Witchcraft - Forum ezoteryczne
  • Strona główna
  • Użytkownicy
  • Kalendarz
  • Pomoc
  • Współpraca
  • Szukaj
Logowanie — Rejestracja


Witchcraft - Forum ezoteryczne › Rozwój duchowy › Medytacje i Czakry v
1 2 Dalej »

rozgryzienie i ukierunkowanie, sugestie. #facet #kamienie #droga zycia

[-]
Witaj, Gościu!
Witaj! Nie jesteś jeszcze zalogowany. Zaloguj się by móc w pełni korzystać ze strony. Jeżeli nie masz jeszcze konta kliknij tutaj.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Tryb drzewa | Tryb normalny
rozgryzienie i ukierunkowanie, sugestie. #facet #kamienie #droga zycia
Autor Wiadomość
len_chyba_na_glowe Offline
Użytkownik

Liczba postów: 1
Dołączył: Mon Apr 2026
Reputacja: 0
Płeć: Mężczyzna
Znak Zodiaku:
Praktykowany rodzaj magii:
żyć

Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #1
rozgryzienie i ukierunkowanie, sugestie. #facet #kamienie #droga zycia
#porada #facet #kamienie/czakry #zle uroki?

czesc,



Przypominam, ze jestesm na forum ezoterycznym i z takiego punktu widzenia czekam na porady, a raczej nie na takie zyciowe, na chlopski rozum. Dzieki :)



po troche zamotanym wstepie bedzie lista kamieni, z ktorymi probuje dojsc do ladu i PYTANIE O SUGESTIE, jak moge jeszcze sprobowac sie badac i odkryc swoja droge :)



hmm...

mysle, ze moje zycie zawsze bylo troche dziwne, niestandardowe, ale moze nie trzeba rozpisywac sie az od poczatku.

Moze wystarczy, ze mimo wieku okolo 40stki, mozna powiedziec, ze wciaz sie ogarniam...

Wszystko wydawalo sie ostatnio isc we wmiare dobrym kierunku, troche sie rozwinalem i otrzasnalem z ostatniego koszmarnego doswiadczenia zwiazkowego, przed i po ktorym mialem nieszczescie poznawac jeszcze to bardziej pop****e osoby. W polaczeniu z tym, co mozna zaobserwowac globalnie... laczac pewne kropki... nabralem do spraw nastawienia anty. Prosze, nie skupiajmy sie nad tym, faktem jest, ze choc przewaznie z kims bylem w zyciu, postanowilem dac sobie troche spokoj i hartowac ducha samotnoscia. Odnosnie tej globalnosci dodam, ze dosc ciezko znosze sytuacje europejska, czuje zlosc i bezradnosc kiedy mysle o rozmontowywaniu naszego kraju przede wszystkim. Dzis w ramach pewnej "medytacji" przyszlo mi do glowy, zeby totalnie to odpuscic przyznajac przed soba faktyczna wyzszosc pewnych ludzi nad innymi, ich unikalnosc, sile przebicia, spryt, zorganizowanie i przez to faktyczne predestynowanie do zawladniecia swiatem. Poczulem, ze w ramach roztapiania ego, musze tez wrecz nawet zaczac glosic takie stanowisko i pokornie czekac, az pewna prezniejsza religia zostanie uzyta przez nich do wykonczenia "naszej" oklapłej, oslabionej i przekupionej by odpuscic... I czekac, obserwowac, doswiadczyc tego z punku osoby pogodzonej, akceptujacej, bo w koncu nie takie upadki swiadomosc juz przejawiala, prawda?



Mozecie sie z tym nie zgadzac, ale nawet, jesli chcielibyscie mnie pocieszyc, a nie wysmiac - nie odchodzmy od tematu. To taki zarys, zebyscie wiedzieli po prostu, jak sie czuje i co mnie blokuje, zeby troche odetchnac, pozyc po prostu. To czucie jest jakas wypadkowa tego jaki zawsze bylem i tego, co jakos sie we mnie zmienia, lub probuje zmienic...



Wydawalo mi sie, ze po pewnym wlozonym wysilku znajde nowa, fajna prace, rozwine sie... bylo troche chybien, ciekawe, nietypowe doswiadczenia, jakies porazki na rozgrzewke. Podchodzilem pozytywnie raczej, ale ostatnie nie odezwania sie od kilku firm, w tym 2, gdzie powiedzmy, przyznano, ze na rozmowie zablysnalem... zaczalem sie zalamywac. Wizualizowanie, zachowywanie sie, jakbym juz to mial, nastawianie sie na pewnosc, ze wrecz siegam do innych kwantowych plaszczyzn, gdzie wszystko mi sie udalo, przyciagnie, afirmowanie, ale z elementami "mam to juz" i zapomnieniem, odpuszczeniem, by nie emitowac braku, a wczuwac sie w kompletnosc... poddalem sie i dzis zaczalem myslec, ze moze juz forsowalem, ze moze ego mierzylo zbyt wysoko, ze tak jak czasem sobie myslalem z reszta, trzeba pokornie zajac sie czyms prostszym i...widzianym slabiej spolecznie (rowniez przez kobiety, bo i tak ten tor wydawal sie dawac znac, ze sie skonczyl)...



...i tu jest podejrzenie, ze kilka domoroslych, byc moze nie do konca swiadomych "wiedzm"...albo i swiadomych i wyedukowanych, choc troche to ukryly... moze mi zle zyczyc. To pozostalosci po pewnych trudnych, chorych, dziwacznych, toksycznych gdzie niegdzie znajomosciach... Plus jestem byly przyjaciel meski, zeby nie bylo :) nie zwalalbym niepowodzen wiekszosci zycia na te sprawy, ale mysle, ze moglem sie zrobic na to wrazliwy i moglem trafic na osoby, ktore naprawde gromadza energie wokol zlych mysli o mnie.



Zdarzylo mi sie skojarzyc fakty dziwnych, randomowo wrecz negatywnych zachowan jakichs ludzi wobec mnie z jakimis moimi... hm, probami lekkiego prztyczkowania w nos...powiedzmy kogos z grupy wyzej. Nigdy nie umialem zle zyczyc ludziom, z ktorymi mialem jakies zatargi. Max to nie zyczenie jakos dobrze i chec...jakiegos odgryzienia sie czasem, ale zawsze jako leciutki rewanz przy poczuci krzywdy z ich strony, wiec tlumaczony sobie, jako cos niewinnego w porownaniu z nimi... Chyba cholera nie moge w ogole, nic :) ostatnio tez tu i owdzie podtrzymalem znow jakas zaczepke w powiedzmy przerwie w czyichs i...no bumerang wydaje sie wracac bezlitosnie, mowiac, ze to trzeba uciac pokornie...



To juz miejsce na przerywnik ezoteryczny:

Generalnie szybko w zyciu ateista. Ateista religilny, ze tak powiem. Duchowy nie do konca. Ostatnio juz bardzo duchowy chetnie, a religijny o tyle, ze rozumiem potrzebe i latwosc z jaka powstawaly wierzenia. Do kosciolow zaczalem zagladac szukajac energii budynku. Obserwujac, czy poczuje wspolnote. Szukajac wibracji w glosie z glosnikow i dzwonow, liczac, ze dadza wiecej kadzidla niz zapamietalem, ze zawsze szczedzili. Podejscie jakby naukowe z nadzieja na polaczenie tego z moja wlasna wersja duchowosci jakos, ale ze slabym skutkiem.

Wszystko zaczelo sieniedawno od sluchania wykladow 2 gosci... z troche innych parafii... z 1 przeszedlem bardziej w drugiego. Obaj zbiorczy filozoficzie i psychologicznie. Moze sie domyslacie, ale nie chce tym dodatkowo rozpraszac. No w kazdym razie czulem, ze cos sobie zbuduje, ze kumam, ze do tego sie wpasuje, znajde swoj klucz, swoj spokoj. Caly czas odkrywam cos nowego, malguje, probuje jakos stosowac. No fajnie i az stwierdzilem, zeby jakos to podbic. Zaczelo sie od materialu o... lnie. O tym, ze ma wysokie wibracje. Tak z punktu widzenia fizycznego, z ta materia po prostu, jej czasteczki, szybciej sie trzesa niz innej, a i ze czlowiek tak ma, no to miodzio i dlatego najpewniej, stara kontynuacja byc moze, w szpitalach uzywano lnu do przescieradelek, pizamek i pewnie opatrunkow, ale dziwnym trafem zniknal, kiedy rozwinela sie big pharma i zdrowy pacjent nie byl juz taki dobry. Wlasciwosci przeciwustrojowe i bakterjobojcze jasne, ale po prostu te wysokie wibracje mogace podnosic nizsze wibracje chorego. BINGO! pomyslalem, ze musze kupic sobie cos lnianego :) i miec to, dotykac tego, kiedy bede sobie sluchal wykladow i probowal robic swoja medytacje prowadzona na manifestowanie i energie przyciagania :) i nie pamietam nawet jak, ale doszlo do tego, ze jechalem do sklepu ezoterycznego i to juz po cos innego, co wibruje inaczej... kamienie :) wszedlem tam i powiedzialem, po biedniutkim reaserchu, ze potrzebuje czegos na pewnosc siebie i energie. Pewnosc siebie do roboty, gdzie jest wymagana, a energie, bo... a bo nawet bez przepowiadanej przy "przebudzeniu" rezygnacji i bez martwieniu sie o przyszlosc swiata, gdzie jeszcze sie nie nacieszylem prawkiem i nie zdazylem splodzic potomka, zdarzalo sie cierpiec na brak dopaminy i wrzuca sie na nia suple. Pierwszego dnia wyszedlem z:



AGATEM

CYTRYNEM

KRYSZTALEM GORSKIM i

KARNEOLEM

KWARCEN ROZOWYM



troche z AI, troche od pani sklepowej, troche bo tak.



Musze powiedziec, ze naprawde cos poczulem. Kolega, ktory zgodzil sie tylko na sprezentowanie mu malego cytryna zaczal sie tego samego dnia zachowywac inaczej, troche jak dawniej, choc od dawna poniewieralo go zdrowie...



Czy juz mozna napisac "zrobilem sie chciwy i niecierpliwy"? no moze jeszcze nie :) zapragnalem wiecej!

Nie myslac jeszcze zbytnio wtedy o czakrach, pojechalem drugi raz, mowiac, ze chce cos poczuc wiecej medytujac. Ba, w ogole poczuc po tym, jak ew. wreszcie zapanuje nad gonitwa mysli.



SODALIT

SELENIT

LABRADORYT

AMETYST CHEVRON



Nie bylem pewien, czy nie czuje nic, czy tez jest gorzej. Bylo gorzej. Poczulem agresje. Bawilem sie troche nimi w polaczeniu z pierwsza partia. Internet podpowiedzial, ze labradoryt z tym ametystem to mzoe byc za duzo i ze agresja by tu pasowala. Czyli nie ze nic, tylko, ze zle. I wtedy sobie przypomnialem o czakrach i skumalem, ze zlapalem sie srodka a potem zamarzyla mi sie sama gora. Pojechalem 3 raz:



CZARNY TURMALIN

OBSYDIAN

KAMIEN KSIEZYCOWY

MALACHIT KONGO

KALCYT



a, za 1 razem w bransoletce TYGRYSIE OKO z TURMALINEM, ktora przekladalem juz kilka razy z reki na reke i nie moge sie zdecydowac, a nawet po namydleniu jest na styk, wiec wolalbym ciagle nia nie szastac :)

Dzis dolozylem bransoletke z BURSZTYNU, ktora ZNALAZLEM PARE LAT TEMU w lesie i lezala niepotrzebna....



Po pierwszym prawie pewnym poczuci agresji, z tymi gornymi jeszcze bez dolu, majac juz wszystko, ale bez bursztynu jjeszcze, 2 dni temu doprowadzilem sie do zalamania nerwowego z elementami tejze agresji. Odkladalem niektore z kamieni, obiecywalem sobie, ze dlugo, dlugo nie i aktualnie sodalit i selenit leza jako nie dokladnie na to, ale ametyst chevron lezy w szufladzie ze strachu. Niemniej nie moglem sie powstrzymac przed labradotytem i dzisiaj, kiedy turmalin i tygrysie oko wrocily na lewa reke i trafil na nia tez bursztyn lagodzacy... poczulem labradorytowa intuicje... 



pewne docinki jednej z eks...strach przed tym odezwaniem sie z roboty, gdzie rozmowa poszla fajnie, bo pewnie nie dam sobie rady i tak...ogolnie walka z tym wpajanym od dziecka nastawieniem, przez cale zycie... daly mi perspektywe, ze sciemniam. Ze jestem fejkiem faktycznie. Ze przestaje forsowac te prace, ze...o dziwo, moze wrocic na rynek matrymonialny jako potulny beciak, tak swiadomie, byleby dawac swoja opiekunczosc i pozwalac jej miec innych, byleby miec wklad w wychowanie jakiegokolwiek dziecka, byleby moc sie z kimkolwiek podzielic forsa, ktora czasem trafia do mnie na krzywy ryj (szczescie w nieszczesciu)? Ze nie udawac ogarnietego faceta (akurat otwarty zwiazek jako ten twardziel tez promuje, bo po prostu uwazam, ze wymaganie wiernosci to prosze sie o kaftan :)) nie meczyc sie o prace, ktorej sie boje i tak. Nie wkurwiac sie na sprzedajnych politykow, nie oczekiwac wiecej... w kazdym razie, jakos tak, nie udawac... .ze to ego i ze to nie ja. Ze jestem wrazliwy, zbyt opiekunczy, zbyt empatyczny i ze musze taki byc obrywajac za to, bo to ma swoja cene, a nie probowac wepchnac to w ogarnietego typa, ktorym nie jestem i juz nie zdaze sie stac...



Od tamtej pory czuje sie mega jak cipa :) odlozylem rozowy kwarc i malachit...moze za duzo tej milosci w lewej / prawej rece. Moze tego jakby mam za duzo? czy bursztyn tak mnie sflaczyl? on nie jest dla facetow? moze czakry serca nie dopieszczac?



W calej tej sytuacji...po takim chwilowym objawieniu... KTORE KAMIENIE SA TYPOWO MESKIE? moze tu trzeba cos podmienic? :D moze to idzie w zlym kierunku. Moze za bardzo? Moze tak sie nie da? Testosteronu nigdy nie mialem mega wysoko, ale ostatnio niezle mi sie uprawia sport i nie czulem sie jakis zbyt... Poczulem ulge myslac o takiej mniej walczacej wersji, ale glownie to ta robota teraz.... Przez chwile uwierzylem, ze bym mogl, ale... docinki tej jednej, deprecjonowanie i moja przepychanka z nia, gdzie jechalem jej jej slabosciami... czuje, jakby wygrala i moglbym jej to napisac i poprosic o odciecie sie (byc moze skupia sie energetycznie do mnie). Pare osob sprobowac tak wyjasnic. Przyznac przed nimi, ze poniekad odgryzalem sie im, ale jednak generalnie mi nie idzie i ze jakby wygrali, ze sie poddaje i ze chce sie odciac i poprosic o energetyczna neutralnosc (nawet, jesli ktores z nich nie operuje w takich kategoriach). Narazie mysle, czy zmiana w tym kierunku obejdzie sie bez tego. Gdyby teraz, z tygodniowym opoznieniem zadzwonili z jednej z tych robot... moze z innej co juz poszla aplikacja, choc juz chcialem zaprzestac... moze jednak bym sie dzwignal z wiara... moze wtedy cala ta koncepcja wyda sie zbyt odlegla... ale jesli nie, to pora szukac pracy nizej, prosciej, a wtedy to juz wszystko bardzo sie zaczyna znow kleic....



Co moge zrobic? gdzie duchowo probowac sie zwrocic? Mam swoje kamienie, pewien trop, niejasna sytuacje. Bede sluchal wykladow, bo wydaje sie progresowac ze zrozumieniem, jakby w kierunku finalu w koncu. Bede przekladal ten krysztal gorski, labradoryt i inne miedzy dlonmi, glowa, czalem, czasem, jesli w poziomie to i miejscami czakr... bede czekal, az aplikacje dotychczasowe sie przeterminuja i.... i pewnie bede sie meczyl :(



pewnie juz za duzo tych kamieni.... nie wiem, czy bede potrafil isc w ezoteryke bardziej... jestem taki zmeczony.... czy to tylko brak celu w zyciu? czy byle praca na poczucie sprawczosci i zatrzymanie uplywu kasy... bedzie dopiero jedynym slusznym krokiem do dalszych rozmyslan?



Nie wiem, czy czuc dokladnie, czego szukam. Jestem mega niespelniony, ale na pewno nie grozi mi abmicja, by zostac medium ;) szkoda, ze siedzenie bez butow dupą na sciolce w lesie tez nie daj mi wiekszych odczuc. Moze to po prostu depresja i z supli pora wrocic na lekkie ssri, bo kiedy antena jest zaburzona to zwykla terazniejszosc nie moze po prostu dawac nalezytej, prostej radosci z tego, ze po prostu istnieje?



Wiem, ze kumacie. Jakies pomysly na diagnostyke?



dziekuje bardzo za przeczytanie :)
14-04-2026, 08:06
Znajdź Posty Odpowiedz
Podziękowali:
tupajda Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 1,043
Dołączył: Tue Aug 2014
Reputacja: 19
Płeć: Mężczyzna
Znak Zodiaku:
Praktykowany rodzaj magii:

Podziękowania: 238
Podziękowano 215 razy w 149 postach
Post: #2
RE: rozgryzienie i ukierunkowanie, sugestie. #facet #kamienie #droga zycia
Dużo tego... i bardzo chaotyczne. To oddaje twój stan - chaos pogania chaos. Szarpiesz się w różne strony nie wiedząc gdzie iść, a tak naprawdę to kręcisz się w kółko.

Zdradzę ci wielką tajemnicę. Świat, który cię otacza, jest twoim odbiciem, odbiciem twojej energetyki. Jeśli chcesz zmienić świat (nie ważnie, czy ten otaczający cię, czy wielkie szczyty władzy), to musisz się najpierw sam zmienić.

Masz chaos w głowie i najpierw musisz uporządkować swoja głowę. Spokój, ego na wodzy, jasno określone dokąd chcesz zmierzać - właśnie w tej kolejności.

W energetyce najważniejsza jest równowaga, bo to ona pozwala trwać stabilnie. Bez równowagi będziesz szalał jak oscylator, albo wciąż podążając za własnym balastem.

Poznałeś czakry... dobrze, to teraz zadbaj o równowagę między nimi. Uzupełnij teorię, to forum jest dobrym miejscem, masz dużo do poczytania. Kiedy nadgonisz braki w teorii i w miarę ogarniesz swój chaos w głowie, to możesz brać się za energetykę.

Przy okazji poszukaj jakiegoś swojego miejsca w przyrodzie, gdzie będzie cicho i naturalnie - ułatwi ci powrót do równowagi. Medytuj tam, spacerując stojąc czy siedząc - jak ci wygodniej. Zacznij się skupiać na czuciu energii i słuchaniu intuicji (nigdy nie dyskutuj z intuicją). Postępy przyjdą, powoli niezauważone, aż pewnego dnia odkryjesz jak bardzo się zmieniłeś... niezauważenie.

--
Wystarczy być sobą.
15-04-2026, 12:37
Znajdź Posty Odpowiedz
Podziękowali:


  • Pokaż wersję do druku
  • Wyślij ten wątek znajomemu
  • Subskrybuj ten wątek
Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Witchcraft - Magia, Ezoteryka, Rozwój duchowy | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS

Theme designed by KoZ.
Edycja © Witchcraft
Polskie tłumaczenie © 2007-2021 Polski Support MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.
Diablo® and Blizzard Entertainment® are all trademarks or registered trademarks of Blizzard Entertainment in the United States and/or other countries.