Nocte
Użytkownik

Liczba postów: 44
Dołączył: May 2013
Reputacja: 2
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #1
Tutaj powinien znajdować się temat...
...jednak nie pojawi się tutaj z pewnej przyczyny. Nie ma słów, które mogłyby oddać sens całej tej historii. To poprostu niemożliwe.


Witajcie. Nazywam się Renja Qawwija. Mam 17 lat, w styczniu tego roku skończę 18. Mieszkam w l-belt Qaddisa na granicy z Coccham, dużego miasta, w którym znajduje się moja obecna szkoła. Pociągają mnie rzeczy tajemnicze i niezwykłe, takie, których jeszcze nikt do końca nie zbadał, a w najbliższej przyszłości nie zamierza się tego podjąć.
Jestem zwykłą dziewczyną. Zwykłą, najzwyklejszą. I choć czasem mam wrażenie, że już wiem, kim jestem i co chcę w sobie zmienić, dalej tkwię w martwym punkcie nieznajomości samej siebie. To bardzo przykre życie- TAKIE życie. Staram się nie skarżyć i nie ubolewać nad tym mając nadzieję, iż ktoś kiedyś usłyszy mój wewnętrzny krzyk i pomoże to wszystko zrozumieć. Wiem, że życie będzie takie, jakim je uczynię, nie potrzebuję pouczeń. Ale to nie jest takie proste. Wiecie, ja nie mam celu. Łatwiej jest balansować na granicy i nie odczuwać przykrych skutków jakiejkolwiek decyzji.
Mogę wybierać, bo mam w czym. Pytanie tylko, czy będzie to właściwy wybór. Nie cierpię, ponieważ nie wybrałam jeszcze niczego. Tylko pomału zaczynam odczuwać efekt właśnie TEJ decyzji, którą podjęłam niecały rok temu. Postanowiłam nie wybierać- to był mój wybór. Nic nie jest takie proste, jak może się wydawać.
Zostałam zgwałcona.
Byłam ciemiężona.
Zostałam zmuszona
-wewnętrznie.
Nie oznacza to jednak, że niczego nie odczuwałam. Cierpienie było jeszcze gorsze niż takie zwykłe, cielesne. Bolało,bardzo bolało, ale nie chciałam tego przerywać. Wtedy znalazłabym się w pustce. Takie były efekty moich wcześniejszych decyzji. Po nich podjęłam ostatnią- możliwą z najgorszych.
Teraz nie napiszę niczego więcej. Po prostu przedstawię Wam coś, co moim zdaniem powinno być ukazane szerszej publiczności. Jestem samotnym duchem. Kiedyś odrzuciłam mojego opiekuna, przez czyny zszargałam jego imię, ale może kiedyś mi to wybaczy.
Przepraszam, Opiekunie. Nie znam Twego imienia, jednak wiedz, że bardzo tego żałuję.
Proszę, przywróć mi czucie, przywróć widzenie i słyszenie. Nie chcę być dłużej więziona...
Proszę, wróć do mnie...

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcT6P70lE5jxurcW3oRZCza...XIiL1QTVNO]
Straszną jest rzeczą, kiedy dusza zmęczy się życiem szybciej niż ciało.

Marek Aureliusz
08-30-2013 20:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Nocte
Użytkownik

Liczba postów: 44
Dołączył: May 2013
Reputacja: 2
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #2
RE: Tutaj powinien znajdować się temat...
Słyszeliście kiedyś o "Dziadach" Adama Mickiewicza? Tego lata je przeczytałam. Zabawne jak wiele mam wspólnego z wywoływanymi tam duchami. Sama nim jestem, ale zanim umarłam, wydarzyło sie wiele ciekawych rzeczy. Na przykład przyjście paczki z moją pierwszą książką na temat okultyzmu. Pamiętam, jak bardzo nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu dotknę i przeczytam jej pierwsze strony. Cudowne uczucie.
Kiedy tak się nad tym zastanawiam, nawet nie wiem, dlaczego zainteresowałam się magią. Chyba z czystej ciekawości, tak sądzę. Nie miałam konkretnego celu i prawdopodobnie dalej go nie mam. Nie chcę niczego zmieniać w swoim życiu. Po prostu chcę wiedzieć. Chcę wiedzieć, jaka jestem, dlaczego się tu znajduję i co mam w związku z tym zrobić. Czy to zbyt wiele?
Mimo tego myślę, że ten pociąg dał mi coś bardzo ważnego. Przede wszystkim poszerzył mój światopogląd. Teraz wiem, iż świat nie składa się tylko z tego, co widzę. Sama jestem częścią tej niewidzialnej, jednak wciąż istniejącej materii. Dziwne. Jak do tego wszystkiego mogło dojść?
Jeszcze pół roku temu byłam żywa. Kurczę, jaki ten świat pokręcony. Wszystko poszło nie tak, jak to sobie wyobrażałam. Miałam skończyć szkołę, dostać dobrą pracę i przeżyć jeszcze jakieś 30 lat w zdrowiu i dostatku. No właśnie, jak do tego mogło dojść?
Cholerne samochody- tyle Wam powiem. Nie przechodźcie na czerwonym świetle, nigdy! Za to płaci się mandaty... albo po prostu umiera. Tak jak w moim przypadku. 23 czerwca. Zostało parę dni do szkolnej wycieczki i zakończenia roku szkolnego. Wracałam do domu, przechodziłam przez ulicę... i coś nie pyknęło. Świst, krótkotrwały ból i hop-siup na drugą stronę.
Słychać w tym dużo sarkazmu, ale jako duchowi nie pozostaje mi nic innego. To wszystko to jakiś jeden wielki żart. Żyjesz sobie, żyjesz, aż tu nagle trach!... I cię nie ma.
Koniec końców, zaowocowało to zostaniem duchem. Zalatuje powieścią fantasy, jednak moja opowieść nie jest taka POSPOLITA. Z całym szacunkiem dla powieściopisarzy tego wieku, ale, za przeproszeniem, nie wiecie, o czym piszecie. Magia, wampiry, wilkołaki, czarownice... Można tego wymieniać w cholerę. Jednak ile w tym wszystkim prawdy?
Ja Wam powiem. Całą. Piepszoną. Prawdę.
23 czerwca 2013 roku, dokładnie o godzinie 15:03 potrącił mnie biały Nissan Qashqai. Jak mniemam, ślady mojej krwi do teraz pozostały na zderzakach. Gościu nie zadzwonił nawet po pogotowie (takich oto mamy ludzi w mieście!). Jak się pewnie domyślacie, zginęłam na miejscu. Chwilę później znalazłam się nad swoim ciałem, całkowicie oszołomiona i z bólem w klatce piersiowej. Obok mnie nie pojawił się żaden anioł, demon czy jakikolwiek inny skurczybyk z astrajakiegoś tam świata. Zostałam sama, całkiem sama, a wokół mojego ciała zebrała się spora grupka gapiów. Nikt mnie oczywiście nie zauważył. Prawdziwej mnie, ducha nad zwłokami. Zajęło mi chwilę ogarnięcie tej dziwnej sytuacji i dopiero po paru minutach zorientowałam się, że nie żyję. Rzecz jasna, próbowałam ponownie wejść w ciało, ale za każdym razem coś perfidnie mnie odrzucało.
- Pomocy!- wołałam. Nikt mnie nie usłyszał. Mój wewnętrzny krzyk pozostał bez odpowiedzi. To było najbardziej traumatyczne przeżycie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam. Nikomu tego nie życzę. N-I-K-O-M-U.
Po pewnym czasie (nie wiem, ile tak ślęczałam nad moimi zwłokami) ktoś zabrał ciało, a gapie zaczęli się rozchodzić. Przyjechała ekipa sprzątająca, wyczyszczono widoczne ślady krwi i tyle. A ja wciąż czekałam. Na pomoc, oczywiście. Nikt. Nie przyszedł po mnie nikt. Nikt nawet nie zapłakał, a wiem, co widziałam. Obserwowałam wszystkich.
Udałam się do domu. Chciałam pocieszyć rodziców i brata, bo jakoś tak smutno mi się zrobiło, kiedy pomyślałam, że ja dalej ich widzę, a oni mnie już nie. Dom okazał się pusty, wszyscy byli na pogrzebie. Moim pogrzebie. Nie pytajcie mnie, skąd to wiem, bo i tak Wam nie powiem ( sekrety ducha, wiecie, o czym mówię). Rodzina opłakiwała mnie solidnie, jak na krewnych przystało. Matka ze łzami w oczach wysprzątała mój pokój, ojciec zatracił się w pracy, brat wybywał z domu na całe dnie. Przykry widok. Ja żyłam tak, jak zawsze. A przynajmniej strałam się tak żyć. Nie jadłam, nie piłam, nie spałam, jednak widziałam wszystko i to mi wystarczało. Tak jest do teraz. Wciąż nie mogę się przyzwyczaić do bycia duchem i zastanawiam się, o co w tym wszystkim chodzi. To znaczy, nie jestem w raju, nie jestem w piekle, jestem w tym samym miejscu, w którym byłam, ale jakby o poziom wyżej. No i doskwiera mi samotność. Widzę, ale cieszą się tylko moje oczy. Nie mogę niczego dotknąć ani powąchać. To okropne...
Czy tak już będzie zawsze?

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcT6P70lE5jxurcW3oRZCza...XIiL1QTVNO]
Straszną jest rzeczą, kiedy dusza zmęczy się życiem szybciej niż ciało.

Marek Aureliusz
08-30-2013 23:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.


Potwierdzenie kodem
Potwierdzenie kodem
(wielkość znaków nie ma znaczenia)
Przepisz tekst z obrazka po lewej do poniższego pola tekstowego. Taki proces jest niezbędny, by zapobiec wysyłaniu wiadomości przez automaty.

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB