Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak się (nie)rozwinąć.
Autor Wiadomość
Gywher Niedostępny
Wtajemniczony

Liczba postów: 126
Dołączył: Jan 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 41
Podziękowano 38 razy w 17 postach
Post: #1
Jak się (nie)rozwinąć.
Czyli krótka refleksja o tym i owym. Głównie o zjawisku, powodującym coś, co zaryzykuję określeniem socjalnej patologii rozwojowej.

Motyw "praktyki". Trzymajcie mnie.

Zdarza się tak, że w kierunku "magii" zwracają się ludzie, którzy chcąc, nie chcąc prowadzą życie ofermy. Alienują się od świata nie dlatego, że są outsideram, a dlatego, że zwyczajnie są przerażeni konfrontacją z życiem towarzyskim, z rzeczywistością generalnie. I zamiast zmierzać w kierunku ukształtowania swojej osobowości poprzez bodźce, których się obawiają, to unikają ich, tworząc iluzoryczny świat, w którym kreowane wartości - paradoksalnie - z magią mają tyle wspólnego, co ja ze studiami ścisłymi. God damn, nothing. Swoją drogą - kto powiedział, że outsider to człowiek pozbawiony charakteru? Albo "alienujący się" dlatego, że obawia się konfrontacji? Myślę, że wręcz przeciwnie - outsider ma wybitnie silny charakter.
Co się dzieje dalej - idąc w kierunku nauk tajemnych istnieje spore prawdopodobieństwo, że taki człek natrafi na rzetelne źródła, dzięki którym mógłby uskuteczniać faktycznie kompletny samorozwój. Sęk w tym, że takie źródła - a mam na myśli książki - wymagają pracy, wymagają tak czy siak konfrontacji ze swoimi słabościami i bezkształtnością.
I co? I gówno. Zawiedziony tym, że mimo wszystko trzeba wykonać sporą pracę, człowiek taki zwraca się w kierunku historyjek o wampirach, a co gorsza - zaczyna postrzegać resztę świata, za "gorszą" część, "niegodną", "płytką", bo pozbawioną tej jego śmiesznej, iluzorycznej gównomądrości, którą jeszcze nazywa magią. Tak więc zamiast faktycznie wykonać pracę, praktykować, to czas zostaje zmarnowany na czytaniu "Jak zostać wiedźminem", "jak zostać wampirem", albo - to jest mocne - "jak założyć własny zakon".

Moją intencją nie jest ani obrażanie, ani zniechęcanie. Co więcej - myślę, że każdy powód, który doprowadza przed oblicze samorozwoju jest dobry. O ile ten samorozwój jest po pierwsze faktycznie samorozwojem i po drugie jest w ogóle wykonywany.

Szczęśliwy to dzień, gdy "uprawianie magii" przestaje być wymówką dla swoich niepowodzeń, a zaczyna być najwyższą formą rozwoju.

Wiecie, był sobie kiedyś taki człowiek, który miał dosyć podobne spojrzenie. Był bezkształtny. Nie wyszło mu w związku. Siedział na dupie całymi dniami w ciemnym pokoju, marnotrawił kolejne okazje na zawarcie relacji i oszukiwał się, że jest "kimś", a tak naprawdę nie był nawet kimkolwiek. Był nikim. A kiedy już frustracja osiągnęła apogeum, kiedy już ruszył dupsko, by zacząć wykonywać pracę nad sobą, okazało się, że magia to nie do końca "ą-ę dzikie węże" i unikanie świata. A i nawet przeciwnie. Okazało się, że owoce pracy nad wnętrzem, nad osobowością, jednocześnie okazały się owocami w świecie zewnętrznym. Zaczęły przynosić sukcesy na różnych płaszczyznach. Zaczęły torować drogę do prawdziwie żywego życia. Okej. Z początku po prostu pragnął dominować w każdym towarzystwie, być taką, kurde, perełką. Się potem jakoś tak naprostował obraz, że swoją duchową tożsamość uczynił fundamentem osobowości.

Zresztą co ja będę. Tu jest to genialnie ugryzione: http://witchcraft.org.pl/showthread.php?tid=5423
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-22-2014, 11:59 {2} przez Gywher.)
06-22-2014, 11:14
Gywher Niedostępny
Wtajemniczony

Liczba postów: 126
Dołączył: Jan 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 41
Podziękowano 38 razy w 17 postach
Post: #2
RE: Jak się (nie)rozwinąć.
Ismena napisał(a):"samorozwoj" (takie ladne slowo), dokonuje sie nie tylko poprzez Ezoteryke czy Magie (w scislejszym pojeciu praktyki). On sie dokonuje caly czas i czesto rownolegle na kilku plaszczyznach zycia, przede wszystkim przez zyciowe rozne doswiadczenia. To nie jest jeden epizod, ale caly ciag zdarzen przyczynowo- skutkowych.

Ależ moja droga. Nie twierdzę, że samorozwój (faktycznie ładne słowo) dokonuje się tylko poprzez Magię. Twierdzę jednak, że ta Droga jest najwyższą formą rozwoju.

Ismena napisał(a):Uwazam, ze do Magii trzeba miec stabilna psychike i dosc silny charakter. Tak mysle.

Magia kształci stabilną psychikę i silny charakter. Oczywiście o ile proces jest stopniowy i kompletny. Nie bez powodu wypada najpierw zainteresować się introspekcją i harmonizowaniem elementów, a dopiero potem przejść do chociażby ewokacji. That's my view.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-22-2014, 15:07 {2} przez Gywher.)
06-22-2014, 15:06
Oth Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 549
Dołączył: Nov 2012
Reputacja: 35
Podziękowania: 17
Podziękowano 288 razy w 93 postach
Post: #3
RE: Jak się (nie)rozwinąć.
Cytat:Zwrocilam juz dawno uwage, ze ludzie zaczynaja interesowac sie Ezo w momentach wszelkich kryzysow zyciowych. Wtedy, kiedy rozstaja sie albo choruja albo ktos im umrze albo... przechodza kryzys wiary (mniejsza o powody). Wtedy nie radza sobie ze soba, zbyt wiele pytan a zbyt malo odpowiedzi.
Niekoniecznie. Zauważyłem sporo przypadków, że ktoś już się interesował magią od dłuższego czasu, ale nie mógł właśnie ruszyć dupska. Wtedy wewnętrzne pragnienie samorozwoju (to brzmi trochę jak "samogwałt", Othlol) wywiera skutek w postaci jakiegoś "kryzysu", zwalniając tym samym wiele czasu. Coś w stylu rozmowy z samym sobą: "Praca/rodzina/partner/znajomi/nałóg/hobby przeszkadza Ci w uprawianiu magii? Challenge accepted." Pozbywasz się wtedy tych wszystkich toksycznych relacji i po kilku miesiącach orientujesz się, że gdyby nie tamta "strata", teraz dalej tkwił/a byś w miejscu tłumacząc się brakiem czasu.
06-22-2014, 15:37
~Centurion
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #4
RE: Jak się (nie)rozwinąć.
Ogólnie tekst fajny, ale nie jest to jakieś odkrycie, jeśli rozpoczyna się "drogę sztuk tajemnych" i dąży się do poznania czegoś. Można powiedzieć, że całe życie się zmienia, by ów przyszłemu "magowi" pomóc coś osiągnąć. Sam zacząłem ćwiczyć nie tylko duchowo, ale i fizycznie, odkrywanie siebie, i walka z samym sobą, własnym umysłem urojeniami, potem z wadami, każdym elementem. Większość nie walczy, zatrzymuje się, bo przecież uciekała przed walką.

Wielu ludzi ucieka w tę stronę odmienności przed światem myśląc, że to prostsza/inna droga. Nie jest to prawdą, wkraczają na drogę jeszcze trudniejszą, drogę zrozumienia i nie tyle ucieczki przed światem, ale jedności z nim. Uczy się przebaczać, rozumieć wiele spraw z różnych pozycji, poznaje się prawdziwy aspekt dobra i zła, a raczej ich braku.

Najlepiej opisał to Oth w magicznej inicjacji i w sumie pokrywa się to z rozwojem wielu magów, tak jak u mnie częściowo.

Prawda jest taka, że jak się wygra walkę z samym sobą, to "inni" (przed którymi często się ucieka) nie stanowią już żadnego problemu, bo problem zawsze jest w nas.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-23-2014, 13:24 {2} przez Etana.)
06-22-2014, 15:43
Ragoein Offline
Użytkownik

Liczba postów: 20
Dołączył: Apr 2014
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 3 razy w 2 postach
Post: #5
RE: Jak się (nie)rozwinąć.
Akurat uciekanie się do magii w celu "pójścia na łatwiznę" to jest całkiem dobry numer. Otóż przeważnie taka osoba chce magią rozwiązać swoje problemy, jednak zanim będzie w stanie jej używać, musi się nieźle przygotować. A gdy już będzie gotowa do poprawienia swojego życia, zauważy że już je naprawiła. A co do motywów zainteresowania magią, może nim też być doświadczenie jej bezpośrednio.
Życie jest pełne buggów, ciekawe czy są bany za ich nadużywania.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-22-2014, 15:53 {2} przez Ragoein.)
06-22-2014, 15:53
~Centurion
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #6
RE: Jak się (nie)rozwinąć.
Nie ma różnicy Ismeno, można powiedzieć nawet, że nie nierozważne, "dobre" postępowanie robi więcej zła. Pokażę Ci na przykładzie pewnej gry:

Główny bohater wchodzi do dzielnicy biedoty, spotyka tam żebraka, których chce w jakiś sposób pomóc rodzinie, jest jednak schorowany i musi żebrać. Jeśli dasz mu monetę ucieszy się, i pobiegnie, po drodze zatrzymają go ludzie jego pokroju zabiją i zabiorą pieniądze. Jeśli jednak uderzysz go/przepędzisz, spotka on tych samych ludzi, którzy pomogą jemu i jego rodzinie na ile sami są w stanie, bo potraktują, go jako swojego.

Innym przykładem jest pomoc ubogim krajom, zamiast nauczyć ich jak zwiększyć własną produkcję, wysyła się transporty z żywnością itd. Coś takiego prowadzi donikąd. Nie ma różnicy między dobrem a złem, a raczej ani jedno nie istnieje. W dzisiejszych czasach nie wiesz, kiedy pomagasz.

Jest decyzja i jej skutek, potem skutki skutków.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-23-2014, 13:31 {2} przez Etana.)
06-22-2014, 18:52
~Centurion
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #7
RE: Jak się (nie)rozwinąć.
Cytat:Centurion, ale "dobro" to nie tylko pomaganie. Poza tym moze byc wiele innych wersji gry.


Wiem, że życie to nie "gra" przynajmniej w pewnym sensie, widzisz jednak tutaj skutek decyzji, podczas  "dobrego" i "złego" postępowania, n pierwszy rzut oka. 





Cytat:W zyciu nie jestesmy do konca w stanie przewidziec, a mimo to podejmujemy decyzje, ktore uwazamy za dobre z naszego punktu widzenia. Jesli jednak sprawy nie potocza sie pomyslnie, mimo, ze czlowiek chce dobrze, to juz sila wyzsza. I sklaniam sie ku stwierdzeniu- widac tak mialo byc
Nie jesteśmy to prawda, oddająć się jednak w ręce "sił wyższych" sami się ograniczamy. Bo to my jesteśmy siłą wyższą w naszym własnym życiu, i jeśli sami nie ruszymy dupy, nikt tego nie zrobi za nas. 
06-22-2014, 21:41


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB