Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Radiesteta ksiadz- wywiad
Autor Wiadomość
~Ismena
Niezarejestrowany

 
Podziękowania:
Podziękowano razy w postach
Post: #1
Radiesteta ksiadz- wywiad
Poniewaz jest to Forum wszechstronne ezoterycznie, postanowiam zamiescic dla Was wywiad z fajnym ksiedzem, ktory zajmuje sie Radiestezja. Wywiad moim zdaniem kontrowersyjny i przelomowy dla podejscia Kosciola do "tych spraw." Osobiscie bardzo mnie ucieszyla taka postawa u duchownego, staram sie unikac patrzenia jednostronnego i uprzedzen. Wiec zanim ktos oceni, to prosze przeczytac do konca. Cytuje: "Cytat rozmowy Wojciecha Chudzińskiego z Arcybiskupem Bolesławem Pylakiem. Oryginał tego cytatu jest w moim posiadaniu, wobec czego cytuję go dla tych, którzy nie mieli okazji go przeczytać.

" Prof. dr hab. Bolesław Pylak (ur. 1921)

-
-emerytowany arcybiskup archidiecezji lubelskiej. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1948, sakrę biskupią
– 29 maja 1966. 27 czerwca 1975 objął diecezję lubelską jako biskup diecezjalny, a po reorganizacji struktur Kościoła katolickiego w Polsce i podniesieniu diecezji lubelskiej do
rangi archidiecezji, w 1992 r. został jej pierwszym arcybiskupem. 14 czerw ca 1997 odszedł na emeryturę. Jako arcybiskup zasłynął z wielkiej otwartości. Lublinianie wspominają, że można było zadzwonić do niego dosłownie o każdej porze dnia i nocy. Nigdy nie odmówił pomocy.


Są kapłani, którzy na wszystko, co wiąże się z bioenergoterapią, radiestezją i pokrewnymi zjawiskami mają jedno wyjaśnienie: diabeł, diabeł i jeszcze raz diabeł. Żeby chociaż mówili, iż taki jest ich prywatny pogląd, ale oni utrzymują, że głoszą naukę Kościoła. Tak Kościół nie uczy, proszę mi uwierzyć!
• W jakich okolicznościach odkrył Ksiądz swoje zdolności radiestezyjne?
Radiestezja i bioenergoterapia związane są ze światem natury. Nie zabierajmy głosu w sprawach, na których się nie znamy
– Zrodziły się one z potrzeby ratowania mojego zdrowia. Z natury odznaczałem się raczej dobrą kondycją fizyczną, jednak w 40 roku życia rozpoczął się okres różnych schorzeń. Mieszkałem wówczas w gmachu Lubelskiego Seminarium Duchownego. Przeszedłem operację woreczka żółciowego, nadal niedomagałem. Dopiero znajomy zakonnik radiesteta otworzył mi oczy i ukazał przyczynę moich dolegliwości. Okazało się, że spałem przez wiele lat na cieku wodnym, który oddziaływuje szkodliwie na żywy organizm. Skutek był wiadomy – system nerwowy i całe ciało zareagowało chorobami. Od tamtego czasu zacząłem interesować się radiestezją.

• Pewna część kapłanów i zakonników ma negatywny stosunek do tzw. wahadlarstwa, twierdząc, iż jest to „energia złego”.
Radiestezja i bioenergoterapia związane są ze światem natury. Nie zabierajmy głosu w sprawach, na których się nie znamy
– Znany lubelski radiesteta Zdzisław Klimkiewicz, który zbudował urządzenie niwelujące szkodliwe promieniowanie cieków wodnych, napisał list do Ojca Św. Jana Pawła II z pytaniem, czy radiestezja pozostaje w sprzeczności z wiarą

Pewne uzdolnienia (wrażliwość na promieniowania) są dziedziczne. To naturalny dar Boga, który posiadają ludzie w różnym natężeniu. W minimalnym stopniu dysponują nim wszyscy. Jednak tylko ok. 20% populacji ziemskiej charakteryzuje się nim w takim stopniu, że może pomagać sobie i drugiemu człowiekowi. Ponieważ nie wszyscy posiadają ten dar natury w tak dużym natężeniu, dlatego dla wielu nie stanowi to problemu naukowego. Jednak dla tych 20% ludzkości, utalentowanych radiestezyjnie, jest to rzeczywistość wprost oczywista, poznawalna eksperymentalnie. Niekorzystanie z tego daru Bożego byłoby obrazą dobrego Stwórcy. Niepomaganie innym ludziom byłoby grzechem zaniedbania (...).
Tłumaczenie skutków bioterapii jako owoców działania autosugestii (psychologiczny efekt placebo) jest niesłuszne, gdyż bioterapeuci pomagają również dzieciom, ludziom nieświadomym i zwierzętom. Przypisywanie skutków ich działania złemu duchowi jest nonsensem. Zły duch działa tam, gdzie człowiek otwiera przed nim swoje serce: nie ma dostępu do ludzi żyjących po Bożemu (...).
Czy katolicy mogą korzystać z usług (...) uzdrowicieli i radiestetów?
Z pewnością tak. Wszak są to działania z wykorzystaniem naturalnych uzdolnień natury ludzkiej danych nam przez Stwórcę dla naszego dobra. Pewne niepokoje w tej dziedzinie wzbudził dekret Kongregacji Świętego Oficjum z 26 marca 1942 roku, który zakazuje duchownym udzielania porad w oparciu o radiestezję. Dekret dotyczy osób duchownych, a nie świeckich. (...). W tym przypadku korzystamy z daru natury, a więc daru Bożego dla naszego dobra. Omawiany dekret nie neguje i nie zakazuje potrzeby badań naukowych z zakresu radiestezji, a więc uznaje jej istnienie. W stosunku do duchownych zakaz Kościoła ma charakter dyscyplinarny. Chodzi o zabezpieczenie autorytetu księdza jako sługi Bożego, powołanego do spełniania posług religijnych.
Nie można tego autorytetu nadużywać do czynności niereligijnych (...).
Czym jest (...) bioterapia, zwana też medycyną naturalną?
Nazwą tą ogarniamy szereg form oddziaływania na chory organizm, aby przywrócić mu zachwianą równowagę zdrowotną. Nie pretenduje ona do miana medycyny alternatywnej w stosunku do medycyny akademickiej. Pragnie ją tylko wspomagać i ewentualnie uzupełniać.
Jest wcześniejsza i starsza od swojej siostry, medycyny akademickiej, która korzysta z różnych nowoczesnych urządzeń technicznych. Nadal jest praktykowana w wielu krajach świata, często w harmonijnej symbiozie z medycyną konwencjonalną.
Tylko w naszym kraju obie te medycyny są skłócone, z pewnością ze szkodą dla obu stron, a zwłaszcza chorych. Więcej informacji na temat bioterapii i radiestezji zamieściłem w referacie wygłoszonym na zebraniu Towarzystwa Naukowego KUL. Ukazał się on drukiem pod tytułem Psychotronika – problem czy tajemnica? w Ateneum Kapłańskim (R. 79: 1987,
T. 109, s. 324-334). Poświęciłem też temu tematowi rozdział II zatytułowany W kręgu świata widzialnego i niewidzialnego w mojej książce Poznawać w świetle wiary(Warszawa 2003).
Fragment artykułu ks. abp. Bolesława Pylaka
Moje hobby – radiestezja i bioenergoterapia.

katolicką. Dostał odpowiedź, przesłaną przez ks. Stanisława Dziwisza: „Zajmuje się Pan radiestezją, jak pisze o tym. Jeśli to ma służyć dla dobra ludzi, to chyba nie ma w tym nic złego, co byłoby przeciwne wierze katolickiej (...) w człowieku jest wiele możliwości i Pan Bóg nie zabronił mu używania rozumu dla godziwych celów...”.
Tak więc uzyskaliśmy wypowiedź samego Papieża. List podpisał ksiądz Dziwisz, ale to było pytanie skierowane do następcy Św. Piotra.

• Konkretne pytanie i konkretna odpowiedź.
Nie widzę przeciwwskazań, by ksiądz nie mógł posługiwać się wahadełkiem. Jeśli ktoś mnie prosi, by mu pomóc, moim obowiązkiem jest pomagać
– Właśnie. Nawiasem mówiąc wiem, że w Krakowie, tam gdzie zwykle nocował Karol Wojtyła, łóżko było ustawione w fatalnym miejscu i siostra zakonna, która znała się na radiestezji, to posłanie mu przesunęła. Swego czasu również kardynał Franciszek Macharski prosił mnie, bym zbadał wahadłem ustawienie jego tapczanu. W Warszawie, w domu biskupów, arcybiskup Józef Michalik też miał nie najlepsze miejsce... Podsumowując więc: z tym stosunkiem hierarchów kościelnych do radiestezji nie jest wcale tak źle. Co prawda, słyszałem, że biskup katowicki zakazał któremuś księdzu tego rodzaju działalności, ale ja to traktuję jako zakaz zakładania biura o takim profilu. Medycyna jest medycyną i zostawmy ją medykom. Nie widzę natomiast przeciwwskazań, by jakiś ksiądz nie mógł posługiwać się wahadełkiem osobiście. Jeśli ktoś mnie prosi, by mu pomóc, moim obowiązkiem jest pomagać.

• Katolicy w Polsce żyją w pewnym rozdarciu. Słyszą bowiem z ust części duchowieństwa
(głównie w pewnej rozgłośni radiowej), że radiestezja i różne formy medycyny naturalnej to przejawy magii...
– Głosiciele takich poglądów powołują się często na autorytet Kościoła. Powiadają, że Kongregacja watykańska, a więc najwyższy urząd Kościoła, piętnuje radiestezję i medycynę naturalną jako zabobon. Narzucają tę błędną i szkodliwą opinię także kościelnym mass mediom. Np. pewien ksiądz pisze: „Rozmaite wahadełka, psycho-energoterapia? To jest wszystko obrzydliwość” (Niedziela z 12 lutego 2006). Inny zaś nazywa te sprawy „grzechem – bo człowiek szuka zbawienia poza Chrystusem – w różnych energiach, medytacjach, drzewkach szczęścia, talizmanach, wróżbach, szlachetnych kamieniach” (Niedziela z 11 czerwca 2006). Do tego rodzaju praktyk zalicza również homeopatię. Jeszcze inny ojciec pisze artykuł pod tytułem: „Wahadełko nad kotletem” (Gość Niedzielny z 26 marca 2006). Za puentę tego krótkiego przeglądu niech posłuży ocena radiestezji dokonana przez dyrektora Centrum Badań nad Nowymi Religiami „Rafael” z Krakowa. Mówi on: „Z punktu widzenia nauki radiesteci są oszustami. Na ciągają ludzi, wykorzystując ich naiwność”, przy czym radiestezję medyczną określa mianem szarlatanerii!! (Nasz Dziennik z 13 lutego 2001).

• Jak rozumiem, Ksiądz Arcybiskup nie podziela tych poglądów?
Jestem zaskoczony postawą tych księży, którzy negatywnie oceniają radiestezję i bioenergoterapię, nie znając ich natury, zwłaszcza, że powołują się oni często na autorytet
Kościoła. Tę błędną i szkodliwą opinię narzucają także kościelnym mass mediom.
– Przyznam, że jestem zaskoczony postawą tych księży, którzy negatywnie oceniają radiestezję i bioenergoterapię, nie znając ich natury. W innych krajach notowano opór w stosunku do medycyny alternatywnej, ale były to głosy ze strony przedstawicieli medycyny konwencjonalnej. Bo mamy tu do czynienia z problemem medycznym, a nie religijnym! Medycyna naturalna jest tak stara, jak ludzkość i nadal korzysta z niej 80% populacji ziemskiej. Medycyna konwencjonalna jest o wiele młodsza. W Stanach Zjednoczonych i w krajach Europy Zachodniej obie te dziedziny, po okresie swoistej wojny, współistnieją i współpracują. W 75% uczelni medycznych w USA wykłada się także różne kierunki medycyny
naturalnej. Również parapsychologia wywalczyła sobie miejsce w kręgu nauk uniwersyteckich. W naszym kraju jesteś my opóźnieni. Myślę, że z biegiem czasu także u nas obie skłócone siostry: medycyna akademicka i naturalna podadzą sobie ręce. Jeden jest bowiem chory i jedna troska o niego, czyli jedna medycyna.

• Dlaczego zatem wielu duchownych piętnuje coś, czego nie zna?
– Muszę tu zaznaczyć jedno: my, duchowni, jeśli zabieramy głos na wspomniane tematy, czynimy to nie jako przedstawiciele Kościoła, bo radiestezja i bioterapia związane są ze światem natury. Podobnie i ja wypowiadam się w tych sprawach nie jako biskup, lecz ten, kto zna te problemy ze swego doświadczenia. Gdy słyszę lub czytam negatywne opinie o radiestezji, jak cytowane przed chwilą, przypomina mi się łacińskie przysłowie: Si tacuisses, philosophus mansisses – gdybyś milczał, uchodziłbyś za filozofa i nie wiedziano by o twojej głupocie. Nie zabierajmy więc głosu w sprawach, na których się nie znamy. Ignorancja nie upoważnia do głoszenia błędnych opinii.




Odpowiedź księdza Stanisława Dziwisza wystosowana do lubelskiego radiestety
Zdzisława Klimkiewicza, który po zbudowaniu urządzenia niwelującego szkodliwe
promieniowanie cieków wodnych zwrócił się do papieża Jana Pawła II z pytaniem,
czy radiestezja pozostaje w sprzeczności z wiarą katolicką

• Czy mógłby Ksiądz Arcybiskup podać jakiś przykład ze swojej praktyki potwierdzający
skuteczność radiestezji jako metody?
– Oczywiście. W jednym z klasztorów zmarł pewien zakonnik w 46 roku życia. Tak się złożyło, że był to mój stały spowiednik. Po kilku latach pożegnał się z tym światem również jego następca. Za niepokoiłem się nie na żarty i przebadałem radiestezyjnie miejsce, gdzie stało ich łóżko. Okazało się, że płynął pod nim ciek wodny, łącznie ze skrzyżowaniem szkodliwych
linii geopatycznych. Było to dla organizmu podwójne zło. Dlatego, gdy zamieszkał tam już trzeci mój spowiednik, zainstalowałem w jego pokoju odpromiennik. W międzyczasie przybył do klasztoru młody zakonnik. Potraktował ten odpromiennik jak magię i, nie pytając nikogo
o zgodę, usunął go, po czym, jak sądzę, zniszczył. Tak się złożyło, że mieszkaniec tego pokoju wkrótce zmarł. Śmiem twierdzić, że ów zakonnik – z pewnością nieświadomie i w dobrej wierze – przyczynił się do szybszego przejścia swojego współbrata w Boży świat wieczności.

• Czasem niewiedza bywa niebezpieczna.
– Można by rzec: śmiertelnie niebezpieczna. Ja sobie myślę tak: każdy wie, że mamy pięć zmysłów, ale czy nie może istnieć również szósty? Daltonista nie widzi kolorów i dla niego czerwony nie istnieje. Ktoś ma szósty zmysł i może nawet widzieć aurę. W Rosji urządzenia do fotografowania aury i diagnozowania w ten sposób chorób znajdują się już oficjalnie na wyposażeniu szpitali. Uważam, że dojdziemy do takiego etapu, gdy poznawalność tych faktów będzie znacznie większa i pośrednio dostępna dla wszystkich. Lekarz mówi: gdyby każdy mógł stwierdzić istnienie szóstego zmysłu, nauka nie wahałaby się tego zaakceptować.
Niestety, nie każdy ma tę właściwość. Moim zdaniem są to kwestie dziedziczne. Np. mój ojciec dysponował podobnym da rem, również brat, choć w znacznie mniejszym stopniu. Ja tu liczę ilość ruchów wahadła. Gdy ktoś ma ponad sto, oznacza to, że jest wrażliwy. Ale są i tacy, którzy mają dwieście i mogą skutecznie pomagać innym. W tej dziedzinie wyróżniało się wielu księży, także w Polsce. Ale są też tacy kapłani, jak np. jezuita ojciec Aleksander Posacki, którzy na wszystko mają jedno wyjaśnienie: diabeł, diabeł, i jeszcze raz diabeł! Żeby chociaż mówili, że taki jest ich prywatny pogląd, oni jednak utrzymują, że głoszą naukę Kościoła. Tak Kościół nie uczy, proszę mi uwierzyć! W żadnej teologii nie spotkałem na ten temat słowa.
Swego czasu napisałem do ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora toruńskiego Radia Maryja:
Dopuszczacie do głosu księdza Posackiego, on naświetla kwestię z jednej strony.
W imię prawdy dopuśćcie też do głosu innych.



Wydana w 2003 r. książka ks. Arcybiskupa Bolesława Pylaka ,,Poznawać
w świetle wiary”, w której znalazły się m.in. rozważania poświęcone radiestezji
i bioenergoterapii

• Odpisał?
– Nie mam odpowiedzi i już chyba jej nie będzie. Dwa razy pisałem.

• Wiem, że Ksiądz Arcybiskup czytuje od samego początku „Nieznany Świat”.
Jak Ksiądz ocenia nasz miesięcznik?
– To jest jedno z pism, które odsłania teren nieznany i robi to na naprawdę wysokim poziomie merytorycznym. Czytam was bardzo uważnie, a niektóre artykuły zamieszczane na łamach znacząco poszerzają moją wiedzę. Wykonujecie dobrą robotę.


• Dziękuję za rozmowę.
Od redakcji: Sugerujemy, by ci Czytelnicy, którzy na co dzień ze strony duchownych (np. proboszcza lub innych kapłanów z rodzimej parafii) spotykają się z przejawami wrogości czy niechęci wobec radiestezji, bioenergoterapii itp., skserowali ten wywiad i udostępnili go wspomnianym osobom. "
27-08-2014, 18:37
Reply
 Podziękowali: Olimpia , Mikael , Magician7 , Mały Kamil


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB