Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chwila z watpliwoscia -Amulet i Talizman
Autor Wiadomość
Konstancja Offline
Neofita

Liczba postów: 8
Dołączył: Sep 2017
Reputacja: 0
Podziękowania: 0
Podziękowano 3 razy w 3 postach
Post: #1
Chwila z watpliwoscia -Amulet i Talizman
Podejrzany No wlasnie.
Nie od dzis wiadomo, ze amulet i talizman stanowic ma i powinien dla noszacego go stanowic ochrone i opieke w roznych zyciowych sytuacjach. Ma tez przynosic szczescie i porzadkowac jego zycie, cokolwiek to oznacza.
Sa rozne opinie ktore niekoniecznie to potwierdzaja.
Jedni upieraja sie przy twierdzeniu , ze amulet i talizman moze byc noszony jednoczesnie i w niczym taka podwojnosc nie przeszkadza ani tez niczego nam nie blokuje.
Czy aby napewno?
Co sie wtedy dzieje z energetyka?
I tu moim zdaniem zaczyna sie tzw ,,taniec,, energetyczny.
Czy mam racje?Anioł
09-22-2017, 21:24
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Nikodem
zef Offline
Nieograniczony

Liczba postów: 15
Dołączył: Jul 2017
Podziękowania: 0
Podziękowano 8 razy w 5 postach
Post: #2
RE: Chwila z watpliwoscia -Amulet i Talizman
A niby czemu miałoby się stać coś złego jeśli mają takie samo działanie?
09-22-2017, 22:11
Znajdź Posty Reply
Nikodem Offline
* * * * *

Liczba postów: 117
Dołączył: Jun 2015
Reputacja: 23
Podziękowania: 247
Podziękowano 202 razy w 82 postach
Post: #3
RE: Chwila z watpliwoscia -Amulet i Talizman
Kiedyś trafiłem w jakiejś wiccańskiej książce na fajny podział, który stwierdzał, że:

Amulety - mają funkcje ochronne, zapewniające bezpieczeństwo, mają odpychać to co niechciane.
(nawet jeśli jako element swojego działania mają wpisane nawiązywanie-przyciąganie wsparcia np. jakiejś Istoty - to ostatecznym celem jest ochrona przed negatywnym oddziaływaniem)

Talizmany - mają funkcję przyciągającą/kumulującą szczęście, powodzenie, dobrobyt, nawet opiekę (duchów/innych sił zewnętrznych/itp. ale w szerszym znaczeniu, niż czyni to amulet).


------------------
Ostatecznie to fajny podział, bo można na nim łatwo rozróżnić co do czego służy i w jakim celu to nosimy/tworzymy - i czy na pewno jest to konieczne.

-------------------

Ponadto wydaje mi się, że noszenie "uniwersalnych talizmanów", czy "uniwersalnych amuletów" jest bez sensu.
Wszystko "jest po coś".
I ma swój cel, który warto zaznaczyć decydując się na "noszenie".


A te "tańce energetyczne" i inne "bajzle, burdele i bałagany"... no cóż.
Większość zależy od nas samych - jeśli nam przeszkadza takie "podwójne noszenie amuletów/talizmanów" to znaczy, że nie jest dobrze i warto to zmienić.
Natomiast jeśli nam to nie przeszkadza, a nawet czujemy, że jest dobrze... to po co to zmieniać?

Może to brzmi trochę jak nawiedzone gadanie, ale to są rzeczy w których warto zdać się na Intuicję. ;P
I to nie dlatego, że Intuicja zna jakąś głębszą prawdę o wszechświecie, czy coś takiego.
Intuicja podpowie nam rozwiązanie, które będzie zgodne z naszym światopoglądem i pozwoli dopasować najefektywniejszą dla nas samych praktykę - a co za tym idzie podejście do tematów magicznych, w których mamy wątpliwości.

-------------------

A na koniec to powiem, że przydarzyła mi się kiedyś ciekawa historyjka z tymi talizmanami i amuletami, po której ostatecznie przestałem przywiązywać do nich większą wagę. ;P

Mianowicie miałem trochę magicznego sprzętu, który skrzętnie przygotowywałem i dopracowywałem:
- pierścień z zamkniętym servitorem, na palec;
- Ankh'a, na szyję;
- medalik św. Benedykta w zegarku, na nadgarstek;
- różdżka z cytrynem i wyrytymi wszystkimi znalezionymi symbolami ognia, w łapę;
- Uszebti przygotowana do zamykania niepokornych duchów, w kieszeń.

Epicki set na najlepsze, mroczne bossy wałbrzyskich dungeonów. Bonusy do magicznych skilli aż trudno zliczyć.
Po co kompletować set z jednej bajki, jak można pomieszać wszystko?
Egipskie symbole, jakieś chrześcijańskie amulety i formułki, do tego servitory, runy i inne, powszechne magiczne znaczki (no może prócz pentagramu xD ).
Działało?
No działało.

Ale nadeszło pewne piękne wiosenne słońce, świat obudził się do życia, a ja zacząłem się zastanawiać, co powinienem zrobić, by nie pozostawać w tym oklepanym czarodziejskim marazmie, skoro już osiągnąłem wszystko co miałem w zasięgu i co mnie w tym całym magowaniu kręciło.

Aż tu nagle... nastał wtorek, kiedy gdzieś podczas leśnej wyprawy, pierścień został zabrany przez nieprzebyte chaszcze. Do kolejnego wtorku wszystko samo się potoczyło.
Zerwał się łańcuszek od zawieszonego na szyi Ankh'a i wisiorek gdzieś poszedł w cholerę.
Urwał się pasek od zegarka, a ten spadł na skałę i rozbijając się na drobne kawałeczki pozwolił uciec medalikowi św. Benedykta.
Uszebti gdzieś się zapodziała.
Na koniec moja wymuskana, wypieszczona, najbardziej epicka, ze wszystkich jakie kiedykolwiek miałem różdżka... złamała się, nawet nie pamiętam jak.

Wystarczył tydzień i zostałem tak, jak mnie Bogowie stworzyli i matka urodziła - goły i wesoły.
I koniec.
Z tej historyjki morał, który wyciągnąłem brzmi "Sprzęt magiczny ma działać, a nie wyglądać - i dopóki działa to jest dobry. Ale nie ma co opierać się na nim i głównie na nim, bo dziś jest, a za tydzień może go nie być!" ;P
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-25-2017, 19:32 {2} przez Nikodem.)
09-24-2017, 17:09
Znajdź Posty Reply
 Podziękowali: Goutek , Marzena


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB