Witchcraft - Forum ezoteryczne
[DELETE] - Wersja do druku

+- Witchcraft - Forum ezoteryczne (http://witchcraft.com.pl)
+-- Dział: Magia (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=10)
+--- Dział: Magia Naturalna (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=12)
+---- Dział: Magia Ognia (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=59)
+---- Wątek: [DELETE] (/showthread.php?tid=11623)



[DELETE] - dominikos360 - 27-03-2023

[DELETE]


RE: Moja relacja z Ignis i moje zagubienie - Olimpia - 28-03-2023

Ok, masz wrażenie, że się zagubiłeś i potrzebujesz kierunkowskazu.
I szukasz odpowiedzi co masz dalej robić ze sobą i swoim życiem wśród internetowych wiedźm i magów?

Jesteś jedyną osobą, która może wskazać sobie drogę. Nie ja, nie Twoja mama, nie Twój najlepszy przyjaciel. Ty. Bo to Twoje życie. Musisz sam usiąść i się zastanowić co i jak... moim osobistym zdaniem, niezbyt ważnym tak swoją drogą, bo Ty wiesz najlepiej, uważasz, że się pogubiłeś, bo co? Bo dwa razy coś nie poszło po Twojej myśli? Zawsze będziemy robić błędy. I to jest normalne. I przez całe życie będziemy chodzić różnymi drogami i wiecznie będziemy szukać drogowskazu. Takie jest życie.

Nie rozumiem też czemu tak uparcie uważasz, że protest nastąpił przez Ignis (ktokolwiek to jest, w necie znalazłam tylko że Ignis to Bóg ognia z serialu fantasy)? Szczerze wątpie. Myślę, że to Twoja zasługa. Konkretnie Twojej podświadomości. Ja kiedyś (wspominam to ostatnio często) rzuciłam klątwę sama na siebie, przez to, że tak naprawdę podświadomie było mi żal człowieka, że czeka go aż taki straszny los, który wybrałam w klątwie.

Ty jesteś magiem i to Twoja wola ma się dziać, z tym, że podświadomość jest naszą częścią i to ona bardzo często hamuje nasze działania magiczne. Warto się nad tym zastonowić. I pamiętaj... jeśli czujesz, że się zagubiłeś ok, odnajdź się. Nikt Ci jednak nie da gotowej recepty jak to zrobić.

Jeśli jednak uważasz, że się pogbubiłeś bo dwa razy coś Ci nie wyszło... cóż. To normalne.

Gdybyś potrzebował wskazówki, pomysłu na temat odnajdywania drogi dla siebie, to po prostu sprecyzuj bardziej swoje uczucia i oczekiwania, a napewno coś wymyślimy.


RE: Moja relacja z Ignis i moje zagubienie - dominikos360 - 31-03-2023

Spodziewałem się takiej odpowiedzi. Sam nie wiem czym jest magia. Nikt do końca nie wie. Nie wiem w jakim stopniu rolę tam odgrywa moja podświadomość, a w jakim istoty wyższe, a w jakim po prostu przypadek. Być może Te istoty nie odgrywają żadnej roli. Nie jestem w stanie tego zweryfikować. Udało mi się wykonać w końcu ten rytuał spalenia mostów. Palenie za sobą mostów. Jest to coś co robię od lat. Dlatego pewnie czuję się zagubiony. Co chwilę palę mosty. Co chwila ktoś ze znajomych mnie zostawiał czy zdradzał. Skończyło się na tym, że zostało mi niewiele osób, którym mogę zaufać. Pewnie między innymi stąd to zagubienie. Staram się mimo wszystko być silny. Wiem, że nie jestem słaby, każdego dnia walczę, ze sobą, światem, innymi, ale jednocześnie każdego dnia zostaję przytłoczony realiami tego świata. Nieważne jakie bym miał chęci, ile zasad bym nie złamał, ilu osobom bym się przeciwstawił ze światem nie wygram. Mogę jedynie próbować w nim przetrwać. To czego potrzebuję to siła, przyjaciele i zemsta. O miłości, nie piszę, bo z doświadczenia wiem, że nie jestem w stanie jej poczuć.

Czuję się trochę niepewnie wysyłając tę wiadomość, ale to jest dokładnie to co aktualnie czuję.


RE: Moja relacja z Ignis i moje zagubienie - Olimpia - 01-04-2023

Cóż, ludzie w większości to szuje. To normalne, że masz niewielu przyjaciół. Nie Ty jeden jesteś wiecznie porzucany i zdradzany. Czuje to mnóstwo osób na świecie. Swoją drogą... zauważyłam, że tak się "tworzą" gnidy. Jest jednostka ciągle zdradzana i porzucona, w pewnym momencie łapie znieczulice i brak wiary w cokolwiek, więc lepiej kogoś wykorzystać teraz niż potem płakać. Nie przywiązywać się.

Sama nie raz plułam sobie w brodę, że miałam okazję kogoś urządzić z zyskiem dla siebie i tego nie zrobiłam, po potem dostałam "piękne podziękowania". I sama w tym momencie już nie jestem taka szlachetna i pomocna jak kiedyś. Człowiek się zmiania i ewoluuje, każdy ma jakiś wpływ na każdego.

To czego potrzebujesz to napewno nie zemsta. Takie rzeczy niszczą przede wszystkim Ciebie. Poza tym zauważyłam, że nie trzeba się mścić jak się jest blisko z bytami i Naturą... jakimś cudem zawsze jak ktoś mnie skrzywdzi, to w krótkim czasie ma jakiś wypadek, życie mu się sypie, albo firma nagle upada i zostaje z niczym. Karma to suka. Ja też się nią stałam. Jednak po pierwsze jestem za leniwa na zemstę, po drugie zbyt mądra, a po trzecie... zanim się do tego zabiorę to już ten ktoś dostaje ładnie po tyłku. Skup się na sobie, na swojej regeneracji, a nie na tym, żeby kogoś skrzywdzić, bo ten ktoś skrzywdził Ciebie... prawdopodobnie te osoby zostały w przeszłości dość skrzywdzone, dlatego same to robią. 

Co do miłości... nie wiem ile masz lat, ale można się nieźle zdziwić. Możesz poczuć miłość nawet po 40stce. Obecnie jesteś zagubiony i nie wierzysz po prostu w człowieka. Rozumiem Cię. Sama nie wierzę w człowieka.

Swego czasu przychodziłam do pracy za darmo, żeby pomóc kierowniczce bo wszyscy się nagle pozwalniali, pracowałam za darmo w swoje wolne dni od pracy żeby jej pomóc... dzień w dzień. A ona mnie zdradziła. Zwaliła na mnie swoją winę, nie miałam nawet szansy powiedzieć jak było naprawdę, obsmarowała mi tyłek wszędzie i złamała mi tym serce. Skończyło się, że mnie zwolnili z pracy, gdzie ja przez kilka miesięcy utrzymywałam cały klub, kiedy wszyscy odeszli. Przestałam być potrzebna, kiedy zatrudnili nowy personel.
Dwa miesiące po tej akcji klub zbankrutował, a ta kierowniczka została bez zatrudnienia i skończona na rynku pracy.
Takich historii mam całe mnóstwo, niektóre kończą się szpitalem, śpiączką itp. Dotychczas każdy przeżył, choć w dwóch przypadkach jest to przez lekarzy uznawane za cud.

Skup się na sobie i swoim rozwoju, bo poważnie... Wszechświat broni swoich. Może to potrwać, ale warto czekać.
Tak swoją drogą mam kilka czarnych świec do których przelewam całą złość i wściekłość. Nie chce być w skórze osoby, która mnie  wkurzy na tyle, żebym jedną z tych świec jej poświęciła.


RE: Moja relacja z Ignis i moje zagubienie - dominikos360 - 01-04-2023

Czarne świece do przelewania w nie swojej nienawiści? Może jest to jakaś opcja aby pozbyć się trochę negatywnych emocji i w przyszłości ją wykorzystać. Co do zemsty - nawet mój znak zodiaku(skorpion) się zgadza. Jestem bardzo mściwy i raczej ciężko to zmienić. Wystarczy, że jakiś klient jest wobec mnie nie fair i dostaje ode mnie notkę w systemie, na którym pracuję. Jako, że firma ma prawie że monopol w okolicy muszą się pogodzić z brakiem rabatów i wyższymi cenami na te produkty, które takiej de facto nie mają surowo określonej lub kupować w droższym miejscu. W każdym razie lubię karmę, ale ona nie zawsze lubi działać sama. Czasem trzeba jej pomóc i tu wchodzę ja. Nie tylko zła karma. Jeśli ktoś daje mi cierpienie, zwracam je nawet jeśli kosztuje mnie to trochę wysiłku. Jeśli ktoś robi dla mnie coś dobrego, ja robię coś dobrego dla tej osoby nawet jeśli kosztuje mnie to trochę wysiłku. Jeśli ktoś jest wobec mnie fair to może się spodziewać benefitów w różnych sytuacjach. Wyznaję zasadę zwracania tego co się dostaje. Na szczęście nie ja jedyny. Dlatego na przykład swoim współpracownikom czasami wyświadczam pomniejsze przysługi, później oni wyświadczają takie mnie i nasza relacja się rozkwita. Obydwie strony zyskują. Chociaż czuję się trochę sztucznie, że mam to wszystko w większości przypadków wykalkulowane i patrzę na zyski i straty. W każdym razie aktualnie jestem gnojem tylko dla tych co na to zasłużyli. Miejmy nadzieję, że tak pozostanie. Jeśli chodzi o jedność ze wszechświatem to nie jest takie proste, gdy tyle razy dostało się po dupie. Lubię naturę, zwierzęta, rośliny, ale na pewno nie świat w jakim się znajduję.


RE: Moja relacja z Ignis i moje zagubienie - Olimpia - 02-04-2023

No tak... mam brata Skorpiona, szczerze gnoja nienawidze. xDDD 
Kiedy byłam mała byłam oczkiem w głowie, a potem pojawił się mój brat i zostałam odstawiona. Jak to małe dziecko biłam go i byłam wredna, bo... byłam pomijana i często dostałam po głowie za jego winy. Jemu zawsze wierzyli mi nigdy... raz mu klątwą rękę złamałam. ^^' Dziś jestesmy dorośli... i to już tak poważnie dorośli i choć ja jestem w stanie zapomnieć to co było w dzieciństwie, przecież cholera byliśmy dziećmi! To on wciąż mnie nienawidzi i jest gnojem, więc automatycznie ja też go nienawidzę. xD Nigdy ze sobą nie rozmawiamy na rodzinnym zjazdach, nawet słowem się do siebie nie odezwiemy mimo, że czasem lądujemy pod jednym dachem na kilka miesięcy (wspólna rodzina). 

Ogólnie nie lubimy się ze Skorpionami... jeszcze mi się nie zdarzył taki, który by mnie nie skrzywdził. Miałam najlepszego przyjaciela od 6 lat. Kiedy spodobała mu się dziewczyna, ja mu pomogłam ją wyrwać. Kiedy dowiedziałam, że to Skorpion od razu wiedziałam, że będę miała z nią problemy. Okazało się potem, że laska była w ciąży zanim go poznała, ale mówiła, że to on jest ojcem. Było trochu gnoju, musiałam ją w pewnym momencie nawet wywalić z jego mieszkania (była agresywna, ćpała) stałam wiernie przy moim przyjacielu doradzałam i wypłakiwał mi się w ramionach. Zdecydował wkońcu że z nią zostanie, a ona sie ogarnęła z ćpaniem i paleniem, no bo ciąża... Ale wiesz co? Pozbyła się mnie. Choć najlepszy przyjaciel wcale jej nie kochał, choć tyle lat razem spędziliśmy, choć mówił, że jestem najważniejszą kobietą w jego życiu prócz jego matki... on mnie zostawił. Ta laska go totalnie unieszczęśliwia, ale nikt tak świetnie nie manipuluje jak Skorpion. :D

Z doświadczenia powiem, że Skorpiony/Koziorożce i Wodniki nigdy się nie dogadają, prędzej czy później będzie dym i to gruby (jeśli są w swoim życiu na stałe). Wiem więc jak Skorpiony są mściwe i zawistne, więc rozumiem Cię, taka Twoja natura. Powiedziałabym żebyś się ogarnął i bla bla, ale jak mogłabym doradzać Ci przestać być Skorpionem? To tak jakby mi ktoś powiedział, żebym przestała się buntować i wszczynać wszędzie rebelię. No cóż... na świecie są różni ludzie i w tym tkwi cały urok. Jednak pomyśl czasem Skorpionie, czy nie warto od czasu do czasu pomyśleć i wykazać się wyrozumiałością? Skorpionom wiecznie się wydaje, że to oni są poszkodowani i z waszej perspektywy napewno tak jest, np. mój brat miał ze mną w chuj ciężko, ale nie myśli o drugiej stronie i że miałam wtedy 5-10 lat. Dziewczyna mojego przyjaciela serio go kocha i czuła się zagrożona, bo po pierwsze jestem dziewczną, a po drugie głosem rozsądku, nie mogła nim manipulować przy mnie (wydał ponad 5tys na test DNA okazało się, że jest ojcem no i jeszcze ją utrzymuje i wydaje w chuj siana między innymi na terapie dla niej). Tak więc? Każdy Skorpion zawsze się mści, usuwa przeszkody kiedy czuje, że mu zagrażają i jacy to wszyscy wokół źli... ale zazwyczaj patrzycie tylko na swoją stronę. Każde zachowanie ma jakieś drugie dno i jakiś powód. A prawda jest taka, że wy nigdy nie zapominacie i nigdy nie wybaczacie. Mogłabym w kołysce Skorpiona szturchnąć, a on by mi to wypomniał za 50 lat i podając obiad z cykutą (trucizną). Serio... moje dwie kuzynki to Skorpionice (utopiłabym je w szklance wody), dziś mają ponad 20 lat i skubane pamiętają rzeczy z wczesnego dzieciństwa. xDD 

No i wreszcie... skoro każdy się zamienia pod wpływem żalu w zimną sukę/skurwysyna to jak można się potem dziwić, że szlachetni, dobrzy ludzie przechodzą tą samą ewolucję? 

Napisałam to po prostu jako przykład tego, że często nienawiść, złość i żal przesłania prawdę... że np. może się klienci wściekają, bo mają na utrzymaniu 4 dzieci? Może są biedni? Może są nademocjonalni i nie potrafią panować nad swoimi emocjami? Też kiedyś pracowałam z klientami... i różnie było, albo ich odłaczałam od zasięgu jednym przyciskiem... albo wykazywałam zrozumienie i empatię, po czym mnie przepraszali i tłumaczyli dlaczego tacy byli. Ja mam drogę życia Pustelnika co oznacza, że mam być mentorem duchowym ludzi... ciężka sprawa wiesz mi. xDD

A tak swoją drogą... to wiesz co nie powinniśmy żałować dostawania po dupie. Poważnie. Znam osoby, które nigdy po tyłku nie dostały i miały cudowne dzieciństwo i młodość... jakie to zarozumiałe, jakie to głupie i... nieporadne. Bez żadnej siły przebicia. Wyobrażasz sobie żeby 20latka się popłakała na środku ulicy bo jakaś stasza kobieta zaczęła na nią krzyczeć, że kobiety są do rodzenia dzieci a nie do jazdy samochodem? Dopiero co zrobiła prawo jazdy, spadł nagle śnieg, wpadła w poślizg i rozwaliła komuś płot. Starsza pani zaczęła robić jej i samochodowi zdjęcia i krzyczeć na nią, wszyscy się zatrzymywali i jej pomagali, wyszedł właściciel płotu (koło 50stki) i ją przytulał i uspokajał jak dziecko, stanął w jej obronie... Dziewczyna sobie kompletnie nie umiała poradzić z tą prostą rzeczą... Obcy ludzie robili to za nią. Jak tak mieszkam w dużym mieście i znam wielu ludzi... serio, życie kształtuje.

PS: właściciel płotu nie chciał nawet pieniędzy za szkodę. Naprawdę, jeszcze dobrzy ludzie... po chuj zmniejszać ich ilość za naszą sprawą?