[oddzielony] Gdzie trafiamy po śmierci? "W stronę światła"
Autor Wiadomość
sh3v Offline
*Dążący do Prawdy*

Liczba postów: 24
Dołączył: Oct 2013
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #1
[oddzielony] Gdzie trafiamy po śmierci? "W stronę światła"
Najbardziej ciekawy wydaje się jednak czas, który spędziła Śanti Dewi w zaświatach. Mówiła o nim niechętnie, gdyż obawiała się, że ta wiedza nie jest dla zwykłych śmiertelników. Przełom nastąpił dopiero wtedy, kiedy szwedzki badacz Stur Lonerstrand spotkał się z Śanti Dewi. Wtedy była ona już dojrzałą kobietą, i zgodziła opowiedzieć mu o świecie po śmierci fizycznego ciała.

Śanti Dewi uważała, że poprzez swoje doświadczenie otrzymała klucz do poznania jednej z największych tajemnic świata. Dokładnie i szczegółowo zaczęła opisywać, co działo się z nią, gdy jako Ludżi Dewi zaczęła umierać podczas porodu.

Śmierć nie następuje tak szybko, jak to się ludziom wydaje. Najdłużej pozostaje zmysł powonienia. Nie chciałam umierać. Bez przerwy modliłam się do Kriszny i powtarzałam mantrę, aby pozostać na Ziemi. I był to mój wielki błąd, bo gdyby nie moje prośby, z pewnością podczas następnych narodzin nie pamiętałabym swojego wcześniejszego wcielenia. Leżałam w szpitalu i wiedziałam, że muszę umrzeć, ale wciąż kurczowo trzymałam się życia. Byłam cały czas świadoma tego, że przestaje bić moje serce. I nagle poczułam się wolna i nieskończenie pomniejszona. Czułam się, niczym punkt w przestrzeni. A jednocześnie był we mnie cały wszechświat. Otoczyły mnie istoty, które znałam i kochałam. Wszystko było jednością. Myślę, że gdyby tu, na ziemi, ludzie zrozumieli, jak bardzo jesteśmy ze sobą połączeni, to nie robiliby sobie nawzajem krzywdy. Po śmierci bowiem uświadamiamy sobie związki, których nie dostrzegaliśmy podczas życia.

Wiedziałam, że jest tam źródło nieskończonego dobra, niczym centralne słońce, którego nie widziałam, ale czułam, że istnieje. Nie byłam gotowa na połączenie z tym światłem, musiałam wracać na ziemię, aby dalej się uczyć. Mój rozwój nie był dokończony, taki bowiem jest sens wędrówki dusz, taki jest sens istnienia świata. Pamiętam wstąpienie w łono mojej matki, i potworny ból narodzin. Wiem, że kiedy znowu umrę, wrócę do tego cudownego światła. Nie boję się śmierci, bo ona nie istnieje...

Wielokrotnie zadawano Śanti Dewi pytanie, dlaczego akurat ona pamiętała swoje wcześniejsze wcielenie. Śanti Dewi zawsze odpowiadała, że podczas śmierci prosiła Boga o to, aby pozwolił jej spotkać się z mężem w tym ziemskim świecie. Prośby jej zostały wysłuchane. „popełniłam błąd, za bardzo chciałam powrotu na ziemię” – mówiła. Ale Śanti Dewi powiedziała także, że w życiu nie ma przypadku. Widocznie przez jej historię istota boska chciała dać ludziom informację o prawdzie o reinkarnacji, aby obudzić ludzi ze snu i trwania w niewiedzy.

Czytając relację z rozmów z Śanti Dewi możemy dowiedzieć się wielu szczegółów dotyczących prawa cyklu narodzin i śmierci. Jeżeli jest tak naprawdę, to świat wygląda zupełnie inaczej, niż myślimy. A oto fragment jej wizji świata, wizji kobiety, która pamięta swój pobyt w zaświatach.

Na Ziemię powraca się do tego, kogo się kocha. Ludzie jednak bardzo często nienawidzą, a jest to wielki błąd. Od nienawiści się nie ucieknie, nie można uniknąć problemu, który mamy przed sobą. Zarówno szczęście jak i nieszczęście spotykają się ponownie. Nienawiść w zasadzie nie istnieje. Jest to raczej brak miłości, pustka oczekująca wypełnienia. Najlepszym sposobem niesienia pomocy innym miłość.

Człowiek powinien zrozumieć, że otaczają go miliardy istot. Życie jest w kamieniu, w ziemi, w roślinie. Jest to pewien rodzaj drzemki, półsnu. Nieświadome życie, związana energia. Kamień nie wie, co robi – może jedynie ulegać pewnym przeobrażeniom. Roślina zaczyna bardzo, bardzo mgliście pojmować. Zwierzę pojmuje bez możliwości zrozumienia związków. Człowiek rozumie, zdaje sobie sprawę ze związków i może na nie wpływać. Potrafi myśleć, zadawać pytania i udzielać na nie odpowiedzi. Wciąż jednak nie rozumie własnej jaźni, istoty swojego istnienia. Ludzie zachodu zagubili się w pogoni za pieniędzmi, za które chcą kupić szczęście i miłość. Chcą za wszystko płacić nie wiedząc, że raj noszą w sobie. Odrzucają duchowość z pogardą i obojętnością. Jest to bardzo smutne i godne ubolewania.


Orientuje się ktoś gdzie można znaleźć całą rozmowę z Śanti Dewi?


Cały Artykuł : http://www.macierz.org.pl/artykuly/czyte...nacji.html (gdzieś na forum już była o nim wzmianka)
11-07-2013, 23:14
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #2
RE: Gdzie trafiamy po śmierci? "W stronę światła"
Nie wiem kim jest Santi Dewi ale to nieistotne. Przeczytalam dokladnie jej relacje i jest ona zgodna z moim postrzeganiem. W zasadzie najwazniejszy wydal mi sie ten fragment- "Wszystko było jednością. Myślę, że gdyby tu, na ziemi, ludzie zrozumieli, jak bardzo jesteśmy ze sobą połączeni, to nie robiliby sobie nawzajem krzywdy. Po śmierci bowiem uświadamiamy sobie związki, których nie dostrzegaliśmy podczas życia." Najlepiej postarac sie zyc tak, zeby nikogo nie krzywdzic, bo wtedy mozna smialo patrzec innym w oczy i czlowiek nie boi sie smierci. I jeszcze to- "Na Ziemię powraca się do tego, kogo się kocha. Ludzie jednak bardzo często nienawidzą, a jest to wielki błąd. Od nienawiści się nie ucieknie, nie można uniknąć problemu, który mamy przed sobą. Zarówno szczęście jak i nieszczęście spotykają się ponownie. Nienawiść w zasadzie nie istnieje. Jest to raczej brak miłości, pustka oczekująca wypełnienia. Najlepszym sposobem niesienia pomocy innym miłość." Milosc jest bardzo wazna. Zawsze uwazalam, ze ludzie i sytuacje, ktore nas spotykaja to nie przypadek. Czy bac sie smierci? ciezko odpowiedziec poki sie czegos nie doswiadczy. Moge zalozyc, ze sie nie boje ale jesli chodzi o umieranie fizyczne, cierpienie i bol, to chyba nie ma czlowieka, ktory w takim momencie nie odczulby strachu. Wydaje mi sie to calkiem naturalna reakcja psychiczna.
11-08-2013, 11:29
sh3v Offline
*Dążący do Prawdy*

Liczba postów: 24
Dołączył: Oct 2013
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #3
RE: [oddzielony] Gdzie trafiamy po śmierci? "W stronę światła"
Ten artykuł to jest wycinek z tej książki : http://lubimyczytac.pl/ksiazka/104759/pr...inkarnacji

Pewnie tam jest całość tej historii ,teraz pozostało kupić ,pdf. Język
11-08-2013, 20:21
Evander Offline
Wikkid Wizzy

Liczba postów: 756
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 63
Podziękowania: 133
Podziękowano 569 razy w 123 postach
Post: #4
RE: [oddzielony] Gdzie trafiamy po śmierci? "W stronę światła"
Amorte,

Cytat:I był to mój wielki błąd, bo gdyby nie moje prośby, z pewnością podczas następnych narodzin nie pamiętałabym swojego wcześniejszego wcielenia.
Błąd?

Ja już od dawna podejrzewałem, że da się zabrać ze sobą wspomnienia o swoim poprzednim wcieleniu za pomocą emocjonalnych więzów.

Pracuję nad czymś takim w wolnych chwilach - ukierunkowanie się na jak najsilniejsze pragnienie zachowania siebie z dodatkiem paru servitorów.

Jeżeli to była by prawda i jej historia daje nam bezpośrednią praktyczną radę...
Dla nekromancji będzie to ogromny krok naprzód.
Everything that has a (born) beginning has an end (in death).

"Zaprawdę, Moc jest krewną konieczności,
 i przychodzi, gdy człowiek jej pragnie" - Pitagoras
11-09-2013, 00:06


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB