Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Samorozwój, Lifestyle, Relacje
Autor Wiadomość
Gywher Niedostępny
Wtajemniczony

Liczba postów: 126
Dołączył: Jan 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 41
Podziękowano 38 razy w 17 postach
Post: #1
Samorozwój, Lifestyle, Relacje
Czyli, gdyby kogokolwiek to interesowało, podrzucam link do bloga:

http://gywher.wordpress.com/

Założyłem go niedawno, dlatego pewne kwestie mogą jeszcze ulec zmianie i tak też się zapewne stanie.

Co jakiś czas będę wrzucać w tym temacie niektóre mniej lub bardziej interesujące wpisy. Jak to mówią, reklama dźwignią handlu. Czy coś takiego.

Dzięki i zapraszam.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-05-2014, 12:33 {2} przez Gywher.)
06-05-2014, 12:27
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #2
RE: Samorozwój, Lifestyle, Relacje
Gywher, Uśmiech bardzo mi się podoba Twoja inicjatywa. A zwłaszcza ten fragment- "Źle jest być tylko dobrym. Bardzo źle.

Przestaliśmy okazywać wkurwienie. Przestaliśmy się potężnie gniewać. Tym samym utraciliśmy kontrolę nad całą swoją istotą. Wypierając się swojej zwierzęcości, swojego animalizmu, staliśmy się bydłem. I nie narzekam. Po prostu jestem wkurwiony." *** Ku zdziwieniu innych, tez czasem bywam wk...wiona. I nawet dobrze się z tym czuje. :D Zły Ps. Tylko małe pytanko Gywher- czy to umięśnione męskie ciałko na pierwszym zdjęciu to Ty? :D Język haha
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-05-2014, 13:42 {2} przez Dark Sorcerer of Will.)
06-05-2014, 13:34
Gywher Niedostępny
Wtajemniczony

Liczba postów: 126
Dołączył: Jan 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 41
Podziękowano 38 razy w 17 postach
Post: #3
RE: Samorozwój, Lifestyle, Relacje
Na to wygląda. Nie miałem pomysłu co wstawić, więc na razie zostanie to zdjęcie. Pewnie potem cosik się zmieni. No i garaż posprzątałem. Taki byłem.
06-05-2014, 19:57
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #4
RE: Samorozwój, Lifestyle, Relacje
Wow! Gywher, no to jestem pod wrazeniem. Super wygladasz. Uśmiech
06-06-2014, 09:17
Gywher Niedostępny
Wtajemniczony

Liczba postów: 126
Dołączył: Jan 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 41
Podziękowano 38 razy w 17 postach
Post: #5
RE: Samorozwój, Lifestyle, Relacje
Dzięki, dzięki. Aczkolwiek szału nie ma. Jak dla mnie. Dopiero będzie. Jak dla mnie.

Ponieważ uważam, że moment, w którym człowiek zaczyna rozwój magiczny jest momentem nierozerwalnie związanym z nieco szerszym pojęciem, a mianowicie - samorozwojem, to z tego też tytułu pozwolę sobie umieścić wpis z bloga o tejże właśnie tematyce. Jeśli okaże się to resourcable - jak to mówią - będzie świetnie.

Lecimy.

[Obrazek: 2awlfq.jpg]

Przygotuj się na dawkę mocno osobistej refleksji.


Tak – chciałbym zarabiać na tym, co lubię robić.

Nie – nie chciałbym iść do roboty.

Tak – chciałbym, by ten blog mógł przynieść mi dochód. Jeżeli masz wobec tego problem, to od tego etapu podejrzewam, że się nie dogadamy. Zalecam wypierdalać.



Mam pewien plan. Realizuję ten plan. Im mocniej go realizuję, tym bardziej odczuwam konfrontację z rzeczywistością. I powiem ci coś.

Zapowiada się, kurwa, ciężko.

Plan ma mnie doprowadzić do miejsca, w którym każdego dnia wstaję z poczuciem, że chcę wstać. Nie dlatego, że muszę.

W tym życiu zarabiam na tym, co kocham. Na inspiracji siebie i innych. Tak. Trenuję, nauczam, piszę i podróżuję. Własna działalność. Kurde, fajny ten plan mam. I tak prosto brzmi. Nieskomplikowany taki. I gdyby się udało, zapewne wybiegłbym gdzieś na golasa o wschodzie słońca na plażach Zielonego Przylądka i skomentował swoje życie jakimś górnolotnym, acz treściwym stwierdzeniem. Brzmiałoby to zapewne jakoś tak: kurwa udało się!

A tu rzeczywistość. I multum rzeczy, które pojawiają się na drodze i prowadzą do wątpliwości. A oprócz wątpliwości są po prostu przeszkodami.

A bo konkurencja, bo marketing, bo nie wiadomo, czy to wyjdzie, czy się utrzyma, a czy ludzie przyjdą, a jak to wystartuje, a czy dam rade, a może mi przejdzie, a może zachoruję, a kiedy zacznę zarabiać, a może to utopia…



Myślicie, że nie dopadają mnie wątpliwości? Hah! Fuck me. Dopadają mnie dzień w dzień. I czasem nie wiem jak je unieść. Zaczynam wtedy pukać się w głowę i myśleć, hmm, a może lepiej było iść na studia, uczyć się na sesję i zostać jakimś księgowym?

Otóż, nie. Nie byłoby lepiej. Ja muszę spróbować. Inaczej nic, co bym zrobił nie byłoby prawdziwe. To nie byłbym ja. Muszę spróbować.

Zawsze jest jakiś plan B, C, D… Zawsze można pójść dalej. Spojrzeć szerzej. Nie lubię tego powiedzenia, ale jeśli przywiązujesz podobną wagę do tego jak przeżyjesz swoje życie – weź tą kartkę i coś do pisania. Napisz na niej najgorszy ever scenariusz jaki sobie wyobrażasz. Włącznie z motywem psa, który sika na ciebie z pierwszego piętra, kiedy siedzisz na ulicy żebrząc o pieniądze.

Najlepszy, czy też najgorszy scenariusz ma szansę trafić tutaj jako przykładny opis. Tak więc jeśli chcecie – podsyłajcie swoje wizje. Mini-konkurs. A co. Na bogato, bez nagród.

I co? I gówno. Jak myślisz, jaka jest szansa, że ta wizja stanie się rzeczywistością?

Jeszcze jedno pytanie – czy byłbyś w stanie zrobić w tej sytuacji cokolwiek, by cokolwiek zmienić?

Wszystkie wątpliwości padają wtedy, kiedy wiesz jak może wyglądać sięgnięcie dna. Kiedy wiesz, gdzie mogą cię te wątpliwości doprowadzić. Wtedy przestajesz się bać. Zaczynasz czuć determinację.

Jeżeli nic mi nie wyjdzie i sięgnę absolutnego dna (w co i tak wątpię, bo o absolutne dno, to trzeba się bardzo postarać) to wiem, że nie będzie to trwało przez resztę mojego życia. To będzie etap przejściowy.

Life goes on.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-16-2014, 10:19 {2} przez Gywher.)
06-12-2014, 21:33
Gywher Niedostępny
Wtajemniczony

Liczba postów: 126
Dołączył: Jan 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 41
Podziękowano 38 razy w 17 postach
Post: #6
RE: Samorozwój, Lifestyle, Relacje
Mam nieco inną strategię promowania bloga, bannery niestety odpadają. Przynajmniej teraz. Niemniej cieszę się z propozycji współpracy. O ile nie chcę bannerów, o tyle nie znaczy to, że współpraca mnie nie interesuje. Niech ta furtka pozostanie otwarta.
06-13-2014, 13:31
Gywher Niedostępny
Wtajemniczony

Liczba postów: 126
Dołączył: Jan 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 41
Podziękowano 38 razy w 17 postach
Post: #7
RE: Samorozwój, Lifestyle, Relacje
Znów was pomęczę trochę. Kopnąć w dupę trochę. A co.


Moment, w którym wszystko ruszy.


[Obrazek: 5buimj.jpg]

I trzeba to powiedzieć jasno.


Taki moment nie nadejdzie. Nigdy. Taki moment nie istnieje.

Nie ważne jak dobry masz plan, jak szlachetne wizje, jak wielki zapał – dopóki wychodzisz z założenia, że twoje życie nabierze właściwego tempa, że wreszcie wskoczysz w ten rytm, którego pragniesz, że wreszcie pojawią się ludzie i sytuacje, które sprawią, że nie będziesz mógł się doczekać następnego dnia, że zasypiając będziesz podekscytowany, zakochany w życiu…stop. Nie pojawią się. I kurwa mać. Nie strać swojego życia, na czekaniu lub pół-czekaniu na ten moment. Nie cierpię marnotrawstwa. A takiego to już w ogóle.

Nie, nie pojawi się ten moment. Jest tylko jeden sposób, by to zaistniało. Ty go musisz pojawić.

To jest cholernie ważne, by spojrzeć prawdzie w oczy. Dopóki czekasz – jesteś na przegranej pozycji, rozumiesz mnie? ZMIERZASZ DO PORAŻKI. KURWA.

To jest pierwsza rzecz jaką musisz pojąć. Przestań czekać. Czekasz na nic. Czekasz na autobus, który nigdy nie nadjedzie. Tego autobusu nie ma. Mam to w dupie, możesz przestać czytać tego bloga, ale niech chociaż ta jedna rzecz trafi do ciebie dogłębnie. Nie czekaj, kiedy zaczniesz w końcu żyć.

Tak wiem, jest banalnie proste, by wydedukować, że w takim razie trzeba samemu zacząć działać, ciężko pracować, blablabla. Tak, to jest proste. To jest oczywiste. I wiem, że wy to wiecie. W końcu czytacie tego bloga. A czytają go ludzie skazani na sukces. Taki, czy inny.

Ale najpierw trzeba wyplenić tego pieprzonego pasożyta z głowy, który oferuje wam czekanie na coś.

I wiem, że wy to wiecie. Ale w takim razie zróbmy to dla kolektywnej świadomości. I następnym razem, jak usłyszysz u kogoś takie bzdury – z łaski swojej, wyjaśnij mu, że ten autobus nigdy nie nadjedzie.



Inspiracja. Pomysł na biznes.



Tu też jest podobnie. Powiem krótko. Hank Moody nie napisał książki nie dlatego, że inspiracja mu gdzieś przepadła. To on przepadł. Przestał ją dostrzegać.

Nie musisz jechać w góry, ani nad morze, ani gdzieś do starożytnych, upadłych miast, jeśli chcesz szukać inspiracji i wielkich odpowiedzi na wielkie pytania. Największy pomysł na największy biznes może przyjść ci do głowy, gdy będziesz kopał ogródek. I to nie tyle, że ten pomysł ci przyjdzie do głowy. Ty po prostu zaczniesz słuchać. Zaczniesz odbierać to, co mówi z twojego wnętrza. Cały czas. Nawet teraz. Albo zaczniesz widzieć pewną symbolikę w każdej rzeczy, w każdym czynie, który wykonujesz. I nauczysz się tą symbolikę zastosować na wielką skalę. Nauczysz się jak przenieść ją do swojego życia.

Do zobaczenia na szczycie.
07-16-2014, 10:14
 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB