Świeczka mnie nie lubi (i chyba nie tylko ona).
Autor Wiadomość
DzikaWierzba Offline
Bez imienia

Liczba postów: 3
Dołączył: Jul 2020
Reputacja: 1
Podziękowania: 18
Podziękowano 3 razy w 2 postach
Post: #1
Świeczka mnie nie lubi (i chyba nie tylko ona).
Oto ja (znów) i moje kolejne "początkujące" problemy.

Zakupiłam jakiś czas temu kilka świec. Póki co, do użytku poszły dwie. Jedna wykorzystywana do rytuału (tak, wiem, początkujący ma się nie brać za to itd., ale przysięgam, że starałam się zachowywać pełne BHP), a w drugiej wyryłam symbol bóstwa, do którego zwracałam się przed medytacją, a po medytacji przechodziłam do ćwiczeń.

I tu zaczęły pojawiać się małe problemy. W momencie, kiedy udało mi się zdobyć pełne skupienie w medytacji, świeczka postanowiła na mnie warczeć (tak, skwierczała; tak, ta z symbolem). Zrozumiałabym, gdyby zdarzyło się to RAZ. No nie, zdarzało się to prawie za każdym razem, kiedy się skupiałam. Oczywiście, wyrywała mnie ze skupienia, bo to w tamtym momencie było jak wystrzał z kałacha i to obok ucha. xD Przez jakiś czas radziłam sobie bez niej, bo nie powiem, irytowało mnie to lekko, ale znów zaczęłam z niej korzystać. Wczoraj wieczorem rozpłakałam się, pisałam z kimś i rzuciłam swoimi obawami. Płomień zaczął się podnosić i opadać, a potem, oczywiście radośnie zaskwierczała. Dzisiaj sytuacja się powtórzyła. Świeca paliła się obok mnie od jakiegoś czasu, przeszłam krótką medytację, a następnie starałam się wyczuć aurę. Dosłownie w momencie, kiedy jej dotknęłam, świeczka oczywiście zaczęła warczeć i poparzyła mnie delikatnie w nogę (pewnie trochę wosku odprysnęło w moją stronę).
NIE WYKLUCZAM czynników zewnętrznych. Słyszałam, że świece czasem tak robią, kiedy znajdują się w niej resztki wody. Ewentualnie zadziałał rozgrzany wosk itd. Może jest wadliwa i ma wyjątkowo świetne wyczucie czasu.

Oczywiście liczę na Was i Waszą opinię, bo sama nigdy z takich świec nie korzystałam. Jedynie z zapachowych w szklankach i nigdy takich numerów nie było. Podgrzewacze też nic takiego mi nie robiły.



Okej, przechodzimy drugiego problemu, bo jeden to byłoby za mało. \o/

Codziennie odprawiam MROPa, mam nadzieję, że poprawnie (wg poradnika Szczęściarza!). W sobotę wróciłam do domu i zobaczyłam podirytowanego tatę, który zbierał resztki szklanki z podłogi. Po krótkiej rozmowie, dowiedziałam się, że "szklanka sama spadła z blatu". Powiedział, że nie wie dlaczego i skończył to słowami "może ktoś umarł, nie mam pojęcia". NIE WYKLUCZAM, że mógł ją postawić na samym krańcu i spadła (z tego co wiem, to bardzo się spieszył), ale trochę mnie to zaniepokoiło. Poszłam na spacer i wróciłam do domu. Wchodząc do pokoju już czułam, że coś będzie nie tak, ale starałam się to "stłumić" w sobie. Jakiś czas temu stworzyłam sobie podstawkę na kadzidełko. Miałam starą szklaneczkę po świecy, do tego wsypałam trochę ziemi, żeby się trzymało. Szklanka leżała na ziemi. Obejrzałam "miejsce zbrodni" i wyglądało to tak, jakby przewróciła się na biurku, wysypało się z niej trochę ziemi, a następnie upadła na podłogę, rozsypała ziemię wokół siebie, przesunęła się po podłodze (był ślad) i stanęła prosto na podłodze (większość ziemi została w szklance o dziwo).
Czego NIE WYKLUCZAM? Zbierało się na burzę, a ja miałam otwarty balkon. Możliwe, że pod wpływem wiatru słuchawki zsunęły się z laptopa i przesunęły szklankę, chociaż nie stała ona na krańcu biurka. I ślady z miejsca zbrodni były dość dziwne. Niestety, głupia ja, nie zrobiłam zdjęcia, ale nie w głowie mi to było wtedy.
Odprawiłam MROPa, starając się objąć cały dom (nie wiem na ile to możliwe xD), od soboty nic nie zleciało, poza moimi chęciami do rycenia.
PS. nic nie ewokowałam, co najwyżej prosiłam o pomoc kilka bóstw, licząc od początku mojej praktyki.



Przechodzimy do problemu numer trzy, bo dwa problemy to za mało. \o/

W sobotę zabrałam się za wieczorny rytuał i zrobiło się trochę dziwnie. Było mi strasznie gorąco, mimo wcześniej wietrzyłam pokój, i wiem, że było w nim chłodno. Dodam, że mam wysoką tolerancję na ciepło, potrafię spać normalnie przy 28/29 stopniach w pokoju, biorę gorące prysznice w lato, a do tego moja energia jest zawsze ciepła w uczuciu, jeśli to w czymś pomoże. Ponadto odczuwałam lekki strach, co było nieco niestandardowe, bo zawsze czułam się w pełni spokojna i wiedziałam, że postępuję dobrze. Tamtego dnia, poza wyżej wspomnianymi akcjami byłam też dość spokojna. Kolejnego dnia sytuacja się powtórzyła, ale postanowiłam, mimo wszystko stłumić to w sobie i robić co do mnie należy. Zaczęłam od modlitwy do bóstwa i kiedy w trakcie spojrzałam na świecę, płomień był około 2,5-3x większy niż zwykle. Lekko spanikowałam i zastanawiałam się, czy lecieć już po gaśnice, ale ostatecznie dokończyłam modlitwę, skierowałam prośbę... i ogień opadł. Zdecydowałam się ponownie stłumić wszystkie lęki w sobie i dokończyć to, co zaczęłam.
Dostałam radę, aby się uziemić. I chyba podziałało, bo teraz zamiast odczuwać przyjemne ciepełko, to marznę. xD Ale napady gorąca (które miałam też wtedy w nocy) zniknęły.
Czego NIE WYKLUCZAM? Wewnętrznej, podświadomej paniki wywołanej spadającymi szklankami, która po cichu mówiła mi, że nie powinnam rycić, póki nie opanuję wszystkich podstaw. Nie wykluczam również rosnącego płomienia, bo "taka świeca". I nie wykluczam autosugestii.
A zakładając, że "to znak", jak powinnam go odbierać?

Starałam się opisać wszystko ze szczegółami, które zapamiętałam i z wnioskami, które ja wyciągnęłam.
Liczę na Wasze wnioski, doświadczenie i pomoc. Nie chciałabym zakończyć praktyk z powodu lęku przed spadającymi szklankami.

PS. Mogę dołączyć zdjęcie świecy i szklaneczki, gdyby ktoś potrzebował, ale wątpię. Szklaneczka dość ciężka i nie ma opcji, żeby sam wiaterek ją zdmuchnął. A świeca jak świeca, w kolorze jasnofioletowym. Zdaje się, że oszukana, bo w środku chyba biała. :'D
PS.2 Druga świeczka nie ma w zwyczaju na mnie "warczeć", ale korzystałam z niej trochę mniej.

EDIT: zapomniałabym, w sobotę oglądałam Lucyfera od rana. Wiem, że niby serialik, ale nie wiem, czy w przypadku praktyk serialik o bytach jest tylko serialikiem, czy przemyślenia coś mogą do mnie przyciągnąć. Niby głupie, ale wolę napisać o wszystkim. xD
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2020, 17:09 {2} przez DzikaWierzba.)
26-08-2020, 16:52
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Nikodem
tupajda Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 270
Dołączył: Aug 2014
Reputacja: 9
Podziękowania: 183
Podziękowano 111 razy w 76 postach
Post: #2
RE: Świeczka mnie nie lubi (i chyba nie tylko ona).
Symbol bóstwa to konkretna energia, która może być "niekompatybilna" z tobą. Używaj tej, która nie gryzie się z tobą.
Medytacje i pochodne powiększają twój poziom energii. Większy poziom energii powoduje łatwiejsze kierowanie, nie zawsze świadomie. Jest to jeden z powodów, dla których jest ważny rozwój duchowy. Panuj nad sobą, by panować nad energią.
Wyczuwałaś, że coś jest nie tak, to znaczy że rośnie twoja wrażliwość.
--
Wystarczy być sobą.
29-08-2020, 00:49
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: DzikaWierzba


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB