Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wasz stosunek do kościoła, księży...
Autor Wiadomość
Sea Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 262
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 737
Podziękowano 135 razy w 76 postach
Post: #1
Wasz stosunek do kościoła, księży...
Od razu zaznaczę, że nie jestem żadnym wielkim przeciwnikiem religii katolickiej. Szanuję wszystkie wiary i ludzi. Niech każdy sobie wierzy w co tam chce. Jego wybór i sprawa osobista.
Wychowana byłam w wierze katolickiej. Pamiętam, że jak byłam mała i aż do osiągnięcia pełnoletności byłam zmuszana do chodzenia co niedzielę do kościoła. Nie cierpiałam tego. Nawet moje ciało się buntowało, podczas mszy. Prawie na każdym nabożeństwie był ze mną kłopot; albo bez powodu zaczynała mi lecieć krew z nosa, albo robiło mi się słabo na tyle, że robiłam się blada jak kreda i musiałam to miejsce, ku mojemu zadowoleniu opuścić. Nie wiem, czemu tak się działo. Pewnie nie służyła mi energia, jaka panuje w tego typu przybytkach. Jakoś nie przeszkadzały mi tłumy ludzi na imprezach, czy koncertach. Wtedy nie zdarzały mi się podobne sytuacje.
Z osiągnięciem pełnoletności przestałam chodzić na msze.
W Boga wierzę i kiedy mam potrzebę wejdę do kościoła i się pomodlę, choć wyznaję zasadę, że Bóg jest wszędzie i nie trzeba chodzić do kaplicy, żeby się z nim spotkać.
Być może stworzyłam dla siebie pewien rodzaj Boga, odwijając go z całej masy chorych dogmatów, które przypisuje mu wiara katolicka.
Dla mnie Bóg jest siłą wyższą, której cząstka jest w każdym z nas.
Ten Bóg w którego ja wierzę nie karze ludzi, nie nagradza. Nie grzmi jak ksiądz z ambony, strasząc bezbożników wiecznym ogniem, grzechem czy potępieniem.

Może dlatego nie znoszę księży. Chyba raz w życiu spotkałam kapłana, który miał powołanie i był naprawdę wartościowym człowiekiem. Nie tylko głosił słowo boże, ale i leczył ludzi ziołami, nastawiał kości.
A inni księża, jakich pamiętam ?
Zbiór najpodlejszych cech ludzkich w jednym.
Człowiek, który uczył mnie w podstawówce religii był dwulicowym człowiekiem. Karcił dzieciaki za najmniejsze grzeszki, straszył piekłem a sam prowadził podwójne życie. Miał kochankę z którą miał syna i był stałym bywalcem agencji towarzyskich.
Inny księżulek miał romans z moją dobrą koleżanką.
Jeszcze inny przyszedł do mnie na kolędę po to, żeby mnie podrywać. Tłumacząc się, że człowiek też facet i ma swoje potrzeby.
Następny, którego znałam bzykał co popadnie, nawet się z tym nie kryjąc, za to w kościele na mszy udawał świętego i '' grzmiał '' na ludzi piętnując u nich te same grzechy, których on się codziennie dopuszczał.

Nie znoszę dwulicowych i zakłamanych ludzi, zwłaszcza jeżeli ukrywają się pod sutannami, udając świętych.
Tu gdzie teraz mieszkam ( niedawno porzuciłam miejskie życie i przeniosłam się na wieś) księża są w oczach ludzi prawie bogami.
Kiedy moja mama wraca ze mszy i opowiada mi, że ksiądz krzyczał z ambony na ludzi, że za mało dają na tacę- to nóż mi się otwiera w kieszeni.
Ciągle zbierają na kwiaty, misje,naprawy kościoła wysługując się ludźmi, którzy za nich chodzą po domach. Tu się nie daje co łaska, lecz ksiądz ustala stawkę minimalną. Nie wolno dać mniej, oczywiście chętnie dużo więcej. Później ta lista jest wyczytywana w kościele, żeby zawstydzić tych, którzy dali tą najmniejszą, ustaloną kwotę. Każdy może zerknąć na tę listę i zobaczyć ile dał sąsiad, co motywuje do większej daniny. Czysta manipulacja ludźmi ...
Najbardziej mnie wkurza, że księża wymuszają na tych najbiedniejszych duże składki, a głupia katolicka rodzina woli dać księżom, niż swojemu dziecku kupić cukierka. Na zakup słodyczy im nie wystarczy, ale kościołowi się nie odmawia, choćby mieli jeść cały tydzień chleb bez obkładu; wolą to niż być wyczytani w kościele, że dali za mało.
Wiejska mentalność nadgorliwych katolików działa mi na nerwy, ale z drugiej strony to kościół tutaj jako instytucję winię najbardziej, bo żąda, woła i wymusza pieniądze na rzecz kościoła.
Takiego księdza nie obchodzi, że niektórzy nie mają co do garnka włożyć. Tu jest wielkie bezrobocie i większość ludzi żyje w biedzie, ale dla księdza musi wystarczyć i koniec.
W mieście jak ktoś chciał to dawał na tacę. Nikt niczego nie wymuszał. Tutaj prawie co miesiąc trzeba dać, bo kościół ma duże potrzeby.
Czy to nie człowiek w trudnych chwilach powinien liczyć na wsparcie kościoła?
Jakie wy macie odczucia w tej kwestii?
Ja nie trawię księży i takiego przedmiotowego podejścia do człowieka.
Kościół powinien być dla ludzi, nie ludzie dla kościoła, a tutaj tak się szerzy właśnie religię katolicką.
Gdy czegoś bardzo pragniesz, to nawet drut kolczasty zdaje się mówić; podejdź bliżej.
24-07-2015, 14:44
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Unebris , Jiruka , tupajda , Void , Irbis , Szczęściarz
Shadow Niedostępny
Stały Bywalec

Liczba postów: 349
Dołączył: Jul 2015
Reputacja: 4
Podziękowania: 53
Podziękowano 82 razy w 61 postach
Post: #2
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
Ja osobiście nie wierze w to co głosi kościół i mam na niego wyjebane. Udaje że jestem katolikiem dla spokoju, czyli nie podkreślam że nie należe do koscioła i toleruje księży dopuki nie wchodzą mi w droge i nie denerwują mnie. Nawet brałem udział w konkursach biblijnyxh (strzelałem we wzystkich pytaniach bo za sam udział była dobra ocena), a ksiądz myślał że jestem dobrym wiernym bo podrabiałem sobie podpisy z majówek, rorat, różańców itp. i dostawałem kolejne oceny Uśmiech zaskutkowało to tak że nie uczyłem sie wogóle, nie odrabiałem lekcji i dostawałem za to jedynki. Z 6-stkami które dostałem za konkursy i podpisy wychodziła mi średnia 3 z czymś a na koniec dostałem 5 Uśmiech. Ale kiedyś ksiądz szedł przez sale i perfidnie bardzo mocno klepnął mnie i poqiedział : no to panie....(nazwisko) w poniedziałek idziemy na następny etap kankursu, przygotuj sie dobrze. Ja jak zwykle w bawełnianych luźnych dresach i luźnej koszulce odsunołem sie z krzesłem, wysunołem noge za ławke jakbym miał zaraz wstać zacisnołem pięść tak żeby widziała t:o cała klasa, lekko uniesioną i pytam się księdza: "A odwinąć się księdzu czy ogarnie się ksiądz i pójdzie do swojego biórka". Odrazu zniknął mu z twarzy jego głupkowaty uśmieszek i powoli poszedł do biórka. Niektórzy zaczeli sie z niego śmiać bo dosadnie mu zagroziłem a w moim głosie było słychać 90% agresji. Był ewidentnie przezemnie zdominowany choć był nauczycielem. Kiedy ktoś mi przeszkodzi, zdenerwuje mnie itp. nawet ksiądz to mu sie nie upiecze
24-07-2015, 15:46
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Sea
Gauge Offline
Z tobą moc niech będzie

Liczba postów: 199
Dołączył: Aug 2014
Reputacja: 3
Podziękowania: 11
Podziękowano 84 razy w 48 postach
Post: #3
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
harryhrm,

I masz tylko 55 kg.? No nie wierzę Xd
Chociaż nie czekaj, zdążają się ludzie, którzy nie nadają się na nauczycieli i nie panują nad klasą, sam widziałem takie przypadki. W sumie to nadal widzę.

Nasz ksiądz kiedyś asystował przy egzorcyzmach i czasami powie ciekawą rzecz, ogólnie to równy z niego gość.
Ostatnio dawał do odmówienia modlitwę( to była pieczęć) w zamian za podwyższenie oceny na koniec roku. Nikt nie był świadomy oprócz mnie co to tak naprawdę znaczy. Ja jako, że udaję dobrego wiernego też odmówiłem i powiem wam efekty czułem. Ale 'niestety' chcę być wolny i pieczęci już nie mam.

Oficjalnie katolik, jeszcze przez parę miesięcy i skończy się udawanie. Powiem, że przechodzę na buddyzm(to lepsze niż powiedzieć 'mamo, jestem okultystą') wypiszę się z kościoła, zażyczę sobie kremacji moich zwłok.
Cała okolica w promieniu 200 kilometrów kwadratowych w 100% wierząca. Ja nie miałem dziadka, wujka, czy cioci, która by to u mnie zapoczątkowała, wszystko wyszło naturalnie, samo z siebie. I dobrze.

Mój stosunek do KK: Róbta co chceta
24-07-2015, 16:04
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Sea
Plague Doctor Offline
"najlepsza dziunia w klubie"

Liczba postów: 166
Dołączył: Jul 2015
Reputacja: 9
Podziękowania: 62
Podziękowano 121 razy w 62 postach
Post: #4
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
Kościół, ech, kościół... Niestety, nie mam najlepszych doświadczeń z tą instytucją. Muszę również dodać, że chodziłam do szkoły katolickiej i było to dla mnie przeżycie co najmniej traumatyczne. Mniejsza z tym, jak trafiłam do tego okropnego miejsca.

Nie mam nic do przedstawicieli wszelakich odmian Chrześcijaństwa, o ile te osoby nie wchodzą mi w drogę i nie próbują na siłę mnie nawracać. Szanuję ich wiarę i szanuję ich samych, jednak żadnemu nie pozwolę wejść mi na głowę.

U wielu Katolików (bo jeśli już, to ze wszystkich Chrześcijan, najczęściej spotykam właśnie ich) drażni mnie wyniosłość, którą wręcz emanują. Uważają się za lepszych od innych, tylko dlatego, że są właśnie Katolikami. W mojej dawnej szkole, często okrutnie żartowano sobie z Żydów, za ich wiarę. Z resztą, w ogóle chętnie opluwano tych, którzy byli wyznawcami innych religii.

W Kościele od zawsze czułam się źle. Nigdy nie potrafiłam w pełni opisać tego stanu, ale to było okropne. Jednak miejscem o wiele gorszym niż katolickie świątynie, był dla mnie budynek mojej katolickiej szkoły. Pokuszę się o stwierdzenie, że niesamowita ciężkość wisiała tam w powietrzu, które z dnia na dzień, wydawało mi się coraz gęstsze. Wszystko tam było tak okrutnie przytłaczające. Miałam wrażenie, że odrażająca dla mnie energia wręcz sączy się ze ścian.

Jeśli chodzi o Katolików, raz jeden jedyny spotkałam dziewczynę tej wiary, która była osobą uczciwą i szczerą. Faktycznie - starała się reprezentować sobą wszystko to, co najlepsze. Jednocześnie była naiwna strasznie, a księża zdołali porządnie zamydlić jej oczy.

W Kościele Katolickim wyjątkowo nie odpowiada mi fakt umniejszania roli kobiety. Kobieta MUSI słuchać mężczyzny, kobieta MUSI być podporządkowana mężczyźnie, kobieta to istota GRZESZNA i GORSZA, kobieta NIE MA PRAWA przewodzić mężczyźnie itd. Ja przepraszam, ale z jakiej paki? O.O Dla mnie WSZYSCY SĄ RÓWNI. WSZYSCY. Bez podziału na płeć i orientację seksualną. Ciekawe, co by miała zrobić taka hermafrodyta - jak by odnalazła się wśród Katolików... Właśnie, właśnie - wiecie, że ilekroć pytałam o kwestię obojniaków w KK, to nikt nigdy nie raczył udzielić mi sensownej odpowiedzi? :D

O zakłamaniu księży nie będę się rozpisywać, bo Pisarka już to zrobiła ^^
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-07-2015, 19:26 {2} przez Plague Doctor.)
24-07-2015, 16:34
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Sea
Shadow Niedostępny
Stały Bywalec

Liczba postów: 349
Dołączył: Jul 2015
Reputacja: 4
Podziękowania: 53
Podziękowano 82 razy w 61 postach
Post: #5
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
Gauge, tak mam tylko 55kg. Ale trenowałem sporty walki i miałem kilka przypałów z policją w tym kilka w szkole(przesłuchiwali mnie przy psychologu) i sprawe w sądzie to ze szkoły musieli przysłać opinie, to respekt był Uśmiech To że nie jestem wykokszony i że nie mam zaniku karku nie przeszkadza mi w tym żeby komuś wpierdolić za przeproszeniem, bije seriami a nie jak większość strzał i czekam co dalej w 3 sekundy leci ok. 6-7 ciosów i tak ciągle salwą póki krew sie nie leje, a potem czasem od krwi dostaje sie fazy a jak komuś sie uda mnie dobrze trafć i poczuje smak krwi to już nie ma przebacz napieprzanka konkretna, można to porównać do szału najczęścieh prosty, prosty, prosty, but, znowu prosty, prosty, cep i kolano albo łokcie czasami... a jak odsłoni szyje od razu będzie KO. Lubie jak ktoś nie docenia moich umiejętności
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-07-2015, 17:02 {2} przez Shadow.)
24-07-2015, 16:46
Znajdź Posty Reply
Sea Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 262
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 737
Podziękowano 135 razy w 76 postach
Post: #6
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
Nie uważasz, że nadużywasz przemocy?
Agresja rodzi agresję.
Czy nie prościej walczyć słowami? Próbować się porozumieć inaczej, polubownie?
Po co od razu kogoś bić?
Nie pomyślałeś, że kiedyś może się zdarzyć, że naprawdę możesz komuś zrobić krzywdę, albo tobie samemu może się to przydarzyć?
Jesteś gotowy żyć ze świadomością, że okaleczyłeś kogoś na całe życie?
O nieumyślnym spowodowaniu śmierci, wolę nawet nie myśleć...
Czy uważasz, że warto tak ryzykować?
Jaki w tym sens?
Ludzkie życie jest bezcenne. Nie można się nim bawić, a Ty mam wrażenie stąpasz po kruchym lodzie.
Nie boisz się, że pewnego dnia możesz trafić na silniejszego przeciwnika?
Zostać kaleką? Zginąć ?
Życie jest zbyt krótkie i kruche, żeby je sobie marnować...
Gdy czegoś bardzo pragniesz, to nawet drut kolczasty zdaje się mówić; podejdź bliżej.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-07-2015, 19:09 {2} przez Sea.)
24-07-2015, 19:07
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: tupajda
Void Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 446
Dołączył: Sep 2014
Reputacja: 26
Podziękowania: 345
Podziękowano 233 razy w 129 postach
Post: #7
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
Miałem podobny problem. Od początku "prób" do bierzmowania, nie chodziłem prawie wcale. Cały czas mdlałem, czy słabłem.
W końcu podrabiałem podpisy i teraz nie chodzę do kościoła.

Co do mojego stosunku. Do Jahve, jako demona Pustynnego - mam coś, ale i nie mam nic.
Jako do JHVH - cóż... jak mogę mieć za złe czemuś, co stworzyło, i podtrzymuje nas wszystkich?

Ale jako do Organizacji, kościół ma wiele do życzenia. Denerwuje mnie to że stosunek księdza do tematu, oznacza fakt jaki zapamiętają go wierni. Jeżeli jest homoseksualizmem - że nie jest to nic złego - to tak pomyślą ludzie, ale gdy trafi się tępy i zaślepiony idiota czepiający się czegokolwiek, lub publicznie kogoś piętnujący - mam ochotę podpalić mu Szatę rytualną.

Mam wstręt do kościoła, z kolei ci SZCZERZY ludzie, którzy tam chodzą, są bardzo życzliwi i mili - więc wolę ich. Co innego to zakłamanie i Fanatyzm, a co innego szczere zaangażowanie i skupienie się na aspektach ich boga.
Mówię to o koleżance która tak jak ty, ma własny obraz Boga.
Tyle.

Jako Satanista, raczej nie mam się co wypowiadać, by nie kipiało to złością :/
24-07-2015, 21:22
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Nikodem , Sea
Shadow Niedostępny
Stały Bywalec

Liczba postów: 349
Dołączył: Jul 2015
Reputacja: 4
Podziękowania: 53
Podziękowano 82 razy w 61 postach
Post: #8
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
Pisarka - sprostuje teraz. Zawsze czekam na pierwszy cios, choćby liścia. Moja przemoc jest odpowiedzią na ich przemoc, dlatego nie mam konsekwencji prawnych. Tylko że jestem przeładowany często agresją i uwalniam ją w walce. Lubie to dlatego zawsze odpowiadam na zaczepki słowne. Jak ktoś powie : masz problem itp. nie podkule ogona i sb pójde przestraszony tylko go sprowokuje. Co do sumienia to raczej u mnie taki elastyczny worek.... ale to nie jest wcale groźne póki ktoś nie jest agresywny wobec mnie ja też jestem spokojny... to dość wygodne. Co do silniejszych przeciwników każdy na jakiegoś trafia bo nie można być idealnym, często sie tacy zdarzają ale to tylko dodatkowa motywacja, choć na względem ilści wszystkich walk nie jest ich tak dużo
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-07-2015, 22:10 {2} przez Shadow.)
24-07-2015, 21:56
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Sea
Eltaris Offline
Neofita

Liczba postów: 4
Dołączył: Jul 2015
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 1 razy w 1 postach
Post: #9
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
Nie mam nic do chrześcijan ani ludzi wyznających inną wiarę - to właśnie wolna wola, można wierzyć w co się chce. Natomiast smutne jest to, że przez "nawracanie" wszystkich było aż tyle wojen, to się kłóci z podstawami wiary w Jedynego Boga.. Tak samo właśnie przez to zaginęły prawie całkowicie inne religie o wiele starsze, zostały zupełnie zniszczone. Przetrwały tylko jakieś rzeźby, których omyłkowo nie spalono i może parę ludowych zwyczajów.
Co do księży to mam podobne zdanie jak Pisarka, według mnie mało z nich posiada prawdziwe powołanie, reszta tylko plecie kwieciste monologi doskonale wiedząc, że mikrofon zainstalowany w obszernym kościele skutecznie uniemożliwi zrozumienie tego co mówią nawet babciom siedzącym w pierwszej ławce.

Pozdrawiam
24-07-2015, 23:35
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Sea
jaro Offline
Wiecznie Początkujący

Liczba postów: 36
Dołączył: May 2015
Reputacja: 2
Podziękowania: 7
Podziękowano 13 razy w 8 postach
Post: #10
RE: Wasz stosunek do kościoła, księży...
Moje zdanie pewnie będzie się pokrywało tak jak z innymi. Nie chodzę do kościoła, prawdziwych księży (takich co naprawdę wierzą, są z powołania i niczym Jezus są otwarci na ludzi) spotkałem na palcach jednej ręki. Tych akurat szanuję i będę bronił o ile pozostała pazerna hołota (przepraszam nie potrafię znaleźć bardziej odpowiedniego określenia) tylko żeruje na wierze i pragnie pieniędzy i władzy.

W moim mieście jak już się mnie ktoś zapyta mówię wprost o moich wierzeniach (czyli rodzimowierstwo), ale wolę siebie samego nazywać agnostykiem. Czemu? Wierzę, że na świecie jest mnóstwo energii, istot i myślokształów. Wierzę, że są, ale nie oddaję wszystkim czci (w tym przypadku muszę też tłumaczyć ludziom, że wiara nie równa się cześć).
24-07-2015, 23:45
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Sea , Irbis


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB