Witchcraft - Forum ezoteryczne
Choroba Szamańska - kilka pytań - Wersja do druku

+- Witchcraft - Forum ezoteryczne (http://witchcraft.com.pl)
+-- Dział: Magia (/F-magia--10)
+--- Dział: Pozostałe rodzaje magii (/F-pozostale-rodzaje-magii--20)
+---- Dział: Szamanizm (/F-szamanizm--16)
+---- Wątek: Choroba Szamańska - kilka pytań (/T-choroba-szama%C5%84ska-kilka--8444)



Choroba Szamańska - kilka pytań - BeHeArt - 02-13-2018 01:43

Witam, mam kilka pytań do choroby szamańskiej, jednak najpierw opowiem coś o sobie:

Można powiedzieć, że od zawsze byłem związany z duchami. Moje narodziny przewidział duch zapytany przez moją matkę o swe potomstwo podczas głupiej zabawy w wywoływanie duchów za dziecka. Co ciekawe-wszystko czego dowiedziała się podczas tego "seansu" na mój temat okazało się prawdą. Przewidział On tylko mnie, mimo że jestem 2 dzieckiem moich rodziców, nie wspomniał nic na temat mojej siostry. Byłem też zawsze inny , odtrącony od ogółspołeczeństwa-nawet na wypisie ze szpitala mam napisane, że nie jestem przystosowany społecznie-ale o tym później. Miałem kilkukrotnie kontakt z duchami-widząc je za dziecka. Ostatni widzialny kontakt, jaki miałem z duchem był taki, że próbował zabić mnie na bagnie gdzie On i kilku innych ludzi wcześniej zgineło-co ciekawe , kilka dni przed tym zdarzeniem w tym samym miejscu znalazłem czaszke, która wyglądała jak wilka, co na północ polski jest średnio możliwe. Podczas tego spotkania był ze mną znajomy, który również ucierpiał-miał całe ręce we krwi, mimo że nie miał żadnych ran. Słyszałem w tamtym momencie również przerażający śmiech-w momencie, w którym solidny most, którym przechodziłem setki razy załamał się podemną a ja zacząłem sie topić. Chwile przed wejściem na ten most znalazłem stare, niedziałające Walkie-talkie, jeżeli ma to znaczenie. Zawsze byłem wyczulony na różnego rodzaju energie, zawsze czułem czyjąś obecność-i nigdy nie myliłem się co do obecności jakiegoś ducha, ponieważ potwierdzali to inni ludzie-zarówno egzorcyści, jak i znachorzy. W podstawówce samoistnie nauczył się podstaw kontrolowanie energią. Potrafiłem sprawić , aby coś mniej mnie bolało lub też coś po skupieniu się stało-np głupi przykład trafienia piłką do kosza na w-f. Wtedy zacząłem zajmować się sprawami energetycznymi bardziej. Kiedyś "wykorzystywałem" nawet opiekuna duchowego do tego, aby podawał mi odpowiedzi na sprawdzianie na matmie-wiem że to głupie, nie często się to działo , ale jeżeli już-to odpowiedzi zawsze były dobre. Przez to, że byłem odtrącany ze społeczeństwa często włóczyłem się godzinami po lasach. Pewnego dnia coś mnie naszło-dosłownie czółem, że muszę iść w pewno miejsce-nawet nie wiem jak tam dotarłem, ponieważ byłem dzieckiem a trzeba było sie przedrzeć przez rzeke, przez las, przez około 200 metrów wysokich na prawie 2 metry pokrzyw. I znalazłem tam drzewo-stare złamane na dwie części drzewo-gdzie jedna z tych części służyła za most na wysepke-znajdująca się na 2 stronie rzeki. Od tamtego momentu wiedziałem, że jest to moje miejsce - przechadzając sie drzewem nad wodą czółem jak bym przechodził w inny wymiar. Co ciekawsze-panuje tam swoisty mikro klimat-gdy jest zimno , to jest tam cieplej , a gdy jest ciepło-to tam i tylko tam jest chłodniej. Do ciekawostek tego miejsca dodam, że widziałem i udało mi się sfotografować kolibra-co potwierdził nauczyciel biologi.Wykazywało one wyższą emanację Energi niż wszystko w okolicy. Tam czułem się jednością z lasem. Na początku-byłem tam prawie codziennie, jednak z czasem coraz to mniej.... do momentu gdzie przychodziłem tak tylko w najgorszych kryzysach-a później już wcale.... Ostatnio byłem tam około 2 lata temu, jednak kiedy tam byłem to 2 strona drzewa-ta która nie była nad wodą-już totalnie upadła na ziemie. Zawsze kochałem też kajakarstwo i żeglarstwo , podróżować, jeździć autem bez celu-bo tylko wtedy czułem się wolny .
Zawsze miałem ciężkie relacje z rodzicami jednak w 3 gimnazjum doszło do apogeum. Wtedy działo sie wszystko-policja, gops ,karetka ... wszystko, co najgorsze. Wtedy to zaczęły się moje problemy psychiczne. Starałem się funkcjonować w społeczeństwie jak tylko mogłem. W międzyczasie zaczynałem praktykę z tarotem. Co ciekawe-okazało się, że moje wróżby zawsze się sprawdzały, było dość sporo ich-i nie było żadnej pomyłki , również niestety w tematach ze śmiercią kogoś z rodziny ... W Wieku 18 lat zostałem wyrzucony z domu i pojechałem na ślepo do Londynu gdzie również zostałem oszukany i po miesiącu przeprowadziłem się do Edenburga-stolicy Szkocji. Tam czułem się chyba najlepiej w moim życiu-wolny czas spędzałem chodząc w góry które są dosłownie po środku miasta - a szczególnie na góre artura-tak , ma związek z legendarnym królem Arturem i jest bardzo silna energetycznie. Byłem tam pół roku i dla miłości wyprowadziłem do miasta 1,5 h dalej od edenburga-gdzie zostałem oszukany, bez pieniędzy, bez miejsca do zostania, bez pracy i na ulicy. Udało mi się wrócić do Polski i rozpoczął się najgorszy etap w moim życiu. Chodziłem po psychiatrach , miałem masę prób samobójczych, które się nie udało-okazało się, że jestem cholernie odporny na substancje chemiczne. Potrafiłem wziąć x3 dawkę śmiertelną tabletek i nie było mi nic. Straciłem przytomność na kilka godzin co najwyżej. Zdiagnozowano mi masę chorób psychiatrycznych i zaburzeń osobowości. Byłem w szpitalach psychiatrycznych gdzie na wypisie w jednym z nich napisali mi właśnie że nie jestem przystosowany społecznie, natomiast w 2 odmówili mi półrocznego leczenia ze względu na to, że mój stan rzekomo jest zbyt zły. Najgorszy był stan w Listopadzie 2016 , dość świeżo po powrocie do polski, kiedy wyprowadziłem się z domu. W tamtym momencie nie ogarniałem nic , wpadałem w trans potrafiąc rozwalić całe mieszkanie po czym budziłem się nic nie pamietając, Moje oczy potrafiły robić się całe czarne nagle-i nie , nie jestem opętany-to sprawdzone :] Robiłem zamachy na relacje. Miałem wtedy też wizje pokazujące moją śmierć na różne sposoby, jak i głos mówiący mi, że mam tak zrobić-mimo wszystko nie zdiagnozowano u mnie schizofrenii. Całość trwała około 2 miesiące-w tym czasie pisałem również w transie różne rzeczy na ścianach i budziłem się nic nie pamiętając i nie wiedząc o co chodzi. Zapomniałem dodać, że moje wizje zaczęły się w Szkocji i również wszystkie się sprawdziły poza jedną-jak stoję nad jeziorem z rodzicami i osobami, z którymi nie mam już kontaktu, bo zbyt mocno się pokłóciliśmy. Pisanie po ścianach trwało około 5 miesięcy. Od tamtego momentu mój stan z lekka zaczął się poprawiać, jednak nadal jest zły. Na temat szamanizmu wpadłem przez to, że ktoś kiedyś powiedział mi, że jestem szamanem - czytając forum wpadłem też właśnie na chorobę szamańską. Z tego, co czytałem odnośnie szamanizmu to zgadza się ze mną i z moim życiem. I tu pojawiają się pytania:
Czy mogę być szamanem ?
Czy wszystko to, co dzieje się od ostatnich 2-3 lat może być chorobą szamańską?
Jeżeli tak to, co dalej z tym zrobić?
Czy polecacie kogoś do kontaktu w tej sprawie ?
Naprawdę nie mam już sił walczyć z tymi wszystkimi przeciwnościami losu, proszę was o pomoc :[
Obecnie mam 20 lat - a moje życie jest w totalnych gruzach :#
Edit: Zapomniałem dodać że pewnego dnia omdlałem i obudziłem się z innym głosem który pozostał do dziś dnia.