Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dom (opowiadanie horror)
Autor Wiadomość
Blackadder
Zielarz

Liczba postów: 41
Dołączył: Jun 2014
Reputacja: 5
Podziękowania: 0
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #1
Dom (opowiadanie horror)
Piotr Warzecha

Dom


    Ostatnimi czasy nieczęsto wracam do stanu, jaki mogę nazwać chociaż bliskim normalności. Dzisiaj się udało. Odegnałem myśli, które nękają mój umysł i przez niedługi czas będę nad sobą panował. Korzystając z tej zapewne krótkotrwałej okazji, pośpiesznie spiszę na tych stronach tę część swojej historii, która doprowadziła mnie do tego, jaki jestem teraz. Jeśli czytasz tę relację, musiałeś, bądź musiałaś, znaleźć ją pod drzwiami mojego domu, więc zapewne – chociaż nie chcesz w to uwierzyć – znasz już moją naturę. Może czytając me słowa, dodatkowo ją zrozumiesz.
   Ostatni raz, gdy obudziłem się ze spokojnym umysłem, mój dom znajdował się pod ziemią. Była to, jak myślałem, zbudowana z kamienia piwnica, która ostała się po drewnianym domu wzniesionym bezpośrednio na niej. Jak wtedy uznałem, musiało być tak, że po pożarze który strawił kiedyś budynek została tylko ona i to ja w niej zamieszkałem. W tej piwnicy nie było żadnych okien, a jedynym połączeniem ze światem zewnętrznym była ciężka, drewniana klapa znajdująca się na suficie ciasnego lokum.
Cieszyłem sięcałkowitym spokojem. Czasem tylko ktoś przechodził w pobliżu mojej piwnicy, nikt jednak nie kłopotał się tym, by do niej zapukać, czy chociaż na dłuższą chwilę przy niej przystanąć.
   Gdy wspomnianego dnia, w którym straciłem władzę nad umysłem, podniosłem powieki, moje wspomnienia wydawały się zamglone. Poza tym, że byłem od bardzo dawna sam, nie miałem pewności co do żadnej kwestii.
   Leżąc w łożu, z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej powoli przypominałem sobie pewne rzeczy. Miałem rodzinę.       Jednak na pewno nie widziałem jej już od wielu lat. Musieli uznać, że oszalałem z tej samotności. Ja sam pomyślałem, że mogli mieć w tym dużo racji.
   Uniosłem dłoń by podrapać się po łysinie gładkiej czaszki. Byłem zmęczony brakiem okazywania pamięci ze strony moich krewnych. Wiedziałem, że to oni powinni mnie odwiedzać, jednak zadecydowałem, że tego dnia, to ja to zrobię.
   Ale łóżko było tak bardzo wygodne, a ja odzwyczajony od ruchu, że musiałem jeszcze jakiś czas leżeć bezczynnie. To właśnie łoże było dla mnie największym luksusem. Stworzył je pewien wyspecjalizowany rzemieślnik, dokładnie tak, bym mógł się w nim wygodnie pomieścić.
   Leżąc myślałem dalej. Może oni w ogóle już o mnie nie pamiętają? Nie mógłbym mieć im tego szczególnie za złe, bo ja już w ogóle nie miałem w głowie żadnego wspomnienia, które by się z nimi wiązało. Pozostała jedynie świadomość ich istnienia.
 Wszystko to było strasznie przytłaczające. Uczucie pustki przenosiło się z mojej głowy na całe ciało. Niestety ból związany z myślą, że nic nie znaczę dla nikogo i nikt nie znaczy nic dla mnie, nie znajdował się tylko w moim umyśle. Prędko przeniósł się też na moją fizyczną powłokę. Czułem się jakby ta, rozpadała się na równi z moimi skołowanymi myślami.
   Krzyknąłem najsilniej jak umiałem. Zdziwiony potem, że nie boli mnie od tego gardło, wstałem by podnieść właz prowadzący na dwór. Początkowo szło dosyć ciężko, bo było na nim trochę ziemi.
   Znów ją naniosło z wiatrem – pomyślałem sobie, jednak nie przejąłem się za bardzo, bo poczułem w rękach niesamowitą siłę.
Wygramoliłemsię na zewnątrz, by rozprostować kości i rozeznać otoczenie. Była już noc. Kamienna ścieżka dochodząca do małej kamiennej kapliczki, mojego domu i do domów moich sąsiadów – którzy do niedawna w ogóle się do mnie nie odzywali – prowadziła w kierunku centrum miasteczka.
   Spojrzałem na niebo. Księżyc otoczony przez całe chmary gwiazd, dawał mocne światło. Był w pełni, dzięki czemu tej nocy było całkiem widno.
   Nie wspomniałem o tym wcześniej, ale mieszkałem wtedy i mieszkam nadal na przedmieściach. W przeciwieństwie do moich krewnych. Gdy patrzyłem w stronę miasta, przypomniałem sobie, że mieszkali w okolicach rynku. Dym unoszący się z jednego z miejskich kominków przyciągnął mój wzrok.
Ja im dam popalić –powiedziałem do siebie pod nosem, nim niepewnym krokiem ruszyłem w stronę miasteczka.
   Zauważyłem, że musiała być już bardzo późna godzina. Idąc po uliczkach nie spotkałem żadnej żywej duszy. Nie widziałem jednak swojej rodziny od tak dawna, że pora nie mogła grać najmniejszej roli w kwestii tego, czy się z nią spotkam. Ciągle parłem przed siebie, będąc pewnym, że idę w stronę posiadłości któregoś z mych krewniaków.
   W końcu dotarłem. Wolno stojący domek, otoczony był przez ogródek, ogrodzony niskim płotem. Budynek był wykonany schludnie, symetrycznie po obydwu stronach drzwi, które były na przedzie, znajdowały się dwa identyczne, dzielone na cztery części okienka. W tym po lewej widziałem ciemność, a z tego po prawej wypływało światło, jakie dawał kominek. Nawet z zewnątrz dało się słyszeć wesołe okrzyki, które dobiegały z oświetlonego pomieszczenia. Tego dnia musiało się odbywać jakieś spotkanie, bo głosów było zbyt wiele jak na jedną rodzinę.
By upewnićsię, że w nim nie przeszkodzę, zaczaiłem się przy szybie. Zgarbiony zajrzałem do wnętrza.
   To co ujrzałem sprawiło, że ciepło rozlało się po całym moim ciele, jakbym sam stał przy tym kominku. Widziałem roześmiane twarze, niektóre z nich, jak myślę, podobne do mojej. Było tam dwóch mężczyzn, dwie kobiety i trójka dzieci, dwóch chłopców i jedna dziewczynka. Wszyscy razem grali w jakąś nieznaną mi grę.
Domyśliłem się, że jedna z kobiet i jeden mężczyzna są moimi potomkami, którzy spędzają właśnie czas ze swoimi małżonkami i dziećmi. W rysach twarzy trójki malców widziałem cechy charakterystyczne dla mojego rodu. To musiały być moje wnuki.
   Rozpalony miłymi uczuciami wyprostowałem się i trzykrotnie zastukałem w szybę. Pierwszy w moim kierunku obrócił się chłopczyk, który mógł być w wieku około pięciu lat. Jego uśmiech w ułamku sekundy przerodził się w grymas strachu. Przeraźliwie krzycząc wybiegł z pokoju, a wtedy wszyscy spojrzeli w moją stronę i zareagowali podobnie. Mężczyźni wypuścili przed sobą dzieci i kobiety, po czym wrzeszcząc do siebie ruszyli w kierunku dubeltówek, które wisiały skrzyżowane na ścianie.
   Przerażony zrobiłem krok do tyłu. Wtem ujrzałem najpotworniejszy obraz jaki przyszło mi do wtedy widzieć. W szybie jawiło się odbicie humanoidalnej bestii, której ciało przeżarte rozkładem w całości musiały utrzymywać najmroczniejsze z sił, które nękają ziemię. Czekając na nieuchronną śmierć odwróciłem się na pięcie, by spojrzeć w twarz potworowi. On jednak zniknął.
   Mój umysł ogarnęła panika, wybiegłem na uliczkę, przed budynkiem przy którym stałem i najszybciej jak umiałem ruszyłem w stronę domu. Gdy biegłem pomiędzy kamienicami i przeszklonymi wystawami miejscowych rzemieślników, w szybach ciągle ukazywało się monstrum. Biegło ono na równi ze mną. Potwór raz po raz łypał na mnie groźnie. W końcu z braku sił poddałem się. Nie mogłem dalej biec.
   Zatrzymałem się, spojrzałem na witrynę sklepu szewca, w której było już monstrum i oczekując na uderzenie wyciągnąłem przed siebie dłoń.
   Tak samo uczyniła bestia. Zaciekawiony przyjrzałem się jej dokładniej. Stała w takiej samej pozycji w jakiej stałem ja. Zdziwiony podszedłem do szyby, by dotknąć ją wyprostowanym palcem. Potwór stojący z drugiej strony szyby uczynił tak samo.
   Wtedy czar prysł i ujrzałem, że potwór to ja. Spojrzałem na swą dłoń, która chwilę temu pokryta gładką skórą, teraz była czarna, przeżarta rozkładem. Racjonalne myśli uciekły z mojej głowy, jak ludzie uciekają z płonącego budynku. Zastąpione zostały przez myśli o zemście. Zemście za zapomnienie. Krzyk który sprawił, że popękały pobliskie okna jest ostatnim wydarzeniem jakie przypominam sobie z czasu jak znajdowałem się w miasteczku.
   Następną rzeczą którą pamiętam było siedem trucheł wrzuconych przeze mnie niedbale do mojego domu. Ciężko dysząc rozejrzałem się po zapomnianym osiedlu.
   W nagłym napadzie niewytłumaczalnego szaleństwa i mocy które mnie wypełniły, wzniosłem ręce i wykrzyknąłem w stronę nieba nieznaną mi formułę.
   Wtem powstali wszyscy. Wszyscy zapomniani, którzy jeszcze tamtej nocy zemścili się na tych, co zapomnieli. Podobni do mnie bracia i siostry, wyruszyli ze mną na polowanie.


***


   I oto jesteś Ty, czytelniku mojego wyznania. Stoisz teraz przed świeżo zasypanym ziemią grobem Williama Wilsona. Nieszczęśliwie dla Ciebie składa się, że grób ten jest moim domem, a dawno już umarły William Wilson to ja.
PrzepraszamCiebie i przepraszam wszystkich ludzi. To co rozpętałem wymaga przeprosin. Uciekaj nim wzejdzie księżyc.


William
Wilson

To mój pierwszy post na tej stronie, dotychczas głównie czytałem. Może będę miał okazję się udzielać w Waszych postach, ale pomyślałem sobie, że na przywitanie mogę wrzucić jakieś ze swoich opowiadań.
Witam więc i pozdrawiam wszystkich użytkowników!
Ps. Mało przyjazny opowiadaniom ten edytor. Oczko Wszystkie akapity mi usunął i niektóre słowa złączył. :D
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-19-2014, 23:18 {2} przez Blackadder.)
06-19-2014, 23:11
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #2
RE: Dom (opowiadanie horror)
Witaj. Ciekawie piszesz. Uśmiech
06-20-2014, 18:44
HeyMacarena
Widzę Głosy

Liczba postów: 206
Dołączył: May 2013
Podziękowania: 0
Podziękowano 2 razy w 2 postach
Post: #3
RE: Dom (opowiadanie horror)
Również witam. Opowiadanie genialne :D. Liczę, że jeszcze wiele podobnych zobaczymy.
06-21-2014, 14:12
Blackadder
Zielarz

Liczba postów: 41
Dołączył: Jun 2014
Reputacja: 5
Podziękowania: 0
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #4
RE: Dom (opowiadanie horror)
Dzięki Wam bardzo za opinie - spodziewałem się raczej fali krytyki i w sumie to jest ona mile widziana. Uśmiech Konstruktywna krytyka najbardziej rozwija grafomanów takich jak ja. Oczko Raz na jakiś czas będę coś wrzucał z poezji i prozy ale mam nadzieję, że po zakończeniu sesji uda mi się wrzucić coś bardziej związanego z tematyką forum, niż "horror w wierszu i opowiadaniu". Oczko
Edit. Ps. Przepraszam za zwłokę z podziękowaniami, ale miałem problem z forum. Nie chciało mnie dopuścić - nie bardzo wiem czemu.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-22-2014, 20:39 {2} przez Blackadder.)
06-22-2014, 20:38
 



[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB