Rzymski pokój
Autor Wiadomość
Atria Offline
Luperkal

Liczba postów: 272
Dołączył: Mar 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 1
Podziękowano 74 razy w 36 postach
Post: #1
Rzymski pokój
Rzymski pokój


Nie jest to technika stricte magiczna, jednak w dalszych praktykach jak i w życiu codziennym może okazać się przydatna, szczególnie dla początkujących.

Co daje ta technika?
- poprawa wizualizacji;
- poprawa pamięci;
- skupienie, wyciszenie;
- podstawy do głębszej medytacji, transu.

Wymagane umiejętności:
- podstawy wizualizacji;
- jakakolwiek wyobraźnia;
- trochę samozaparcia.

Mile widziane:
- ciche, spokojne miejsce;
- wyłączony sprzęt elektroniczny;
- brak natrętów w okolicy (na +/- 10 do 30 min, można dłużej).

Wykonanie:
Po pierwsze, znajdź spokojne miejsce, które kojarzy Ci się pozytywnie – z bezpieczeństwem, ciepłem czy ukojeniem. Może to być dom, łąka czy leśna polana, wybór należy do Ciebie, bo to właśnie ty masz się tam dobrze czuć. Z czasem nie będziesz już potrzebować takich udogodnień i technikę będziesz w stanie wykonywać właściwie w każdym miejscu nawet przy niedogodnych warunkach, jednak na początku drogi tak będzie zwyczajnie łatwiej.

Po znalezieniu odpowiedniego miejsca wyłącz komórkę (jeśli ją ze sobą zabrałeś) oraz inne sprzęty elektroniczne (jeśli jesteś w budynku). Jednakże w wypadku, gdy nie możesz ich wyłączyć, po prostu zostaw je w spokoju, ale nie myśl o elektronice, odetnij się od niej. Elektronika nie zagraża tutaj bezpośrednio praktykującemu, jednak może rozpraszać i przeszkadzać. Prócz odcięcia się od sprzętów elektronicznych warto się upewnić, że będzie się miało spokój. Spokój oznacza zero najazdów histeryzujących dzieci bądź nie do końca trzeźwych znajomych.

Powyższe punkty ukończone, czas na odpowiednią pozycję. Nie musisz od razu wybierać pozycji kwiatu lotosu czy popisywać się znajomością jogi, wystarczy zwykła pozycja siedząca. Ważne, by było Ci wygodnie i byś mógł się rozluźnić. Mimo wszystko lepiej nie leżeć, można przypadkiem zasnąć, a przecież nie o to chodzi.

Znalazłeś już pozycje? Świetnie. Zamknij teraz oczy i rozluźnij się. Poczuj kolejno każdy mięsień w ciele, przepływ energii i bicie serca, usłysz swój oddech. Masz to? Świetnie, to oznacza, że udało Ci się uspokoić ciało. Teraz czas na umysł. Widzisz te wszystkie myśli przewijające się w Twojej głowie? Słyszysz głosy, czujesz zapachy, ciepło promieni słonecznych na skórze, smak ostatnich truskawek czy co tam teraz siedzi w Twojej głowie? Świetnie, zignoruj to. Nie skupiaj się na żadnej z tych myśli, po prostu daj im płynąć. Rozumiesz? Spokój, cisza, jesteś sam na sam ze swą istotą.

Czas zacząć tworzyć. Miejsce, do którego stworzenia będziesz przez najbliższe kilka lub kilkanaście minut dążyć powinno być miejscem stabilnym, trwałym, bezpiecznym, Twoim. Szałas naprędce klecony z sitowia odpada. Zacznijmy więc od podstaw. Wiesz, jak wyglądały rzymskie budowle u szczytu potęgi Cesarstwa? O coś podobnego chodzi. Najpierw czas na podłogę, kamienną, twardą i stabilna podłogę. Stoisz na niej. Od Twoich stóp zaczyna rozchodzić się we wszystkie strony lita, kamienna powierzchnia. Gdy uznasz, że pomieszczenie jest wystarczająco duże po prostu wyobraź sobie, jak ta powierzchnia zakręca pod kątem 90 stopni i teraz pnie się ku górze, tworzy ściany bez okien. Są już wystarczająco wysokie? Nakaż myślą kamiennej warstwie zakręcić ponownie pod kątem 90 stopni by tworzyła sufit. Kamień powinien się zbiec nad Twoja głową ze wszystkich stron by ostatecznie stworzyć zamkniętą przestrzeń. To jest Twoja baza, na której zaczniesz pracować. Nieco smętna, nieprawdaż? Tak pusta i zimna raczej nie kojarzy się dobrze, choć to zależy, co kto lubi. Teraz czas na popis umiejętności Twojej fantazji. Jesteś artystą, który dysponuje najdoskonalszym narzędziem – wyobraźnią – i może z jej pomocą tworzyć cuda. Dalsze działania ograniczasz już tylko ty i Twój umysł.

Jeśli sama wizja rzymskiego pokoju Ci nie odpowiada, zamień go na sale z zamku czy rekonstrukcję własnego pokoju. Ty jesteś tutaj architektem, artysta i panem, więc to zależy jedynie od Twojej woli. Ja jednak w tym opisie skupie się na komnacie na modłę rzymską.

Na początek przy dodawaniu do bazy kolejnych elementów zacznijmy od czegoś łatwego. Tworzysz rzymski pokój, czyż nie? Co więc powiesz na kilka kolumn wspierających sklepienie? Jeśli masz problem ze zmaterializowaniem od tak z niczego kolumn możesz wcielić się w rolę siewcy. Wyobraź sobie, że masz w dłoni kilka nasion, dokładnie tyle, ile kolumn chcesz postawić. Małe ziarna o wiele łatwiej stworzyć od dużo większych kolumn. Widzisz te nasiona? Rzuć je w miejsc, na których stanąć mają kolumny. Pojedynczo, tak będzie łatwiej. Z nasion kolejno wystrzelają w górę bezlistne łodygi pnące się ku sufitowi. Z początku cienkie i wiotkie, z każdą chwilą stają się mocniejsze, grubsze, wyższe. Gdy sięgają sklepienia mają już grubość porządnych kolumn. Jeszcze tylko detale, ostateczne nadanie kształtu i utwardzenie ich. Świetnie, gotowe! Czas na kolejne elementy. Wypadałoby jakoś oświetlić pomieszczenie. Pstryknij palcami, a pojawi się nad Twoja dłonią kula ognia, która ustawi się w dowolnie wybranym przez Ciebie miejscu. Mozaika na ścianie? Rzuć kamykiem w środek ściany, a ten rozpadnie się na miriady drobnych, barwnych fragmentów, które po chwili rozpełzną się po ścianie tworząc gotowy wzór. Może dywan? Brązowa kropla kapiąca z czubka Twojego palca uderza o ziemię i rozlewa się póki nie przybierze postaci gotowego dywanu. Jeszcze sofa? Fotel? Krzesło? Drobna płytka, z której wystrzelają od dołu nogi, od góry zaś oparcie, rośnie w oczach i pokrywa się miękkim materiałem. Dotknij dłonią ściany, a spod twych palców wstrzelą drewniane drzwi, które po chwili osiągną pełne rozmiary rozlewając się po ścianie. Możliwości jest nieskończenie wiele, a to tylko przykłady jak i opis prostej metody tworzenia większych elementów.

Co ważne – nie zaczynaj od okien. Skup się na wnętrzu pomieszczenia, okien możesz nawet wcale nie dodawać, nie będzie Cię przez to rozpraszało tworzenie ewentualnego otoczenia poza pomieszczeniem.
Na początek lepiej pozostawać przy niezbyt dużej licznie prostych elementów, a z czasem, przy kolejnych odwiedzinach pokoju, dodawać kolejne. Ponadto im mniej ma komnata ozdobników tym łatwiej później będzie z rozróżnieniem stałych elementów tegoż pomieszczenia od rzeczy, które chciałeś zapamiętać (o czym mowa później).

Teraz docieramy do sedna sprawy. Tworzyłeś już swój własny, wymarzony rzymski pokój. Przyjrzyj mu się, obejdź wokoło, dotknij wszystkiego, powąchaj, wsłuchaj się w swoje kroki niosące się echem po komacie. Upewnij się, że zapamiętasz. Już? Masz ten obraz w głowie? Wspaniale, teraz opuść pokój. Zwyczajnie pomyśl o tym, że go opuszczasz. Myśl jest potęgą, a w tym miejscu wystarczy Ci jedynie myśl, by miejscem tym władać. Otwórz oczy, wstań, przejdź się po okolicy, domu. Możesz pośpiewać, przeczytać coś, porozmawiać z kimś. Po prostu odwróć swoje myśli na jakieś 2-3 minuty od pokoju. Po upływie tego czasu znów usiądź wygodnie, rozluźnij się, uspokój kolejno ciało i umysł tak, jak na początku ćwiczenia. Otwórz drzwi prowadzące do Twojego pokoju lub przez sama myśl wejdź do jego wnętrza. Jak wygląda? Jest taki sam jak poprzednio? Jeśli odpowiedź jest twierdząca – brawo, udało Ci się. Im więcej będziesz ćwiczyć tym łatwiej będziesz przywoływać obraz pomieszczenia i tym mniej się będziesz musiał skupiać, by obraz ten był taki sam jak poprzednio.

Czas na coś, co tygryski lubią najbardziej. Czyli po co nam właściwie ta cała zabawa? Po pierwsze, właśnie poprawiłeś nieco swoja wizualizację. Ćwiczenie czyni mistrza, czyż nie? Po wtóre, ćwiczenie to może okazać się pomocne przy medytacji czy wchodzeniu w głębszy trans, podstawy już masz. Po trzecie, umiesz okiełznać swe myśli, zapanować nad nimi i skierować na właściwą ścieżkę – umiesz się skupić. Po czwarte, masz miejsce spokoju, Twoją świątynię, do której w razie potrzeby możesz się udać. Po piąte, chyba najważniejsze, poprawiasz swoją pamięć. Dobrze, wszystko ładnie pięknie, ale co ma rzymski pokój do pamięci? Jest wielkim ułatwieniem. Wybierz teraz pięć przykładowych słów, które chcesz zapamiętać na jutro. Zapisz je na kartce i schowaj gdzieś kartkę po zakończeniu ćwiczenia, jutro sam siebie sprawdzisz. Weźmy dla przykładu: pies, zielony, śpiew, kubek, jajka. Może to być cokolwiek, począwszy od listy zakupów a skończywszy na słówkach na kolejny egzamin z angielskiego. Wybrałeś już? Dobrze, wejdź więc do pokoju tak, jak zawsze to czynisz. Teraz czas na małe przemeblowanie. Na mozaice naściennej umieść psa, ma być widoczny i się wyróżniać. Kamyki składające się na obraz falują, przemieszczają się i już po chwili ze ściany spogląda na Ciebie Burek sąsiadów. Dalej zieleń. Pokryj nią sufit. Nie szczędź koloru, niech ta barwa rozpełznie się po całym suficie. Przemalowałeś go? Czas na śpiew. Przy drzwiach ustaw rzeźbę kobiety śpiewającej podniosła pieśń. Drobna figurka podnosi się z klęczek, rośnie w oczach, osiąga rozmiary dorosłej osoby. Śpiewa całą sobą, widać to po jej twarzy, gestach zastygłych w kamieniu, pozie. Prawie słyszysz słowa, jakie właśnie by wypowiadała. Kolejny jest kubek. Postaw go na podłodze pośrodku pokoju. Nie ograniczaj się, niech urośnie do rozmiarów szafy. Stoi? To teraz wypełnij go jajkami po same brzegi. Gotowe? Przejdź się po pomieszczeniu, przyjrzyj wszystkiemu, zachowaj ten obraz w pamięci, po czym wróć do rzeczywistości. Ponownie odwiedź pokój nazajutrz, rozejrzyj się po nim. Jakie słowa miałeś zapamiętać? Ach tak, pies, jest na ścianie. Zieleń, to cały sufit. Śpiew - rzeźba u drzwi, kubek i jajka – stoją pośrodku pomieszczenia, nie da się ich przeoczyć. Widzisz? Zapamiętałeś, choć się na tym nie skupiałeś i nie powtarzałeś w kółko tych słów próbując udowodnić swojemu mózgowi, że musi je zakodować. Możesz już usunąć elementy mające Ci pomóc w zapamiętywaniu. Niech rozlecą się w pył bądź rozpłyną niczym mgła, mogą również zwyczajnie zniknąć. Gdy przyjdzie czas na ich miejsce przyjdą nowe, potrzebne w danej chwili. Rzeczy, które pragniesz zapamiętać, mogą mieć swoje ustalone miejsce w Twoim pokoju, to ułatwi ich odnalezienie. Ściana na prawo od drzwi do listy zakupów, obowiązki domowe na suficie, rzeczy związane z praca czy nauką po lewej. Znajdź wygodne ustawienie i pamiętaj, to wszystko ma się właściwie kojarzyć Tobie, nie komuś obcemu. To Twój kod.

Łatwiej jest nam zapamiętać jakiś obraz, jeśli pracujemy z wizualizacją, a ta technika na tym bazuje. Otwierają się przed Tobą niezliczone możliwości jej wykorzystania. Ćwiczenia pomogą Ci odwiedzać pokój w każdych warunkach, nawet z hałaśliwym szefem nad uchem, a do takiej podróży wystarczy Ci nieraz mniej niż minuta. Zamykasz oczy, głęboki wdech, otwierasz drzwi, rozglądasz się, wracasz, otwierasz oczy. Już pamiętasz, czego chciał od Ciebie szef, a o czym mówił Ci wczoraj?

Pytanie jeszcze, czy prócz skutków pozytywnych technika ta niesie ze sobą i negatywne. To praca na wiazualizacji, a więc nie grozi opętaniem czy sprowadzeniem potężnych, niezbyt przyjaznych bytów. Naturalnie, niemalże każda nasza akcja może w ten czy inny sposób zainteresować co poniektóre istoty, jednakże przed tym nie uciekniemy. Tak czy siak technika ta nie jest niebezpieczna i nie wiąże się z nią zagrożenie - tak dla początkujących jak i bardziej doświadczonych osób.

__________
Technika nie jest mojego autorstwa - gdzieś kiedyś przewinął mi się sam szkielet (tzw. wizja rzymskiego pokoju do zapamiętywania różnych rzeczy, tylko to jedno zdanie, tylko tyle zapamiętałam, praca bez korzystania ze źródeł), a wszelkie szczegółowe metody tworzenia przy wizualizacji opracowałam sama.
- Kiedy stoisz na krawędzi wszystkiego, co znasz i rozumiesz, i masz zrobić krok w ciemność tego, co nieznane, wiara pozwala ci mieć pewność, że stanie się jedna z dwóch rzeczy.
- Jakich, panie? - zapytał Aksymand.
- Albo staniesz na stałym lądzie, albo nauczysz się latać - zaśmiał się Horus i skoczył.
Graham McNeill Fałszywi Bogowie
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-08-2014, 00:13 {2} przez Atria.)
11-23-2014, 15:24


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB