Ocena wątku:
  • 1 głosów - 5 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O byciu prawdziwym magiem
Autor Wiadomość
Mikael Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 117
Dołączył: Dec 2012
Reputacja: 5
Podziękowania: 106
Podziękowano 45 razy w 22 postach
Post: #1
O byciu prawdziwym magiem
Nie rozumiem podejścia niektórych ludzi do magii. Jeśli ktoś może wyczarować sobie bogactwo, sławę, siłę to czemu ma tego nie robić? Co jest takiego złego w wykorzystaniu magii, żeby poprawić jakość swojego życia, tutaj, na najniższym planie? Jeśli mam jakiś cel do osiągnięcia to muszę użyć jakichś środków, żeby go spełnić. Czy na prawdę muszę wszystko robić swoimi rękami? A jeśli użyję jakichś narzędzi to jeśli magia jest równie skuteczna, lub nawet skuteczniejsza od innych, to czemu mam jej nie użyć?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-23-2016, 21:15 {2} przez Mikael.)
01-22-2016, 00:44
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: xao , Void , Shadow , Mintka , Magician7 , wena , MalaZlosnica , Evander
Olimpia Niedostępny
...
********

Liczba postów: 5,086
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 85
Podziękowania: 928
Podziękowano 1298 razy w 645 postach
Post: #2
RE: Wybór bytu
Może dlatego bo nie jesteś Panem Wszechświata i nie można mieć wszystkiego i żyć sobie jak król ''bo Ty tak chcesz''. Po coś na tym ''najniższym'' planie jesteś i na pewno nie po to, aby chodzić sobie obsypywany kwiatuszkami z nieba, ani by chodzić po czerwonych płatkach róż, które rozrzucają przed Tobą małe, słodkie aniołki. Uważasz inaczej? Więc spróbuj tak żyć. Jak Ci się już uda to daj znać.

Jasne, można a nawet powinno się używać magii do codziennych spraw... ale trzeba być realistą, chcesz zdać egzamin? Ok. Chcesz dostać prace? Ok.

Ale jak sądzisz, że tak ot z nieba spadnie Ci bogactwo albo sława to się grubo mylisz. Magia takich rzeczy nie zrobi za Ciebie... ona da Ci tylko szansę, perspektywę, ale co Ty z tym zrobisz to Twoja sprawa.

Ciekawi mnie także, że wielu magów ma takie podejście jak Ty Mikael - ale żaden z nich nie jest milionerem i nie opierdala się na uczelni... A wielu sławnych magów jak np. Paschal, Crowley czy Dion w efekcie marnie skończyli.

Nie ukrywam jednak, że kilka razy dzięki mojej magii zdarzyło się coś co można by nazwać cudem. I mi samej ciężko było uwierzyć w tak wręcz niewiarygodne efekty. Tylko, że jest spora różnica między mną a większością... ja nie bawię się magią, traktuje ją poważnie i nie uważam, że wszystko mi się należy bo ''jestem wielką czarownicą''. Ja nie wykorzystuje Sił Wyższych jak większość - dla moich płytkich zachcianek, ja im służę i z nimi współpracuje. Podchodzę do magii i Sił Wyższych z pokorą i szacunkiem. Nigdy nie żądam. Przyjmuje porażki. Dziękuje za sukcesy.


Podsumowanko: zgadzam się zarówno z Mikaelem jak i z Rutą, ale zarówno się z nimi nie zgadzam. Jakby tak połączyć wasze opinie w jedną - taką, która będzie zawierać równowagę to byłoby super. Bo jak narazie tu jedno jest na ying a drugie na yang, a ma być chyba ying i yang? Uśmiech
Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-22-2016, 01:55 {2} przez Olimpia.)
01-22-2016, 01:38
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Luna_90 , Mikael , Feras
Mikael Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 117
Dołączył: Dec 2012
Reputacja: 5
Podziękowania: 106
Podziękowano 45 razy w 22 postach
Post: #3
RE: Wybór bytu
A kto tu mówił o aniołkach i kwiatuszkach i byciu panem wszechświata. Mój post był pewnym uogólnieniem i w pełni zdaję sobie sprawę z tego, że nie da się (albo przynajmniej jest to trudne) osiągnąć wszystkiego za pomocą magii. Nie wyczaruję sobie nagle garnca pełnego złota, ale mogę użyć magii, żeby podnieść standard swojego życia. Z resztą nie muszę dalej o tym pisać, bo Olimpia wszystko napisała, ale chcę dopisać parę rzeczy do jej tekstu.

(01-22-2016, 01:38)Olimpia napisał(a): Może dlatego bo nie jesteś Panem Wszechświata i nie można mieć wszystkiego i żyć sobie jak król ''bo Ty tak chcesz''. Po coś na tym ''najniższym'' planie jesteś i na pewno nie po to, aby chodzić sobie obsypywany kwiatuszkami z nieba, ani by chodzić po czerwonych płatkach róż, które rozrzucają przed Tobą małe, słodkie aniołki. Uważasz inaczej? Więc spróbuj tak żyć. Jak Ci się już uda to daj znać.

Jak to nie jestem Panem Wszechświata? Wszyscy i wszystko są częścią Boga, Pierwszej Przyczyny, czyli można powiedzieć, że jesteśmy Jego dziećmi. A dzieci kiedyś dorastają. Czyli jeśli będę nad sobą pracował, przejdę ileś tam wcieleń, doświadczę wielu rzeczy, w końcu sam stanę się Bogiem, albo będę do niego bardzo podobny (tak, tak teoria brzmi łatwo, wiem nie wyczaruję sobie tego). Znaczy tak - teraz nie jestem Panem Wszechświata (chociaż mogę nim zostać) - to jest prawda. Ale dlaczego właśnie jesteśmy tutaj? Ja uważam, że mamy po prostu żyć, a nie ma jednego przepisu na życie. Jeśli to sobie wypracuję, to mogę chodzić obsypywany kwiatuszkami przez aniołki (albo grupkę mężczyzn przebranych za aniołki - będzie to znacznie łatwiejsze niż znalezienie prawdziwych) i nie ma znaczenia czy gdziekolwiek zajdę w ten sposób. Bo jest wiele przepisów na życie i żaden jest prawdziwy, albo fałszywy. No, ale to czy osiągnie się cokolwiek przez takie życie, albo sens osiągania czegokolwiek, to inna sprawa.


(01-22-2016, 01:38)Olimpia napisał(a): Ja nie wykorzystuje Sił Wyższych jak większość - dla moich płytkich zachcianek, ja im służę i z nimi współpracuje. Podchodzę do magii i Sił Wyższych z pokorą i szacunkiem. Nigdy nie żądam. Przyjmuje porażki. Dziękuje za sukcesy.

Nie będę mówił czy to dobre czy złe podejście do magii (chociaż mi się osobiście podoba), ale jest jeszcze takie. Mag jest królem i kapłanem. Włada siłami wszechświata i są mu one posłuszne, nie służy im. Ale jako król nie robi tego tylko dla własnych zachcianek, ale dla dobra swojego królestwa, szanuje też te siły. No, ale piszę tylko jako dodatek.

No i jeszcze sprawa szacunku i pokory. Osoba pozbawiona tych cech najpewniej mocno się przejedzie, ale to nawet dobrze, bo będzie to dobra nauka. Dlatego jeśli ktoś przywoła coś do swojego domu, a później prosi o pomoc to raczej widzę to jako dodatkową szansę na zdobycie doświadczenia.
01-22-2016, 10:00
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Void , Shadow
Olimpia Niedostępny
...
********

Liczba postów: 5,086
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 85
Podziękowania: 928
Podziękowano 1298 razy w 645 postach
Post: #4
RE: Wybór bytu
(01-22-2016, 01:38)Olimpia napisał(a): Może dlatego bo nie jesteś Panem Wszechświata i nie można mieć wszystkiego i żyć sobie jak król ''bo Ty tak chcesz''. Po coś na tym ''najniższym'' planie jesteś i na pewno nie po to, aby chodzić sobie obsypywany kwiatuszkami z nieba, ani by chodzić po czerwonych płatkach róż, które rozrzucają przed Tobą małe, słodkie aniołki. Uważasz inaczej? Więc spróbuj tak żyć. Jak Ci się już uda to daj znać.

(01-22-2016, 01:38)Mikael napisał(a): Jak to nie jestem Panem Wszechświata? Wszyscy i wszystko są częścią Boga, Pierwszej Przyczyny, czyli można powiedzieć, że jesteśmy Jego dziećmi. A dzieci kiedyś dorastają. Czyli jeśli będę nad sobą pracował, przejdę ileś tam wcieleń, doświadczę wielu rzeczy, w końcu sam stanę się Bogiem, albo będę do niego bardzo podobny (tak, tak teoria brzmi łatwo, wiem nie wyczaruję sobie tego). Znaczy tak - teraz nie jestem Panem Wszechświata (chociaż mogę nim zostać) - to jest prawda. Ale dlaczego właśnie jesteśmy tutaj? Ja uważam, że mamy po prostu żyć, a nie ma jednego przepisu na życie. Jeśli to sobie wypracuję, to mogę chodzić obsypywany kwiatuszkami przez aniołki (albo grupkę mężczyzn przebranych za aniołki - będzie to znacznie łatwiejsze niż znalezienie prawdziwych) i nie ma znaczenia czy gdziekolwiek zajdę w ten sposób. Bo jest wiele przepisów na życie i żaden jest prawdziwy, albo fałszywy. No, ale to czy osiągnie się cokolwiek przez takie życie, albo sens osiągania czegokolwiek, to inna sprawa.

Mikael zacznijmy od tego, że jesteś przede wszystkim częścią wszystkiego. Wszystko się ze sobą łączy i przeplata. Owszem jesteś częścią Wszechświata/Akaszy/Boga/tego drzewa obok/gołębia co właśnie sra Ci na balkon itp. itd. ale nie jesteś nimi. Mikael... czy Ty jesteś swoją ręką albo nogą? ... To są części Twojego ciała, ale one nie są Tobą.

Owszem, jak już przejdziesz jakieś kilkatysięsicy wcieleń, a może i więcej to zostaniesz oświecony i tylko pytanie kim będziesz chciał zostać? Uśmiech Bo Wszechświatem/Bogiem na pewno nie zostaniesz. Jednak możesz zostać np. Opiekunem Duchowym, albo jakąś Siłą Wyższą jak np. Devą, no albo możesz z własnej roli wrócić na ziemię i stać się kolejnym Buddą czy Jezusem. Tylko, że jest ważne co wybierzesz... Wszechświat zawsze będzie ostatnie zdanie (zupełnie jak prawa fizyki!), inaczej byłby chaos i np. ludzie już dawno by wymordowali Naturę w tym i siebie. Im bardziej jesteś rozwinięty tym więcej możesz... a można naprawdę dużo!!! Nawet nie uwierzysz jak dużo! xD (Nawet ja w niektóre rzeczy nie wierzyłam!)

W życiu ludziom nie układa się tak jak chcą... zawsze są jakieś niespodzianki, których nie przewidzą. Nigdy życie nie będzie idealne, po ono jest po to, aby doświadczać trudności i sobie z nimi radzić - podlegają tego wszyscy uczący się, między innymi magowie. Dlatego nie rzadko Wszechświat może się z takimi magami zabawić w kotka i myszkę...

Typowane wyniki lotto: 14, 16, 21, 35, 7, 27, 13
Prawdziwe wyniki lotto: 13, 17, 20, 34, 8, 26, 13

No ja osobiście tak miałam za każdym razem. xD Albo te same cyferki, lecz wszystkie poprzestawiane! xD Tylko, że ja nie robiłam dla siebie... mam to do siebie, że jak mam jakiś ważny powód to zawsze próbuje, i nie skreślam czegoś ot tak od razu ''bo ja w to nie wierzę''.

(01-22-2016, 01:38)Olimpia napisał(a): Ja nie wykorzystuje Sił Wyższych jak większość - dla moich płytkich zachcianek, ja im służę i z nimi współpracuje. Podchodzę do magii i Sił Wyższych z pokorą i szacunkiem. Nigdy nie żądam. Przyjmuje porażki. Dziękuje za sukcesy.

(01-22-2016, 01:38)Mikael napisał(a): Nie będę mówił czy to dobre czy złe podejście do magii (chociaż mi się osobiście podoba), ale jest jeszcze takie. Mag jest królem i kapłanem. Włada siłami wszechświata i są mu one posłuszne, nie służy im. Ale jako król nie robi tego tylko dla własnych zachcianek, ale dla dobra swojego królestwa, szanuje też te siły. No, ale piszę tylko jako dodatek.

No i jeszcze sprawa szacunku i pokory. Osoba pozbawiona tych cech najpewniej mocno się przejedzie, ale to nawet dobrze, bo będzie to dobra nauka. Dlatego jeśli ktoś przywoła coś do swojego domu, a później prosi o pomoc to raczej widzę to jako dodatkową szansę na zdobycie doświadczenia.

Tak jest taki cytat, takie podejście do magii mają głównie Madzy Ceremonialni i Madzy Chaosu - owszem było sporo wielkich magów, którzy w ten sposób żyli i naprawdę są dzisiaj czołowymi magami w historii magii. Tylko, że jak oni skończyli? ... za wszystko w końcu będziesz musiał zapłacić i zobaczyć, że jednak w niektórych sprawach się myliłeś (a w innych oczywiście nie).

Zgadzam się! Mag jest królem i kapłanem! Kim jest inaczej król? Władcą! Dzisiejszy władca to np. polityk czy... o ja! :D Administrator! xD Maria Antonina! ... Król Popiel... Hitler... Jezu! Ile w historii takich władców marnie skończyło? Bycie władcą to przede wszystkim cholerna odpowiedzialność i prowadzenie swojego ludu z wielkim sercem i mądrością.

Teraz weźmy się za kapłana! Czy przypadkiem kapłani, zarówno jak starożytni/średniowieczni jak i dzisiejsi nie wnosili modłów, próśb oraz nie składali darów swym Siłą Wyższym? Szaman? Przecież miał najważniejszą pozycję... czy traktował Siły Wyższe jak służbę? ... Please, mały marny człowiek bardzo szybko może się w swej pysze i zarozumiałości zgubić i zostać pożarty przez prawdziwą potęgę. Chcesz panować nad powietrzem? No to zapierdalaj w środek tornada i powodzenia Ci życzę! :D

Oczywiście... ten tekst jest prawdziwy i w pełni się z nim zgadzam. Tylko, że nie zgadzam się z płytką interpretacją tego tekstu.


Next one... szacunek i pokora? To władcy nad władcami jest to potrzebne? ... Dziwne. Władca przywołuje coś do swego domu i prosi o... pomoc?! ... Hm. Coś biedny władca, nie dość że prosi sługi o pomoc... to jeszcze prosząc pokazuje swoją słabość a podkreśla ich siłę.

Warto się zastanowić Mikael nad różnymi interpretacjami danego czegoś, oraz pamiętać, że... Historia uczy nas, że niczego się nie uczymy z historii.

Ja wyciągałam wnioski z błędów magów i uczyłam się na nich. Dalej to robię. Robię to również w życiu codziennym, obserwując innych ludzi. Unikłam wielu komplikacji... i wiele stworzyłam np. to forum. Pierwsze z pierwszych for w niejednym, ale to już mówiłam gdzie indziej. xD



OFFTOPEM się nie przejmujcie bo jak każdy, który coś wnosi zostanie przeniesiony. Poza tym... no jest to temat pokrewny, więc w sumie nie ma aż takiego off-topu. Wszystko co ma nas skłaniać do refleksji i nostalgii uczy nas, a to jest pożyteczny.
Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-22-2016, 13:57 {2} przez Olimpia.)
01-22-2016, 13:52
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: wena
Mikael Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 117
Dołączył: Dec 2012
Reputacja: 5
Podziękowania: 106
Podziękowano 45 razy w 22 postach
Post: #5
RE: Wybór bytu
(01-22-2016, 13:52)Olimpia napisał(a): Mikael zacznijmy od tego, że jesteś przede wszystkim częścią wszystkiego. Wszystko się ze sobą łączy i przeplata. Owszem jesteś częścią Wszechświata/Akaszy/Boga/tego drzewa obok/gołębia co właśnie sra Ci na balkon itp. itd. ale nie jesteś nimi. Mikael... czy Ty jesteś swoją ręką albo nogą? ... To są części Twojego ciała, ale one nie są Tobą.

Pisałem teoretycznie. W teorii jeśli Bóg jest nieskończony, to nawet jego cząstka jest nieskończenie wielka. Na planie fizycznym jesteśmy takim nieskończonym kawałkiem Boga, ale ograniczonym przez pewne prawa.


(01-22-2016, 13:52)Olimpia napisał(a): Owszem, jak już przejdziesz jakieś kilkatysięsicy wcieleń, a może i więcej to zostaniesz oświecony i tylko pytanie kim będziesz chciał zostać? Uśmiech Bo Wszechświatem/Bogiem na pewno nie zostaniesz. Jednak możesz zostać np. Opiekunem Duchowym, albo jakąś Siłą Wyższą jak np. Devą, no albo możesz z własnej roli wrócić na ziemię i stać się kolejnym Buddą czy Jezusem. Tylko, że jest ważne co wybierzesz... Wszechświat zawsze będzie ostatnie zdanie (zupełnie jak prawa fizyki!), inaczej byłby chaos i np. ludzie już dawno by wymordowali Naturę w tym i siebie. Im bardziej jesteś rozwinięty tym więcej możesz... a można naprawdę dużo!!! Nawet nie uwierzysz jak dużo! xD (Nawet ja w niektóre rzeczy nie wierzyłam!)

No nie wiem czy wszechświat obchodzi co się stanie z czymkolwiek. Cała Ziemia może się rozpaść w pył, a wszechświat dalej będzie leciał swoim torem. Co najwyżej są prawa, które pośrednio mogą zatrzymywać ludzi przed samozagładą (przynajmniej na razie) lub istoty, które nad ludźmi/naturą mogą czuwać.

A czemu nie miałbym zostać Bogiem? Piszesz, że taka możliwość mogłaby doprowadzić do zagłady wszystkiego, ale patrzysz na Boga ludzkim okiem. I nie wiem co napisać (Oth by się przydał, pewnie potrafiłby ładnie to wytłumaczyć). Po prostu człowiek z perspektywy Boga nie widzi powodu do jakiegokolwiek maczania palców w istnieniu całego wszechświata. Nie czuje niczego co by go do tego prowadziło i wie, że nie ma takiej potrzeby, aby coś zmieniać, bo wszystko jest takie jak powinno być.

I tak, wiem jak zadziwiająco dużo można zrobić będąc odpowiednio rozwiniętym.


(01-22-2016, 13:52)Olimpia napisał(a): Teraz weźmy się za kapłana! Czy przypadkiem kapłani, zarówno jak starożytni/średniowieczni jak i dzisiejsi nie wnosili modłów, próśb oraz nie składali darów swym Siłą Wyższym? szaman? Przecież miał najważniejszą pozycję... czy traktował Siły Wyższe jak służbę? ... Please, mały marny człowiek bardzo szybko może się w swej pysze i zarozumiałości zgubić i zostać pożarty przez prawdziwą potęgę. Chcesz panować nad powietrzem? No to zapierdalaj w środek tornada i powodzenia Ci życzę! :D

Kapłan to pośrednik między fizycznym, a niefizycznym. Modlitwa to sposób kontaktu z bóstwem, które może pomóc, gdy się je o coś poprosi, często za ofiarę. Bycie kapłanem to rodzaj posługi (pośrednik między ludźmi, a bogami, może też nauczać innych). A szaman, jeśli się nie mylę (mam nadzieję, że w razie czego ktoś znający się na szamanach mnie poprawi), współpracuje z duchami przodków, bytami czy innymi siłami (to chyba też zależy o jakich szamanach mówimy, bo w różnych kulturach może to inaczej wyglądać).

No i weźmy na przykład takiego szamana. Jest kapłanem, bo jest pośrednikiem między fizycznym i niefizycznym, służy ludziom wokół siebie. Ale z drugiej strony jest władcą, ponieważ jest szanowany przez ludzi, słuchają się go. Byty również się go słuchają, akceptują go, bo je szanuje i ma odpowiednią siłę. Dlatego też pracują razem z nim i wszyscy na tym zyskują. A czemu wszyscy zyskują? Ludzie potrzebujący pomocy dostaną ją, szaman będzie dalej szanowany, może dostanie jakąś zapłatę (chociażby w postaci opieki ludzi [patrz: jedzenie]), a byty będą mogły w razie czego znaleźć pomoc u szamana (pisząc ogólnikowo). No i jest wiele innych powodów, których nie ma sensu wypisywać, ale w ogólnym rozrachunku wszyscy na tym zyskują

I to panowanie nad powietrzem. Nie mówię, że wszystko za pstryknięciem palca ma się słuchać maga (już nie licząc tego, że powietrze nie ma raczej rozumu i się maga nie posłucha, chociaż może on użyć swojej mocy, żeby zatrzymać tornado).

No i tu mogę odbić piłeczkę, mówiąc, że źle interpretujesz rolę króla. Bo czym jest król bez poddanych. Poddani słuchają się króla ze swojej woli, dlatego też bycie królem to również rodzaj posługi (dla swojego ludu). Dobry król przewodzi ludowi, dba o jego dobro, ale też nim włada, bo potrzebuje siły ludu, żeby móc o niego dbać. Jeśli dobry król rozkazuje swoim poddanym, to każe im wybudować mur, aby wrogowie nie mogli najechać kraju. Zły król rozkaże wybudować sobie ogromny pomnik z tych samych cegieł, aby wszyscy mogli podziwiać jego majestat. Będzie wykorzystywał poddanych do spełnienia swoich zachcianek.

Również nie ma nic złego jeśli dobry król poprawi sobie komfort swojego życia luksusami - można to potraktować jako rodzaj zapłaty. Ale to dość płytkie spojrzenie na ten temat. Bo jaki powinien być król? Jeśli jest on słaby, albo na takiego wygląda to kto będzie chciał za nim podążać? Kto posłucha króla żyjącego w zwykłym domu? Król musi być wspaniały, pokazywać swoją siłę, nosić się zgodnie ze swoim statusem. Ale jest tu też okazja zysku dla ludu. Dobry król powinien być silny, otaczać się najpiękniejszymi kobietami i najdroższymi dobrami, pić jak nikt inny, bawić się jak nikt inny, walczyć jak nikt inny i pracować jak nikt inny. Lud ma zazdrościć królowi, dzięki czemu władca staje się autorytetem i daje wzór do naśladowania, motywuje swoich poddanych.

Sztuką samą w sobie jest stanie się prawdziwym magiem. I nie jest to droga usłana różami i wygodami, ponieważ nie dość, że trzeba się napracować, by osiągnąć pewien poziom wiedzy, doświadczenia i siły (możliwe, że przy okazji ryzykując swoje życie), to jeszcze jest to wielka odpowiedzialność.


Jeszcze odnośnie pokory. Bycie władcą i bycie pokornym nie wyklucza się na wzajem (tak jak służenie i władanie). Pokorny władca to taki, który zna swoje możliwości, wie co powinien zrobić, a czego nie powinien. Wie, że mimo swojej pozycji jest dalej sobą oraz, że może znaleźć się wielu znacznie potężniejszych od niego. Zna swoje miejsce (chociaż też stara się rozwijać) i nie popada w pychę.

Władca, który przywołuje istotę i prosi ją o pomoc. Niejednokrotnie istota ta może być lepsza pod każdym względem od maga, to po pierwsze. Po drugie nie każda osoba jest częścią królestwa, którym włada król. Mag włada siłami wszechświata i istotami, które się na to zgodzą (albo, które sobie podporządkuje, ale to raczej nie jest najlepszy pomysł). Poza tym to, że ktoś jest pokorny nie oznacza, że musi prosić o coś istotę. Jeśli mag pokaże, że jest godzien być królem to istota za nim podąży. Ale też mag jest pokorny, bo wie że ta istota podąża za nim ze swojej woli. No i oczywiście może o coś poprosić i jest to wtedy na zasadzie współpracy.


Jestem pewien, że mnie wyśmiejesz, czytając, że poddani są poddanymi z własnej woli. To też jest teoria (trochę jak z gazem doskonałym w fizyce). Zakładając, że mamy państwo, którym włada król, który zbiera podatki. Jeśli znajdzie się osoba, która nie chce płacić podatków, to może wyjechać z tego kraju, bo nie chce podążać za władcą. Ale przecież ona ma ziemię z domem i nie chce jej opuszczać, ale nie chce płacić podatku. Jeśli cała reszta ludu uważa podobnie, to można zdetronizować króla. W przeciwnym wypadku osoba ta albo uszanuje wolę całej reszty kraju, albo powinna wyjechać, bo mieszkanie na terenie kraju chronionego przez wojsko utrzymywane przez podatki zebrane od ludu, samemu nie płacąc, nie jest dobrym pomysłem. Jeszcze się ktoś wkurzy i wbije ci nóż między żebra (albo zmusi do zapłacenia podatku).

I jeśli przyjrzy się władcom i magom, którzy źle skończyli. Najwidoczniej nie mogli udźwignąć całego obowiązku albo przez swoją słabość, albo pychę i brak pokory.
01-22-2016, 15:48
Znajdź Posty Reply
Olimpia Niedostępny
...
********

Liczba postów: 5,086
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 85
Podziękowania: 928
Podziękowano 1298 razy w 645 postach
Post: #6
RE: Wybór bytu
Ja wogóle nie piszę o Bogu, skupiam się na faktach, które doświadczyłam... owszem pisze Wszechświat/Bóg/Akasza bo to zależy od preferencji... dla niektórych Wszechświat to Bóg, nie?

Wszechświat jest wszystkim co nas otacza, także Naturą. Poza tym tutaj to Ty myślisz bardzo ludzkim pojęciem... dlaczego by go to miało obchodzić? ... To bardzo ludzki tok myślenia.

Czemu nie miałbyś zostać Bogiem? Odpowiem pytaniem: czemu nie miałbyś zostać jaszczurką? Albo pająkiem? ... dlaczego nie? Transformacja power rangers! :D Serio, są ludzie uważający, że mogli by zostać Bogami? To jest dopiero przykład ludzkiej próżności. Przydałby się Oth? A Oth jest Bogiem? ... Oth jest takim samym userem jak Ty czy ja... i jak tak każdy ma swoje doświadczenia i poglądy. Tak, naprawdę wkroczylismy Mikaelu na temat, który jest ciężki... temat Boga/Wszechświata w większości jest sprawą ukrytą i niewyjaśnioną. Jest mnóstwo teorii... to tyle. Ciężki i delikatny temat, gdzie mało jest miejsca na niezaprzeczalne fakty.


Szaman jest Kapłanem tylko, że to inne nazewnictwo, Druid zresztą tak samo... Tak samo jak określony typ duchów możesz nazwać bardzo różnie, ale to wciąż będzie to samo, podobnie z Bogami np. Kali, Hades, Hell itp. ale to wciąż to samo. Dla Szamanów wszystko co nie materialne to duchy, włącznie z Bogami, także tutaj w to mamy totemy i zwierzęta mocy. To wszystko to jest to samo... zresztą tak samo jak religie... motyw jabłek mamy wszędzie w podobnej sytuacji i podobny wynik końcowy, wielki potop zresztą tak samo, a już mit grecki o potopie a ten katolicki już wogóle...

Siły Wyższe nie potrzebują pomocy u jakiegoś człowieczka... no chyba, że mowa o duszach zmarłych (tylko, że to nie są Siły Wyższe), ale wyobrażasz sobie takiego anioła czy Ducha Natury, jakiegoś oświeconego proszącego Cię o pomoc? Bo ja tak... ''średnio''... tzn. choć w sumie... tak, Duchy Natury potrzebują pomocy, pomocy w tym... aby ludzki gatunek nie wyginął... -_-'

Szacunek... to również bardzo ludzkie. Właściwie to czy trzeba być szamanem/magiem, aby Cię szanowali? Właściwie to pytanie... po co komu szacunek? Co on Ci da? Jak dla mnie to szacunek można porównać do ''wow!!! Jestem najlepszy!!! Mam 1000 level w Minecrafcie!'' ... czy jakoś tak, w każdym razie chodzi o to, że coś takiego karmi ludzkie ego... a ludzkie ego to nic innego jak ziemskie kajdany.

Przykro mi bardzo, że napisałeś, że jesteś pewien, że Cię wyśmieje... czy ja kiedykolwiek kogoś tak potraktowałam? ... Czy ja kogoś wyśmiałam? Poniżyłam? ... naprawdę mi przykro, tym bardziej, że zgadzam się z Tobą. Poddani króla są jego poddanymi z własnymi woli, jak najbardziej - tylko, że w tym wypadku to bardziej rodzaj współpracy... ale to już też dużo pisania i gadania (a ja tu ślęczę zamiast uczyć się na jutrzejszy egzamin z matmy i polskiego...) Szukałam właśnie pewnego postu z przestrogą, jak to Kapłani myśląc, że mogą się do bytów zwracać jak do sług dostali pięknego i niebezpiecznego kopa w tyłek, jednak ni cholerę nie mogę tego znaleźć.

Poza tym uważam, że co to najważniejsze zostało przeze mnie przekazane, dziękuje Ci także za Twoje wypowiedzi - sądzę, że bardzo ładnie została tu ujęta perspektywa obu stron co zresztą chodzi na forum. Mój punkt widzenia został przedstawiony, nie widzę potrzeby zbyt dużego przedłużania - wiadomo, nie zawsze się przekona drugiego do swojej racji i nikomu zresztą na tym nie zależy (przynajmniej mi nie zależy, wkońcu kto tak naprawdę ma rację często nie wiadomo). Refleksja, nostalgia, poznawanie siebie i doświadczenia. Szkoda, tylko, że tak mało jest osób na forum potrafiących w ten sposób rozkładać tematy z perspektyw z konkretnymi argumentami i szacunkiem do siebie nawzajem. Za to dostajesz ode mnie punkta.
Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-22-2016, 16:36 {2} przez Olimpia.)
01-22-2016, 16:32
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Mikael
Mikael Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 117
Dołączył: Dec 2012
Reputacja: 5
Podziękowania: 106
Podziękowano 45 razy w 22 postach
Post: #7
RE: Wybór bytu
Ty musisz się uczyć, a ja czuję się zmęczony. Może bym jeszcze podyskutował, chociaż zgadzam się, że ciężko będzie dojść w tym przypadku do wspólnego zdania, ale skoro wspominasz, żeby już nie przedłużać to tylko szybko wyjaśnię co miałem na myśli w kilku sprawach, bo mogło dojść do niezrozumienia (pióro mi zardzewiało od zbyt długiego niepisania, a raczej klawiatura).

(01-22-2016, 16:32)Olimpia napisał(a): Ja wogóle nie piszę o Bogu, skupiam się na faktach, które doświadczyłam... owszem pisze Wszechświat/Bóg/Akasza bo to zależy od preferencji... dla niektórych Wszechświat to Bóg, nie?

Wszechświat jest wszystkim co nas otacza, także Naturą. Poza tym tutaj to Ty myślisz bardzo ludzkim pojęciem... dlaczego by go to miało obchodzić? ... To bardzo ludzki tok myślenia.

Miałem napisać o tym w poprzednim poście, ale mi to wyleciało z głowy. Pisząc Bóg mam na myśli Pierwszą Przyczynę, to (lub ten) co stworzyło wszechświat.

Pisząc wszechświat miałem na myśli wszechświat w ogóle, jako zbiór wszystkiego, patrząc bardziej na niego z boku.


(01-22-2016, 16:32)Olimpia napisał(a): Czemu nie miałbyś zostać Bogiem? Odpowiem pytaniem: czemu nie miałbyś zostać jaszczurką? Albo pająkiem? ... dlaczego nie? Transformacja power rangers! :D Serio, są ludzie uważający, że mogli by zostać Bogami? To jest dopiero przykład ludzkiej próżności. Przydałby się Oth? A Oth jest Bogiem? ... Oth jest takim samym userem jak Ty czy ja... i jak tak każdy ma swoje doświadczenia i poglądy. Tak, naprawdę wkroczylismy Mikaelu na temat, który jest ciężki... temat Boga/Wszechświata w większości jest sprawą ukrytą i niewyjaśnioną. Jest mnóstwo teorii... to tyle. Ciężki i delikatny temat, gdzie mało jest miejsca na niezaprzeczalne fakty.

Wspomniałem Otha, ponieważ Hermetyzm ma sporo do powiedzenia w tym temacie i pewnie Oth mógłby też coś o tym napisać.


(01-22-2016, 16:32)Olimpia napisał(a): Siły Wyższe nie potrzebują pomocy u jakiegoś człowieczka... no chyba, że mowa o duszach zmarłych (tylko, że to nie są Siły Wyższe), ale wyobrażasz sobie takiego anioła czy Ducha Natury, jakiegoś oświeconego proszącego Cię o pomoc? Bo ja tak... ''średnio''... tzn. choć w sumie... tak, Duchy Natury potrzebują pomocy, pomocy w tym... aby ludzki gatunek nie wyginął... -_-'

Miałem na myśli jakieś mniejsze istoty, albo duchy. Już wspomniałem, że piszę w tym przypadku ogólnikowo. Poza tym wszyscy zyskują, ale nie wszyscy bezpośrednio. Np. jest jakaś istota dbająca o ludzi i zyskuje, ponieważ szaman wyleczył kogoś (trochę słaby przykład, ale na razie nic mi nie przychodzi na myśl innego).


(01-22-2016, 16:32)Olimpia napisał(a): Przykro mi bardzo, że napisałeś, że jesteś pewien, że Cię wyśmieje... czy ja kiedykolwiek kogoś tak potraktowałam? ... Czy ja kogoś wyśmiałam? Poniżyłam? ... naprawdę mi przykro, tym bardziej, że zgadzam się z Tobą.

Za szybko wysunąłem wnioski z poprzednich postów. Doszedłem do wniosku, że spojrzysz na takiego Hitlera i pomyślisz "Ta, na pewno są poddani z własnej woli." Także przepraszam, mam nadzieję, że Cię tym nie zraniłem.

No i też Ci dziękuję za dyskusję, szczególnie, że często jest problem ze znalezieniem osób, z którymi można tak porozmawiać.
01-22-2016, 18:38
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Olimpia
Ruta Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 186
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 14
Podziękowano 99 razy w 51 postach
Post: #8
RE: Jakiś tytuł
Chciałam napisać coś krótkiego, zobaczymy czy mi wyjdzie.
Mi głównie chodzi o nie nadużywanie [a w tym mieści się szacunek i pokora o których pisała Olimpia]. Człowiek rozsądny będzie szukać najpierw rozwiązań w sobie, a nie w "wspomagaczach". Może to kwestia wychowania, ale mnie uczono, że najpierw trzeba sobie radzić samemu, potem prosić o pomoc. Nigdy nie szukałam łatwych rozwiązań, wiedziałam, że życie to bieg na przełaj. Dlatego mocno sprzeciwiam się postawie, która pokazuje mi, że człowiek szuka łatwego rozwiązania swojego problemu, a nie wykorzystał wszystkich dostępnych mu innych możliwości. Magia to nie jest worek bez dna. To żywa energia, która przepływa przesz cały Wszechświat. I każda akcja ma swoją reakcję. I za czerpanie z tej energii się płaci. Czy warto jest więc stosować ją do rzeczy, które można osiągnąć inaczej? Moim zdaniem nie. Każdy może uważać inaczej, ja jednak nie należę do osób, które ot tak wykorzystują powiązania energii. I będę negatywnie oceniać tych, którzy tak robią czy w takich kategoriach spostrzegają swoje możliwości.
Nie będę pisała o moralności, bo to temat rzeka... i wracając do głównego pytania [czemu mam jej nie używać?] - nie chodzi o nie używanie, a używanie z rozsądkiem, odpowiednim celem i odpowiednią wiedzą.
01-23-2016, 12:12
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Olimpia
Oth Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 549
Dołączył: Nov 2012
Reputacja: 35
Podziękowania: 16
Podziękowano 291 razy w 94 postach
Post: #9
RE: Jakiś tytuł
Oth napisał(a):Niech ktoś ten offtop wydzieli, to porozmawiamy.
Dobrze, zatem, skoro moja wola została spełniona - czyli rozwialiśmy wątpliwości co do tego, czy jestem Bogiem - możemy przejść do dyskusji.

Szacuję, iż będzie to długi post, więc gdyby komuś nie chciało się czytać, w paru słowach streszczenie głównej części mojej wypowiedzi: Duch i materia nie są oddzielne - co znaczy, że są tym samym, więc nie istnieją żadne konflikty w czymkolwiek.

Mikael napisał(a):Nie rozumiem podejścia niektórych ludzi do magii. Jeśli ktoś może wyczarować sobie bogactwo, sławę, siłę to czemu ma tego nie robić? Co jest takiego złego w wykorzystaniu magii, żeby poprawić jakość swojego życia, tutaj, na najniższym planie? Jeśli mam jakiś cel do osiągnięcia to muszę użyć jakichś środków, żeby go spełnić. Czy na prawdę muszę wszystko robić swoimi rękami? A jeśli użyję jakichś narzędzi to jeśli magia jest równie skuteczna, lub nawet skuteczniejsza od innych, to czemu mam jej nie użyć?
Temat ten był omawiany już wielokrotnie. Powtórzę. Duch i materia NIE SĄ dwoma różnymi pierwiastkami. Ich oddzielność jest tylko pozorna i istnieje jedynie na względnych mapach rzeczywistości, formowanych w intelektualnych obszarach ludzkich umysłów. Czyli, to umowne rozgraniczenie powstaje w różnych społecznościach w celach realizacji konkretnych założeń. Weźmy to w kontekście sacrum & profanum. Dla Katolika, kościół może być uważany za budowlę świętą, więc nie wyobraża sobie tam profanacji w postaci - dajmy na to - jedzenia; i odwrotnie - duchowe obrzędy powinny odbywać się w wyświęconych warunkach. Mag natomiast posiada w swojej percepcji zjednoczone sacrum & profanum, więc sprowadza tzw. Ducha Świętego gdzie i kiedy chce, a także robi co mu się podoba w miejscach uważanych za święte, bowiem każdy czyn jest dla niego działaniem magicznym. Jeszcze prościej: Mag może czynić swoje cuda robiąc zupełnie codzienne rzeczy; i odwrotnie - transmutować zwyczajną rzeczywistość magicznymi metodami. I jest to kurewsko naturalne.

Olimpia napisał(a):Ciekawi mnie także, że wielu magów ma takie podejście jak Ty Mikael - ale żaden z nich nie jest milionerem i nie opierdala się na uczelni...
Dlaczego? Ponieważ Duch i materia nie są oddzielne. Materia to nadal Duch, ale nazywany inaczej, żeby odnieść się do tej jego części, w której wydaje się, że część jest oddzielna od całości (co nie oznacza, iż w każdej części tak jest). To znaczy, że każde fizyczne działanie to jednocześnie działanie duchowe, a każde duchowe działanie musi mieć odbicie w materii (o to z resztą w tym wszystkim chodzi). Ja wiem, że właśnie napisałem coś bardzo oczywistego, ale problem leży w (nie)zdawaniu sobie sprawy z powagi tego stwierdzenia. Duch jest potencjałem. To znaczy, że nie może się zrealizować, jeśli się nie zmanifestuje. Natomiast aby doszło do manifestacji, potrzebna jest materia, w której, i poprzez którą, pożądany rezultat zostanie doprowadzony do zaistnienia. "Cuda" nie polegają na pojawianiu się "czegoś" z "niczego", lecz na ułożonym przyczynowo-skutkowym procesie gromadzenia się odpowiednich warunków. Oczywiście, w kwestii zdobycia wiedzy najprostszym środkiem do tego jest po prostu nauka. Są jednak inne, bardziej bezpośrednie - czy też, bardziej mikrokosmiczne - formy, choć wymagające dodatkowych, że tak powiem, magicznych zasobów (wiedzy, mocy, czegokolwiek).

W tym i poprzednim poście (usuniętym, ale kto widział, ten widział), ukazałem w żartobliwej formie przykład takiej manifestacji Boskiej Woli. Zasugerowałem wydzielenie offtopu - i stało się. Ale było to możliwe tylko dlatego, że uniwersalnym prawem forum jest wydzielanie offtopowych dyskusji. I tak samo np. uleczenie kogoś magicznie, czy sprowadzenie pieniędzy, jest możliwe tylko wtedy, gdy uniwersalne prawa na to pozwalają. Wszechmoc Boskości nie oznacza łamania tych praw - to działanie według nich, wszak po to właśnie zostały stworzone, aby stanowić środek do manifestacji.

Olimpia napisał(a):A wielu sławnych magów jak np. Paschal, Crowley czy Dion w efekcie marnie skończyli.
Standardowo, zadam to samo pytanie: Jak? Każdemu żyjącemu stworzeniu ciało w końcu umiera i tak samo spotka to Ciebie, mnie, papieża, Hawkinsa, Nessi, psa, żuka gnojarza, makrelę, jak i spotkało Buddę, Jezusa, Apostołów, Einsteina, T-Rexa, psa, żuka gnojarza, mnie i Ciebie. Teraz może się Tobie wydawać, że śmierć np. poprzez utonięcie w gównie to okropny sposób odejścia z tego świata, ale podejrzewam, że nasz żuczek wcale by nie narzekał. Nie było nas na ich miejscu, więc nie ma sensu tego oceniać.

Cytat:Nie ukrywam jednak, że kilka razy dzięki mojej magii zdarzyło się coś co można by nazwać cudem. I mi samej ciężko było uwierzyć w tak wręcz niewiarygodne efekty. Tylko, że jest spora różnica między mną a większością... ja nie bawię się magią, traktuje ją poważnie i nie uważam, że wszystko mi się należy bo ''jestem wielką czarownicą''. Ja nie wykorzystuje Sił Wyższych jak większość - dla moich płytkich zachcianek, ja im służę i z nimi współpracuje. Podchodzę do magii i Sił Wyższych z pokorą i szacunkiem. Nigdy nie żądam. Przyjmuje porażki. Dziękuje za sukcesy.
To super, jeśli dla Ciebie to działa, ale czemu właściwie ma to obowiązywać wszystkich i wszystko? Od kiedy "Siły Wyższe" są jakąś spersonifikowaną istotą, która przejmuje się ludzkimi humorami? Nie zrozum mnie źle - jestem absolutnie przeciwny próbom wykorzystywania magii dla głupich zachcianek. Ale to dlatego, iż magia nie może być do nich wykorzystana i jest to stratą czasu. Co znaczy z kolei, że jeśli magicznie udało się komuś na coś wpłynąć, to nie była to byle jaka zachcianka (nawet, jeśli była to pierdoła), ale niezbędny element w kształtowaniu tego Wszechświata. To znaczy, że temu komuś ORAZ Siłom Wyższym udało się dojść do porozumienia w tym, czego chcą. To znaczy, że Siły Wyższe i człowiek nie różnią się od siebie. Duch i materia... bla bla bla. Chyba już o tym mówiłem?

Mikael napisał(a):Jak to nie jestem Panem Wszechświata? Wszyscy i wszystko są częścią Boga, Pierwszej Przyczyny, czyli można powiedzieć, że jesteśmy Jego dziećmi. A dzieci kiedyś dorastają. Czyli jeśli będę nad sobą pracował, przejdę ileś tam wcieleń, doświadczę wielu rzeczy, w końcu sam stanę się Bogiem, albo będę do niego bardzo podobny (tak, tak teoria brzmi łatwo, wiem nie wyczaruję sobie tego).
Nie daj sobie wmówić, że potrzebujesz na to iluś tam wcieleń. Oświecenie JEST łatwe, ponieważ zawsze jest TU i TERAZ.

Cytat:Znaczy tak - teraz nie jestem Panem Wszechświata (chociaż mogę nim zostać) - to jest prawda.
Bullshit! Tak naprawdę tylko TERAZ jesteś Panem Wszechświata. Możesz się z nim co najwyżej nie utożsamiać, ale nie zmienia to faktu Waszej nieodrębności.

Cytat:Ale dlaczego właśnie jesteśmy tutaj? Ja uważam, że mamy po prostu żyć, a nie ma jednego przepisu na życie. Jeśli to sobie wypracuję, to mogę chodzić obsypywany kwiatuszkami przez aniołki (albo grupkę mężczyzn przebranych za aniołki - będzie to znacznie łatwiejsze niż znalezienie prawdziwych) i nie ma znaczenia czy gdziekolwiek zajdę w ten sposób. Bo jest wiele przepisów na życie i żaden jest prawdziwy, albo fałszywy. No, ale to czy osiągnie się cokolwiek przez takie życie, albo sens osiągania czegokolwiek, to inna sprawa.
Z hermetycznego punktu widzenia, proces Kreacji dzielimy na stworzenie i ewolucję. Z tych dwóch części (tego samego promienia) wynikają wszystkie podstawowe potrzeby. I tak osoby skierowane w stronę bardziej materialnych wrażeń znajdują się jeszcze w części twórczej. Gdy natomiast cały ich Wszechświat zostanie już ukończony, wchodzą w drugą fazę - rozwój duchowy - z której wynika oczywiście tzw. "duchowa tęsknota", czyli chęć powrotu do Źródła. Magiem staje się osoba, która dotarła do punktu, w którym jedna linia przeradza się w drugą. Niezależnie od tego, w jakim miejscu się każdy z nas znajduje, istotne jest pamiętanie, że to nadal JEDEN i TEN SAM proces. Jednostkowi przedstawiciele obu tych względności mają ten sam cel, po prostu na innym etapie drogi się znajdują i innego pokarmu potrzebują, aby posuwać się do przodu.

Olimpia napisał(a):Mikael zacznijmy od tego, że jesteś przede wszystkim częścią wszystkiego. Wszystko się ze sobą łączy i przeplata. Owszem jesteś częścią Wszechświata/Akaszy/Boga/tego drzewa obok/gołębia co właśnie sra Ci na balkon itp. itd. ale nie jesteś nimi. Mikael... czy Ty jesteś swoją ręką albo nogą? ... To są części Twojego ciała, ale one nie są Tobą.
Czym jest to "ja" (lub "Ty") i gdzie ma swoje granice? Problem w tym, że próbujesz przetłumaczyć wyższą wizję na język dualny. Co to znaczy? To znaczy, że określając to, co nieskończone, słowem "nieskończone" wystawiasz to na dualizm i opozycję w stronę wyrażenia "skończone", podczas gdy prawdziwe Nieskończone jest zarówno skończone jak i nieskończone. To znaczy, że nie tylko jesteśmy częścią wszystkiego, ale także, iż na najwyższym poziomie stanowimy zupełnie jednolitą Całość (niepodzieloną w żadnym aspekcie). Człowiek oświecony zniszczył swoje ego, a jednocześnie nadal je posiada i nie ma w tym żadnej sprzeczności.

Cytat:Owszem, jak już przejdziesz jakieś kilkatysięsicy wcieleń, a może i więcej to zostaniesz oświecony i tylko pytanie kim będziesz chciał zostać? Uśmiech Bo Wszechświatem/Bogiem na pewno nie zostaniesz. Jednak możesz zostać np. Opiekunem Duchowym, albo jakąś Siłą Wyższą jak np. Devą, no albo możesz z własnej roli wrócić na ziemię i stać się kolejnym Buddą czy Jezusem. Tylko, że jest ważne co wybierzesz... Wszechświat zawsze będzie ostatnie zdanie (zupełnie jak prawa fizyki!), inaczej byłby chaos i np. ludzie już dawno by wymordowali Naturę w tym i siebie. Im bardziej jesteś rozwinięty tym więcej możesz... a można naprawdę dużo!!! Nawet nie uwierzysz jak dużo! xD (Nawet ja w niektóre rzeczy nie wierzyłam!)
Olimpio, zdaje się, że nie rozumiesz, czym jest oświecenie w tradycyjnym sensie. No, bo tak w sumie to ono polega na tym, że człowiek staje się Bogiem (albo przypomina sobie, że cały czas Nim był). No i kilka tysięcy wcieleń nie ma tutaj nic do rzeczy. Każdy oświecony ludź powie Ci, że to uświadomienie jest właściwie cholernie oczywiste i do dziś nie rozumie, jak mógł wcześniej tego nie zauważyć. To się może wydawać dziwne, patrząc z perspektywy nieoświeconej osoby, ale przyznajcie się, czy słuchaliście/czytaliście kiedyś w ogóle, co ludzie uznawani za oświeconych mówią na ten temat? Serio, poguglujcie trochę.

Oczywiście, uprzedzam, że zostanie Bogiem nie wyklucza późniejszej reinkarnacji na Ziemi, czy stania się jakimś tam duchowym mistrzem w astralno-mentalnej formie. Jak wspominałem wyżej, Bóstwo posiada świadomość tak nieskończonej, jak i skończonej rzeczywistości - na raz. Czyli istnieje w sekwencyjnej rzeczywistości i jednocześnie jest poza wszelką sekwencją. Bla, bla, bla, powtarzam się.

Cytat:Dlatego nie rzadko Wszechświat może się z takimi magami zabawić w kotka i myszkę...
To nie Wszechświat bawi się z magiem, lecz mag, będący Wszechświatem, bawi się z magiem, będącym Wszechświatem, który bawi się z magiem, będącym...

Cytat:Tak jest taki cytat, takie podejście do magii mają głównie Madzy Ceremonialni i Madzy Chaosu - owszem było sporo wielkich magów, którzy w ten sposób żyli i naprawdę są dzisiaj czołowymi magami w historii magii. Tylko, że jak oni skończyli? ... za wszystko w końcu będziesz musiał zapłacić i zobaczyć, że jednak w niektórych sprawach się myliłeś (a w innych oczywiście nie).
Okej, będę śmiały i napiszę to: Jestem pewien, iż każdy mag, który osiągnął prawdziwy cel magii - oświecenie - skończył dokładnie tak, jak chciał. Właśnie dlatego, że to osiągnął.

Cytat:Zgadzam się! Mag jest królem i kapłanem! Kim jest inaczej król? Władcą! Dzisiejszy władca to np. polityk czy... o ja! :D Administrator! xD Maria Antonina! ... Król Popiel... Hitler... Jezu! Ile w historii takich władców marnie skończyło? Bycie władcą to przede wszystkim cholerna odpowiedzialność i prowadzenie swojego ludu z wielkim sercem i mądrością.
Nie chcę się wdawać w politykę, ale strasznie mieszasz. Monarchia nijak ma się do demokracji, czy administracji. Król to przede wszystkim jednostka. A także: Nie może być dwóch króli w jednym miejscu i czasie. Mag jest Królem, ponieważ utożsamia się z tą Jedną siłą, która tworzy ten Wszechświat, co pozwala mu nim rządzić. Jednocześnie, mag jest tym, co jest tworzone przez tą siłę, co odzwierciedla się w Królestwie. Demokracja to zupełne pozbawienie władzy elementu Korony i próba rządzenia Królestwa przez siebie samo, co oczywiście jest niemożliwe i skutki tego świetnie widać dziś na świecie.

Cytat:Teraz weźmy się za kapłana! Czy przypadkiem kapłani, zarówno jak starożytni/średniowieczni jak i dzisiejsi nie wnosili modłów, próśb oraz nie składali darów swym Siłą Wyższym? Szaman? Przecież miał najważniejszą pozycję... czy traktował Siły Wyższe jak służbę? ... Please, mały marny człowiek bardzo szybko może się w swej pysze i zarozumiałości zgubić i zostać pożarty przez prawdziwą potęgę. Chcesz panować nad powietrzem? No to zapierdalaj w środek tornada i powodzenia Ci życzę! :D
Mag/Król jest Kapłanem, ponieważ w istocie tylko Jeden jest Król i jest nim sam Stwórca Wszystkiego. Mag jedynie utożsamia się z nim, tj. łączy się z Siłą Wyższą, aby postrzegać Harmonię i zgodnie z nią (czyli Mądrze) zarządzać. Oczywiście, coś z perspektywy mieszkańców Królestwa może wydawać się nieprawe, ale każda decyzja Króla jest Prawem, ponieważ jest taka sama, jak Wola Boża. Z tego wynika także, iż jeśli ktoś postępuje wbrew niej, to nie jest magiem. Z resztą dokładnie tak samo wygląda to u Szamanów, tylko tam się to nazywa Wolą "duchów przodków" (albo jeszcze innych).

I tutaj chciałbym zauważyć, że od czasów, gdy te dwie funkcje przestała sprawować jedna osoba, każdy Król miał swojego Kapłana jako doradcę. Ale nie wchodźmy tu teraz w historię. Rozmawiamy o znaczeniach, nie przykładach.

Tak więc mag jest Królem, bo utożsamia się z Absolutem, ale jest też pokornym Kapłanem, ponieważ jego Boska świadomość obejmuje zarówno wyższą, jak i niższą perspektywę. Czyli jednocześnie jest proszącym o pomoc Synem Bożym i jednocześnie Bogiem Ojcem, który tę pomoc wręcza - w gruncie rzeczy - samemu sobie. Dzięki tej niedualnej świadomości jawi się on jednocześnie jako potężny i miłościwy władca. W końcu jego lud jest tą samą Jedną Istotą, więc może on słuchać sugestii swoich poddanych i nadal pozostawać dla nich "Wielkim".

Mikael napisał(a):A czemu nie miałbym zostać Bogiem? Piszesz, że taka możliwość mogłaby doprowadzić do zagłady wszystkiego, ale patrzysz na Boga ludzkim okiem. I nie wiem co napisać (Oth by się przydał, pewnie potrafiłby ładnie to wytłumaczyć). Po prostu człowiek z perspektywy Boga nie widzi powodu do jakiegokolwiek maczania palców w istnieniu całego wszechświata. Nie czuje niczego co by go do tego prowadziło i wie, że nie ma takiej potrzeby, aby coś zmieniać, bo wszystko jest takie jak powinno być.
Odchodząc trochę od przykładów z ogólnej dyskusji, rozwinę perspektywę Boga, która faktycznie wygląda bardziej tak: (1) Wszechświat nie istnieje i w ogóle nie jest brany pod uwagę - nic nie jest; (2) Wszechświat jeszcze nie istnieje, ale jest już "w planach"; (3) Wszechświat jest Stwarzany, ale nie jest skończony, a Bóg bierze w tym procesie udział; (4) Wszechświat jest Stwarzany, ale nie jest skończony, a Bóg jest w tym procesie nieobecny; oraz (5) Wszystko już zostało skończone (wszystkie te 5 opcji ma miejsce jednocześnie, oczywiście). Pomiędzy pewnie dałoby się jeszcze wiele wstawić, ale tak ogólnie powinno być wiadomo, o co chodzi. Oświecenie wiąże się z zyskaniem tej Boskiej perspektywy.

Olimpia napisał(a):Serio, są ludzie uważający, że mogli by zostać Bogami?
Bogiem. Liczba pojedyncza.

Cytat:Siły Wyższe nie potrzebują pomocy u jakiegoś człowieczka...
Wszystko, co istnieje, jest potrzebne. Skoro mamy na świecie ludzi, to znaczy, że Natura uznała ich za niezbędny element w swoim Dziele. Gdyby cokolwiek innego mogło spełnić rolę człowieka, to mielibyśmy tutaj to "cokolwiek" zamiast naszej rasy. I potwierdza się to w tym, że zdarzają się ludzie wybierani na Szamanów. Naprawdę, gdyby to nie było konieczne, to żadne istoty nie kłopociłyby się w wchodzeniu w interakcję z tak odrażającym gatunkiem jak homo-sapiens.

Ruta napisał(a):Dlatego mocno sprzeciwiam się postawie, która pokazuje mi, że człowiek szuka łatwego rozwiązania swojego problemu, a nie wykorzystał wszystkich dostępnych mu innych możliwości.
Jak wspominałem, dla maga nie istnieje oddzielne sacrum i profanum, więc nie ma różnicy między magią a "innymi dostępnymi możliwościami". I naprawdę nie widzę powodów, żeby to rozgraniczać.
01-23-2016, 12:48
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Void , MalaZlosnica , Hermeta , wena , Mikael , Gywher , Evander
Ruta Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 186
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 14
Podziękowano 99 razy w 51 postach
Post: #10
RE: Jakiś tytuł
Cytat:Jak wspominałem, dla maga nie istnieje oddzielne sacrum i profanum, więc nie ma różnicy między magią a "innymi dostępnymi możliwościami". I naprawdę nie widzę powodów, żeby to rozgraniczać.
Twoja definicja. Zakładając, że dla niektórych magia ma inną definicję, ciężko mówić o jednej i prawdziwej, obiektywnej prawdzie co do tego jak się ze sobą przeplata sacrum, profanum, a gdzie w tym wszystkim jest magia.
Jestem w stanie zgodzić się z tym, że dla wielu (bo nie ma musu) sacrum i profanum nie jest bardzo zróżnicowane, natomiast to, że obie sfery się przeplatają... nie znaczy, że samą praktykę magiczną trzeba sprowadzać do zwykłych czynności. Jeśli ktoś chce - jego sprawa. Ale z moim systemem wartości się to nie zgadza.
01-23-2016, 15:47
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Olimpia


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB