Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Avalon
Autor Wiadomość
Isaz Offline
Neofita

Liczba postów: 9
Dołączył: Dec 2016
Reputacja: 0
Podziękowania: 3
Podziękowano 2 razy w 2 postach
Post: #1
Avalon
Avalon

Celtycka kraina zmarłych, będąca zarazem rajem- marzeniem każdego człowieka było po trafić właśnie tam.

Etymologia nazwy


Wyraz Avalon wywodzi się od celtyckiego słowa „abal” co oznacza „jabłko”. Według innej teorii pochodzi z anglezowanej wersji, brytońskeigo (celtyckiego poprzednika angielskeigo, od Brytów) „Annwyn" (jeżeli ktoś widział film z Seanem Beanem „The Darkness” to ta nazwa tam się pojawia; co do filmu to jest on super )- którego nazwę można by przetłumaczyć jako „wyspę jabłek”. W językach: bretońskim i kornwalskim mamy doczynienia z nazwą „Aval”. Z kolei w walijskim występuje jako „Afal” („f” w walijskim czytamy jako „v”. W irlandzkich legendach spotykamy się z takimi oto nazwami: „Tir na mBeo”- „Ziemia żywych”; „Tir na mBan”-„Ziemia Kobiet”; „Mag Mor”- „Wielka Równina”, „Mag Meld”- „Równina rozkoszy”; „Tir na nOg”- „Ziemia Młodych”; „Tir Sorcha”- „Ziemia Świetlana” i pod wpływem chrześcijaństwa pojawia się ostatnia nazwa: „Tir Tarngiri”- „Ziemia Obiecana".


Jak wyglądał Avalon?


Na wyspie owej panuje wieczna wiosna, a urodzajna ziemia sama z siebie wydaje plony. Nie ma tam wojen, ani żadnych doczesnych trosk, czy chorób. Rządzi nią potężna czarodziejka potrafiąca przewidzieć przyszłość, a jej mąż - strażnik wyspy jeździ po morzu rydwanem zaprzężonym w morskie potwory. Mieszkańcy jej (przeważnie: bogowie, królowie i bohaterowie) są nieśmiertelni i wiecznie młodzi. Ci, którym udało się tam dotrzeć przez wieki będą ucztować i wieść szczęśliwe życie u boku pięknych kobiet, z którymi co noc zażywać będą rozkoszy. Według legend na ową wyspę, zaraz po śmierci udał się król Artur, na niej też ponoć ukryto święty Graal.

Avalon znajdował się u wybrzeży Brytanii, ale jak wiemy celtowie zamieszkiwali nie tylko ją. Jednym z regionów gdzie jeszcze żyli była min Bretonia. Jedna z legend opisuje sposób w jaki dusze zmarłych przedostawały się stamtąd do Avalonu. W nocy do drzwi domów przewoźników pukały dusze tych, którzy mieli odejść, jednocześnie wołały ich swoimi cichymi głosami. Przewoźnicy udawali się na brzeg morza gdzie czekały na nich łodzie. Wydawać się by mogło, iż były puste, lecz takimi nie były bowiem dusze zmarłych były niewidzialne dla śmiertelnych. Po tym, że w łodziach siedzieli „pasażerowie” poznać można było po tym, iż pod ich ciężarem łodzie zanurzały się głębiej. Za pomocą samego steru dopływano do miejsca przeznaczenia. Tam dusze zostały wywoływane po imieniu i kolejno opuszczały łodzie, które na koniec zostawały pozbawione ich ciężaru. Wtedy przewoźnik mógł odpłynąć. W źródle z którego korzystałam, przytaczając tę opowieść jest opisana podróż dusz z Bretanii, jednak uruchamiając swoja wyobraźnię, można snuć domysły, że bez względu na to skąd wyruszały dusze ich ostatnia podróż zawsze wyglądała tak samo.

Teraz przytoczę legendę tłumaczącą to jak mijał czas w Avalonie, w porównaniu ze światem żywych. Bohaterem opowieści jest młody bóg- Bran, syn Febala. Skuszony przez piękną czarodziejkę opisującą mu Avalon (tu „Tir na mBan”-„Ziemia Kobiet”) jako miejsce pełne: szczęścia, beztroski, piękna, pozbawionego jakichkolwiek wad; Bran wyrusza na poszukiwania cudownej wyspy. Zabiera z sobą dwudziestu siedmiu towarzyszy. Po drodze spotykają Manannán’a, pędzącego rydwanem po morskich odmętach. Według mitologii to co dla ludzi było morzem i rybami; dla Manannán’a było kwitnącą łąką , krzewami oraz pasącymi się nań zwierzętami. Gdy po licznych przygodach Bran wraz z towarzyszami dopłynęli do celu swej podróży, nie potrafili wysiąść na ląd. Spowodowane to było panicznym strachem, który ich ogarnął. Na pomoc przyszła mu królowa wsypy, która za pomocą magicznej nici przyciągnęła ich do brzegu. Na wyspie czekały na nich: wspaniały pałac, wielka uczta i piękna żona dla każdego. Po roku (bo tak im się zdawało) towarzysze postanowili powrócić do Irlandii. Gdy przybyli do ojczyzny okazało się, że ich nikt tam nie znał. Wspomniano im jednak, że podróż „Brana jest najstarsza z przekazywanych sobie opowieści”. Zatem od ich ostatniego pobytu minęły wieki całe. Jedne z towarzyszy postanowił sprawdzić co się stanie, jeśli wysiądzie ze statku i postawi stopę na irlandzkiej ziemi. Ledwo jednak dopchnął ziemi, a rozpłynął się w pył. Nikt z przybyłych nie odważył się zatem powtórzyć jego wyczynu. Bran opowiedział cała swoją przygodę (stąd żyje legenda) i odpłynął z powrotem do Tir na mBan, by nigdy już nie powrócić.
05-02-2017, 10:49
Znajdź Posty Reply


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB