Niezidentyfikowany byt
Autor Wiadomość
Kamlost Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 19
Dołączył: Oct 2016
Reputacja: 4
Podziękowania: 0
Podziękowano 19 razy w 9 postach
Post: #1
Niezidentyfikowany byt
Slava!
Wykrzyknik Panie/Pani Administratorze/Administratorko, nie byłem pewien, czy ten post powinien być w dziale Istot, skoro dotyczy istoty, czy też w dziale pytań, skoro zawiera ich wiele. Jestem tu nowy, przepraszam za kłopotWykrzyknik

SEDNO SPRAWY: Spotkałem się z bytem, który może być dla mnie niebezpieczny, ale nie wiem co to może być, potrzebuję wskazówek, bo jak wszyscy wiemy wiedza to władza (Jeśli ktoś jest zainteresowany moim przypadkiem lub chce pomóc, to zapraszam do dalszej części)

Jestem początkującym słowianowiercą, ale od razu wziąłem się do opracowywania magii w słowiańskim ujęciu. Nie przynależę do żadnego stowarzyszenia, dlatego mogę sobie pozwolić na tego rodzaju ekstrawagancję. (Nie czas to i miejsce na wyjaśnianie moich poglądów, ale jeśli ktoś jest ciekawy, to zapraszam do wysyłania prywatnych wiadomości)
Uczę się na własną rękę, czyli nie operuję uczonymi terminami, za co w tej chwili przepraszam, bo przez to będę musiał uciekać się do bardziej opisowych przedstawień. Nie będę opisywał swoich wcześniejszych doświadczeń, bo nie wydaje mi się to potrzebne, ale mogłem się wielu podstawowych rzeczy do tej pory nie nauczyć, dlatego proszę o pytania, gdybym czegoś w tej chwili nie wyjaśnił.

Sprawa wyglądała w ten sposób, że zacząłem się uczyć o magii w dość szybkim tempie i zdarzyło się tak, że czas jakiś temu (jeszcze latem) trafiłem podczas spaceru w pewne miejsce lasu, które często odwiedzam, a w którym nie byłem od czasu otwarcia się na te wszystkie dziwne zjawiska. Było to miejsce specyficzne, rozdroże leśnych ścieżek. Często się tam wałęsałem bez konkretnego celu kiedy chciałem o czymś pomyśleć, albo było mi smutno i depresyjnie. To miejsce stworzone do takich celów. Dziwne wydawało mi się to, że kiedy w nie trafiałem często czułem się dość specyficznie i nagle trafiało mnie nieprzeparte wrażenie, wręcz pewność, że mam tu na kogoś czekać. Czekałem więc. Godzinami stałem wpatrując się w odległy koniec drzewnej alei z pewnością, że ktoś do mnie przyjdzie, ktoś ważny, ktoś na kogo od dawna czekałem. Rzecz jasna nikt nie przychodził. Przychodził zachód, a ja pusty i wychłodzony wracałem do domu. Tak się sprawy miały kiedy jeszcze nic nie wiedziałem.

Nowo uświadomiony ja (proszę takich moich stwierdzeń nie poczytywać za samochwałki, ja to z takim cynizmem) postanowiłem wybrać się do lasu na spacer i teraz tak. Z początku obchodziłem to miejsce znajomymi sobie ścieżkami. Wpierw odurzyła mnie aura lasu, bo dawno w żadnym nie byłem i w ogóle trudno było o kontakt z naturą i energię, czyli poczułem się lepiej i mocniej. Potem kiedy dostroiłem się trochę lepiej poczułem, że las w tej części wydaje się słaby nieadekwatnie do swojego stanu. (to jest mam na myśli stan fizyczny, las jest tuż przy mieście i naturalnym byłoby dla mnie, gdyby czuł się zniszczony i słaby, ale tutaj coś mi nie pasowało) Następnie zaczynałem wyczuwać mgliście jakąś świadomość podążającą za mną, czasem tak wyraźnie, że chciałem się obrócić i zobaczyć ją na ramieniu, ale rzecz jasna nie zobaczyłem. To coś poruszało się jakby wewnątrz pewnego pola i ściągało mnie do jego centrum, które zdawało się być właśnie w bezpośredniej okolicy wyżej wspomnianego rozdroża.
Kiedy usiadłem na miejscu wpływ tego bytu jakoby zanikł, chociaż raczej utajnił się, nie był wyczuwalny po prostu. Postanowiłem pomedytować, pomodlić się do swoich bogów oraz połączyć z żywiołem ziemi, bo to dla mnie najłatwiejszy sposób pozyskania energii. Wyczułem teraz wyraźnie, niemal namacalnie ten byt. Nie byłem jeszcze zupełnie przekonany o jego złych zamiarach, chociaż czułem pewien niepokój. Uznałem, że niepokojąca może być sama tak duża ilość energii, niezależnie od zamiarów. Jednakowoż... Zdaje mi się... Nie jestem jeszcze pewien swoich własnych spostrzeżeń, boję się sobie coś dopowiadać, wymyślać, ale... Sądzę, że to coś w pewien sposób się mną żywiło, moją energią, czy siłą witalną, czy czymś jeszcze innym. (Wtedy stwierdziłem, że brzmi to sensownie, bo gdyby tak było, to przykre myśli miałyby sens, gdyby wynikały z braku energii, samo bezpodstawne oczekiwanie też miałoby sens, bo w ten sposób to coś zatrzymywałoby mnie i żywiło się dłużej, przy czym nie zakładam, że tylko o mnie chodzi, a raczej, że może to być wskazówka co do rodzaju bytu, bo to pewnie jego "technika polowania") W tej chwili pomimo ogarniającego mnie niepokoju zebrałem się w sobie wspominając swoich bogów i różne takie tam wzniosłe uczucia i jak najmocniej potrafiłem powiedziałem w myślach kierując swoje słowa do bytu coś w rodzaju:
- Jam jest sługa Welesa, strażnik tych lasów i wzywam cię do wyjawienia swojego imienia!
(Weles to słowiański bóg, między innymi, magii, gdyby ktoś nie był obeznany) Cholera, musiałem powiedzieć to jakoś inaczej, bo brzmiało fajniej. W każdym bądź razie poczułem, że byt się waha, nie spodziewał się czegoś takiego i nie wiedział jak zareagować (mam podejrzenie, że od dawna nie było w tym miejscu nikogo, kto by myślał o podobnych rzeczach, więc byt był raczej leniwy, uśpiony poniekąd, ale energię zbierał) Nalegałem dalej na przedstawienie się, na wyjawienie imienia i groziłem potęgą lasu, ziemi i Welesa. W tej chwili zdarzyło się coś przeze mnie nieoczekiwanego. Mianowicie wpadłem wręcz na plan astralny, w którym zobaczyłem jakby ołtarz, w środku lasu, był zrobiony z trzech kamieni, dwóch mniejszych, wkopanych w ziemię po bokach, na których oparty był trzeci, ta zasadnicza część, leżały na nim jakieś narzędzia i misa, ale nie dowiedziałem się co to było, bo w jednej chwili wizja mi się skończyła. To było dla mnie nieoczekiwane, bo jestem początkujący, moje zdolności nie są duże i nie potrafię w pełni świadomie i kiedy mam na to ochotę wchodzić na plan astralny. Moja hipoteza wygląda w ten sposób: kiedy pytałem o imię myśl bytu powędrowała do tego miejsca na planie astralnym i dzięki temu ja też tam trafiłem, kiedy zorientował się co widzę zabronił mi dostępu, bo jest potężniejszy. Bezpośrednio po tym próbowałem tam wrócić, ale już nie mogłem, było zamknięte. Czułem wtedy wrogość tego bytu, ale wycofał się ode mnie, chyba nie chciał więcej zdradzić, obmyślał co ze mną zrobić. Ja, dosyć nieostrożnie, ale tego mi nie wypominajcie, oświadczyłem wyraźnie, że ten byt zniszczę, lub wypędzę, po czym sobie poszedłem. Wroga świadomość bytu ścigała mnie do krańców lasu, przy czym w jego "strefie" była tak silna, że bałem się, że coś spadnie mi na głowę (chociaż, oczywiście nie okazywałem tego po sobie), a później było to już tylko odległe uczucie. Wtedy prosiłem też las i Welesa o pomoc w dostaniu się na plan astralny, zrozumieniu bytu i wiedzy o tym jak go zniszczyć, ale pominę to w tym wątku, bo zdaje się, że to materiał na kolejny.

Dzisiaj, kiedy to piszę, byłem w tym miejscu po raz drugi. Planowałem nie wracać tam aż czegoś się dowiem, ale... Hah, tej lekkomyślności też mi nie wypominajcie, kupiłem sobie nowy aparat, a w lesie robi mi się zdjęcia najlepiej i chciałem popróbować. Byt wyczuł mnie już na samym początku, więc chyba czekał, przy czym ja o tym nie wiedziałem. Dotarłem do rozdroża (nie TEGO rozdroża, samego źródła, ale wiecie, innego), przy którym zaczynał się jego "teren" i stał tam, patrząc na mnie, po środku drogi. Emanował w moim kierunku wściekłą energią, od razu zmieniłem plany co do fotografii. Sądzę, że chciał mnie przestraszyć, ale nie wiedział jaki kształt wybrać, chyba wyciągał jakieś obrazy z mojej podświadomości, bo zmieniał formę i był poniekąd jednocześnie jakąś obrzydliwą modliszką, pająkiem i jakimś dziwnym obcym, którego chyba kiedyś widziałem w filmie. Opisuję teraz oczywiście taką wizualizację, którą widziałem w tym miejscu, nie mam halucynacji, szalony chyba też nie jestem, chociaż cholera wie. Niczego nie wykluczam. Odniosłem wrażenie, że chciał mnie nastraszyć, żebym nie dowiedział się za dużo, nie wydaje mi się, żeby faktycznie był tak groźny za jakiego chciał udawać, przy czym też nie lekceważę, zdecydowanie nie jest z mojej ligi. W tym przypadku również odprowadzał mnie swoją wściekłością do granic lasu.

Teraz tak, mam też pewne swoje tezy, które chciałbym, żebyście mi pomogli przeanalizować.
Zasadniczo odniosłem wrażenie (być może fałszywe), że byt ten jest do swojego miejsca przywiązany i że nie jest ono przypadkowe. Próbuję to sobie wyjaśnić tak:
1) W lesie w tym miejscu mógłby być swego rodzaju "węzeł energetyczny", do którego to coś się przyczepiło i który teraz eksploatuje. Popieram to słabą kondycją tej części lasu.
2) Być może jest przywiązany do jakiegoś fizycznego przedmiotu, ale nie widać tam nic szczególnego, nie wykluczam jednak, że mógłby być zakopany.
3) Położyłbym też nacisk na ten plan astralny, zastanawiam się, czy byt może być przywiązany do planu astralnego, który przekłada się w tym mniej więcej miejscu na plan fizyczny. Może to tłumaczy, dlaczego ma cały "teren" zamiast jednego tylko punktu, taka nieścisłość między planami.
4) Może wszystkie naraz?

Z pozostałych spostrzeżeń: po tym w jaki sposób czułem jego świadomość w całym lesie przypuszczam, że w jakiś sposób może być połączony z siecią korzeni drzew, albo może ogólnie pojętą leśną energią.


Starałem się opisać wszystko szczegółowo i konkretnie, ale mogłem coś pominąć, jeśli coś nie jest jasne to proszę o pytania. Proszę też o odpowiedzi, jeśli ktoś może mi jakichś udzielić.
I jak zacząłem tak skończę:
Slava!
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2016, 05:55 {2} przez Kamlost.)
04-10-2016, 22:12
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Nikodem
Mikael Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 117
Dołączył: Dec 2012
Reputacja: 5
Podziękowania: 106
Podziękowano 45 razy w 22 postach
Post: #2
RE: Niezidentyfikowany byt
Podziel to na ładniejsze kawałki, bo takiego zbitego tekstu się nie da czytać.
04-10-2016, 23:56
Znajdź Posty Reply
Nikodem Offline
* * * * *

Liczba postów: 123
Dołączył: Jun 2015
Reputacja: 23
Podziękowania: 257
Podziękowano 208 razy w 84 postach
Post: #3
RE: Niezidentyfikowany byt
Sława.
Fajna przygoda, fajne podejście i fajne wnioski. ;]

I co do wniosków - wyprowadzone są na podstawie utartych w zachodniej europie ścieżek czarostwa pomieszanymi z energetyką i czymś tam jeszcze. ;P


Jednak, wydaje mi się ważne, by w magii słowiańskiej spojrzeć na to wszystko przez pryzmat słowiański.

I tak - "rozdroże" w tradycji (nie tylko słowiańskiej) jest bardzo charakterystycznym miejscem.
Przy rozdrożach często błąkają Duchy, które nie mogą/nie chcą odejść do Nawii.
(jest wiele słowiańskich koncepcji "życia-śmierci" i tego jak wygląda sprawa Duszy i jej wędrówki po Jawii, Nawii i Prawii ;P - chociaż pewnie już je poznałeś, więc nie będziemy rozwijać tematu)


Druga rzecz warta rozważenie - powszechna w demonologii słowiańskiej - Demon jako Strażnik Lasu/Pola/Łąki/Bagna/Gospodarstwa/Upraw/cholera-wie-czego.
Duchy o poszczególnych "charakterach" sprawują pieczę nad poszczególnymi elementami naszego naturalnego (ale i czasem stworzonego przez człowieka) otoczenia.

I znów - pewnie wiesz, że każdy z "gatunków" Istot ma inną rolę i w inny sposób oddziałuje na otoczenie/ludzi, więc warto sprawdzić z jakim "gatunkiem" Ducha masz do czynienia.

_______________

Ale co ważne - i o czym trzeba pamiętać - jeśli jest to Istota będąca "opiekunem miejsca" ma to jakiś cel i nie siedzi tam bez powodu. ;P
Zniszczenie takiego "bytu" nie wchodzi w grę.
Wygnanie również się nie powiedzie - bo ów "byt" prędzej, czy później wróci.
I wypadałoby się zastanowić "Po co? chcesz z nim walczyć?" - w końcu on był tam pierwszy. ;]

_ _ _ _ _ _ _

Jeśli to natomiast Istota, która wykształciła się z duszy zmarłej osoby i nie może odejść do Nawii, a żyje jedynie by karmić się smutkiem i melancholią żyjących - wtedy można się pobawić się w odesłanie jej dalej.
A kto sprawniej wskaże jej Bramy Nawii, niż Sługa Welesa? ;]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2016, 14:31 {2} przez Nikodem.)
09-10-2016, 14:24
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: wena
LupusAlbum Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 160
Dołączył: Aug 2015
Reputacja: 20
Podziękowania: 67
Podziękowano 101 razy w 55 postach
Post: #4
RE: Niezidentyfikowany byt
Niesamowita przygoda ^^ z chęcią bym tam poszedł razem z tobą, lecz moja wioska znajduje się na samym końcu świata, tuż pod górą Olimp.

Co do bytu. Napewno jest starszy niż ty, ale czy to jakiś typowy duch lasu? Mam dwie teorie:

1. Dawno temu w tym miejscu stał ołtarz ku czci być może tego bytu, bądź ku czci jakiegoś boga. I wtedy ten byt jest jakimś obrońcą bądź strażnikiem pozostawionym po zniszczeniu miejscu kultu, przez np. chrześcijan.

2. Według mnie to może być siedziba Leszego. Chociaż tu trzeba lepiej się nad tym zastanowić. Określić położenie lasu, jego wiek itp. Itd. Istotnym elementem jest to, że potrafił przyjąć formę np. Modliszki.
(Chyba, że w serwitorach da się zamontować zmiennokształtność a ja o tym nie wiem)
Kolejną ciekawostką jest to, że leszy ma swój ołtarz w lesie i bardzo ciężko go znaleźć, tym bardziej zniszczyć.
09-10-2016, 19:37
Znajdź Posty Reply
Kamlost Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 19
Dołączył: Oct 2016
Reputacja: 4
Podziękowania: 0
Podziękowano 19 razy w 9 postach
Post: #5
RE: Niezidentyfikowany byt
Kontynuujmy
Odnosząc się do powyższych postów. Rzecz jasna chciałem kwestię rozpatrywać ze słowiańskiego punktu widzenia i w związku z tym na pewno nie zamierzam "niszczyć", czy "wypędzać" bytu pełniącego rolę strażnika. Rozważałem kwestię tego rozdroża i charakterystyki demonów w ogóle, jednak nie jestem pewien, czy można założyć, że to strażnik. Odciąga mnie od tego jego wrogość, oczywiście, nie jest tak, że strażnicy są z zasady mili, ale wydaje mi się, że akurat mnie nie powinien odpędzać. Chwilę zanim się do niego zwróciłem medytowałem i oświadczałem drzewom, że głęboko je szanuję i przepraszałem za wszystko co do tej pory zdążyłem zrobić przeciwko przyrodzie. (taka mnie naszła potrzeba chwili) W ogóle podchodziłem z nastawieniem, że jeśli to strażnik, to chętnie mu pomogę. A ten postanowił mnie wypędzić. Kolejna kwestia to stan lasu - wydaje się słabszy niż powinien być, nie wiem jak to rozpatrywać. Z jednej strony może to przez działalność ludzi (jest niedaleko miasta), a z drugiej automatycznie powiązałem to z działalnością tego bytu.

Teraz oprócz powyższych komentarzy otrzymałem też dwie wiadomości prywatne i w nich dwie teorie co do charakteru tego bytu.

Pierwsza mówi, że mi się to wszystko przywidziało. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam.

Druga, tak jak komentarz Madras79 wskazuje, że mógł to być leszy. Spróbuję przedstawić argumenty za i przeciw.
Leszy jak wiadomo jest opiekunem lasu. Jego stosunek do ludzi określa się jako "neutralny", ale to nie ma znaczenia, sprowadza się to tylko do tego, że leszy zrobi to co, uzna za najlepsze dla lasu, tym można tłumaczyć jego agresję wobec mnie. Ponoć zdarzało się, że leszemu budowano ołtarze, czy nawet jakieś małe totemy i tam składano mu ofiary (chociaż takiej informacji nigdzie nie znalazłem, podano mi ją), to tłumaczyłoby ołtarz na planie astralnym, a więc i przywiązanie bytu do tego jednego miejsca. Trudno jest określić jakby... Poziom, na którym jest leszy. Składano mu ofiary i czasem traktowano jak boga, ale z drugiej strony skłaniałbym się raczej do tego, że jest tylko potężnym demonem (w słowiańskim rozumieniu oczywiście) Tutaj mam wątpliwości, nie jest dla mnie jasny stosunek między leszym, a bogami. Słyszałem opcję, że leszy jest jakby wysłannikiem Welesa (tu też potrzebne źródło), ale wydaje mi się, że mógłby też służyć Mokoszy, albo może w ogóle bardziej związany jest z żywiołem niż z jakimś bogiem? Co myślicie?

Teraz przeciw można powiedzieć, że las powinien być bardziej zadbany, jeśli leszy ma tam swoje siedlisko. Na to z kolei można odpowiedzieć, że skoro nie ma wyznawców, to byt jest słabszy i nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków. Tylko, że to zakłada istnienie godformów, a nie bogów, a mi jako rodzimowiercy trudno się z tym zgodzić. Nie jestem pewien skąd powinna pochodzić energia. To jest, jeśli bogowie istnieją i leszy jest ich wysłannikiem, to wydaje mi się, że czerpałby energię z ziemi i lasu, jak drzewa i zwierzęta, wtedy nie powinien słabnąć przez brak wyznawców. Natomiast jeśli zakładamy, że faktycznie osłabł, jest godformem(mą?) to nie czerpie energii z ziemi. To chyba mój największy problem z tym zagadnieniem, gdyby nie to już pewnie uznałbym, że to leszy.

Pojawił mi się w głowie argument, że jeśli to opiekun, a ja tak chcę pomagać w lesie (już pomijając kwestię, że może hipotetyczny opiekun nie chciałby, żebym pomagał) to powinien się ze mną porozumieć zamiast mnie wypędzać i straszyć. Jednak... Chciałbym na to spojrzeć też z perspektywy hipotetycznego leszego, to zachowanie mogłoby się wydać logiczne. Kwestia tego "ściągania" energii. Do tej pory sądziłem "zły byt pobiera energię od ludzi, bo jest pasożytem i żyje w ten sposób", ale może być tak "kiedyś ludzie dobrowolnie oddawali swoją energię leszemu czcząc go i to mu się należało, a teraz kiedy nie ma wyznawców, leszy sam odbiera to co mu się należy". Potem dowiedział się kim jestem, nie wiedział jak zareagować, zawahał się, po czym postanowił mnie przestraszyć manifestując swoją siłę. To ze współczesnego punktu widzenia wydaje się dziwne, gdyby chciał mnie pozyskać jako wyznawcę, no bo po co? Ale gdyby spojrzeć oczami pierwotnych? Czciliśmy to co było potężne, strach budzi szacunek, może być, że to jedyna zasada znana tak staremu bytowi jakim byłby leszy. Ta hipoteza ma swoje wady, ale wydaje mi się logiczna. Ah, wtedy jeszcze zakładamy, że ołtarz na planie astralnym pokazał mi celowo, żeby zasugerować, że mam go czcić.

Ostatnie, co mi zostało, to ta podążająca za mną przez cały las odległa "świadomość" tego bytu. Gdyby to był jakiś zły duch, to musielibyśmy założyć, że w pewien sposób zainfekował cały system leśny, natomiast jeśli to leszy, to byłaby jego naturalna zdolność.

To chyba wszystko, jakieś sugestie?
10-10-2016, 08:57
Znajdź Posty Reply
wena Offline
Leniwa Szumowina

Liczba postów: 390
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 13
Podziękowania: 65
Podziękowano 72 razy w 32 postach
Post: #6
RE: Niezidentyfikowany byt
Ach te skrzyżowania drug, rozdroża... Fajne istotki można tam spotkać, dla tego bez krzyży są te najfajniejsze. Język Pytanie => (po co kościół katolicki sadził krzyże na rozdrożach?).

Fajne spotkanie z bytem.
Teraz zadaj sobie pytanie czemu chcesz z nim walczyć?
On ci nic nie zrobił, ciągnie sobie energie to niech ciągnie.
Każdy sobie chce jakoś radzić, ten bycik sobie radzi fajnie. Leszy to raczej nie bardzo, on to ma energie lasu w sobie on jest lasem i las jest im (według mnie).

Poza tym to on nigdy nie jest silniejszy od człowieka, ta lekcja niech ci wbije się w pamięć. Żadna istota z tamtego świata niech nie mówi ci, ze jest od cb lepsza silniejsza itp.

Do pozbycia sie małego diabła wezwij silniejszego diabła (jeśli chcesz).

Plus odetnij się od tej istoty prawdopodobnie ją wyczuwałeś na odległość znaczy że jest ona do cb podpięta.

Czekam na ciąg dalszy, i dodam że spotkasz jeszcze niezliczona ilość takich istot. Przygotuj się. Uśmiech To tylko początek drogi. Uśmiech
"Pamiętaj: w co umysł może uwierzyć, to umysł może osiągnąć...." = Napoleon Hill

----------------------------


[Obrazek: tumblr_omilcy7mzi1ue04pxo1_250.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2016, 22:09 {2} przez Neaxx.)
12-10-2016, 17:12
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Szczęściarz , Nikodem
Kamlost Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 19
Dołączył: Oct 2016
Reputacja: 4
Podziękowania: 0
Podziękowano 19 razy w 9 postach
Post: #7
RE: Niezidentyfikowany byt
Czy to się tak rzuca w oczy? To nie jest tak, że ja chcę z nim "walczyć", czy coś w tym rodzaju. Wychodzę ze słowiańskich założeń, jeśli byt szkodzi przyrodzie, a takie mam podejrzenia, to w tym przypadku chcę go zmusić, żeby przestał i wtedy użyję takiej metody, jaką znajdę. Jeśli jest to byt, który ma jakąś trudność, nie wiem, zabłąkany duch, czy cokolwiek, to chcę spróbować pomóc, to rozwiązanie motywuję dobrym serduszkiem. W przypadku, w którym okaże się, że byt ten jest jakimś rodzajem strażnika, to również chcę mu pomóc i tu też motywacja jest jasna: dla rodzimowierców przyroda jest ważna.
13-10-2016, 07:17
Znajdź Posty Reply
wena Offline
Leniwa Szumowina

Liczba postów: 390
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 13
Podziękowania: 65
Podziękowano 72 razy w 32 postach
Post: #8
RE: Niezidentyfikowany byt
To się nie rzuca w oczy po prosu zazwyczaj tak jest.

Ja się nie mieszam do twoich założeń słowiańskich ale istnieje dualność w tym świecie.

Nie znam się na słowiańskim aspekcie zmuszania, tu się baw sam.

Ale czekam na kolejne twoje posty twój temat jest ciekawy. Tak trzymaj.
"Pamiętaj: w co umysł może uwierzyć, to umysł może osiągnąć...." = Napoleon Hill

----------------------------


[Obrazek: tumblr_omilcy7mzi1ue04pxo1_250.gif]
13-10-2016, 21:07
Znajdź Posty Reply


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB