Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Historyjki mego jestestwa.
Autor Wiadomość
Kynokefalos Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 80
Dołączył: Apr 2013
Reputacja: 3
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #1
Historyjki mego jestestwa.
Historia ostatniego wyjazdu. Dokładniej tego co spotkało mnie rano... Uśmiech proszę. xD

Jak to z wyjazdami bywa nie zawsze zdążymy zrobić rano przysłowiową dwójeczkę. No, ktoś kto jechał wie jak uciążliwym potrafi być efekt parcia. Jednak my w drodze mamy przystanek na śniadanie w jednym z tych przyzwoitych MOP'ów na trasie B-stok - WWA.
Po skończeniu jajeczniczki i wypiciu pół kubka owocowej herbatki nadszedł mój czas na poranną kontemplację drzwi ubikacji. Dumnym krokiem, jako, że miejsce jest mi znane, udaję się tam gdzie nawet królowie chodzili piechotą. Nie ma szans bym zrezygnował, ubikacje w miejscu, do którego jedziemy to stajnie Ałgiasza, a ja nie mam zamiaru cały dzień ściskać dupy.
Wchodzę, w pomieszczeniu sztyni jedynie delikatnie. W końcu to nie jakaś menelnia, a porządny hotel. Z jednej z kabin wychodzi lekko posiwiały jegomość, druga stoi otwarta. Tak więc sytuacja wydaje się perfekcyjną. Krótkie spojrzenie na kolesie, w jego oczach widzę, że on wie po co tu jestem. Chipcikiem ulatnia się pozostawiając mnie sam na sam z porcelanowym ustępem sanitarnym. Po pomieszczeniu 3x3 z dwoma kabinami rozchodzi się dźwięk przekręcanego zamka. Nachy lecą w dół, tyłek dotyka połamanej deski klozetowej i już mam zaczynać koncert gdy do mych drzwi dobija się...
"Puk! Puk! Puk"
-Tak?
-Dzień dobry, toaleta jest płatna!
Myślę sobie "Kurwa, nie licha historia. Przecież nie mówimy tutaj o byle jakiej stawce - 1,50zł."
-Proszę pani, korzystam z restauracji, a dla klientów jest chyba za darmo?
-O, to bardzo pana przepraszam.
W tym momencie podejmuje taktyczny ruch i pozwalam rozluźnić się zwieraczom.
-Proszę pana - kobieta nie ustępuje - czy ma tam pan papier toaletowy, nie chciałabym by był pan zawiedziony obsługą?
Zawiedziony? Wręcz muszę docenić troskę o klienta! Pełna konsternacja na twarzy i drugi zrzut, poleciało po porcelanie. Do tego uwertura gazowa B-mol. No przecież musi stąd iść! To moje małe poranne święto! Chwilowa cisza.
-Proszę pana? - Mogłem się tego spodziewać, nie pierwszy raz kobiecina spowiada kogoś w konfesjonale. To profesjonalistka. Patrzę na podajnik.
-Mam proszę pani, nawet dwie rolki. Myślę, że wystarczy dla mnie i pułku wojska.
-To dobrze. Jeśli bym mogła - może pani, bo spodziewam się, że i tak nie mam wyboru, a czar tej wspaniałej chwili już dawno prysł - chciałam zapytać czy nie widzi pan tam gdzieś butelki z domestosem bo muszę posprzątać "męski", a nie wiem gdzie go zostawiłam?
Nigdy nie sądziłem, że to zrobię. Jednak siedząc na kiblu wykręciłem się w obie strony po 90 stopni w poszukiwaniu domestosu mego zacnego rozmówcy.
-Nie widzę tu niczego takiego proszę pani.
-Dobrze, to ja panu nie przeszkadzam. Jeśli będzie pan łaskaw to jestem w recepcji. Powie mi pan, że wyszedł to ja szybciutko posprzątam.
Rozległ się trzask zamykanych drzwi. Ja w lekkim szoku oderwałem jedynie odpowiednią ilość srajtaśmy. Dokonałem potrzebnych do wyjścia czynności. Kulturalnie umyłem rączki i nie wierząc w to co zrobię udałem się w stronę recepcji. Za ladą, w niebieskim fartuszku, stała niewysoka kobiecina o rudych włosach. Z promienistym uśmiechem czekała, aż coś powiem. Nie mogłem zakończyć tej rozmowy inaczej:
-Proszę pani, już zrobiłem...

Miłego dnia. :]
Nie jestem ideałem, znalazłem ciekawsze rozwiązanie - jestem sobą.
04-05-2014, 12:32
Znajdź Posty Reply
MrRiser Offline
Użytkownik

Liczba postów: 10
Dołączył: Mar 2014
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #2
RE: Historyjki mego jestestwa.
Hahaha. xD Made my day. :D
04-05-2014, 12:35
Znajdź Posty Reply
Kynokefalos Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 80
Dołączył: Apr 2013
Reputacja: 3
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #3
RE: Historyjki mego jestestwa.
Czym mam głową usiąść? Czy muszę uściślać pozycję wykonania danej czynności? Skoczek narciarski przy wyjściu z progu...
Nie jestem ideałem, znalazłem ciekawsze rozwiązanie - jestem sobą.
04-05-2014, 13:07
Znajdź Posty Reply
Poszukiwacz Offline
Starszy użytkownik

Liczba postów: 115
Dołączył: Jun 2013
Reputacja: 1
Podziękowania: 95
Podziękowano 5 razy w 5 postach
Post: #4
RE: Historyjki mego jestestwa.
Hahahaha jesteś mistrzem.
04-06-2014, 00:19
Znajdź Posty Reply
Olimpia Niedostępny
...
********

Liczba postów: 5,086
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 85
Podziękowania: 928
Podziękowano 1298 razy w 645 postach
Post: #5
RE: Historyjki mego jestestwa.
Kyno nie siadaj na sedesie golą dupą, tylko papier podłóż, po prostu go nałóż na sedes i wtedy siadaj. xDD

Poza tym... HAHAHAHAHAHAHAAHAHHAHAHA, ale się uśmiałam. :-D Ale na serio... masz cierpliwość, ja bym się wydarła na babkę. xDD
Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2014, 12:27 {2} przez Dark Sorcerer of Will.)
04-06-2014, 09:10
Znajdź Posty Reply
Kynokefalos Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 80
Dołączył: Apr 2013
Reputacja: 3
Podziękowania: 0
Podziękowano 0 razy w 0 postach
Post: #6
RE: Historyjki mego jestestwa.
Jak podobała się tamta... to sięgnijmy w przeszłość... Po dziś dzień mnie męczy :D Nie ma to jak facet i pranie! A co!

Potwór zwany pralką…

Kiedy prosicie kogoś o wytłumaczenie Wam czegokolwiek spodziewacie się dokładnych instrukcji. Bardzo często jednak bywa tak, że to co otrzymujemy brzmi "no to to weź tu i przełóż tam, a jak dobrze dociśniesz to będzie działać i wsio". Znacie takie wypowiedzi?

Na mnie, oczywiście, możecie liczyć. Wytłumaczenie komuś czegokolwiek, to szansa na gadanie bądź pisanie, a w to mi graj. Tak więc poproszony, o pomoc w przekazaniu wiedzy dla współplemieńca ze stancji, jak uruchomić pralkę stworzyłem, instrukcję obsługi...

Instrukcja obsługi pralki:

1. Wrzuć ciuchy (wiesz jakie kolory z jakimi?)
2. Stań przed pralką i podrap się w czuprynę z pytaniem "co dalej?"
3. Do dużego otworu, z pełnym prześwitem (pierwszy po lewej licząc od lewej strony osoby stojącej przed pralką) wsyp proszek do 3/4 pojemności
4. Do otworu obok wlej płyn do 3/4 pojemności pojemnika
5. Głęboki wdech
6. Zamknij bęben pralki (Pozor! Klapa pralki opada przy zamykaniu bębna)
7. Otrzyj pot z czoła! Świetnie Ci idzie (możesz zacząć przeklinać)
8. Włącz pralkę, guziczek pstryczek znajduje się w prawym, górnym rogu pralki
9. Środkowe pokrętło (by Cię ręka boska broniła się do innych dotykać dziewczyno!) ustawiasz na 1, 2, 3... Pralka powinna przejść w tryb dalszy automatycznie. Wyda przy tym parę strasznych dźwięków i odprawi mały rytuał okręcania środkowego pokrętła, ale wreszcie zacznie prać
10. Idź do lodówki, przeklnij szpetnie, otwórz zimną Wareczkę! Wygrałaś ten pojedynek! ...a jak nie to będę w domu o 20 Miłego dnia

Taa... Pranie... mhm... Pralka... No właśnie. Czy wiecie czym jest pralka? Pozwólcie, że przedstawię Wam definicję:

Pralka – urządzenie mechaniczne służące do prania odzieży.

Świeżutka, jeszcze ciepła prosto od cioci Wikipedii.

...Pierwszą pralkę zbudował Amerykanin James King w 1851 r. Jej działanie opierało się na wykorzystaniu pary, a zasada działania tej pralki znacznie odbiegała od naśladowania ręcznych czynności...

Hm... czekajcie sekundę muszę coś zanotować.

"Kupić broń i wymordować potencjalnych potomnych pana Jamesa Kinga by uchronić ludzkość przed możliwością stworzenia kolejnego innowacyjnego urządzenia..."

Dobra, już jestem z Wami! Nie chcę zapomnieć o pewnej ważnej rzeczy, którą muszę zrobić

Od zarania dziejów, gdy tylko powstało odzienie, a ludzie doszli do wniosku, że jakimś cudem czyste ubranie wpływa na schludny wygląd człowieka (choć bóg sam jeden raczy wiedzieć jak to działa i po dziś dzień dla wielu jest to zagadką) nasz gatunek zaczął prać. W całej historii ludzkości powstały śpiewy, filmy, legendy. W starych kinowych hitach z dzikiego zachodu żółtki mają pralnie, to oczywiste. Rzeźby, choćby białostockie "Praczki", pokazują jak to z uśmiechem na twarzy i śpiewem na ustach kobiety spędzały godziny na jakże zacnej czynności. No oczywiście były przy tym prze szczęśliwe. Cholernie radosne. Rzekłbym, że w pizdę rozbawione. No bo jak można nie lubić trzymać w rękach czyichś zasranych gaci i starać się, trąc o kawał metalu, usunąć resztki kału z bawełny, zapierdalając przy tym jak wół? No jak można się, kurwa!, przy tym nie cieszyć?! No jak?!

Żeby ułatwić życie Mr King, wymieniony wyżej, wymyślił pralkę. Zasada działania? No pomijając historię, na dziś dzień, banał. Wrzucasz brudne ubrania, sypiesz papu dla praluni w postaci proszku i dajesz popić płynem do prania co by się jej dobrze trawiło. Zamykasz paszczę, głaszczesz po guziczkach i czekasz aż skończy trawić. Potem oczyszczasz jej żołądek z resztek, w postaci czystych ciuchów. Pralka się najadła, a Ty masz outfit tak so fresh so clean, że ja pierdolę

No z moją to tak nie ma. Z większością, mniej bądź bardziej zaawansowanych sprzętów domowych, potrafię znaleźć wspólny język. Jeśli chodzi o praleczkę to ona gada po mongolsku, a ja próbuję się porozumieć kańtońskim z bardzo chujowym akcentem. Pralus pospolitus z rodziny Pełnus Wkurwus, gatunek Indesitus złomus. To mój przeciwnik w cotygodniowych rozgrywkach o puchar stancji w praniu ciuchów. Ciężko się przyznać, ale dwa pierwsze mecze przegrałem, a w trzecim był remis...

Narzędzie mych tortur psychicznych swą jamę ma, tradycyjnie prawie, w łazience. Stoi sobie i się uśmiecha pomiędzy ścianą, a kabiną prysznicową. Co tu można o niej powiedzieć, biała jak stereotyp nakazuje, paszcza zadzierana do góry, żołądek mieści nie więcej jak cztery kilo barachła wszelkiej maści. Przy naszym pierwszym spotkaniu rozgrywkę zacząłem od faulu. Wyrwałem środkowe pokrętło, musiałem szukać sposobu, by ta bladź przestała prać na pusto. Moją dupę, prawdopodobnie również, strop sąsiadów uratowała wtyczka, a trochę pomogła również legenda wytatuowana na pancerzu praluni.

Wytłumaczyć mi obsługę tego ustrojstwa miała rzekomo lokatorka, która wynajmuje pokój u fuhrera stancji. "Miała" pokazać mi jak odprawić rytuał ułaskawienia demona tego tałatajstwa... jednak na polu bitwy, od dwóch miesięcy jestem sam.

Mówi się, że pierwszy raz zawsze boli. No ale żeby chodziło nawet o pranie? Temperatura ustawiona, obroty nie za wielkie, by nie rozciągać posegregowanych na kolory ciuchów. Środki alchemiczne, po wsypywane i zalane niby tak jak należy, z nadzieją na to, że nic nie wybuchnie. Cztery minuty myślenia jak się zamyka bęben .Czemu cztery? Bo rozciąłem sobie palec po tym jak się przekonałem, że klapa opada gdy chce się zamknąć żołądek bestii rządnej krwi. Dozownik wypadł, proszku miałem równie dużo w gaciach i na podłodze co zostało w tym draństwie. Koszulka zalana płynem do prania. W sekundzie dostałem skurczu lewej nogi, który do złudzenia przypominał kopnięcie wymierzone wprost w obudowę złomu, który ma pomagać. No bo przecież świadomie nie tłukłbym dużym palcem stopy o metal! No dajcie spokój, spokojny i racjonalnie myślący jestem. "Michał" to mnie kurwa ze cztery dni bolał... No, ale człowiek uczy się na błędach. Do kolejnej próby wyprania czegokolwiek założyłem buty. Dobre postanowienie, muszę brać więcej magnezu. Znów miałem taki sam skurcz.

Choć za pierwszym razem jakoś mi się to udało, nastawiłem nawet jakiś program i myślałem, że ujarzmiłem dzikiego stwora, myliłem się. Przygotowany na pułapki związane z klapą i dozownikiem, szybko się uporałem z przygotowaniem prania. Wydawało mi się, że wystarczy już tylko ruszyć pokrętłem by wszystko działo się dobrze. Przysięgam, iż zrobiłem wszystko tak jak za pierwszym razem (no po za wyrwaniem części programatora). Pralka się zatrzasnęła, ale o chęci wykonywania jakichkolwiek dalszych czynności nie było nawet mowy. Głaskałem, kląłem. Programator kręcił się jak śmigło helikoptera zatrzymując się na każdej możliwej, oznaczonej pozycji. Jednak nic, nawet cichego warknięcia bladzina nie chciała z siebie wydać. Za pierwszym razem łoskot był taki, że mi się włosie zjeżyło tu i ówdzie! Teraz, zero odzewu. No i oczywiście nie idzie jej otworzyć. Zamknęła się i czeka na rozkazy, może na jakieś zaklęcie, czy tajne hasło. Bo na ustawienie programatora w odpowiedniej pozycji to szmata na pewno nie czekała! Oj, jakich ja tam wiązanek użyłem, aż mi wstyd się robi gdy sobie przypominam. Po "kurwie" wypowiedzianej z pełną ekspresją moich uczuć wyszedłem z łazienki. Przyjąłem pozycję embrionalną na kanapie w swoim pokoju i już miałem zacząć cicho popłakiwać gdy doszły mnie słuchy rozruchu maszyny. Zdecydowała się, że jednak upierze mi ubrania. Robiła to tak długo, że wreszcie nie starczyło mi czasu na wyjęcie i rozwieszenie prania. Przestrzegam Was moi mili, nie zostawiajcie wilgotnych ciuchów wewnątrz pralki. xD

Muszę jednak przyznać, że mój przeciwnik ma poczucie humoru. Wiecie, moja praleczka w trzecim meczu wzięła mnie z zaskoczenia. Pranie wrzucone, żarcie nasypane, klapa zamknięta, blokada poszła, dotykam pokrętła i pranie się zaczyna. Szczęśliwy, że wygrałem rozkładam się na kanapie. Koniec prania, mój triumf jest bliski. Otwieram wnętrzności potwora... i wyciągam totalnie mokre ciuchy. Nie było wirowania, taki psikus. Żebym nie pomyślał choć o tym, żem jest zwycięzcą. Jednak ja też miałem niespodziankę, moja lokatorka, kupiła suszarkę! Hehehe... remis praleczko!

Piszę Wam o tym, bo kolejne spotkanie już w niedzielę. Przygotowuje się mentalnie do rozgrywek. To dla mnie bardzo ważne. No co tu dużo mówić, nie umiejąc zrobić pieprzonego prania czuje się jak autystyczne dziecko z dałnem, któremu spadła na ziemię gałka lodów. Jednak już jest inaczej. Codziennie gdy wchodzę do łazienki patrzę na nią łapczywie jak Tyson na ucho Holyfielda. Wygram ten pojedynek i ujarzmię bestię!

...wtedy, wreszcie wypiorę jasne rzeczy xD
Nie jestem ideałem, znalazłem ciekawsze rozwiązanie - jestem sobą.
04-07-2014, 19:11
Znajdź Posty Reply
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #7
RE: Historyjki mego jestestwa.
Kynokefalos Uśmiech "Do dużego otworu, z pełnym prześwitem (pierwszy po lewej licząc od lewej strony osoby stojącej przed pralką) wsyp proszek do 3/4 pojemności" uhaha :D gwarantuje Ci, ze "pierwszy raz" nie zawsze boli, z pralka również. Ale masz świetne poczucie humoru, możesz pisać zawodowo. Uśmiech
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2014, 21:37 {2} przez Dark Sorcerer of Will.)
04-07-2014, 19:24
Reply
Razkael Offline
...

Liczba postów: 131
Dołączył: Jan 2014
Reputacja: 4
Podziękowania: 2
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #8
RE: Historyjki mego jestestwa.
Napisz książkę o takiej tematyce. Masz talent. Ciężko rozbawić mnie do tego stopnia, że zaśmieje się szczerze, a tobie się udało. xd
04-07-2014, 19:34
Znajdź Posty Reply
 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB