Witchcraft - Forum ezoteryczne
Coś kontroluje mi sny? - Wersja do druku

+- Witchcraft - Forum ezoteryczne (http://witchcraft.com.pl)
+-- Dział: Magia (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=10)
+--- Dział: Pytania i problemy (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Wątek: Coś kontroluje mi sny? (/showthread.php?tid=4662)

Strony: 1 2 3 4


RE: Coś kontroluje mi sny? - Viktor - 26-02-2014

Hmm... Selenit? Jakie on ma właściwie właściwości?


RE: Coś kontroluje mi sny? - Sorrio Mortiaris - 26-02-2014

Głównie właściwości uspakajające (poczucie bezpieczeństwa), wspomaga też duchowo i podczas medytacji. Otwiera 3 oko i koronę.


RE: Coś kontroluje mi sny? - Viktor - 26-02-2014

Ok. Dzięki Moriartis, chyba zakupię ten selenit? Zna ktoś dobrą stronę? Ostatnio przydałoby się wspomożenie duchowe... Ehh chyba biorę urlop. xP


RE: Coś kontroluje mi sny? - Olimpia - 27-02-2014

http://witchcraft.com.pl/Thread-Selenit

Ja kupuje na czary-mary. :-)


RE: Coś kontroluje mi sny? - Kynokefalos - 27-02-2014

Nie walcz. Daj się zabić, nie wyobrażaj sobie by coś Cię chroniło czy cokolwiek innego. Po prostu zgiń i się nie rozbudzaj. Nie odzyskujesz świadomości w śnie.

Zgiń raz, nie obudź się. Zgiń drugi raz, połóż się spać mimo strachu. Nie módl się bo zmieniasz bieg energetyczny i rozpraszasz własny trening. Nie wiem ile razy zajmie Ci "powstawanie z martwych" ale musisz przestać się bać.

Cięcia zaczną boleć naprawdę, na ciele znajdziesz czasem bruzdy i zaczerwienienia. Taki system pozwala Ci przestać się bać snów i tamtego świata. Śmierć to pozór. Koszmary, nawet najgorsze, są snami w których kryją się tajemnice. Twój zgon to wybicie Ciebie ze świata nocnych mar. Miejsce, w którym jesteś nie musi być jeszcze Twoim snem. To teren neutralny.

Ziemia dookoła Ciebie jest szara i ma konsystencję popiołu. Witamy na cmentarzysku. Najpierw sprawdź kto jest Twoim przeciwnikiem. Za każdym razem gdy zostaniesz zabity postaraj się zapamiętać jakiś szczegół. Martwe oczy mogą zobaczyć więcej. Wreszcie, zamiast rozmytej chmury czy niewyraźnych kształtów zobaczysz postać, zwierzę, roślinę, która do tej pory była Twoim przeciwnikiem. Być może uda Ci się również widzieć w snach.

By iść dalej nie możesz mieć w sobie strachu przed śmiercią. Bo gdy na prawdę głęboko zapuścisz się w sny musisz być świadom tego, że Twoje ciało w naszym świecie spoczywa martwe. Gdy osiągniesz pewien poziom tworzenia samego siebie w snach, będziesz musiał zadecydować czy dusza wędruje z Tobą i może być skradziona (ale dawać niesamowite możliwości) czy może zostawiasz ją w ciele fizycznym i choć słabszy wędrujesz przez sny by dowiedzieć się czegoś o przyszłości, przeszłości, teraźniejszości, swoim stanie zdrowia, etc.

Nie módl się tylko zacznij widzieć, nie używaj kamieni tylko postaraj się budować świadomość w śnie. Poczuj ból, który wyrwie Twoje ciało fizyczne ze snu. Złap to coś wtedy! Zobacz postać w realnym świecie, jak stoi w Twoim pokoju. Byłeś u niego, teraz ściągnąłeś go do siebie. Uwierz mi, że wiele z bytów boi się tego świata.

Kończąc... jeśli to zwierze, oswój je, jeśli to roślina - zadbaj o nią i niech rośnie, jeśli to postać zacznij z nią/nim dyskutować.

Jeśli będziesz to Ty sam, zobacz jakie masz deformacje, dowiedz się czym jesteś zakażony i co musisz poprawić by ruszyć w dalszą drogę. Budując swoją świadomość w taki sposób zdobywasz wszelkie umiejętności potrzebne do pełnej świadomości podczas snu. W taki sposób będziesz wiedzał ile aniołów i demonów łazi po ulicach.

Miłego umierania. Będzie bolało. :D

Pozdrawiam, Kynokefalos.


RE: Coś kontroluje mi sny? - Skader - 27-02-2014

Kynokefalos, bardzo ciekawe rady. Ale jestem bardzo początkujący w te klocki. Zaczynając od początku to miało właśnie postać chmury, teraz zaczęło przyjmował postać tak jakby ludzką. Kiedy próbowałem się z tym kontaktować (nie wiem czy tak ale skupiłem się na rozmowie z tym przed snem pomyślałem, że porozmawiam z tym) miałem właśnie sen, że wszystko było szare, pomieszczeniem był mój dom, a to coś miało kształt jakby nałożyć ''o'' na ''v'' tworzyło taką strzałkę. W momencie kiedy to dostrzegłem dostałem paraliżu, ale postanowiłem się ogarnąć i porozmawiać. Spytałem czym to coś jest, ale wokół tylko sama cisza, nic żadnych dźwięków. Zadałem drugie pytanie, co chce ode mnie, strzałka nie przemówiła tylko wskazała ruchem na mnie. Wkurzyłem się i powiedziałem, że za żadne skarby nie dostanie mnie. Wtedy strzałka się chyba lekko wkurzyła i wrzuciło mnie do ciała, obudziłem się ale bez żadnego strachu czy niepokoju tak jak w większości przypadków. Ale nie umiem zginąć i nie rozbudzać się, po prostu jak zginę to automatycznie się budzę. Poszedłem za rada medytacji, ale chyba nie umiem medytować chodź przeczytałem o tym dużo. Mimo tego spróbowałem. Medytowałem z ametystem, bo selenitu nie posiadam. Medytacja trwała może ponad 40 min. Zaraz po medytacji czułem się strasznie zmęczony i zasnąłem (ale tylko na chwile bo kolega zadzwonił zaraz po tym jak zasnąłem) tego samego dnia miałem najbardziej wyraźny sen w moim życiu. Sen był tak wyraźny, że przez jakiś czas myślałem, że to prawda i że to nie jest wcale żaden sen. Jednak miałem małe możliwość wpływania bezpośrednio na fabułę snu. Czyli problem tkwi w tym, że wkraczam nieświadomie czemuś, komuś w drogę. Albo to ja jestem przyczyną wszystkiego. Dobra mimo to będę starał się walczyć pomimo ogromnego strachu, który mnie przeszywa podczas tego spotkania.


RE: Coś kontroluje mi sny? - Matka Szczurów - 28-02-2014

Witam. 
Masz bardzo podobne przeżycia do moich. U mnie zaczęło się od snów  czerwono-czarna mgła o swoistej "inteligencji" chciała mnie pochłonąć. Nieprzyjemne, ale da się przeżyć. Później było gorzej. Przed zaśnięciem dreszcze od pasa w górę, coś mną gwałtownie targało - kojarzysz jak prymitywne plemiona pocierają patyczki, żeby rozniecić ogień? Zabawiano się mną jak tym patyczkiem. I tak jak piszesz-nagły, potężny atak, tylko u mnie nie było to nic upostaciowanego, tylko rodzaj ogromnej energii, potwornie złej, która chciała we mnie wniknąć. Kościelne pierdolenie, że ZŁO istnieje nawet mnie nie śmieszyło, bo to mnie w ogóle nie ruszało.
Ale coś w tym jest. Rady w stylu wizualizuj kulę ochronną, nie wiedzą co piszą. Wtedy ogarnia taka groza, że nie wiesz, jak się nazywasz. Obrona jest instynktowna, nie ma czasu na ogarnięcie się. Teraz wiem, po co ćwiczyć koncentrację. TO przychodziło nawet po MROP ie, Krzyżu Kabalistycznym, ochronnym białym świetle itp. Potem przyszły ostatnie dwa ataki, ale już słabsze, tzn. zbliżało się i oddalało, wyczekując mojej paniki. Ale ja zwykle kamienieję ze strachu, więc żadnej reakcji nie było.
Na koniec przekaz "Egzamin zdany"(?) TO było zadowolone, i że otrzymuję pomocnika do swojej dyspozycji(?) Już się skończyło, czego i Tobie życzę, bo wiem, co przeżywasz.


RE: Coś kontroluje mi sny? - Olimpia - 28-02-2014

Co do grozy... Trzeba umieć panować nad strachem jak panujesz to możesz wszystko.


RE: Coś kontroluje mi sny? - Skader - 28-02-2014

Szatan123 co masz na myśli mówiąc egzamin zdany? Czy powiedziała to ta postać? Mnie zakatowało niedawno ale obroniłem się robiąc znak krzyża (zrobiłem go odruchowo kiedy we mnie wnikała) i od tamtej pory czyli już z kilka dni mam spokój. Najdziwniejsze jest to, że owa postać pojawiała się i atakowała wtedy kiedy uzmysłowiłem sobie, że to jest sen.


RE: Coś kontroluje mi sny? - Matka Szczurów - 28-02-2014

Tak, to był przekaz od TEGO. Nie wiem, o co chodziło, czy o elastyczność zwieraczy, czy o to, że zachowałam względny spokój myszy pod miotłą. Nie bardzo rozumiem z Twojego postu, w którym momencie dzieje się to u Ciebie. Ja NIGDY nie miałam (ani się nie starałam) o świadomy sen, OOBE czy trans. Pierwsze trzy to były sny-sugestywne, koszmarne, realistyczne, też jak u Ciebie w scenerii domowej. Nie gdzieś tam, ale to COŚ jest u Ciebie w domu, przyszło po Ciebie. Ale później na 100 % to nie były sny. Moja rada- odpuść sobie medytację, a już na pewno nic na czakrach. U mnie ostrzejsze jazdy właśnie zaczęły się wtedy, gdy raz na trzy dni (nieregularnie) coś tam wizualizowałam. Selenit? Chyba jako punkt odniesienia koncentracji. Na pewno nie gódź się na żadne wniknięcie, nie próbuj "umierać", zresztą chyba sam wiesz, że opór jest tak instynktowny i tak silny, że nigdy nie odpuścisz. I nie wierzę, że to COŚ to pochodziło ode mnie, od mojego umysłu, jakieś negatywne emocje. Nie rozpoznałam w TYM nic mojego, TO było inteligentne, świadome i nie miało nic ludzkiego w sobie. Poza tym różnica w energii człowieka a Tego to jak po...

Sorry, coś mi się popsuło. To jak energia pieca węglowego z elektrownią atomową. Cieszę się, że nie tylko ja to miałam (sorry, źle zabrzmiało), że to nie jakieś moje paranoje.