Witchcraft - Forum ezoteryczne
Wychodzenie z nałogów, a magia - Wersja do druku

+- Witchcraft - Forum ezoteryczne (http://witchcraft.com.pl)
+-- Dział: Magia (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=10)
+--- Dział: Pytania i problemy (http://witchcraft.com.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Wątek: Wychodzenie z nałogów, a magia (/showthread.php?tid=7329)



Wychodzenie z nałogów, a magia - Mięta - 10-11-2015

Witam. Już jakiś czas temu znalazłam w odmętach internetu takie pojęcie jak leczenie nałogów za pomocą magii. Nie pamiętam gdzie dokładnie je napotkałam, ale pewna wróżka wątpliwej wiedzy ogłaszała, że wyjście z nałogu z magiczną pomocą jest jak najbardziej możliwe. Zainteresowałam się tym tematem i stąd moje pytanie — czy rzeczywiście coś takiego jest możliwe? A jeżeli tak to na czym właściwie takie działania miałyby polegać? Wiem, że niektóre kamienie mają właściwości pomagające w rzuceniu nałogów, ale chodzi mi tutaj o coś, co działa o wiele silniej i precyzyjniej. Na przykład w przypadku gdy jakaś osoba jest uzależniona od lat i mimo prób wyjścia z nałogu nie udaje jej się ostatecznie z nim zerwać. Będę wdzięczna za wszelkie rady i pomysły.


RE: Wychodzenie z nałogów, a magia - Bvizard - 10-11-2015

Może Manipulacja woli, za pomocą magi, coś takiego może.

A może jakiś rytuał, może zrobiony przez tę wróżkę. Kiedyś też widziałem coś podobnego co piszesz, ona hmm miała sporo na fortunę, a lepsze zdrowie...


RE: Wychodzenie z nałogów, a magia - Sh3 - 10-11-2015

Są sposoby na tą bardziej i tą mniej magiczną pomoc przy walce z nałogami. Jeśli chodzi o rzucenie np. palenia poprzez same hokus pokus to raczej nie bardzo. :) Jest to praca nad sobą jak przy każdym innym ulepszaniu własnej osoby. Już gdzieś był ten temat poruszany i kojarzy mi się coś z Othem, ale pewna nie jestem.


RE: Wychodzenie z nałogów, a magia - Gywher - 10-11-2015

Można też "magicznie" re-zarządzać swoimi przekonaniami o przyjemności i cierpieniu związanymi z nałogiem w kierunku jego porzucenia, jako czegoś wybitnie nieprzyjemnego. Być może zabiegi uznawane za magiczne odnoszą się właśnie do tych przekonań i operacji na nich.

Czasem prosty zabieg pozwalający uzmysłowić sobie, jaką cenę przyjdzie zapłacić, jeśli natychmiast dany nałóg nie zostanie porzucony, uruchamia dosyć silne wyobrażenia o cierpieniu. A to już jakaś podstawa do zmian w psyche.

Można także wspomóc się odpowiednim odżywianiem, czy chociażby kwasem y-aminomasłowym, czy inszą ibogainą.

Na przykład.


RE: Wychodzenie z nałogów, a magia - Gywher - 10-11-2015

Unebris napisał(a):Że też wcześniej nikt w tym wątku na to nie wpadł - choć spodziewałam się, że każdy umie coś takiego załapać.

Z autopsji mówiąc: przez wiele lat, te cierpienia i przyjemności (lub też cała gama emocji z tym związana) "miotały mną jak szatan" tak bardzo, że nie widziałem co w ogóle mną miota. To trochę paradoks, ale tak właśnie było (i bywa).

Nawiązując więc do przykładu objadania się, moja w tym refleksja jest taka, że czasami reakcje psychofizjologiczne związane z tym nałogiem są tak bardzo silne, że wręcz nie sposób ich "dostrzec", analizować, wyodrębniać, tym bardziej — pracować nad nimi.
Podoba mi się używanie dwóch następujących parametrów: krótkotrwałe i długotrwałe. Bo i przyjemności mogą być długotrwałe i krótkotrwałe oraz cierpienia: długotrwałe i krótkotrwałe.

W przypadku nałogu człowiek często działa według schematu: krótkotrwała przyjemność + długotrwałe cierpienie. Rzadko kiedy jednak jest to działanie świadome. Uświadomienie sobie tego, iż opiatyczna orgia spowodowana zjedzeniem słodyczy to przyjemność krótkotrwała oraz długotrwałe cierpienia, oraz tego, iż nie-trucie siebie cukrem będzie z początku krótkotrwałym cierpieniem, zaś przyjemnością (bardzo) długotrwałą może być czymś w rodzaju biletu w jedną stronę (w stronę uwolnienia się od nałogu).

Uważam tak dlatego, że kiedy już coś zostanie wystarczająco mocno uświadomione, to każde działanie niewspierające tej nowo-uświadomionej idei będzie i samo-oszukiwaniem się i silnym, wewnętrznym konfliktem. Podobnież jak wpychanie ręki do ognia, wiedząc, że za każdym razem efekt będzie dokładnie ten sam, w dodatku nieprzyjemny.

Więc w sumie to i dobrze dysponować zasobem cierpień i zasobem przyjemności. Być może cały myk polega na tym, aby po prostu umiejętnie i planowanie z nich korzystać (częstokroć w dokładnie odwrotny sposób).

Celowo podałem "propozycje" w bardzo okrojonej formie, ponieważ stosowanie tego typu środków wymaga wiedzy. Sam protokół dotyczący dawek zwykle nie wystarczy, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę działania synergistyczne, na przykład z dietą i aktywnością fizyczną.
To się jednak zmieni, "jak dobrze pójdzie", za kilka-kilkanaście miesięcy będę mógł zaoferować usystematyzowany zbiór informacji, wspierający osiąganie tego typu celów, w postaci książki. Do tego czasu, wolę jedynie sygnalizować, na co ewentualnie warto zwrócić sobie uwagę samodzielnie. Myślę, że tak jest fair.


RE: Wychodzenie z nałogów, a magia - Bvizard - 11-11-2015

Unebris napisał(a):Wybitnie to brzmi jak mowa o uwarunkowaniach, ich nadpisywaniu, ich modyfikowaniu. Że też wcześniej nikt w tym wątku na to nie wpadł - choć spodziewałam się że każdy umie coś takiego załapać.

Nikt na to nie wpadł, bo Mintka pytała o magicznych działaniach, a łamanie uwarunkowań, które z pozoru może wyglądać na coś z mistycyzmu, to w zasadzie podlega psychice może nawet neurotyce {Neurony} nie magii {przynajmniej z mojego punktu}.

Co zaś tyczy się wypowiedzi kolegi, zbędne są jakiekolwiek leki czy inne chemiczne wspomagania, a nawet i wola , choć wiadomo każdy człek inny jest.
Paliłem i owszem rzuciłem, dwa razy do tego podchodziłem, za pierwszym razem z zapałem wolą i tak dalej {bez jakichkolwiek leków, chemii, czy innych wspomagaczy} i okazało się fiaskiem klapa nie wytrzymałem.
Drugie podejście różniło się dwoma rzeczami, było może pół, a może dopiero za rok, i tym że sobie powiedziałem, a piep... spróbuje jeszcze raz, "uda się to się uda, nie to nie" bez woli rzucenia, bez zapału {bez jakichkolwiek leków, chemii, czy innych wspomagaczy} i się udało.


RE: Wychodzenie z nałogów, a magia - Gauge - 15-11-2015

Znalazłem coś, co pomoże, nie tylko w nałogach, ale i we wszystkim tym, co chcemy zmienić. Nazywa się 'technika Shen' (shen w medycynie chińskiej znaczy ducha). Przetestuję, jeśli zauważę efekty, opiszę na forum.