Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chowaniec Domowy
Autor Wiadomość
Olimpia Niedostępny
...
********

Liczba postów: 5,088
Dołączył: Sep 2012
Reputacja: 85
Podziękowania: 929
Podziękowano 1304 razy w 646 postach
Post: #1
Chowaniec Domowy
[Obrazek: 220px-The_Love_Potion.jpg]

Myśląc nad artykułem odnośnie Chowańca stwierdziłam, że nie ma sensu rozpisywać się odnośnie bezsensownych wierzeń jakie były w średniowieczu i tak jest ich cały stos. Natomiast mało jest użytecznych i współczesnych informacji na ten temat, więc to tym się zajmę.

Chowaniec Domowy - jest to magiczne zwierzę lub duch czarownicy.
Chowaniec często SAM do nas przychodzi z własnej nie przymuszonej woli, ale również może zostać wysłany przez jakąś Boginie lub jakiegoś Boga. W tej opcji taki zwierzak najczęściej jest wysyłany do czarownicy lub maga przez Bogów magii, a Ci zazwyczaj mają za swoje święta zwierzęta koty nie ma co się dziwić, bo to naprawdę wyjątkowe i magiczne stworzenia: http://witchcraft.com.pl/showthread.php?tid=4269

Przy czym nie jestem pewna, czy każdy chowaniec jest aby na pewno w 100% zwierzęciem - kiedyś uważano, że chowaniec jest tak naprawdę istotą, jakimś duchem, który po prostu mieszka w ciele danego stworzenia i przejął nad nim kontrolę i z mojego doświadczenia z chowańcami uważam, że jest to bardzo możliwe.

Ja miałam dwa takie chowańce. Same do mnie przyszły.

Pierwszy chowaniec:
Szłam na spacer. Droga była prosta. Na końcu tej drogi było rozwidlenie, skrzyżowanie dróg. Stał tam nieruchomo jak posąg bezdomny kot i patrzył cały czas na mnie, a ja szłam prosto na niego. Nie spuszczał ze mnie wzroku dopóki go nie minęłam, kiedy tylko to zrobiłam to ruszył za mną, szedł ze mną naprawdę długo, nie dotykałam go ani nic... ale szedł ze mną dalej.
Koniec spaceru, czas wrócić do domu. Kot dalej szedł za mną. Kiedy doszłam już do domu to kot po prostu wszedł ze mną, wskoczył na łóżko i poszedł spać. Kilka dni po tej sytuacji, kupiłam sobie bransoletkę z Gwiazdą Dawida. Kociak jednak usilnie ze mną walczył żeby ściągnąć mi to z ręki, co mu się udało i chodził z tym w pyszczku jakby czegoś ode mnie oczekiwał. Założyłam mu to na szyję i chodził z mega dumą.

Drugi chowaniec:
Była pełnia Księżyca. Siedziałam w ogródku i mówiłam do Księżyca, nagle słyszę słabe miauknięcie. Przyszedł do mnie kot. Cały czarny, nawet nos miał czarny. Wychudzony i malutki. Ledwo chodził. Mój ukochany chowaniec stwierdził, że trzeba przejąć rolę ojca. xD On go wychował, ja nic nie musiałam robić. Czasem się jednak zdarza, że chowańce odchodzą... nieraz po prostu odchodzą, a czasem zostawiają kogoś na swoje miejsce. Mój pierwszy chowaniec w pewnym momencie stwierdził podczas przeprowadzki, że on nigdzie nie idzie, próbowałam go wziąć na siłę. Zerwał z siebie obrożę i uciekł. To ten czarny kotek przejął nagle wszystkie obowiązki tego pierwszego... i jego obrożę też. Po prostu ją podniósł i spojrzał na mnie. Zrozumiałam.

Swoją drogą ten właśnie kot potrafił mi przynieść w pyszczku dwa umierające kociaki i zająć się nimi jakby był matką, nawet nie będąc wtedy jeszcze dorosłym kotem.

[Obrazek: 13500554__images_74534965_800_s14165674981.jpg]

Chowańca z czarownicą/magiem łączy [b]bardzo silna więź[b], porozumiewają się bez słów, wyczuwają swoje nastroje, myśli i oczekiwania. Ciężko opisać tą głęboką relację między tym dwojgiem, to po prostu trzeba poczuć. To tak jakbyście byli jednym. Śmierć chowańca jest bardzo bolesna. Rozrywająca Cię od środka. Kiedyś uważało się, że wraz ze śmiercią chowańca, odchodzi również cząstka mocy maga/czarownicy - myślę, że tak jest.

Mój chowaniec koniecznie chciał iść do sklepu - chodził mi przy nodze, więc nie było nigdy z tym problemu, żebym go zabierała... w pewnym momencie on stanął i nie chciał iść. No dobra, to poczekaj. Wracając ze sklepu, dostałam nagle jakiegoś ataku paniki, trudno mi się oddychało, wszystko we mnie krzyczało, że coś jest nie tak i muszę koniecznie wracać do swojego przyjaciela. Biegłam. Nie zdążyłam. Już nie żył. Żadnej śmierci tak bardzo nie przeżyłam. Myślałam, że świat się zawalił. Istota, która mnie wtedy prześladowała - powiedziała, tylko tyle, że mam szczęście, że mój chowaniec go wtedy zatrzymał.

Minęło kilka miesięcy. Śni mi się mój chowaniec. Jestem w miejscu jego śmierci i przemawia do mnie ludzkim głosem, mówi mi, żebym się nie bała i że wszystko będzie dobrze, że on jest przy mnie i mi pomoże.
Budzę się i jestem sparaliżowana. Czuję, że ta istota tutaj jest i mnie wyciąga z ciała - wiecie takie uczucie, jak zasypiacie i nagle jakbyście odpływali, ulatywali, tylko, że to było dużo gorsze. Czułam się jakby mi duszę próbował wyrwać z ciała. Chowaniec po raz kolejny mi pomógł.


Rolą chowańców jest ochrona, staż, pomoc w praktyce magicznej oraz bycie przyjacielem. Nigdy nie miałam nikogo o kim mogłabym powiedzieć szczerze - to moja druga połowa. Czarownica i chowaniec to jedno. To jest ogromnie silna więź. Moje chowańce tak, naprawdę nigdy nie zachowywali się jakby byli, tylko kotami - nawet moja mama twierdziła, że zachowują się bardzo ludzko. Chowańce są ponadprzeciętnie inteligentne.

Nie można ich szukać na siłę, nie można go chcieć i już... Chowaniec sam was znajdzie, jeśli będzie chciał, a jeśli się pojawia na waszej drodze - nie odrzucajcie go, pozwólcie mu zostać, a wtedy zobaczycie co to znaczy i będziecie mieć pewność, że to jest to. Nie będziecie musieli się zastanawiać, czy to jest wasz chowaniec. Będziecie mieć pewność i bardzo głęboką więź duchową z tą istotą, to będzie wasz najlepszy przyjaciel, opiekun, strażnik, rodzina i prawdziwa druga połowa.


Jeszcze odnośnie praktyki magicznej... tak, moje kociaki często mi pomagały w praktyce. Kiedy zaczynałam praktykę, zaraz były przy mnie, siedziały spokojnie wpatrzone w ogień czy wodę i trwały przy mnie do końca udzielając mi swojej energii i pomagając wchodzić w odmienny stan świadomości.

Jest jeszcze artykuł Weny na temat Chowańców, zainteresowanych zapraszam do poczytania: http://witchcraft.com.pl/showthread.php?tid=1942





Normalność to wymysł.
Skupiają się w stado i "normalność" tworzą na podstawie wypadkowej średniej reakcji i poglądów innych Owiec w stadzie.
Boją się uwolnienia Woli ponad Formę.
Są niewolnikami Formy (Materii i spraw materialnych).
-----------
Różnica pomiędzy mną a resztą jest taka, że ja sie nie boje być nie akceptowana.
11-12-2018, 00:27
Znajdź Posty Reply


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Impressum | Mitglieder | Regeln | Forensoftware MyBB