Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Partnerstwo, a nasze potrzeby
Autor Wiadomość
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #1
Partnerstwo, a nasze potrzeby
"Pewien tatuś i jego synek szli podcieniami miejskiej ulicy, przy której znajdowały się sklepy i wielkie magazyny. Tatuś niósł torbę pełną paczek i sapał ze złości mówiąc do dziecka:

- Kupiłem ci czerwony kombinezon, kupiłem ci robota, kupiłem ci zestaw piłkarzy... Co jeszcze mam ci kupić?

- Weź mnie za rękę - odpowiedziało dziecko..."
https://www.facebook.com/photo.php?v=251728758309369

"ZASPOKAJANIE MOICH POTRZEB NIE JEST ZADANIEM PARTNERA
Częstokroć początek związku jest płomienny. Wydaje nam się, że jest idealnie, że znaleźliśmy osobę, która zaspokoi wszystkie nasze potrzeby. A jeśli tak nie jest, to uważamy związek za nieudany. Jedną z największych pomyłek jest przekonanie, że partner ma się nami zaopiekować, być naszym tatusiem i czułą mamusią. Oczekiwanie, że będzie on zaspokajał nasze potrzeby, w rzeczywistości stanowi przeszkodę dla rozwoju związku, ponieważ niezależnie od tego, czy partner dba o nasze potrzeby, czy nie, zawsze gdy źle się poczujemy, winę za to zrzucimy na niego. Jeśli jakaś potrzeba nie zostanie zaspokojona, uważamy, że powinien się poświęcić i nami zająć. Nasz partner nie ma szans, by wygrać. Nie to jest celem związku. Celem związku jest szczęście, ale nie bierze się ono z tego, że partner zaspokaja nasze potrzeby. Szczęście bierze się z naszej umiejętności nawiązywania kontaktu, dawania i przyjmowania, jak również pokonywania różnic, co pozwala na integrację i wzajemne zaufanie w związku.
ĆWICZENIE:
Dziś, jeśli czujesz się nieszczęśliwy, przyjrzyj się, jakie jest twoje podejście do partnera. Jeśli uważasz, że ma on zaspokajać twoje potrzeby, bądź gotów zmienić zdanie. Nie popełniaj więcej tego błędu. Postaraj się dostrzec, że twój partner jest po to, abyście razem tworzyli, nawiązywali kontakt ze sobą, porozumiewali się, razem czynili postępy, ramię w ramię, i dążyli do uzdrowienia, aż będziecie w pełni szczęśliwi."

"Kontemplacja i małe przypomnienie:

Nasze słabe strony zanikają gdy przestajemy z nimi walczyć - gdy przyznany się do nich przed sobą i zaakceptujemy je - większość osób wypiera te kwestie i przez to nie mogą sobie z nimi zdecydowanie i trwale poradzić... Traktują defekty ego zbyt osobiście i personalnie - nie wiedząc, że tak samo skonstruowane jest ego każdego człowieka...
Więcej poczucia humoru na swój temat posiada większe zdolności transformacji niż każda ilość poczucia winy czy tez osądzania siebie.

Czasami trzeba po prostu zaakceptować fakt, ze jesteśmy tu po to aby wzrastać i rozwijać się - wybaczyć sobie, ze jesteśmy ludźmi - i zaakceptować, ze podróż tutaj to nieustanna nauka.

Nic nie dzieje się bez powodu, wszystko ma swój sens. Dzień wczorajszy to już przeszłość - najważniejsze jest to ile dasz z siebie dzisiejszego dnia - dopóki robisz wszystko, aby wzrastać, aby trzymać się tego co pozytywne - przyszłość zawsze czeka Cię bardziej pozytywna.

Warto zrozumieć, że jesteśmy odpowiedzialni za naszą intencję i włożony wysiłek - i nikt poza nami nas nie osądza i nie potępia - poczucie winy jest zatem bezsensowną utratą własnej mocy."
12-19-2013, 17:58
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #2
RE: Partnerstwo, a nasze potrzeby
Temat postanowiłam uzupełnić i wznowić, ze względu na moje świeże przemyślenia i bardzo emocjonujące prywatne rozmowy z niektórymi osobami. A mianowicie chodzi o UCZCIWOŚĆ UCZUCIOWĄ w związku. Uczciwość względem siebie i partnera, co się przekłada na odpowiedzialność za wspólną przyszłość. Wyobraźmy sobie taką sytuację np. pewien mężczyzna długo jest sam, w końcu trafia na fajną kobietę, która jawi mu się jako "8 cud świata", spotykają się, wielce zakochani, snują plany. Efektem czego jest ślub i dziecko. Wszystko ładnie pięknie... mężczyzna się stara jak może, żeby wszystko było dobrze. Pewnego dnia kobieta wymawia przez sen czyjeś imię, ale mężczyzna... nie bierze tego poważnie. Później ona spotyka gdzieś na ulicy dawną sympatię i... dochodzi do wniosku, że "kocha" tamtego mężczyznę, z którym się rozstała x lat temu. Mało tego, dochodzi do wniosku, że wcale męża... nie kocha, tak jak tamtego. Patrząc na tą sytuację "z boku", można odnieść wrażenie, że gdzieś wkradł się "błąd." Tyle, że ten błąd kosztuje kogoś wiele lat życia, oszukiwanie siebie i tego nieszczęsnego (nieświadomego) męża, który przecież robi co może, żeby żona i dzieci były szczęśliwe. Dlaczego tak się dzieje? Bo ktoś przed ślubem nie zadał sobie trudu, żeby zrobić wgląd we własne uczucia. Należało zadać sobie pytanie - czy kocham tego Mężczyznę, czy to właśnie z nim chce mieć dzieci i czy z nim chce spędzić resztę swojego życia? Okazuje się bowiem, że szczerość względem siebie i partnera jest bardzo ważna. Nie da się udawać miłości. Bez względu na to, czym się kierują takie osoby jest to nieuczciwe. Przez brak szczerości w uczuciach rodzi się cierpienie i poczucie straconego życia. Nie wolno tego robić. Patrząc z innej perspektywy - może być tak, że "były" chłopak jest wyidealizowany. A obecny partner (mąż) jest w zasadzie dobrym człowiekiem, opiekuńczym i dbającym o rodzinę. Po prostu jest to inny rodzaj miłości, ale wcale nie gorszy. Wręcz przeciwnie, o wiele wartościowszy życiowo niż tamto młodzieńcze uczucie, które - z jakichś powodów - nie przetrwało. I tu kolejne pytanie - zależy jak ktoś pojmuje Miłość. Związek, to nie tylko erotyczne uniesienia i "motyle w brzuchu." Miłość to codzienność! Miłość to wspólne pokonywanie trudności, wychowanie dzieci, wsparcie w chorobie itd. Tak naprawdę więcej jest tych szarych dni w życiu, gdzie potrzebny jest drugi człowiek. Na tym buduje się solidny związek, to jest podstawa prawdziwego, głębokiego uczucia. A jeśli ktoś nie potrafi docenić tego, co ma od losu, to należy się rozstać. Pozwolić sobie i komuś ułożyć życie od nowa, spotkać kogoś, kto pokocha z wzajemnością. Każdy ma prawo do szczęścia. ** Cytując powyższe - " Szczęście bierze się z naszej umiejętności nawiązywania kontaktu, dawania i przyjmowania, jak również pokonywania różnic, co pozwala na integrację i wzajemne zaufanie w związku." A jeśli relacje uczuciowe są czyste, to nie ma mowy o poczuciu winy. Ps. Oczywiście przedstawiona sytuacja może być odwrotna - kobieta spotyka mężczyznę itd. Pozamykanie spraw z przeszłości jest dość istotne.

Gdzie jeszcze widzę błąd? W tym, że nadużywa się słowa "kocham". To słowo jakże ważne, ostatnimi czasy stało się jak slogan reklamowy naklejany na masowo sprzedawane misie. Niczym wytarte dżinsy z dziurami. Zwykło się określać nim potocznie stan fascynacji. A może jednak warto zastanowić się głębiej, zanim powie się komuś - "Kocham Cię." Ta deklaracja zobowiązuje. I ma konkretną wartość.

Edit by Neaxx
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2014, 19:31 {2} przez Neaxx.)
12-05-2014, 18:39


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB