Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wir oregoński
Autor Wiadomość
Quanti Offline
Starszy użytkownik

Liczba postów: 65
Dołączył: May 2013
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 2 razy w 2 postach
Post: #1
Wir oregoński
Z czystym sumieniem można stwierdzić, że jest to jedno z najdziwniejszych miejsc na świecie. I nie będzie w tym sformułowaniu ani krzty przekłamania. W tym położnym w Stanach Zjednoczonych miejscu dzieją się rzeczy niezwykłe, przeczące prawom fizyki. Istniejąca tam tajemnicza energia sprawia, że przedmioty zachowują się tam w sposób nienaturalny, np. zmieniając swoją strukturę bądź samoistnie turlając się... pod górę. Ludzie przezorni, wiedzący o zjawiskach zachodzących w strefie wiru oregońskiego, trzymają się od tego miejsca z daleka. Pozostałych przyciąga ciekawość.

To niezwykłe miejsce znajduje się w Gold Hill, w stanie Oregon w USA i znane jest też pod nazwami: "Wir Mocy" lub też "Oregon Vortex". Ma wielkość 50 m i położone jest na wzniesieniu, a w miejscu jego epicentrum znajduje się obecnie stara szopa, służąca niegdyś jako stacja pomiarowa. Tę drewnianą konstrukcję wzniosła pod koniec XIX w. firma Old Grey Eagle Mining Company. W jej wnętrzu znajdowała się m.in. waga, na której ważono złoto wydobyte przez górników. Już wtedy działy się tam dziwne rzeczy. Choć budynek był oddalony od wiru o 12 metrów, waga, na której ważono złoto, działała niewłaściwie, podając błędną, często zaniżoną, wartość. Niestety, wir nieustannie się przesuwa, zmieniając również co 90 dni swój rozmiar. Właśnie to zjawisko doprowadziło do obsunięcia się terenu, na którym stała szopa oparta obecnie o klon i dziwnie przekrzywiona. Cała natura wokół także "zachowuje się" dziwnie - drzewa nie rosną prosto, a przechylone są w kierunku wiru, ich gałęzie zamiast do góry porastają w dół. Wydaje się, że nic w tej strefie nie jest podporządkowane prawom fizyki, a wewnątrz "vortexu" działa pole, które można by określić mianem antymagnetycznego.

Miejsce to było znane już Indianom, którzy zamieszkiwali pobliskie tereny i obszar nazywany dziś wirem oregońskim uznawali za "zakazaną ziemią". Zresztą nie tylko Indianie omijali to miejsce szeroki łukiem. Także zwierzęta, które znajdowały się w jego okolicy, stawały się nieufne - żaden koń nie chciał wejść na wzgórze, na którym mieścił się wir, a ptaki zmieniały tor lotu, byle tylko ominąć to miejsce. Jakby tego było mało, w rejonie tym trudno natrafić nawet na owady, zupełnie tak, jakby wszystko dookoła krzyczało, by trzymać się od tego miejsca z daleka.
Jako pierwszy badania tego niezwykłego miejsca podjął się już na początku XX wieku John Lister. Ten wywodzący się ze Szkocji inżynier geologii i górnictwa poświęcił niemal całe swoje życie na poznawanie zjawisk zachodzących w "Wirze Mocy". Wykonując setki doświadczeń, dostrzegł on, że w kręgu tym znajduje się dziwna energia, przemieszczająca się w kierunku znajdującego się nieopodal budynku, który w chwili, gdy przesunął się do centrum wiru, nazywać zaczęto Domem Tajemnicy. Energia ta zlokalizowana jest częściowo nad i częściowo pod ziemią. Odpowiedzialna jest ona za zmienność sił grawitacji, jak i również za zanikanie fal radiowych.

Inżynier Lister w swych licznych eksperymentach doszedł do wniosku, że zjawisko, z jakim się tam zetknął, porównać można do wielkiej, załamującej światło w kolisty sposób, soczewki. Zresztą stwierdzenie to mogą potwierdzić spragnieni emocji turyści, którzy chętnie odwiedzają to miejsce. Już od lat 30. XX w. obszar ten jest celem wizyt wielu ciekawskich. Ci, których nie przekonały ostrzeżenia wysyłane przez przyrodę, chętnie opisują przeżycia, jakie towarzyszyły im w tym nadzwyczajnym miejscu. Według ich relacji, zobaczyć tam można dziwne zjawiska - przedmioty oraz ludzie mogą zmieniać rozmiar, wygląd, a nawet zupełnie znikać, zaprzeczając tym samym elementarnym prawom fizyki.

Ta niezwykła energia, jaka tam występuje, pozwala odwiedzającym Dom Tajemnicy na stanie po kątem kilkudziesięciu stopni bez żadnego wysiłku. Podobnie zachowują się przedmioty, np. upuszczona w pochyłym miejscu puszka, zamiast - zgodnie z zwyczajowo oddziaływującymi na przedmioty prawami - przemieszczać się w dół, turla się pod górę. Innym popularnym odczuciem jest wszechogarniająca dezorientacja.

Pomimo licznych badań przeprowadzonych w tym miejscu do tej pory, wciąż nie można jednoznacznie określić, co tam tak naprawdę zachodzi. Co ciekawe, drugie miejsce o podobnej charakterystyce, gdzie fizyka także zaczynać płatać figla, jest oddalone od "Oregon Vortex" o 17 kilometrów i znajduje się w Camp Burch. Obserwowane tam anomalie nie są jednak tak spektakularne, jak te, które występują w Gold Hill. Do innych miejsc o podobnym oddziaływaniu zaliczyć należy także wir w Nowym Brunszwiku, w Kanadzie oraz Gravity Hill w Pensylwanii oraz Hungry Horse w stanie Motana.

Źródło: http://www.niewiarygodne.pl/
Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale nie bardziej.
08-15-2013, 16:53


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB