Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Słowiańskie praktyki poza ciałem
Autor Wiadomość
Nikodem Offline
* * * * *

Liczba postów: 133
Dołączył: Jun 2015
Reputacja: 23
Podziękowania: 272
Podziękowano 212 razy w 87 postach
Post: #1
Słowiańskie praktyki poza ciałem
Słowiańskie praktyki poza ciałem



Podróże po za ciałem? OOBE? Astrale i Słowianie? Panie, a idź pan w ch... olerę!
To jakieś new-age'owskie brednie! Turbosłowianizm i głupota!



Słowianie i OOBE? Niemożliwe?
A jednak!

Praktyka wychodzenia "duchem" po za ciało fizyczne przewijała się we wszystkich kulturach pierwotnych i jest jedną z podstawowych praktyk szamańskich, opartych na animistycznym modelu, który zakłada, że wszystko ma swojego "ducha" i własnym "duchem" można obcować z przedstawicielami tego niematerialnego świata.



_______________________

Ale najpierw ustalmy, co pozwala nam twierdzić, że to zagadnienie nie było obce Słowianom.

Rys historyczny


Płanetnicy, Chmurniki, Obłocznicy – są dwie interpretacje mówiące kim są.
Jedna z nich zakłada, że to Duchy Powietrza zamieszkujące przestworza.
Natomiast druga, i bardziej nas interesująca, mówi, że są to dusze pogrążonych w transie/we śnie ludzi – najczęściej znachorów, wołchwów, wróżbitów – które wyruszają by toczyć podniebny bój z innymi, przeciwnymi im Duchami, których nazwa brzmi...

Żmije – ich też można interpretować dwojako – analogiczne do interpretacji Płanetników.
Jedna koncepcja mówi, że są to smokopodobne Duchy kradnące wodę, czasem podległe Welesowi; natomiast druga sugeruje, że są to dusze śpiących wołchwów, itp. lub nawet obdarzonych specjalnymi właściwościami dzieci.

Przewijała się też koncepcja regularnych podniebnych bitew toczonych pod postacią Dusz, przez śpiących "magów" dawnej słowiańszczyzny.
Strony konfliktu są dwie – Płanetnicy reprezentujący sferę "uraniczną" (podniebną) i Żmije reprezentujące sferę "chtoniczną" (podziemną).

Zasięg mitów, które to sugerują jest ogólnosłowiański, choć najlepiej zachowały się na Bałkanach i w Południowej Polsce.



Na tych przykładach możemy wyraźnie zobaczyć, że idea podróżowania, wpływania na świat fizyczny i nawet toczenia bojów w postaci duchowej, poza własnym ciałem, nie była obca dawnym Słowianom.
Więc nie ma co odrzucać tego dziś, we współczesnych praktykach.




_______________________________

Praktyka



"Od czego zacząć?" i "co będzie wystarczająco słowiańskie/autentyczne historyczne?" to pytania, na które nie ma jednej dobrej odpowiedzi.

Nie zachowały się żadne opisy, czy relacje mówiące "jak to zrobić po słowiańsku".
Dlatego skupmy się na tym co wiemy:
- kluczem jest trans lub sen – czyli wprowadzenie się w stan głębokiego relaksu, w którym będziemy mogli wciąż świadomie działać;

By to ułatwić, stosować można środki psychoaktywne – sporządzone i przeznaczone do użycia wyłącznie w celach sakralnych – a nie dla zabawy i rozrywki.
Jeśli potrafimy osiągnąć stan relaksu bez używania wspomagaczy – to lepiej ich nie używać, zwłaszcza często.

- podróż odbywa się ku niebu (raczej żadko pod ziemię) – więc w ramach wizualizacji uzasadnione będzie założenie, że Dusza wychodzi z ciała razem z równomiernym, spokojnym oddechem.
(tu wspomnieć można o związku między słowami "oddychać", "duch", "dusza" – który przetrwał w naszym języku i ukazuje ich zależność).


-------------------

Proponuję prostą w wykonaniu i intuicyjną technikę:

1. Leżymy/siedzimy wygodnie, relaksujemy się, uspokajamy oddech, skupiamy się na nim.

2. Gdy skupienie na oddechu osiąga moment, gdy "jesteśmy już oddechem", czujemy go całym sobą i jest już tylko oddech...

3. ...pozwalamy, by z kolejnym tchnieniem nasza świadomość, zawarta w tym tchnieniu, zaklęta w oddechu – wypłynęła z ciała i uniosła się swobodnie.

4. Teraz, będąc już po za ciałem możemy ruszać w podróż.

Jednak, tak jak przy wszystkich tego typu praktykach, musimy pamiętać, żeby nie wizualizować świata dokoła, bo będzie to obraz zafałszowany – ma pojawiać się sam.


-------------------

Oczywiście sposobów na "wyjście" jest wiele, a każdy jest dobry jeśli działa.
Zgodnie z zasadą: "Ma działać, a nie wyglądać!"




_____________________________________

Po co wychodzić z ciała?



Możemy w tej postaci, przykładem dawnych Słowian, ruszać w przestworza i używać tej praktyki, zamiast tradycyjnych obrzędów i rytuałów "pogodowych".

Możemy też Duszą przemierzać świat, by pracować z Duchami, które w świecie fizycznym mają swoją materialną manifestację – np. Duchy Chorób, lub Duchy Lasów/Rzek i Jezior.
Będąc w ich "świecie" kontakt powinien przebiegać sprawniej.

Można też odwiedzić Nawię, by porozumieć się z Przodkami i nierzadko znaleźć u nich wsparcie, radę, czy nawet naukę... ale to już zupełnie inne zagadnienie. ;]


Ważne jest, że omówiona forma praktyki pozwala lepiej zrozumieć świat duchowy i ułatwia pracę z nim na co dzień.



__________________________

Jeśli macie swoje doświadczenia z tym zagadnieniem podzielcie się!
To wyjątkowo ciekawa sfera działań magicznych. ;]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2017, 20:31 {2} przez Nikodem.)
08-02-2017, 15:13
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Kabelek , Cyjanek987 , Nilvan , Bvizard , DragoBonita , Bastet Kocica , LupusAlbum , Oth , Kaczuch , Naravi , tupajda , Evander


Wiadomości w tym wątku
Słowiańskie praktyki poza ciałem - przez Nikodem - 08-02-2017, 15:13

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB