![]() |
|
Legenda o pierwszym nekromancie - Wersja do druku +- Witchcraft - Forum ezoteryczne (http://witchcraft.com.pl) +-- Dział: Literatura i kalendarz (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=49) +--- Dział: Mity, legendy, opowieści (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=50) +--- Wątek: Legenda o pierwszym nekromancie (/showthread.php?tid=263) |
Legenda o pierwszym nekromancie - Olimpia - 22-09-2012 Za siedmioma górami i siedmioma lasami żył sobie moje drogie dzieci taki jeden mag... Jego narzeczona uległa wypadkowi, nikt już nie pamięta jakiemu. Zrozpaczony i zdruzgotany wykradł ciało swej Ukochanej i próbował ożywić ją wszelkimi znanymi mu sposobami, czas działał na jego nie korzyść i wkrótce już nic nie mógł nie mógł zrobić... Popadł on w szał i zacząć wykradać inne ciała z cmentarzy... Po paru latach sam przypominał trupa, wkońcu jednak udało mu się ożywić zmarłego lecz był on niczym serwitor... Bez mózgi sługa w rozkładającym się ciele, wraz z tym jak trup długo żył był mądrzejszy, nabierał świadomość i zabił tego który przywrócił mu życie, Maga. Cóż, w każdej legendzie jest trochę prawdy, trochę mitu... Ile prawdy, nie pytajcie bo nie wiem. ![]() Niech wam tylko ta legenda przysłoni obrazu prawdziwego, czyli czym jest nekromancja. RE: Legenda o pierwszym nekromancie - lop90ful1 - 04-10-2012 Niech wam tylko ta legenda przysłoni obrazu prawdziwego, czyli czym jest nekromancja. Czyli?
RE: Legenda o pierwszym nekromancie - Sylvek - 04-10-2012 Lop90ful1, chodzi o to, że niektórzy myślą, że mogą w pełni ożywić zmarłego, który będzie taki, jak przed śmiercią, a tak naprawdę będzie to "Bez mózgi sługa w rozkładającym się ciele". RE: Legenda o pierwszym nekromancie - Amber - 04-10-2012 Opowieść z nutka romantyzmu... Natrafiłam na nią gdzieś w necie czytając wcześniej co nieco o Nekromancji, która ma niewiele wspólnego z "ożywianiem zmarłych." Nekromancja jest formą praktyk magicznych, mających na celu wywołanie dusz zmarłych (cieni) w celach własnych bądź przepowiadania przyszłości. Wywodzi się ona jeszcze ze Starożytności i była praktykowana już w Egipcie. Istnieje podział na "nekromancje tradycyjna" i "współczesna." To tak ogólnie (informacji w necie jest sporo). Nekromancja to "działka" Evandera więc nie będę mieszać w temacie. Pozdrawiam.
RE: Legenda o pierwszym nekromancie - Evander - 06-10-2012 Amorte, Postaram się przenieść moje materiały ze starego forum na nowe w przyszłym tygodniu. A co do nekromancji, ja bym raczej jej korzeni upatrywał w szamanizmie prastarych społeczności. Potem prawdopodobnie doszli bogowie zmarłych, elementy kultu sformalizowały praktykę i tak to się dalej potoczyło. RE: Legenda o pierwszym nekromancie - Finneus - 17-05-2015 Hmm... Akurat ten motyw jest bardzo średniowieczny bym rzekł, nie, że ze średniowiecza pochodzi, ale moralnie by pasował do ich "bajek". Nie zdziwił bym się gdyby gdzieś taki mit istniał, nie byłby bardziej wyjątkowy niż inne alchemiczne wynalazki, poszukiwanie leku na śmierć było dość popularne, większe parcie było chyba tylko na koniec świata. RE: Legenda o pierwszym nekromancie - Olimpia - 17-05-2015 Idąc tym tokiem myślenia Unerbis, należy stwierdzić, że wszystko co wykorzystuje anime czy gry nigdy nie istniało - Runy, demony, czakry, energia chi itp. Przecież od zawsze wszelkie wytwornie czerpią inspiracje z ezo, legend, mitów itp. RE: Legenda o pierwszym nekromancie - Gywher - 17-05-2015 Za to król szamanów ma zajebisty opening. Wspomniana postać to w zasadzie ekranizacja Johanna Georga Fausta, lekarza, którego posądzano o kontakty z diabłem i całą resztą tego około-inkwizycyjnego risotto Świętej Inkwizycji. W istocie, później Goethe popełnił sobie dramat wspominając jego osobę (Fausta), poetyzując cały życiorys. Ponieważ nie lubuję się w werteryzmach, przele-ekhm-ciałem tylko wikipedię, wzrokiem, wiadomo. Pojawia się w streszczeniu motyw miłości, chęci zdobycia swej lubej, wspomożenia się siłami nieczystymi i romantyczno-nieszczęśliwą miłością, której dopełnienie znajduje się w zaświatach. Zatem Faust z Króla Szamanów (bo i tak wyżej ukazaną postać w serialu nazwano) pozwolę sobie nazwać przepuszczoną przez filtr-anime, ekranizacją syntezy biografii (tego prawdziwego) Fausta, z typowym dla tamtego okresu literackiego, smakiem. Za to dostrzegam coś zgoła innego i w zasadzie dlatego zaraz nacisnę "Odpowiedz". #Wladimir_Putin Kiedyś tego Fausta szykanowano i diabłowano, ponieważ wykorzystywał elementy elektromagnetyczne. Dzisiaj, kiedy wybierzecie się do jakiejkolwiek kliniki biorezonansu magnetycznego, gdzie wspomagając się homeopatią oraz diagnozą opartą na meridianach i wibracjach, leczy się ROZMAITE choroby: od pasożytów, przez gronkowce, po depresje i nowotwory, nikt nie biega już z pochodnią i widłami, za to płaci się sporawe pieniądze (od 15 do 30-paru i więcej tysięcy złotych) za sprzęt i szkolenia, a około 80 - 150zł za jednorazowy zabieg. I oczywiście działa. I polecam nalewkę z pigwy. |