Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lodowe nimfy i inne baśnie
Autor Wiadomość
WhiteWitch Offline
Użytkownik

Liczba postów: 39
Dołączył: Jul 2015
Reputacja: 2
Podziękowania: 0
Podziękowano 37 razy w 17 postach
Post: #1
Lodowe nimfy i inne baśnie
Śpiący Chciałam wkleić coś od siebie,nie jest to szczyt moich możliwości,ale może choć paru osobom się spodoba. Dodam tylko, że jest to pierwsza część tego tworu....

Wiatr niczym szalony jeleń gnał rozpraszając śnieg na szczytach mroźnej krainy Lopus.
Góry okalały lodowe rzeźby drzew, krzewów i pomniejszych skał. Doliny zaś nieprzyjazne w swojej istocie straszyły przybyłych dzikim skowytem śnieżnych wilków i ryczeniem grubofutrzastych niedźwiedzi. Miejsce to wydawało się zasnute wiecznym snem i lodową mgłą. Drzewa spały pod białą pierzyną, a ziemia topiła się gdzieniegdzie pod kilkumetrowym przykryciem. Tu z brzegu, na granicy wiecznych lodów było przystępniej. Nieraz zapuszczał się tu kłusownik pod pretekstem zdobycia cętkowanych okazów i tego jedynego w swoim rodzaju wilkowatego drapieżnika. Tylko w Lopus można ujrzeć wilka, o sierści gładkiej jak jedwab i wielkim trójogonie. Zdobycz niezwykle cenna i rzadka. Cały problem jednak w tych śmiesznych gusłach ludzi z okolicznych wioch, przyległych do Lopus. Zrobią wszystko, aby święte zwierzęta zostawić w spokoju….i nieraz to myśliwy stawał się ofiarą.

Trójogony to temat tabu, chronią je góry, lodowe czarownice i ktokolwiek o nich wspomni wyjedzie stąd z przeciętą uprzężą, zwłokami swojego najlepszego przyjaciela „Burka” i klatwą, najlepiej taką, która skraca życie. Nigdy nie interesowały mnie te stworzenia, ale moja matka była bardzo wierząca i twierdziła, że jeśli ktoś spotka trójogona, podaruje mu kawałek mięsa i ten łaskawie przyjmie ofiarę, to czeka go wielkie szczęście.
Nie, nie mieszkam tu. Wyjechałem już bardzo dawno temu i zaciągnąłem się do armii. Tylko, że każdy z nas może zrobić sobie wakacje, prawda? Też mi wakacje u mamy ktoś by pomyślał…ale były owszem też dobre strony- kulig, zjazd sankami z pagórka, świeża dziczyzna i grzane wino. Nie, to było coś jeszcze…..coś o czym wiedział, tylko mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, Joel.

Kiedy skończyłem 12 lat, kumple w ramach chrztu męskości kazali mi zdobyć jajo śnieżnego orła. Jedyne gniazdo, które znałem znajdowało się przy wejściu na górę Limbo. Ścieżka była prosta, jedyna godzina drogi od wioski. Wszystko byłoby łatwe, gdyby nie to, że w ramach trudności miałem wybrać się po łup w nocy…oczywiście zgubiłem drogę po pół godziny. I kiedy to moi kompani czekali na mnie w pokoju, przy ciepłym kominku, ja z lampą naftową w dłoni i plecakiem umierałem z przerażenia w obcym mi lesie. O tej porze każdy najbardziej znany las byłby.. obcy. Myślę, że prawie umarłem tam wtedy. Nie miałem sił, a ostry mróz ciął moją twarz jak brzytwa, łzy niemal zamarzały mi na policzkach, a strach tworzył potwory z wszelakich cieni…. nie było nadziei.
I wtedy usłyszałem to, cichy, harmonijny dźwięk. Wycie wiatru przeobraziło się w coś lekkiego, delikatnego. Chłód nie był już katem, stawał się znośny. Ta melodia, słyszałem wyraźnie śpiew, piękny śpiew. Nie mogłem zrozumieć słów, ale brzmiał jak anielska kołysanka. Przestałem się bać, bo mogłem oddać duszę nawet w tej chwili. Czułem, ktoś mnie obejmował czule i wciąż śpiewał. Jej głos był jak miliony kryształowych, srebrzystych dzwonków, koił, rozpalał ciepło w moim sercu, niemal czułem, że ją kocham. Postawiła mnie na nogi i chwyciła za dłoń. Otoczyła nas jasna aura, mnie i jej białą postać. Widziałem jak się porusza, jakby nic nie ważyła. Wznosiła się nad samą ziemią. Odprowadziła mnie do samej granicy lasu i znikła. Nic nie powiedziała, ale czułem że powierzyła mi jakaś tajemnicę. Od tamtej pory wiedziałem gdzie mogę jej posłuchać…jednak po niefortunnej wycieczce trwającej niemal do białego rana, matka nie wypuszczała mnie po 21.00 z domu, a moje relacje i opowieści o niezwykłej lodowej wróżce potraktowała jako majaki z przemarznięcia. Uwierzył tylko Joel i to jemu obiecałem, że kiedyś razem ją odnajdziemy.

Mijały jednak lata, mój wyjazd i niemal zapomniałem o tym pięknym „śnie”, oczywiście gdyby nie Joel. Przyjaciel wyrósł na wspaniałego, „wypasionego”, tycjanowego brodacza, a może po prostu był …rudy. Wszyscy mówili, że zaczął zajmować się czymś podejrzanym, pod dyktaturą miejscowego maga. Nie wierzyłem w te bzdury. Joel i magia? Prędzej mi włosy wypadną, z mojej bujnej, czarnej czupryny. Dobrze jednak, że nie przypieczętowałem tego stwierdzenia przysięgą, bo byłbym łysy jak kolano. Do czego zmierzam, to właśnie Joel, gdy wróciłem, postawił mi dwie kolejki piwa i prawie zażądał niezwłocznego spełnienia przyrzeczenia. Lekko rozluźniony, po zacnym trunku zgodziłem się, nieświadomie i ślepo pchając się w „to” co miało nadejść.
[Obrazek: tumblr_mrszqxmsLf1qbd52ro6_500.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-15-2015, 15:53 {2} przez Szczęściarz.)
08-15-2015, 10:48
 Podziękowali: Olimpia , Zołi.
Olimpia Niedostępny
...
********

Liczba postów: 5,022
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 86
Podziękowania: 904
Podziękowano 1250 razy w 612 postach
Post: #2
RE: Lodowe nimfy i inne baśnie
Wow... jesteś zdecydowanie zbyt skromna.
Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
08-15-2015, 16:11
Szczęściarz Offline
Smaragdus Felix

Liczba postów: 461
Dołączył: Aug 2014
Reputacja: 29
Podziękowania: 465
Podziękowano 352 razy w 149 postach
Post: #3
RE: Lodowe nimfy i inne baśnie
Bardzo przyjemnie się to czyta...Give us more Uśmiech
[Obrazek: apolud5d75d.png]
08-15-2015, 19:46
Gauge Offline
Z tobą moc niech będzie

Liczba postów: 202
Dołączył: Aug 2014
Reputacja: 3
Podziękowania: 11
Podziękowano 84 razy w 48 postach
Post: #4
RE: Lodowe nimfy i inne baśnie
Może zaczniesz pisać na Wattpadzie?
08-15-2015, 20:32
WhiteWitch Offline
Użytkownik

Liczba postów: 39
Dołączył: Jul 2015
Reputacja: 2
Podziękowania: 0
Podziękowano 37 razy w 17 postach
Post: #5
RE: Lodowe nimfy i inne baśnie
a co to takiego? ten Wattpad.... a to się cieszę, ze przypadła do gustu

Minęliśmy właśnie zamrożoną rzekę, lód przyjemnie chrupał nam pod nogami. Było zimno, ale nie dostatecznie, aby ostudzić nasz zapał i entuzjazm. Kiedy przechodziliśmy leśnymi ścieżkami , zauważyłem że nie bardzo się tu zmieniło, krzewy pokrzywione przez mróz, zastygły w nieśmiertelnych pozach. Po paru minutach odkryłem także odbite na śniegu, dosyć świeże ślady dużego wilka. Za moją propozycją ominęliśmy możliwe miejsce spotkania ze zwierzem, oczywiście tak na wszelki wypadek. Mój ojciec był traperem, więc po prostu na tym… to ja akurat się znam.
Joel całą drogę mamrotał coś pod nosem, jakby to modlitwa, czy inne zaklęcie.
- Mam wrażenie, że czegoś mi nie mówisz przyjacielu.- przerwałem wreszcie jego wierszyki i naciągnąłem futrzany kaptur na głowę zrażony chłodem wiatru.
- Co masz na myśli!?- zareagował gwałtownie, jakbym co najmniej o coś go oskarżył.
-Nic, po prostu nawet nie powiedziałeś, co u ciebie- i z braku tematu dodałem- Ożeniłeś się?-
-Jirou, doprawdy są ważniejsze rzeczy, niż seksualne zachcianki. Pomyśl, że tacy szarzy ludzie, jak my możemy zmienić świat, nasz kraj. Baaa to świat będzie się zmieniał dla nas!-kiedy to mówił, w jego oczach błyskały ogniki podniety.
-Słodko….- westchnąłem ciężko, nie rozumiejąc, ani odrobiny korytarzy jego umysłu.
-Możesz ze mnie kpić, ale jest szansa, że ..-
-Zamknij się, chyba coś słyszę.- uciszyłem go skutecznie i nadstawiłem ucha.
-Nic nie słyszę- szepnął rudy mag, wykrzywiając komicznie usta.
-Wiem, że tu jest- zacząłem przeć przed siebie w kierunku przeczucia. Moje ubranie haczyło o wystające kolce ciemnych krzewów. Nie czułem, że prawie rozciąłem sobie policzek. Pędziłem.
Nie wiem ile przebiegliśmy, ale dotarliśmy do dziwnego miejsca, wyglądało to jak zamrożony ogród. Wszędzie przyprószone, białe kwiaty, które rosły i żyły. Tu musiała istnieć magia, bo nic nie zakiełkowałoby w tak surowym klimacie. Po chwili usłyszeliśmy…ubłaganą melodię. Czułem się szczęśliwy i wspomnienia powróciły. Płatki śniegu wirowały po ciemno niebieskim niebie, tańczyły w takt czarodziejskiej piosenki. Znów nie czułem zimna, a nieznane uczucie ścisnęło mnie za gardło. Niby to tęsknota, niby … To chyba ta muzyka wpływała tak na mnie, chciałem ją odnaleźć i zatopić się w jej ramionach. To chyba nietypowe z mojej strony, tym bardziej, iż nie nawykłem narzucać się obcej osobie.
Wyjrzeliśmy zza wysokiego, śnieżnego żywopłotu, który zasłaniał nam widok środka zimowej polany. Drobna postać w białej zwiewnej sukience kołysała się na gałęzi jednego z potężnych lopusowych dębów. Drzewa te charakteryzowały grubaśne pnie i długie rozłożyste konary, pokryte szarymi listkami. Niewiasta zaś miała długie białe proste włosy ,które falowały niczym zatopione w wodzie.
Co miałem zrobić?
-Wyjdź do cholery i ją złap. No wyjdź.- nalegał ściszonym głosem mag w szkarłatnej szacie.
-Co, jesteś idiotą chyba…-syknąłem i odepchnąłem go lekko od siebie. Wstałem powoli i odważnie. Pozwoliłem, aby mnie dostrzegła. Ona znieruchomiała. Uczyniłem parę kroków bliżej, bez pośpiechu, powtarzając słowo „przyjaciel”. Nie wiedziałem, czy mnie rozumie, ale uznałem że to konieczne w zawiązaniu tak nadzwyczajnej znajomości.
Z tej odległości była jeszcze piękniejsza. Duże, cudne błękitne oczy, jak niebo o poranku, lekko różowawe rozchylone usta, cera jasna, porcelanowa. Niezwykle szczupła, ale to pewnie nie przeszkadzałoby mi zbytnio, gdyby tylko mogła być moja. Ale nie mogła, była duchem lasu, boskim stworzeniem, aniołem na ziemi otoczonym magią. Czułem ciepło, rozpalało mnie od środka, z każdym krokiem, jakby przyzywała mnie do siebie. I wtem usłyszałem głośne chrzęszczenie za sobą i ostry zimny podmuch powietrza, uderzył mnie prosto w twarz. Obróciłem się za siebie, to Joel narobił takiego hałasu, a gałąź została pusta!
-No to byłoby na tyle, drogi przyjacielu.-skwitowałem sucho. Byłem naprawdę wściekły.
-Gdyby nie moja magia ochronna, też bym się nie oparł, Jirou- rzekł dumnie grubasek.
-Serio? Insynuacja.-skwitowałem szybko i zmierzyłem go wzrokiem niechęci.
-Tak, tylko nie ja zaraz przeleciałbym drzewo..-uśmiechnął się złośliwie i dokończył- Po za tym ona ciągle tu jest i nas obserwuje- powiedział zagadkowo i pogładził rudą, włochatą brodę.
[...]
[Obrazek: tumblr_mrszqxmsLf1qbd52ro6_500.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-16-2015, 16:06 {2} przez WhiteWitch.)
08-16-2015, 15:59
Gauge Offline
Z tobą moc niech będzie

Liczba postów: 202
Dołączył: Aug 2014
Reputacja: 3
Podziękowania: 11
Podziękowano 84 razy w 48 postach
Post: #6
RE: Lodowe nimfy i inne baśnie
Wattpad to taka strona, na której pisarze(również amatorzy) zamieszczają swoje dzieła. Jest tam wielka biblioteka ebooków, które można czytać za darmo. Zacznij tam zamieszczać swoje prace, może będziesz miała swoich followersów Oczko

http://www.wattpad.com
08-16-2015, 17:24
 Podziękowali: Olimpia
 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB