Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zdejmowanie pieczęci kościelnych
Autor Wiadomość
Sea Offline
Wtajemniczony

Liczba postów: 269
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 7
Podziękowania: 804
Podziękowano 130 razy w 73 postach
Post: #1
Zdejmowanie pieczęci kościelnych
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zdjęciem z siebie pieczęci kościelnych.
Nie chodzi mi o podawanie sposobów na zdejmowanie; bo to można sobie znaleźć w necie. Chciałabym wiedzieć kto z was ma zdjęte już te pieczęcie i jak to się przełożyło na codzienne życie i ogólnie jakie zaszły w was odczuwalne zmiany? Co dobrego to wam przyniosło? Jakieś doświadczenia po...?
Ktoś się podzieli swoimi odczuciami?
Gdy czegoś bardzo pragniesz, to nawet drut kolczasty zdaje się mówić; podejdź bliżej.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-30-2017, 12:47 {2} przez Goutek.)
04-30-2017, 12:02
Goutek Offline
Leniwiec Forumowy

Liczba postów: 105
Dołączył: Feb 2017
Reputacja: 4
Podziękowania: 65
Podziękowano 35 razy w 22 postach
Post: #2
RE: Zdejmowanie pieczęci kościelnych
Dołączam się do pytań, też mam zamiar zdjąć i jestem ciekawy. Język
Kto chce poruszyć świat, niech najpierw poruszy siebie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-30-2017, 18:06 {2} przez Neaxx.)
04-30-2017, 12:46
 Podziękowali: Sea
Nikodem Offline
* * * * *

Liczba postów: 119
Dołączył: Jun 2015
Reputacja: 23
Podziękowania: 250
Podziękowano 202 razy w 82 postach
Post: #3
RE: Zdejmowanie pieczęci kościelnych
Co prawda nie bawiłem się w "zdejmowanie jakichś pieczęci" - ale podzielę się moim poglądem opartym na własnych potrzebach i ich braku, oraz na doświadczeniu osób wychowanych w kręgach chrześcijańskich, które zmieniały zakres swoich duchowych zainteresowań. ;P

A mianowicie - uważam, że wszelkie "zdejmowanie" pozbawione jest obiektywnego sensu, ponieważ sądzę, że te "pieczęcie" nie istnieją (albo nie mają jakiejkolwiek władzy nad ich "posiadaczem" - co jest równoznaczne), dopóki ich ofiara nie zacznie uważać się za pokrzywdzonego zapieczętowaną jakąś straszną... PIECZĘCIĄ! ;]


Pierwszym i kluczowym argumentem przemawiającym za tą tezą jest fakt, że wielu okultystów z mojego bezpośredniego otoczenie (tzn. nie z internetu, ale z reala) nigdy nie zdejmowało z siebie czegoś takiego jak "pieczęcie kościelne", a ich magia działa doskonale, nic ich nie ogranicza i swobodnie działają w sferze duchowej.
Powyższe tyczy się również mnie osobiście, więc w mojej subiektywnej ocenie ma to sens. ;P

Kolejnym argumentem jest to, że innych społecznościach duchowych, w których członkowie wyrwali się z okowów kościelnego zaścianka, hoduje się mniej lub bardziej uzasadnioną niechęć do KK.
A to z kolei prowadzi do głębszej chęci odcięcia się od ww. organizacji.
Konieczny jest Rytuał Przejścia, Inicjacja, coś co odetnie nas (mam tu na myśli nasz sposób myślenia, nasze poczucie przynależności, które doskwiera i ogranicza) od chrześcijańskiej przeszłości.

A to wskazuje, że takie "zmazywanie pieczęci" mają sens TYLKO i wyłącznie w kontekście subiektywnym.
Obiektywnie możemy funkcjonować bez tego i radzić sobie równie dobrze.
Pytanie tylko, czy będziemy potrafili?
Czy jednak lepiej przejść nową Inicjację, odciąć się od starego za pomocą Rytuału/"zmazywania pieczęci" i uwolnić swoją psychikę od poczucia przynależenia do KK? ;]


Dlatego sądzę, że takie rytuały nic nie wnoszą na polu energetycznym.
Ale jeśli mamy poczuć się po nich lepiej, poczuć się wolni - to warto. ;]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 15:47 {2} przez Nikodem.)
05-01-2017, 15:43
 Podziękowali: Sea , Goutek , tupajda , Szczęściarz , wena
Ingwar Offline
Starszy użytkownik

Liczba postów: 58
Dołączył: Oct 2012
Reputacja: 1
Podziękowania: 7
Podziękowano 29 razy w 13 postach
Post: #4
RE: Zdejmowanie pieczęci kościelnych
W jakimś temacie z moimi wizjami coś o tym chyba wspomniałem, w każdym razie spróbuję opisać dokładniej samo to zdejmowanie.
Zacznę od tego że nie jestem pewien czy zdjęcie tych pieczęci cokolwiek mi dało. Zrobiłem to w nocy w pełnie w lesie paliłem ognisko, wyglądało to bardziej jak blot wg Asatru. Miałem ze sobą wszystkie rzeczy fizyczne które wiązały mnie z chrześcijaństwem. Przez pewien czas siedziałem skupiony nad tym co chcę zrobić, poczułem pewność i po prostu zaprosiłem bogów i duchy, powiedziałem co chcę zrobić, dlaczego i że przysięgam im wierność. Wszystko spaliłem bez pośpiechu i w ciszy. Rzeczywiście poczułem ulgę, cieszyłem się i siedziałem tak przez dłuższą chwilę. Zaczął kropić deszcz więc poczekałem aż ogień się dopali i poszedłem. Było to w styczniu 2015 r. może to miało jakiś związek a może nie. Tydzień później miałem swoją pierwszą wizję. Nie wiem czy to efekt zdjęcia pieczęci czy może dar od bogów, nigdy wcześniej niczego im nie przysięgałem. Pamiętam też że głównie moje słowa kierowałem do Odyna który jakby nie było jest bogiem wróżbiarstwa.
Dzisiaj nadal mam wizje, lepiej je rozumiem i nie są już tak spontaniczne jak dawniej. Nie odwróciłem się od bogów ale nasz stosunki mają duży dystans.

Myślę że Nikodem ma racje. Potrzebowałem tego bardziej jako odcięcie się, zakończenie pewnego etapu w życiu. Ostatecznie uważam że w moim przypadku to wszystko miało sens.

Edit. Znalazłem tamten wątek z wizjami. Napisałem wtedy że nie przyjąłem żadnej innej wiary więc muszę się wytłumaczyć.
Gdy napisałem tamten post byłem w ciężkich chwilach i musiałem na pewien czas odejść od bogów. Nie zdradziłem ich ale było ciężko. Nie do końca było wtedy z moją głową w porządku że tak to nazwę. Poza tym grono moich bogów się poszerzyło o innych. Nigdy nie byłem do końca w asatru.
Tri nornar eg ber
at liv skal du spinne
Tri nornar eg ber
at liv skal du tvinne
Tri norner eg ber
at liv skal du binde
...binde til rota...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2017, 22:14 {2} przez Ingwar.)
05-07-2017, 21:29
 Podziękowali: Sea


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB